Branża > Czasopisma, ziny, magi

PSX Extreme

(1/3) > >>

Koki:
Zima! Nowa partia, wiatr zaskoczył drogowców, radia już prostują zwoje mózgowe nieśmiertelnymi przebojami pokroju Last Christmas, "Polska Zbrojna" w różowej okładce, a w kraju wyszło Spiegelstation Fier.

Z tej okazji pojechałem po nostalgii i kupiłem sobie PSX Extreme, "Jedyny w Polsce magazyn o konsolach". Czyli ten drugi co pamiętam, a pamiętam tyle że był drugi, już nie żyje.

Cena 10zł, 100 stron, papier porządny, DTP widać że się stara(miejscami wręcz za bardzo), reklamy bardzo sporadyczne, ogólnie - przyzwoicie. A środku zaskoczeń co nie miara.

Recenzja PS4 na 12 stron, jasne - połowa to obrazki a fakty z wikipedii, ale i tak widać poświęcenie(rozkręcanie konsoli, porównywanie hałasu pracy, itd.). Trzy premierowe tytuły dostały po łapach(7/10) więc trudno zarzucać faworytyzm. A dalej? Laboga, jakie mądrości! Recenzja Beyond: Two Souls to nie recenzja tylko dyskusja szanownego grona redaktorów nad tym czy gra to taki film i dlaczego huj z tym, do tego siedem felietonów na różne okołogrowe tematy(z czego 6 warto było przeczytać - bardzo dobry wynik), jakieś wspominanie Psygnosis, artykuł o grach na licencjach filmów który wychodzi poza "lolololol ET", coś o muzeach z grami, wywiad z jakimś polskim ekspertem z branży - czyli nikim - a nawet cztery strony o myśliwcach odrzutowych(co to ma wspólnego z konsolami - nie mam pojęcia, no ale...). Na oko 1/3 numeru to okołogrowe bajdurzenie. Prawie jak Edge, tylko nie jebie kawą ze Starbucksa(podczas lektury) i nie masz ochoty na słuchanie Myslovitz(po lekturze).

Z treścią recenzji jest gorzej, ale daleko od komentarzy na gamikaze - są (jakieś) argumenty, jest (jakaś) ocena, są plusy i minusy przy ocenie które znajdują odzwierciedlenie w tekście, no ale wiadomo że dobre recenzję to piszę tylko ja, a i tak nie zawsze i nie w tym języku. Z kolei przedstawianie mnie jako eksperta od stylu i gramatyki w najlepszym wypadku można potraktować jako żart śmieszny, ale i tak powiem: ogólnie poprawny, największe przestępstwo jakiego się dopatrzyłem to zaczęcie zdania od "No bo...". Styl jest przyjemnie swobodny, przekleństwa są sporadyczne i generalnie niegroźne(Pamiętajmy: pieprzenie jest niegroźne, jebanie zabija), angielszczyzny nawet nie pamiętam, też sukces.

Smak trochę psują naleciałości tego PSXE które kupowałem ?? lat temu - jądro żenady znajduje się w strefie okołolistowej: "Debil miesiąca"(rozumiem ideę, ale "debil" to trochę kurewsko mocne słowo), "Grające damy"(czyli "czytam PSXE i mam dziewczynę"), no i nieśmiertelny redaktor HIV, który tej ksywki powinien chyba jednak żałować.

Ale ogólnie - gdybym był bucem i grał na konsoli, to warto kupować.

(Chyba że to był jakiś wyjątkowy numer, wtedy cały ten tekst można o kant dupy potłuc)

Kokos:
Pisemko bardzo fajne, co prawda informacje odnośnie newsów i recenzji czerpię głównie przez http, ale publicystyka na poziomie i ciekawa. Kupuję jednak głównie wtedy gdy czekam na żonę aż łaskawie wyjdzie od fryzjera.

Durbik:
moja bierze samochód i sama jeździ, wtedy ja sobie w domu zostaję i gram w czołgi, polecam (samochód babie dać, nie czołgi)

Koki:
Ja po prostu nie mam żony - osobiście polecam takie rozwiązanie

Kokos:
Jakoś trzeba tych synów bhaala spładzać..

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej