Autor Wątek: Muzeum Internetowe  (Przeczytany 1958 razy)

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« dnia: 2003-10-18 (Sob), 08:10 »
Załóżmy muzeum internetowe! Kliknijcie w linki, to zrozumiecie o co chodzi... A jak nie to później dopiszę...
Eksponat 01
Eksponat 02
Eksponat 03
Eksponat 04
Eksponat 05
Znacie jakieś podobne strony?
Dopisane:
Dodaję jeszcze to:
Eksponat 06
Niestety, forum się nie zachowało...                    

Offline gramisan

  • ++
  • Wiadomości: 1 205
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #1 dnia: 2003-10-18 (Sob), 12:41 »
Cytuj
Dodaję jeszcze to:
Eksponat 06
Niestety, forum się nie zachowało...

Niezłe! Szkoda tylko, że nie zachowało się forum TS\'a, a może gdzie indziej w sieci można coś takiego jeszcze spotkać?                    
"Non omnis moriar"

Reset-Forever - kultowy zin

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #2 dnia: 2003-10-18 (Sob), 13:38 »
<<<Grami, nie wiem... Ale bądź co bądź dobrze, że zachowało się chociaż to...                    

Offline xxx

  • ++
  • Wiadomości: 1 606
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #3 dnia: 2003-10-18 (Sob), 18:04 »
Steffek miał chyba index forum na jakimś serwerze.                    

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #4 dnia: 2003-10-18 (Sob), 18:36 »
Trzeba go się spytać... Pasował by jako nowy eksponat w naszym WWW muzeum...                    

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 158
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #5 dnia: 2003-10-18 (Sob), 20:32 »
No index sobie zachowalem na pamiatke... Kieys mialem cale forum na twardzielu, ale niestety po zmianie kompa zachowala sie tylko strona glwoan forum :( Ale chyba tymbeer ma cale forum?

http://panoramix0.fm.interia.pl/index.htm

Trzeba szybko ogladac bo po zaladwani unastepuje przekeirowanie na www.interia.pl

Moze to niepasuej do tematu, ale jak byly stare wersje wp, to ja pokaze nowa:

www.kurde.pl                    

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #6 dnia: 2003-10-18 (Sob), 20:37 »
<<<Steffek, Kurde  nie jest takie wcale nowe, więc pasuje do tematu... :wink:                    

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 158
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #7 dnia: 2003-10-19 (Nie), 14:16 »
W zwiazku z powstaniem tego tematu, postanowilem odresaurowac stare forum. Odrestaurowalem juz index (i na tym zakonczee ;) ), dodalem obrazki, zrobilem, ze po zaladowaniu nienastepuje przekierwanie i dodalem niedzialajacy mikrofon. Hehehe. Dziwny,co? Bo to mikrofon z TEGO forum :D Innego nie mialem. Reszta juz jest autentyczna.

Miłego wspominania: FORUM TOP SECRET - wersja old

PS] Patrzac na stare forum doszedlem do wniosku, ze to nowe jest juz lepsze :D No tylko spojzcie...                    

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #8 dnia: 2003-10-19 (Nie), 16:23 »
<<<Steffek, dzięki! Dobre i to... Ciekawe... Piszesz, że Tym ma PODOBNO całe forum na dysku? Trzeba się go spytać...                    

Offline tymbeer

  • +++
  • Wiadomości: 2 201
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #9 dnia: 2003-10-19 (Nie), 16:41 »
To co mailem jest juz \"wkomponowane\" w forum i w Jedi Temple jest pewien temat... :)

A forum (to stare) tak chyba nie wygladalo, bo kolorki na tutejszym sa wlasnie ze starego.  8)                    
...

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 158
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #10 dnia: 2003-10-19 (Nie), 17:31 »
Cytuj
To co mailem jest juz \\\"wkomponowane\\\" w forum i w Jedi Temple jest pewien temat... :)

A forum (to stare) tak chyba nie wygladalo, bo kolorki na tutejszym sa wlasnie ze starego.  8)


No przeciez bym was nieoszukiwal ;) Tylko jeden kolor dodalem \"od siebie\", ten pod \"tematy\", \"ostatni post\".                    

Offline xxx

  • ++
  • Wiadomości: 1 606
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #11 dnia: 2003-10-19 (Nie), 18:54 »
O fajnie stefek. Ach te czasy. :)                    

Offline Szczur

  • ++
  • Wiadomości: 1 057
Muzeum Internetowe
« Odpowiedź #12 dnia: 2003-10-24 (Pią), 13:54 »
Zmieniłem temat, żeby bardziej pasował do niego ten eksponat... Oto on:
Cytuj
Otóż i jestem, ja, duch Serchi. Oddawałem się straszeniu w pobliskim zamku, znajdującym się pod Lidzbarkiem Wawelskim, wertując pożółkłe ze starości, pergaminowe księgi przedwiecznych. Kiedy nagle usłyszałem znajome glosy. Źródłem śpiewów, krzyków i słów niekoniecznie cenzuralnych okazali się Kopalny i Dżemik. Ponieważ nie godziło się inaczej, ugościłem ich trzystuletnim winem, którego Kopalny wypił 4 bukłaki, a przy okazji przedstawili mi cala sprawę. Otóż jak się okazało, Top Secret został reaktywowany, a czytelnicy chcą opowieści Ducha Serchi. Jeśli chcą, będą ja mieli, pierwsza część, pilota, zamieszczam poniżej. Piszcie czy się Wam podoba, czy chcecie abym ja kontynuował. Jeśli tak - tak się stanie, na pożółkłym pergaminie będę kreślił piórem w krwi umoczonym przygody Kopalnego. Jeśli nie, odejdę na wieczność.
Kopalny spał. Jego brzuch unosił się i opadał w rytm wdechu i wydechu, kiedy wydawał z siebie chrrrrrrrr, wiszące u okna firanki unosiły się, a kiedy rozlegał się potężny świst, opadały. Wokół leżały główne sprawczynie tego stanu: pękate, szklane butelki z wyraźnym napisem PIWO na etykietach. Latająca po pomieszczeniu mucha, jakoby nic sobie nie robiąc z przytłoczonego ciężarem egzystencji Kopalnego, usiadła mu prosto na nosie. Ten prychnął dwa razy, machnął ręką, ale skrzydlaty intruz nic sobie nie robił z jego wysiłków. Kopalny otworzył do połowy powieki, ujrzawszy stojącą nad sobą postać wydał z siebie dźwięk kota zanużonego w kadzi z gorącymi flaczkami na ostro, skoczył za kanapę i skulił się w kłębek.  

-Nie, nic z tego, żadnych Piwem i mieczem! - krzyczał.  
-Kopalny, miejże trochę męskiej godności - odezwała się postać głosem głębokim jak studnia, grzechoczącym jak stuletnie kości a zarazem brzęczącym jak zardzewiałe łańcuchy.  
-Odejdź, mam żonę, obowiązki, dzieci na utrzymaniu! Nie chcę żadnych Piwem i Mieczem!  
-Nie kłam Kopalny, dzieci nie masz, Małolata wyjechała na doroczne mistrzostwa w szydełkowaniu wyczynowym, a ty, korzystając z okazji uchlałeś się jak świnia! - grzmiał głos.  
-Ehh, jedno piwko czy dwa, lekarz mi kazał na nerki, kurde. - Kopalny był nieco zakłopotany. Wyraźnie odzywał się syndrom dnia następnego, czarne ciapki latały przed oczami, w uszach dzwoniło \\\"Panie Janie\\\", a język przypominał drewniany kołek. - A może masz piwko, lub dwa? - Kopalny z nadzieją wychylił się zza kanapy.  
Na środku pokoju stał Duch Serchi prezentując swój uśmiech nr. 7, najbardziej demoniczny z demonicznych.  
-A mam. - Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w powietrzu pojawiła się pękata beczułka piwa.  
Kopalny jak dziki kocur polujący na ptactwo, sprężył się i skoczył. Jednak gdy beczka znajdowała się w odległości kilku centymetrów od jego dłoni, nagle rozpłynęła się w powietrzu. Duch Serchi roześmiał się.  
-Nie tak szybko - rzekł - Najpierw musisz coś dla mnie zrobić. Otóż wertując stare dokumenty, dowiedziałem się że gdzieś w świecie gier znajduje się piwny Grall, a kto go posiądzie, temu nigdy złocistej cieczy nie braknie. Ty, Kopalny, jesteś wybrańcem. Wyruszysz w poszukiwaniu Gralla, a gdy wrócisz, już nigdy w życiu nie będziesz cierpiał pragnienia.  
-Te, Duch Serchi, piwo to mam w sklepie, nigdzie się nie będę szwędał i głupa z siebie robił - riposta Kopalnego była ostra.  
-Ależ będziesz, będziesz. - z rąk Ducha Serchi wystrzelił snop iskier. W podłodze uformowała się sporej wielkości dziura, której postrzępione brzegi lśniły fioletowawą poświatą okaryny.  
-Nigdzie nie ide - wrzasnął rozpaczliwie Kopalny  
Nad otworem zmaterializowała się baryłka piwa i zaczęła zapraszająco kiwać się z boku na bok. Kopalny oblizał spieczone wargi. Jeszcze próbował walczyć ze sobą, ale pragnienie było silniejsze. Kierowany instynktem, skoczył na beczułkę. Zaczepiony końcami palców o lewitujące naczynie, do połowy zagłębiony w dziurze, majtając rozpaczliwie nogami, patrzył jak baryłka rozpływa się w powietrzu. Kiedy całkiem zniknęła, pozbawiony oparcia Kopalny runął w dół, wydając z siebie przeciągłe: UUUUUUUAAAAAAAAAA!!!!  

Duch Serchi uśmiechnął się pod nosem. Zawsze daje się na to nabrać - mruknął - coś mi mówi że zapowiadają się ciekawe przygody. To rzekłwszy, zdematerializował się po angielsku.
Kopalny z impetem uderzył w piaszczyste podłoże. Jak okiem sięgnąć, wszędzie wokoło znajdowało się pustkowie. Wszędzie wokół piasek, bury pył. Kopalny po woli podniósł się i przystąpił do wytrząsania piasku z uszu, nosa, tudzież z innych części ciała, a także fragmentów garderoby. Duch Serchi stał ze skrzyżowanymi na piersiach ramionami i rozglądał się.  
-Gdzieś ty mnie zabrał, kurde? Co to, Sahara?! - zapytał rozdrażniony Kopalny wytrząsając piasek ze skarpetek.  
-Głupiś Kopalny. To zostanie z naszego świata po wojnie atomowej....  
-Wojnie?  
-Wojna. Wojna nigdy się nie zmienia.... - ciągnął duch Serchi - Ogień z niebios ogarnął wszystkie kontynenty, zagotowały się oceany. Nuklearna zagłada sprawiła że Ziemia zakryła się zasłoną ciemności na kilka lat. Niewielu przeżyło, niektórzy mieli tyle szczęścia aby ukryć się w kryptach. Pod ziemią, za pancernymi drzwiami, ukryci jak krety, przetrwali lata. Schron numer 13, Kopalny, zapamiętaj ten numer. Ludzie są przekonani że jesteś potomkiem mieszkańca krypt, który 80 lat temu samodzielnie wędrował po pustkowiach. Uratował cały świat przed zagładą.  
-Jest tu gdzieś piwo? - nie wyglądało na to żeby Kopalny zwrócił uwagę na chociażby jedno słowo z opowieści ducha. Siedział i pracowicie wysypywał piasek z butów.  
Duch Serchi westchnął głęboko i kontunuował.  
-Otóż musisz uratować pewną wioskę. Najstarsze zapisy mówią o przedmiocie zwanym D.I.C.K., zestawie który stworzy raj na Ziemi. Nikt nie wie gdzie on się znajduje, jedyną nadzieją jest człowiek o imieniu Vic, musisz go odnaleźć.  
Kopalny podskakiwał na jednej nodze wytrząsając piasek z lewego ucha. Duch spojrzał na niego z politowaniem.  
-Podejrzewam że owy D.I.C.K. jest naszym Piwnym Gralem.  
Na słówko piwo, Kopalny wyraźnie się ożywił.  
-A teraz odchodzę, musisz radzić sobie sam. Masz tu na pocieszenie butelkę piwa. - To mówiąc duch począł rozpływać się w powietrzu. Kopalny przyssał się do butelki jak bobasek do matczynej piersi i w kilka sekund pozbawił ją zawartości. Rozejrzał się w koło.  
-Ehhh, znowu mnie wrobił - westchnął, wstał, otrzepał się z piasku i ruszył w drogę.  

Kopalny szedł i szedł. Dla dodania sobie otuchy, pod nosem gwizdał \\\"Kiedy szliśmy przez Pacyfik\\\". Nogi bolały coraz bardziej, pył, przy każdym podmuchu wiatru wsypywał się dokładnie wszędzie. Uparcie męczyło go pragnienie. Nagle, gdzieś w oddali, zamajaczyła wioska. \\\"Pewnie jakaś fata kurde morgana\\\", pomyślał, \\\"Jak dorwę tego ducha, to podrę mu prześcieradło\\\". Jednak mimo wątpliwości obrał kierunek na majaczące w oddali krztałty. A im był bliżej, tym bardziej wioska przypominała wioskę, niż fata-kurde-morganę. Kopalny przekroczył bramę i wszedł do pierwszego z brzegu sklepu.  
-Piwo jest? - zapytał. Ale już po chwili zauważył swój błąd, o sklepie można było powiedzieć że można dostać w nim wszystko, tylko nie piwo. Przypominał raczej skład ze złomem, zbiorowisko rzeczy nieużytecznych i nikomu niepotrzebnych. Jednakże patrząc na zaskoczoną minę sklepikarki i jej wytrzeszczone w zdumieniu oczy, Kopalny domyślił się że coś jest nie tak, i raczej nie chodzi o popełnioną przez niego gafę. \\\"Kurcze\\\" - pomyślał -\\\" Chyba trzeba było się ogolić przynajmniej ze dwa tygodnie temu...\\\". Już miał otworzyć usta, ale sklepikarka odezwała się pierwsza.  
-Ty jesteś wybrańcem! Pozwól, zaprowadzę cię do szamanki.  
Ponieważ Kopalny nigdy kobietom nie odmawiał, raczej zdarzało się często że to one jemu odmawiały, dał się zaprowadzić przed obliczę Szamanki.  
-Hmmm, nie wygląda na inteligentnego... - Powiedziała Szamanka.  
-Jejku, jakie ona ma duże piersi! - pomyślał Kopalny.  
-Otóż zaprowadzę cię do świątyni prób. Trzeba ci wiedzieć że dotąd nikt stamtąd żywy nie wyszedł. Przykro mi, ale zanim dopuścimy cię do spełnienia tak odpowiedzialnego zadania, musisz najpierw przejść test. Myślę że sobie poradzisz... - Ostatnie zdanie wyrażało skrajną niepewność i kiepsko ukryte przekonanie że bedzie całkiem odwrotnie. Jednakże Kopalny nie zwracał na to uwagi, był całkowicie zajęty wodzeniem oczami za jej damskimi atrybutami. Kiedy unosiły się, gałki Kopalnego wędrowały w górę, kiedy opuszczały, gałki Kopalnego opadały.  
-Dobra, chodź za mną, zaprowadzę cię. - Oświadczyła zrezygnowana Szamanka, właśnie doszło do niej że Kopalny nie zarejestrował ani jednego słowa z jej monologu.  

Szamanka szła przodem, a Kopalny za nią, gapiąc się na jej krągłe pośladki. Szmanka przystanęła.  
-Dobra, jesteśmy na miejscu - oświadczyła Szamanka.  
-Ciekawe jak wyglądałaby bez ubrania - pomyślał Kopalny.  
-Proszę, wchodź - Szamanka uchyliła drzwi. Kopalny nadal stał. Wygląda na to że komunikat zagubił się gdzieś na zakrętach neuronów. Szamanka spojrzała na niego z wyrzutem.  
-Eeee... Umówisz się ze mną? - wykrztusił wreszcie Kopalny. Szamanka z furią wepchnęła go do środka i zatrzasnęła drzwi.  

Kopalny rozejrzał się wkoło. Znajdował się w jednym z wielu kamiennych pomieszczeń, powietrze było wilgotne, a gdzieś z głębi pokoju wydobywały się niepokojące odgłosy. Rozległ się tupot odnóży czegoś stąpającego po podłodze. Kopalny dostrzegł wydłużający się cień. Kiedy odwrócił się, zobaczył że to coś, to olbrzymia mrówka która utkwiła w Kopalnym wzrok swoich owadzich oczu i poruszała żwaczką.  
-Aaaaaaa! Mrówka!!!! - Wrzasnął Kopalny i zaczął ją deptać. Kiedy skończył skakać po chitynowym pancerzu, zaczął się zastanawiać.  
-Kurcze, coś duża ta mrówka.... Eeeee...., co tam. - Najwyraźniej mózg Kopalnego, zakładając że coś tam się znajdowało pod czaszką, nie chciał podjąć trudnego wyzwania wyjaśnienia czemu właściwie ta mrówka była taka duża. Kopalny przeszedł do następnego pokoju. Usłyszał znajomy stukot, lecz tym razem dojrzał ogromnego skorpiona.  
-AAAaaa! Pająk!!! - krzyknął Kopalny i zaczął rozglądać się za zrolowaną gazetą. Jak się okazało niepotrzebnie, bo kiedy skorpion wszedł na jeden z segmentów podłogi, ze świstem wysunęła się włócznia i przebiła jego chitynowy pancerz.  
-Hmmmm, sprytne. Widziałem takie w Indiana Jonesie - pomyślał Kopalny nie zaprzątając sobie głowy tym, że równie dobrze on mógł trafić na pułapkę. Wreszcie dotarł do zamkniętych drzwi. Kontem oka zerknął na znajdujący się tuż koło drzwi dynamit i komplet wytrychów w zielonym futerale. Zastanowił się chwilę. W pomieszczeniu robiło się coraz cieplej, czaszka Kopalnego, rozgrzana do czerwoności, pulsując świeciła czerwonawym blaskiem. Nagle nad jego głową pojawiła się świecąca żaróweczka.  
-Eureka!!! - Zakrzyknął, po czym puścił się biegiem i wyrżnął głową w drzwi. Drzwi ustąpiły.  

Przed wyjściem ujrzał zakutego w zbroję osiłka. Człowiek o posturze atlety wlepił swoje ślepia w Kopalnego.  
-Ty być wybraniec? - Zapytał. - Ty wybaczyć, ja krótkowzroczny i nie widzieć dokładnie. Ale jeśli ty wybraniec, ty musieć ze mną walczyć!!! - Kopalny skalkulował swoje szansę.  
-Eeeee... - powiedział - Zastałem Jolkę? - To mówiąc puścił się w długą.  

Kiedy wrócił do wioski, Szamanka patrzyglądała się mu przez chwilę nie dowierzając że wyszedł z tego żyw.  
-Hmmm.. No dobrze, zatem niesłusznie w ciebie wątpiłam. Ale musisz mi wybaczyć, nie sprawiasz dobrego wrażenia - to mówiąc uśmiechnęła się, odsłaniając rząd równych, perlisto-białych zębów.  
-Eeeee... To znaczy że umówisz się ze mną? - Zapytał Kopalny z nadzieją w głosie.  
-Hmmm. Nie. Musisz odszukać schronu nr 13, tam znajdziesz potrzebny nam D.I.C.K., jeśli tego nie zrobisz, wszyscy zginiemy. Tak wieć ruszaj!  
-To znaczy umówisz się ze mną? - Kopalny nie tracił nadziei.  
-Ty iść do drzwi z numerem 13 i brać duża skrzynka! Potem ty wracać! Ty zrozumieć! - wykrzyczała Szamanka  
-A jak to zrobię, umówisz się ze mną?  
-Zobaczymy... - odpowiedziała Szamanka ze zrezygnowaniem - teraz idź już. Kiedy Kopalny wyszedł, Szamanka zwróciła do swojej asystentki:  
-Ehhh, odwołaj wszystkie wizyty i daj mi, proszę, proszek od bólu głowy, chyba muszę się położyć.  

Kopalny stanął przed bramą miasta. Hmm, całkiem tu przyjemnie. -pomyślał - Piękne, miłe kobitki, może piwo gdzie znajdę? Gdzie by tu iść? Może powłóczę się jeszcze po mieście? A może pójdę od razu do tego schronu nr 13, w poszukiwaniu D.I.C.K.\'a? I co tu, kurde, robić?  

------------------------------------------------------------------------------  
No i właśnie. Co dalej się stanie, zależy od Was. Gdzie ma skierować swoje kroki Kopalny? CZy ma udać się do Vault 13? A może połazić po mieście? Czy ma jak najszybciej załatwić sprawę i przenieść się do innej gry? A może D.I.C.K. to naprawdę piwny Grall? CZy ma spotkać kompanów ze starego T.S.? Jeśli tak, to kogo?  

Ehh, tyle pytań, ale ja, duch Serchi napracowałem się spisując dzieje Kopalnego, teraz wy musicie się trochę pomęczyć. Podobało się? Kontynuować, czy może zostawić Kopalnego w spokoju, i zrezygnować z pisania dalszego ciągu... A tak wogóle, zorientowaliście się do jakiej gry trafił Kopalny? Mam nadzieję że tak. W każdym razie, teraz duch Serchi mówi Wam dobranoc.

Pamiętacie Piwny Graal? Ma ktoś dalsze części?