Off-Topic > Film

bittorrentowe seriale

(1/19) > >>

sah:
Postanowiłem zacząć taki nowy wątek, jako że nie opłaca się zaczynać na ppk wątku dla konkretnej telewizyjnej produkcji. Zapraszam wszystkich do dzielenia się opiniami!

Seriale które trwają:

Boardwalk Empire (o gangsterach z czasów prohibicji) - Po 9 odcinkach jestem b. zainteresowany. Naprawdę widać ten budżet nie tylko w dekoracjach i kostiumach, ale także w jakości dialogów i fabuły - bo jak kogoś stać na 20-milionowy  pilot, to stać też na dobrych pisarzy, nie? Ulubiona postać: polaczek-cwaniaczek, mam nadzieję że go nie zabiją za szybko. Ujmuje mnie w dobrych serialach zaznaczenie etniczności amerykańskich bohaterów. Włosi, Irlandczycy, Żydzi, czarni - czuć że mają nieco inne temperamenty i wolą się trzymać swojaków, ale mimo wszystko żyd do czarnego z propozycją biznesową przyjdzie, jeśli będzie coś z tego miał. No i częściowy ukłon w stronę stereotypów: wspomniany już przeze mnie rodak jest cwany, Włosi mają charakterystyczny temperament, a Irlandczycy lokują się gdzieś pomiędzy.

Dexter (o seryjnym zabójcy mordującym seryjnych zabójców) - Przyznam że nadal oglądam ten serial, choć praktycznie skończył się w połowie 1 sezonu. Tytułowy seryjny zabójca został zredukowany do roli mrocznego mściciela z problemami. Poza tym jest recycling motywów (już już ktoś odkrywa moczny sekret Dextera) i raczej słabe postacie (wysoki poziom frajerstwa).

House (o lekarzu-narkomanie) - Ma mocne i słabe momenty ten House. Podobają mi się próby rozwijania i zmieniania głównych bohaterów, nie podobają ckliwe i żałośnie płaczliwe momenty (niestety szpital jako miejsce akcji sam je podsuwa).

The Walking Dead (o ząbich) - Serial jest realistyczny na swój sposób, tzn. zakłada że w sytuacji kryzysowej ludzie ludziom mogą zagrażać równie dobrze jak sama sytuacja. Podoba mi się takie podejście. Nie podoba mi się przeciętniacatwo bohaterów. Nie ma ani jednego charyzmatycznego osobnika. Cały serial jest ogólnie bez fajerwerków.

Zakończone seriale które obejrzałem w całości:

Six Feet Under (o perypetiach domu pogrzebowego z L.A.) - Ma lepsze i słabsze wątki. W tych lepszych studium postaci stoi na absolutnie doskonałym poziomie.

The Sopranos (o włoskich gansterach, współczesnych ) - Poza średnim pierwszym sezonem świetnie rozpisani są główni boaterowie. Serial nie pokazuje tylko szczelanin, okrucieństwa, ew. początków psychozy (jak Goodfellas), tylko wchodzi głębiej, ale bez okazywania cklwego współczucia gangsterom. Podobno w Ameryce ludzie kibicowali głównemu bohaterowi, ja go nie znosiłem, ale i tak chciałem poznać całą historię.

The Wire (znowuż o gangsterach, tyle że w większości czarnych) - Co Murzyn ma białego? Murzyn ma białego słuchać! Ha ha! Ew. może też grać w serialu o dilerach narkotyków i policjantach. Bardzo dobra produkcja, inteligentie pokazano nie tylko mechanizmy rządzące  zorganizowaną przestępczością, ale i problemy lokalnego samorządu, policji, gazety, szkoły.

Twin Peaks (o... eee.... hm) - Jakoś przebrnąłem, ciężko było. Nie wiem komu to polecić, na pewno bym to odradził wielbicielom logiki, sensu, itp. Mi się podobały sety, przyroda i ogólna kompozycja.

Notable mentions:

24 (o bąbach i terrorystach) - Trochę mi się znudziły te ciągłe porwania, tortury, twisty, kobiety w niebezpieczeńśtwie, arabusy... Poddałem się na filmie "Redemption". Może kiedyś dokończę. Pierwsze sezony bardzo mnie wciągały.

Miami Vice (o multirasowym duecie policjantów z Miami) - nadal oglądam co jakiś czas, jestem w 2 sezonie chyba.  Szkoda że strona wizualna tego serialu jest jedynyną mocną, tak na dobrą sprawę.

B:
z ostatnio widzianych:

Boardwalk Empire - prawie cały sezon minął i nadal nic się nie stało. Jak już wrzucili dobrą postać (Harrow), to potem zaprzęgli go do czytania bajek dzieciom jakiejś lafiryndy, niech idą do domu.

Pillars of Earth - nie czytałem książki i wziąlem się za serial, i żałuję, bo fajny jest, to książka też pewnie niegłupia... jedyna wada - całość fabuły dzieje się w przedziale kilkunastu lat chyba, a przy 10 odcinkach (czy tam ilu) śmiesznie to wychodzi, jak tam 10 lat później bohater wygląda i zachowuje się identycznie, ot mu dorobili zmarszczkę i siwego włosa... ale polecam.

Sons of Anarchy - opus magnum gejostwa, groźni bajkerzy w skórach jeżdżą na harlejach, obejmują się non stop, opowiadają sobie swoje sekrety... ale klimat bajkerstwa zajebisty, bardzo dobre postacie i aktorzy - Ron Perlman, Henry Rollins, ta stara prukwa zajebista jest też... jak się ktoś nudzi to można zbadać, 3 sezon się kończy właśnie.

The Pacific - to już chyba pisałem o tym wcześniej gdzieś, nuda, chujnia, porażka, strata czasu, na cały serial są może ze 2 dobre sceny (w tym jedna taka breathtaking zupełnie) a poza tym dzieje się jeszcze mniej niż w boardwalk empire.

Mad Men - tempo podobne do boardwalk empire - 4 sezony już poszły (czy jakoś tak) i dalej nic się nie dzieje, ale sam klimat i aktorzy potrafią trzymać przed monitorem, Christina Hendricks \m/ Będę oglądał dalej, dobrze się piwo przy tym pije.

Sherlock - brytyjski serial o szerloku holmsie, taki zaktualizowany do naszych czasów. 3 odcinki po 1,5h, całkiem fajne. Dobrze czasem obejrzeć coś nieamerykanskiego, sam szerlok niezły jest ananas, doktor trochę słabszy.

Greybrow:
Breaking Bad - o takim wąsatym nauczycielu e... chemii, co się dowiaduje, że ma raka i się decyduje zarobić dla rodziny, gotując ze swoim byłym uczniem crystal meth. Czyli historia w stylu "od zera do antybohatera".
Nie nudzi się nic, a nic.

Durbik:
Californication - jak się odseparuje dupczenie, palenie i picie, to momentami zabawny

Keiran:
Huhu, ja to tych seriali od groma ogladam. I sie bedziecie smiali ze mnie zaraz.
Ogladam teraz tak na biezaco:
----
House - no cpun jest fajny. w sumie tyle sezonow a mi sie jeszcze nie znudzilo. Choc najlepszy byl chyba piaty sezon jak hałsowi odbijało.
Dexter - coz, tak jak sah powiedzial, pomysly sie skonczyly. Ale to sie dalej dobrze oglada. W napieciu trzyma nawet.
Walking Dead - po trailerach spodziewalem sie bog wie czego. Troche sie zawiodlem, bo akcja jest dosc wolna. Ale moze nei bedzie tak zle.
How I met your mother - nie lubie sitcomow ale ten mnie bawi. Sporo nerdowskich nawiazan nawet bywa.
Desperate Housewives - taa, ogladamy to z Ania, bo chciala kiedys i tak juz trwa z 7 sezonow chyba. Jajniki od tego troche rosna ale zyje.
----
Ogladam nie na biezaco:
Harper's Island - ostatnio zaczalem, trzy odcinki na razie. Taki slasher rozciagniety do serialu. Fajnie sie toto oglada. No i nie ciagnie sie bo tylko 13 odcinkow i definitywny koniec.
Fringe - jestem gdzies na pierwszym sezonie. Takie archiwum x po nowemu. Podobno dalej sie konkretnie rozkreca.
Lie to Me - taki house z timem rothem. W sumie bez niego byloby nudno. Brakuje tu troche jakiegos glownego motywu, odcinki jakeis takie pozamykane. Ale jest zabawnie jak pokazuje clintona i tlumaczy gdzie widac ze klamal.
Sopranos - koncze piaty sezon. I serial jest naprawde swietny. Tony jak najbardziej jest fajnym bohaterem, ja mu jak najbardziej kibicuje. W sumie jak mialem goraczke a akurat sporo odcinkow obejrzalem to mialem potem jakas delire ze mi sie wydawalo ze jestem tonym.
-----
Ogladalem, ale skonczylo sie lub na razie nie leci:
Kalifornizacja - fajne takie, mnie calkiem bawi.
True Blood - gejowampiry troche ale serial jest calkiem zabawny. Ania bardzo lubi.
Wiecej nie pameitam ale na pewno cos bylo.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej