Archiwum > BCK:Sesje RPG

Las pod Obrzydłówkiem

(1/4) > >>

TEssALI:
[ostro moderowane]

Ten topic ma sluzyc jako swego rodzaju lokacja do prowadzonego juz LARPa w \"Karczmie\" tyle tytulem wstepu.


Wyglad lasu podczas dnia:
Las nawet w srodku dnia sprawia wrazenie ponurego, wszystkie drzewa wydaja sie byc posepne i bez chceci do egzystencji w tym miejscu. Jako ze jest lato liscie drzew tworza nieprzenikalna strukture muru. Do chaszczy prowadzi jedna sciezynka przypominajaca swoim wygladem paszcze dzikiego zwierza wyjacego do ksiezyca. Nie slychac tu spiewu ptakow wszystkie zostaly czyms sploszone, bycmoze jakies istoty, dzicy ludzie tudziez, widywane przez mieszkancow polozonej na poludnie wsi, skrzeczace zielone stwory o niskim wzroscie zamieszkuja ten las. jednym slowem las nie zaprasza cie na grzyby.

Wyglad lasu podczas nocy.
Promienie wielkiego ksiezyca ledwo przebijaja sie przez chaszcze tego lasu. Dziwne dzwieki oraz przemykajace z jednego do drugiego miejsca szmery przyprawiaja nieprzyzwyczajonego wedrowca o utrate zmyslow. Widac takze plomyki ogniska w glebi lasu wokol ktorego przemieszczaja sie cienie dziwnych malych istot. Las sprawia wrazenie zadumanego i jednoczesnie bolejacego nad czyms...                    

Verminaard:
Krasnolud zapatrzył się na las.
Po chwili zadumania zwrócił się do towarzyszy:
- Chłopaki to co będziemy tak stać ?                    

Keiran:
Bardzo ostrożnie zbliżam się do lasu.
-Chodźcie przyjaciele, żwawo.
Gdy jestem blisko zapalam mieczi ścinam jakieś niewysokie drzewo.                    

Geborn:
Powoli ruszam za towarzyszami... Wyciągam swój miecz świetlny... Używam go jednak jedynie do torowania sobie drogi naprzód... Przynajmniej na razie...

- Nie ma to jak spacer po lesie dla zdrowia. ;) - cieszę się w duchu, że w Akademii Jedi można nauczyć się nie tylko sztuki walki ale także sztuki ironii...                    

TEssALI:
Obcinajac drzewo keiran doznaje szoku gdyz z przecietego pnia wyplynela krew z takim cisnieniem ze wpadla mu do oczu, ktore zaschly mu momentalnie i po chwili nic juz nie widzial; Geborn wchodzac do lasu nie zauwazyl glebokiego dolu z wielkimi kolcami, wpadl weń ale na szczescie trafil w jedyne miejsce w jakim mial szanse przezyc, siedzial teraz w 4 metrowym rowie...                    

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej