Autor Wątek: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie  (Przeczytany 6477 razy)

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« dnia: 2012-01-14 (Sob), 11:24 »
Cze PPK! Widzę, że zostały tu całe 3 osoby, a 90% postów to śmieszne obrazki o Hitlerze, więc może czas na trochę quality contentu.

Temple of Elemental Evil z modem Co8 bez New Contentu. Chciałem z NC, ale nie dość, że crashuje się co 5 minut to dodatkowo... sejwy się jebią, tak że nie da się ich zaloadować \m/ Poprzednio dotarłem bardzo daleko (4 poziom Świątyni), ale końcówka jest niemożliwa z defaultowymi zjebami. Tak więc czas erpegowania i śmiesznych filozofii minął bezpowrotnie, nadszedł czas powergamowania. Statsy są dość op, ale mam już dość jebania się z tą grą, wydałem niedawno całe 3 dolary i mam zamiar ją w końcu przejść.

1. Straight outta Hommlet

2. Skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy?

3. Temple of the Morning Star Elementa Evil

4. Will to power(gaming)

Ale wpierw:

0. Dramatis personæ

Charakter drużyny - neutral evil. Pozwala to mi mieć neutralnego clerica z domeną healing - dodatkowe leczenie zawsze się przyda.



Raczej klasyka. Krasnal żeby było więcej Con, bonusowy feat z człowieka by się przydał, ale przeżyję.



Tu nie dało rady inaczej. Cleave od początku gry = mus.



W NWN2 mój cleric to obuffowany tank który olewa leczenie, ale w ToEE nie przejdą takie numery - melee dps + healing.



Rogal jak rogal, portret = 10/10.



Sorcerer >>>>>>>>>>> Wizard. Więcej czarów, żadnego zapamiętywania + napierdala z włóczni.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-18 (Śro), 03:51 wysłana przez Sashh »

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 955
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #1 dnia: 2012-01-14 (Sob), 12:33 »
Duzo czasu straciles na rerollach?

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #2 dnia: 2012-01-14 (Sob), 12:56 »
Jakieś 5 minut, jest taki fajny glitch (niespaczowany przez Co8) który pozwala takie statsy sobie pyknąć. Mając w alternatywie 6h klikania "reroll" jednak skorzystałem z niego.

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 955
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #3 dnia: 2012-01-14 (Sob), 16:42 »
No slusznie, slusznie. Ja nie wiedzialem o glitchu i sie zawsze meczylem i w koncu dawalem sobie spokoj. Takie rzucanie kostkami to moze jest fajne jak sie gra na zywo, ale na komputerze to tylko denerwuje.

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #4 dnia: 2012-01-14 (Sob), 17:19 »
Dwa tygodnie max i ci się odechce.
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 955
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #5 dnia: 2012-01-14 (Sob), 18:26 »
Hmm, w dwa tygodnie to chyba mozna to przejsc. Swoja droga. Niedlugo po premierze pozyczylem to mojemu nie-nerdowemu kumplowi, bo lublil baldur's gate. Nawet jeszcze pierwszego patcha chyba nie bylo, a on wzial i przeszedl cale.

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #6 dnia: 2012-01-14 (Sob), 20:47 »
Nie chodzi o to, że ToEE jest długie, bo jak na standardy baldurowe, to bardzo krótka gra. Problem w tym, że 1) jest bardzo trudna - casualowa drużyna z przeciętnymi statsami (czyli taka zrobiona z tych postaci standardowych) nie daje sobie rady pod koniec, 2) nie ma praktycznie żadnych fabularnych motywów gdy gra się dobrym teamem (tym razem idę w evil drużynę).

No ale my tu gadu-gady, a czeka pierwsza część raportu!

1. Straight outta Hommlet

Od razu po rozpoczęciu postanowiłem iść podexpić do EM. W startowej wiosce - Hommlet - jest sporo questów do zrobienia, ale nie dość, że nie miałem sił robić za FedEx, to tak z erpegowego punktu widzenia nie miało sensu by ludzie jedzący na śniadanie mięso i narkotyki nagle pomagali drwalowi pozbyć się złych pająków za darmo. W Emridy Meadows wrogowie nie sprawili problemów, moja dryżyna jak na 1lvl bardzo dawała rady. Jedyny przeciwnik z którym nie miałbym żadnych szans to hill giant, dlatego postanowiłem go na razie olać i po prostu ukraść te itemy obok których krążył. Sah wywiązał się z zadania perfekcyjnie, podczas gdy reszta drużyny urządziła sobie w tym czasie zlot frajerów nieopodal.



Moathouse



W Moathouse przywitały mnie żaby, z którymi klasycznie wypadało sobie zrobić fotkę. Aż strach pomyśleć, że robię się ekspertem od ToEE - kiedyś były niemożliwe, a teraz (już na 2lvl) walka była po prostu trywialna. Saima nie musiała leczyć i mogła przyłączyć się do napierdalania.



W Moathouse postanowiłem iść full rpg style - znalazłem jakieś pelerynki dzięki którym B oszukał ogra, że jesteśmy właściwymi ludźmi we właściwym miejscu. Ten to jest wygadany! Ogr dowiedział się też jaki sprzęt audio powinien wybrać i nie było już żadnych przeszkód aby drużyna mogła powrócić do eksploracji lochu.



Żadna walka nie sprawiła znaczniejszych problemów i dotarłem do finalnego korytarza. Tutaj miałem do wyboru albo po prostu zaatakować, albo blefować, że Master się mnie spodziewa. Druga opcja pozwala jednej postaci bez walki dostać się do Laretha - mrocznego kapłana Lolth. Niestety B nie miałby z nim szans w pojedynkę i już szykowałem się do frontalnego ataku, gdy doznałem momentu olśnienia, że przecież Sah mógłby spróbować przekraść się do niego. Co prawda byłem pewien, że gra jest tak stworzona, że dialogi triggerują się gdy tylko Sah podejdzie bliżej, ale czemu by nie spróbować. Są dwie rzeczy w życiu które mnie nigdy nie zawiodły - gry Troiki i zdolności łotrzykowskie Saha. Ten, demonstrując szczecińskie strength of street knowledge, przekradł się do bossa, olewając 15 osób które stały po drodze \m/



Lareth the Beautiful okazał się nie tylko pięknym, ale i rozsądnym człowiekiem. Szybko doszliśmy do dżentelmeńskiego porozumienia, że w zamian za oszczędzenie mu życia, przyłączy się do mojej drużyny i wskaże mi drogę do Świątyni Pierwotnego Zła. Nie wiem czemu Sah mówił do niego per "master", ale może nie będziemy się czepiać detali.



Dzisiejsze przygody wypadałoby zakończyć tam, gdzie je rozpoczęliśmy. Hill giant w starciu z sześcioosobowym teamem na 4lvlu nie miał żadnych szans. Koki tak się zdenerwował faktem, że następny Fallout wyjdzie tylko na xboxa, że w przypływie złości przyłożył temu fanowi konsol krytykiem -44hp \m/



Ogniska już dogasa blask, bohaterowie odpoczywają w tawernie po trudach przygody. Czy Lareth okaże się wiernym kompanem? Czy Ignus wreszcie nauczy się trafiać w przeciwników? Czy B wciśnie wrogom jeszcze więcej overpriced sprzętu audio? O tym przekonamy się w następnym odcinku!
« Ostatnia zmiana: 2012-01-18 (Śro), 03:48 wysłana przez Sashh »

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #7 dnia: 2012-01-14 (Sob), 20:53 »
DLACZEGO NIE MA ANIMOWANYCH WALK

Pretty good so far :salute:
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #8 dnia: 2012-01-14 (Sob), 21:13 »
:thumbsup:

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #9 dnia: 2012-01-14 (Sob), 22:10 »
nono, wyrobiłeś się z tym pisaniem widzę

Offline Einnar

  • voidhead
  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 885
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #10 dnia: 2012-01-14 (Sob), 22:58 »
bardzo fajne, czekam na więcej

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #11 dnia: 2012-01-15 (Nie), 00:53 »
Co8 z NC jebie tylko kłiksejwy. Zapisuj normalnie i wszystko będzie pięknie działać.

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #12 dnia: 2012-01-15 (Nie), 02:02 »
Gdyby gra była stabilna, to grałbym bez qs, ale ten NC tak psuje, że crashowało mi co kilka minut w random momentach (gram na najnowszej wersji z 20 grudnia 2011). Poza tym, czasem w walkach używam qs. Weak flesh itd, ale nie mam sił powtarzać walki 20 raz tylko dlatego że jakiemuś zjebowi wyszedł krytyk w przedostatniej turze i przez to jedna z postaci będzie uboższa od innych o 1000xp. Z tego co pamiętam to na starych wersjach Co8 w ogóle nie działały kłiksejwy w trakcie walki, ale trochę to już naprawili (nie do końca, czasem po zaloadowaniu trochę się glitchuje i np gdy barb użyje rage to od razu kończy mu się tura bez możliwości ataku) i nie zamierzam z nich rezygnować.

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #13 dnia: 2012-01-15 (Nie), 17:34 »
(ja z NC dotarłem do świątyni bez sejwowania w walkach, nie to że się chwalę)

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #14 dnia: 2012-01-15 (Nie), 17:44 »
Ja też do, ale fajty na 3 i 4 poziomie Świątyni = nie widzę tego bez choć jednego sejwa w środku walki. W każdym razie czas już na kolejny odcin. Tym razem tak trochę bez ładu i składu, dużo expienia było i łażenia po mapie bez sensu.

2. Skąd przyszliśmy, dokąd zmierzamy?

Lareth - jak przystało na porządnego kapłana Lolth - zdradził już przy pierwszej nadarzającej się okazji. Pod pozorem wspólnego grania w Mario Kart, zaprosił drużynę do swojego mieszkania, gdzie napadła na nich cała armia studentów. 19 przeciwników w jednej walce to najliczniejsze starcie w dotychczasowej karierze, sprawdźmy na analizatorze jak to wszystko wyglądało:



Na szczęście bohaterowie mieli dość rozumu by nie ufać fanowi mrocznych elfów i tuż przed wejściem do pomieszczenia B rzucił na każdego najbardziej imba czar D&D ever - protection from evil. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi, wszelkie wysiłki maga i wiedźm, polegające na oszołomieniu i uciszeniu drużyny, spaliły na panewce. Niestety trochę mniej przemyślaną decyzją (taką na poziomie grania przez pół roku w WoWa) było rzucenie web na... łuczników z tyłu. Nie dość, że nie mieli zamiaru do mnie podbiegać, to gdy przyszła pora się z nimi rozliczyć, Koki i Ignus utknęli w tej sieci, przez co Sah musiał z kuszy ściągać pozostałych na placu boju lamusów.

Po powrocie do Nulb nasi bohaterowie stwierdzili, że w życiu każdego fana fantasy musi nadejść taki moment w którym piwnica starej przestaje wystarczać i zakupili taką oto uroczą hacjendę. B swoim zwyczajem utargował 200 golda rabatu, oferując w zamian jakieś zniżki na gry planszowe.



Dziwnym nie jest, że ToEE żabami stoi, czas więc powalczyć z tą największą. Tym razem uzbrojony w doświadczenia poprzedniej walki B rzucił web na jakieś jaszczurki które bardzo chciały przyłączyć się do zabawy, ale ostatecznie mogły tylko się przyglądać jak drużyna napierdala żabę-behemota.



Dzięki wysokiemu poziomowi oraz umiejętnie zastosowanemu web, nie była to jakaś wyjątkowo trudna walka. Żaba co prawda zdołała złapać językiem (co widać na screenie) i połknąć Kokasa, ale jaszczurki nie przeszkadzały za bardzo i można było skupić niemalże cały dps na żabie. Jedyne co było irytujące to Seahag, która miała dość dużo hp i całkiem niezły damage, przez co Saima musiała trochę leczyć i walka trwała dłużej niż się spodziewałem.

Po potyczce z żabą i odrobinie grindu, drużyna awansowała na 6lvl i nie pozostało mi już nic do zrobienia poza Świątynią. W takim razie może garść statsów z dotychczasowego przebiegu przygody:

Most critical hits: Sah (12) - dziwnym nie jest.
Most consecutive hits: Ignus (26) - nareszcie nauczył się trafiać. Weapon focus + specialization na long sword = jasna przyszłość.
Most kills: Koki (72) - co się szybko zmieni, bo B właśnie nauczył się fireballa.
Most damage dealt in single attack: Koki (45) - przebił o jeden hp sławnego krytyka z walki z hill giantem.

Na sam koniec lista najsilniejszych pokonanych dotąd przeciwników i do następnego!

« Ostatnia zmiana: 2012-01-17 (Wto), 14:08 wysłana przez Sashh »

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #15 dnia: 2012-01-15 (Nie), 19:23 »
g i g a ż a b a - klasa sama w sobie
dużo szybciej te gry przechodzisz niż ja, ty nerdzie

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 457
  • Obey the Fist!
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #16 dnia: 2012-01-15 (Nie), 22:19 »
narracja thumbs up, szkoda że mnie nie ma, ale mój portret zajęty
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #17 dnia: 2012-01-16 (Pon), 08:28 »
2.5 Interludium

Dziwnym nie jest, że ToEE = Troika, ale liczyłem, że z Co8 jest choć trochę mniej zabugowane (Arcanum z fanpaczem działa perfect). Okazało się, że spotkał mnie najdziwniejszy bug z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia. Na 2 poziomie Świątyni, aby nie zostać zaatakowanym, należy biegać w pelerynkach odpowiedniego koloru - np jak jesteśmy na terenie fire temple to czerwone stroje itd. Gdy wreszcie zostałem oficjalnie przyjęty i mogłem je zdjąć to.... gra zaczęła crashować. Każde przejście na następną mapę = ToEE nie mogło znieść, że moje postacie nie noszą już tych strojów. Ale za to gdy ubrałem je ponownie... gra wróciła do normy i nic już nie crashowało. :facepalm:

Troika powered
« Ostatnia zmiana: 2012-01-16 (Pon), 08:43 wysłana przez Sashh »

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #18 dnia: 2012-01-16 (Pon), 19:09 »
w sumie oprócz crashów nie pamiętam takiego persistent buga
w arcanum to było co innego, miałem niezłego babola z... pękiem kluczy, taki item

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #19 dnia: 2012-01-16 (Pon), 19:24 »
narracja thumbs up, szkoda że mnie nie ma, ale mój portret zajęty

Ignus pasował mi na krasnoluda (kwalifikacje z real life), mogłeś zostać BARBARZYŃCĄ w sumie, ale myślę, że Kokas bardziej pasuje do tej roli.

Czas na kolejny odcinek!

3. Temple of the Morning Star Elementa Evil

Poprzednią cześć zakończyliśmy w momencie gdy nasza drużyna pakowała się, aby podążyć do Świątyni Pierwotnego Zła. Jednak tuż przed wyruszeniem w drogę, bohaterów spotkała niemiła niespodzienka. Gdy po całonocnym piciu w okolicznej karczmie wrócili do domu, czekała tam na nich wesoła gromadka zabójców - Illuminati wszędzie mają swoje wtyki i wysłali specjalny oddział egzekucyjny aby pomścić śmierć Laretha. Na szczęście B, jako specjalista od bezpiecznego obchodzenia się z ogniem, nauczył się rzucać fireballa, który na tak małej przestrzeni praktycznie sprowadził walkę do kilku tur. Biedni przeciwnicy starali się leczyć poparzenia miksturami, co wywoływało ataki okazyjne Kokiego i Saha. Na załączonym screenie zasięg fireballa (te żółte okręgi pod moimi postaciami to wizualny efekt protection from evil):



Szary deszcz zmoczył jar
Zahuczało i runął dąb
Psy nocnych burz dały głos
W czerwonym blasku skał
Stary klasztor pojawił się
U jego wrót pokutował ktoś

Skąd ja go znam?
Owłosiony łeb
Zapytam go
Skąd ja Cię znam?
Nie odezwał się
Chory, czy co?




Teraz kilka słów wyjaśnień jak wygląda Świątynia: składa się ona z 4 poziomów + poziom finałowy. Na 1 znajduje się earth temple + jakieś walki z pająkami dla zdobycia xp itd. Na drugim nie ma random walk, są za to 3 temple: water, air i fire. Jeżeli gramy dobrą drużyną, to w zasadzie jest to bez różnicy, trzeba po prostu pozabijać kapłanów wszystkich świątyń + ich przydupasów, co daje 4 bardzo długie i nużące walki. Jeżeli zaś idziemy w ciemną stronę mocy, to istnieje możliwość, aby na żadnym z dwóch pierwszych poziomów nie odbyć ani jednej walki, tylko grzecznie pomagać kapłanom, przez co obstawa zostawi nas w spokoju.



Głównym celem złej drużyny jest podlizanie się jednemu z nich na tyle, aby wtajemniczył ją do greater temple, które znajduje się na 4 poziomie Świątyni. Można w sumie robić zadania dla wszystkich czterech kapłanów, ale ostatnie z reguły polega na zabiciu przywódcy innego templa, więc objectivesy się wykluczają. Ja poszedłem w fire temple, przekonał mnie bardzo portret kapłana - groza równa klasowemu zdjęciu z LO Kokasa. Pierwsze zadanie które mi zlecił to przekonanie jakiegoś krula trolli żeby dołączył do świątyni ognia. Ten zażądał 10k sztuk złota - niby miałem tyle, ale figurki Major są dość drogie i średnio widziało mi się finansować buca. Zgłosiłem kapłanowi, że sorry, ale quest niewykonany.

Na szczęście każdy zasługuje na drugą szansę i kolejnym zadaniem było zrekrutowanie bandy ogrów, która zamieszkiwała jaskinię nieopodal. Gdy dotarłem na miejsce, okazało się, że supprise buttsex - czeka tam na mnie konkretna brygada wyznawców Hextora w składzie: elementalist (challenge rating 14 - bardzo wysoki jak na ten moment gry), enchantress (CR 12) i 2 fajterów (każdy CR 12). Poszedłem tam z marszu na 6lvlu i pierwsza próba walki z nimi bez żadnych buffów zakończyła się analnym gwałtem w więzieniu pełnym czarnuchów. Elementalist rzucił niewidzialność, enchantress jakieś daze czy inne uśpienie i po wykluczeniu 4/5 mojej drużyny z walki, samotny Sah nie dał rady.



Jeżeli powiedzieliśmy sobie ostatnio kilka słów o najbardziej imba czarze D&D - protection from evil, to czas wspomnieć o drugim w kolejności najbardziej imba czarze D&D którym jest.... protection from good, rzecz jasna! Nie wiem na jakiej zasadzie wyznawcy Hextora byli wrażliwi na ten spell, no ale mniejsza z tym. Dzięki protection from good udało się uniknąć śmiesznych debuffów i już w pierwszej turze elementalista został zmasakrowany przez całą moją drużynę. Później było już z górki, enchantress padła w miarę szybko, a fajterzy jak to fajterzy, bez wsparcia z tyłu nie stanowili większego wyzwania w starciu z rejdżującym Kokasem.

Z ogrami niestety nie potoczyło się za wesoło. Ich szef stwierdził, że nie przyłączy się do nas, dopóki nie pokonam go w walce. Troika Games jak zwykle dostarczyła odpowiednią ilość bugów i pomimo że zjeb wykrwawiał się na śmierć, to nie było mowy o poddawaniu się. Zgłosiłem fire kapłanowi, że kolejna misja się nie powiodła, a ten wpadł w podobny szał co Koki, który dowiedział się, że Mass Effect 3 będzie wymagał zainstalowanego Origina.



Questem ostatniej szansy było zdobycie Golden Orba, czyli mrocznej czaszki z intra. Po pobieżnym przeszukaniu 3 poziomu Świątyni odnalazłem rzeczony orb i fire kapłan mógł mnie w glorii i chwale zaprezentować najwyższemu zwierzchnikowi świątyni - rezydującemu na 4 poziomie Hedrackowi. Ten wydał ostatnie polecenie - musiałem wrócić na 3 poziom i rozprawić się z jakimś fanem WoWa, który swoim pierdoleniem podburzał true fanów D&D. Okazał się takim nieziemskim lamusem, że nie zasługuje nawet na screenshota.

Aby pokazać się z jak najlepszej strony, jako ambitny evildoer, wróciłem się do Hommlet (startowej wioski) aby wpierdolić dwóm osobom - Terjonowi - kapłanowi św. Cuthberta (CR 20, armor class 30), oraz druidowi Starej Wiary - Jaroo Ashstaffow (CR 16). Oboje toczyli jakieś śmieszne psychologiczne wojenki religijne i podkradali sobie wyznawców, a ponieważ fanatics make unreliable friends, postanowiłem się pozbyć tego toksycznego wpływu na mieszkańców. Jaroo padł szybko, summonował sobie jakieś 2 żałosne niedźwiadki, trochę się leczył, ale nie wytrzymał za długo.



Terjon był lepszy - więcej hp, lepiej się leczył i miał solidniejszą obstawę. Do tego ustawił się strategicznie w kącie i naraz mogły z nim walczyć wręcz tylko 2 osoby. Na szczęście B dzięki swojej nieziemskiej charyzmie ma już tyle bonusowych magicznych pocisków, że Terjon przegrał swój wyścig: walka i leczenie vs dps Kokiego i Ignusa + magia B. Za obu panów dostałem kosmiczne ilości xp oraz bardzo dobry sprzęt, co w połączeniu z xp z walki z death squadem Hextora dało mi 10 poziom - standardowy level cap gry.

Wróciłem zatem do Hedracka i ofiarowałem swoje usługi Świątyni Pierwotnego Zła, dzięki czemu ukończyłem grę.





Statsy z pierwszego zakończenia:

Most kills: B (142) - co tu dużo mówić, fireball.
Most critical hits: Ignus (46) - weapon focus + greater weapon focus + weapon specialization + improved critical = rzeźnik.
Most damage dealt in single attack: Koki (53)



Jednak nasza przygoda nie kończy się w tym miejscu! Nie po to przecież powergamowałem perfect statsy i najlepszy sprzęt, aby zakończyć grę jako jakiś podrzędny lamus bez żadnej epickiej walki z bossem. W następnym odcinku sprawdzimy więc, jak potoczyłaby się historia naszych bohaterów, gdyby byli bardziej ambitni i nie zgodzili się zostać przydupasami Hedracka.
« Ostatnia zmiana: 2012-01-18 (Śro), 03:47 wysłana przez Sashh »

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #20 dnia: 2012-01-17 (Wto), 02:02 »
3.5 Interludium^2

ToEE = mistrz. 2 godziny napierdalałem megasilne potwory żeby zdobyć itemy na ostatnią walkę. Po pokonaniu ostatniego elegancko poprzesuwałem sobie wszystko w ekwipunku, sejwuję...

a tam nie ma itemów które właśnie zdobyłem

 :realfacepalm:

Co spowodowało ich zniknięcie? Za każdym razem gdy dawałem item innej postaci, on zamiast wylądować w jej ekwipunku... po prostu ewaporował.

2 godziny gry w pizdu, dzięki Troika!


edit:

Oczywiście gra "sprytnie" w automatyczny sposób połączyła te itemy z innym, nie informując mnie o tym. Zdesperowany zajrzałem do walkthrough i stamtąd się dowiedziałem. Dzięki Troika za te szarady, zagadki i rebusy!
« Ostatnia zmiana: 2012-01-17 (Wto), 05:33 wysłana przez Sashh »

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #21 dnia: 2012-01-17 (Wto), 15:05 »
podobno quicksave bardzo chętnie jebie sejwy...

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #22 dnia: 2012-01-18 (Śro), 01:11 »
4. Will to power(gaming)

Zdołaliśmy już ustalić ostatnio, że żadne żenujące motywy nie przejdą i bez epickiego bossfajta nie może się obyć. Tak więc olewamy kuszącą propozycję Hedracka i odpalamy analizatora na którym... wcale nie będzie epickiego bossafajta, LoL!



Jak widać na załączonym obrazku, nie brakło w tej walce lamusów. W zasadzie to ciężko wskazać kto nie był lamusem, czerwone iksy od razu padły od fireballa, ci mocniejsi pożyli kilka tur dłużej - tylko dlatego, że nie miałem czasu się nimi zająć bo napierdalałem Hedracka. Walka była trywialna z prostego powodu - to ja ją zacząłem. W 3.5 za każdym razem gdy przeciwnik zostanie zaskoczony, traci bonus z dexterity do armor class, co w połączeniu z wysoką inicjatywą moich wojaków, dało pełną rundę ataków na które Hedrack praktycznie nie mógł zareagować. Nie będę dodawał, że na 10lvlu i po rzuceniu haste Ignus i Koki mieli po 3 ataki na rundę. W ostatnim geście Hedrack rozpaczy przyzwał swojego mrocznego emoboga, Iuza, a ten posłusznie pojawił się na wezwanie. Walka z oczywistych powodów przybrała dość niekorzystny obrót i gdy Iuz pozabijał już wszystkich bohaterów (z wyjątkiem B, który strategicznie stał poza jego zasięgiem)....



... znienacka pojawił się św. Cuthbert. Panowie postanowili jednak kontynuować swoje teologiczne dysputy na innym planie i na odchodne powskrzeszali zarówno całą moja dryżynę, jak i Hedracka. Kapłan dostał drugą szansę, ale zlamił dokładnie tak samo jak za pierwszym razem - dwie rundy i było po walce. Bohaterowie, odzyskawszy Golden Orba, zstąpili w najgłębsze czeluście Świątyni.



Szczęknął klucz
Otwarły się wrota zakurzone
I widzę
Co?
Mnicha
Zaprasza mnie ruchem rąk
Ciemno, brud
Piekielny strach zagrzmiał
Patrzę na sufit
Krew tam
Strzępy głów w bólach jęczą coś

Po co ty,
Po co ty,
W taką noc
Tu chciałeś wejść?


Na tym poziomie miało dojść do ostatecznej konfrontacji z demoniczną królową... grzybów. Posiada dźwięcznie brzmiące imię Zuggtmoy i została uwięziona w Świątyni podczas bitwy która miała miejsce 10 lat wcześniej.



Golden Orb to jakiś uberartefakt, który po bitwie został rozbity na pięć części - samą czaszkę (aka Golden Orb) oraz 4 klejnoty żywiołów - każdy strzeżony przez odpowiedniego demona na osobnym mini-wymiarze. Mając w perspektywie Zuggtmoy postanowiłem odwiedzić każdy z wymiarów i zdobyć pozostałe części artefaktu. Jeżeli chodzi o wymiary wody, ziemi i powietrza to nie było problemów. Na 10lvlu przeciwnicy byli na tyle silni abym nadal dostawał za nich xp, ale nie aż tak żeby się frustrować.

Problemy zaczęły się w wymiarze ognia. Tu znajdowały się najbardziej upierdliwe i niebezpieczne potwory ToEE - fire salamandry. Ich standardowy atak to fireball, co przy walce z jedną nie stanowiło problemu, ale tym poziomie nie było opcji żeby spotkać je pojedynczo - zjeby pogrupowały się w kilkuosobowe komanda. Nie miałem zupełni sił się z nimi użerać, szkoda mi było tylko greataxa który leżał sobie w skrzyni, pilnowany przez sześciu takich osobników. Całą grę Kokas łaził z jakimś greataxem +1 i chciałem mu wreszcie wynagrodzić, że to Ignus dostawał zawsze najlepszy sprzęt. Na szczęście na ratunek przybył...



Tak jest, nikt inny tylko Sah! Wykorzystując swoje życiowe doświadczenie z przechodzenia 20 razy Thiefa, nasz dzielny łotrzyk przelawirował elegancko między salamandrami, wykradł sprzęcior z kuferka, a na koniec wrócił tą samą drogą z powrotem. Zuch chłopak!

Jeżeli mowa o poziomie ognia, to nie mogę pominąć tego, na co czekali wszyscy fani D&D, czyli...

ż a b

Pewnie myśleliście, że po żabach w Moathouse i GIGAŻABIE panom z Troika Games wyczerpały się pomysły, a tu proszę, prosto z Monster Manuala XXVII - ogniste żaby!



Na samym końcu poziomu czekał strażnik - Balor Guardian. Dotychczasowi strażnicy kryształów byli dość silni, ale z reguły każdy miał jakąś słabość. Ten nie miał żadnej. Nie dało nic rzucenie wszystkich buffów świata - zdjął je w dwie tury i bohaterowie biegali bezradnie po planszy, a jak już po 20 turach zdążyli do siebie dojść, to nie mogli trafić Balora, który miał kosmiczną odporność i na obrażenia melee i na magię. Do tego przyzwał sobie... drugiego balora, trochę słabszego, ale mimo wszystko megaupierdliwego. Ostatecznie wygrałem, ale walka napsuła mi naprawdę sporo krwi.



Zebrawszy wszystkie pokemony części czaszki, udałem się stoczyć finałową walkę z demoniczną królową muchomorów. Kompletny artefakt pozwolił przyzwać wszystkie cztery demony, które staneły po mojej stronie.



Zuggtmoy zażądała bym poddał się bez walki. Chyba nie trzeba dodawać, że ta opcja nie wchodziła w  grę. Walka była bardzo długa, gdyż demoniczna królowa przyzwała sobie kilkanaście... grzybów, które nie zadawały żadnych obrażeń (za duże AC), ale trochę trwało zanim przejechały te swoje tury. W porównaniu z Balorem, ta potyczka była raczej banalna - po rzuceniu wszystkich buffów dziwka nie była w stanie zadawać mi jakichkolwiek obrażeń, ale a z drugiej strony - ja też miałem problemy żeby w ogóle ją trafić. Broń Ignusa, Saha i Saimy była praktycznie bezużyteczna, więc oni skupili się na grzybach, a Kokas ze swoim nowiutkim toporem co rundę zadawał jej koło 60-80 dmg. Razem z haste miał 4 ataki na rundę, więc nawet jak tam nie trafił raz czy dwa, to nic się nie stało. Niezastąpiony był też jak zwykle magiczny pociska, przyzwane demony też robiły dmg - mały, bo mały, ale zawsze. Pod sam koniec walki Zuggtmoy chciała się poddać, ale wybiłem jej ten pomysł z głowy.

Po kilkunastu minutach wreszcie padła i mogłem obejrzeć ending.











Ostateczne statsy:

Most critical hits: Ignus (80) - bez zmian na szczycie tabeli
Most consecutive hits: Ignus (46)
Most consecutive misses: Koki (16)
Most kills: B (217) \m/
Most deaths: Ignus (2) - Dragon Ball style, tam każdy co najmniej 2 razy umarł

Most weapon damage taken in single attack: Koki - dostał w twarz od Iuza za -66hp
Most weapon damage dealt in single attack: Koki (114) - K o k i
Most spell damage taken in single attack: Ignus - zarobił -44 od fire salamandra
Most spell damage dealt in single attack: B (49) - jakoś dziwnie gra liczy ten stats. B zwykł zabijać armie jednym fireballem a tu policzyło dmg wobec pojedynczego przeciwnika, bez sęsu

Most traps disarmed: Sah (9)
Most traps set off: Sah (5) ^_____^
Most uses of diplomacy: B (5)
Most uses of bluff: B (6)
Most uses of intimidate: Koki (4)
Most uses of gather information: Ignus (2)

Podsumowując: wybitna rzecz, jak wszystko co zrobiła Troika. Doskonale odtworzone 3.5, najlepsze turowe walki jakie widziałem, rewelacyjny klimat, unikatowość Greyhawka, cudna grafika i muzyka. Owszem, czasem potrafi doprowadzić do frustracji, ale całościowy experience jest wysoce satysfakcjonujący. Bardzo trudna, ale zarazem bardzo wynagradzająca gra.

I to by było na tyle. Pozdro dla fanów tur, możecie już wrócić do postowania obrazków Adolfa.  :deadhorse:
« Ostatnia zmiana: 2012-01-18 (Śro), 04:05 wysłana przez Sashh »

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #23 dnia: 2012-01-18 (Śro), 01:40 »
gód łork Sashh! Dawaj więcej!

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 457
  • Obey the Fist!
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #24 dnia: 2012-01-18 (Śro), 07:48 »
grałem w tę grę nawet, ale nie przeszedłem, jak wszystkich tych erpegów zresztą (oprócz icewinda) - bo mi się nie chciało! Dobry AAR.
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 955
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #25 dnia: 2012-01-18 (Śro), 07:55 »
gód łork. az bym pogral, tylko jak sie naczytalem o bugach i problemach z qs to chyba poczekam kolejne pare lat.

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #26 dnia: 2012-01-18 (Śro), 12:29 »
Ja bardzo ciekaw jestem wersji NC, jeżeli nerdy z Co8 pójdą w większą stabilność to będzie wpyte

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 955
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #27 dnia: 2012-01-18 (Śro), 12:53 »
A duzo tego contentu oni dodali? To jakis przez nich zrobiony czy jakies restoration?

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #28 dnia: 2012-01-18 (Śro), 13:29 »
brawo, brawo!

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #29 dnia: 2012-01-18 (Śro), 14:14 »
A duzo tego contentu oni dodali? To jakis przez nich zrobiony czy jakies restoration?

Wersja podstawowa moda i tak dodaje new content, ale właśnie taki typu restoration - np są dodane modele dzieci które wyleciały z oryginalnego rilisu (zrobione chałupniczo z modelu halflinga i mają duże cycki \m/). W wersji NC są dodatkowe mapy, postacie itp - wszystko fanmejd. Całkiem sporo tego (thread), żałuję bardzo, że instalacja NC tak destabilizuje grę.

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #30 dnia: 2012-01-23 (Pon), 21:53 »
Zgłosiłem fire kapłanowi, że kolejna misja się nie powiodła, a ten wpadł w podobny szał co Koki, który dowiedział się, że Mass Effect 3 będzie wymagał zainstalowanego Origina.

I znowu jakieś bezpodstawne oszczerstwa - nie dotykam gier od Bioware wyprodukowanych po roku 2001

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 457
  • Obey the Fist!
Odp: Kołowe Menu: Ostateczne Starcie
« Odpowiedź #31 dnia: 2012-01-25 (Śro), 07:57 »
I znowu jakieś bezpodstawne oszczerstwa - nie dotykam gier od Bioware wyprodukowanych po roku 2001
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje