Archiwum > BCK:Sesje RPG

SESJA W WFRP

(1/17) > >>

Diabellus:
Dobra dzisiaj zaczynamy... Po pierwsze.. Wprowadzam was pokoleji. Kazdy zostanie poinformowany na PW. Wyjatkiem jest Keiran od ktorego najprosciej w swiecie zaczniemy :wink: . Jesli ktos ma jakas sprawe techniczna niech wali na PW

Kerian: Siedzisz jak co dzien w swojej aptece. Interes ostatnio nie szedl ci za dobrze. Wlasciwie to twoja apteka jest na skraju bankructwa... Klient jest wielka rzadkoscia... Wlasnie mija 3 godzina bezczynnego siedzenia w aptece gdy wchodzi gosc... Osobnik ten ma bardzo wytworne ruchy i jest bogato ubrany. Na pierwszy rzut oka wyglada na bogatego szlachcica. Szlachcic powoli sie rozglada. Wreszciecie zauwaza. Podchodzi i mowi : \"Witaj panie... Mam dla pana dosc nietypowa prosbe. Moj syn jest bardzo ciezko chory. Medycy nie daja mu wiele czasu na zycie Jest na ta chorobe lekarstwo ale... Jeden z skladnikow jest bardzo rzadki. Mozna go znalesc na malutkiej wyspie w ujsciu rzeki Reik... Musiał by pan sie udac na owa wyspe i jak najszybciej sporzadzic i dostarczyc mi ten że lek... Jeśli się pan zgodzi zapłace 1000 zlotych koron.\"                    

Keiran:
-Witam pana również. Mogę się tym zająć, lecz potrzebuje jakiegoś środka transportu, trochę pieniędzy na cele reprezentacyjne, no i jakiegoś ochroniarza. Ale mam pytanie, dlaczego tak dużo pieniędzy za zwykłą wyprawę po lek? Przecież każdy może się tam udać                    

Diabellus:
- Isc kazdy moze. Ale nie kazdy chce. Nie jest to latwa wyprawa... Ta wyspa jest praktycznie niezbadana. Wlasciwie to wrocila z niej tylko jedna osoba. I nie musze chyba mowic ze nie byla nigdy juz taka sama. Ochroniaza a raczej ochroniazy moge oplacic. Ale dobrac musisz ich ty. Mozesz sprubowac w jakiejs karczmie, napewno jest tam troche zadnych przygod awanturnikow... Zas sam transport... Przyjde tu za dwa dni. Wtedy ci podam wszelkie szczegoly. Transport mozna zorganicowac do samego Marienburgu. Tam juz bedziecie musiel sobie radzic sam... Wiec jak? Umowa stoi?                    

Keiran:
-Jesli dostane pieniadze na wydatki, to stoi. Taka okazja może się dla mnie już nie powtórzyć, może napiszę książkę w trakcie podróży.                    

Diabellus:
- Pokryje wydatki. Jesli beda rozsadne... Dostaniesz drugie 1000 koron na podroz i wynajecie obstawy. Poszukaj ochrony a ja zajme sie transportem do Marienburgu... Ach... Wybacz ze sie nie przedstawilem. Imie me brzmi Claus Schonfeir... A tobie jak na imie?                    

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej