Branża > Raporty

Dziewięć krokwi świata pod jednym dachem, czyli majestat pancernika "Ise"

<< < (3/3)

Durbik:
19 grudnia 1941 - CZĘŚĆ 1

Lokalizacja - Dalekie Przedpole Rabaul
Kurs: -
Uszkodzenia: 0 / 0 / 0 / 0
Task Force: 8184
Rozkazy: osłona operacji "Wschodni Lew Morski"

---

Ise i Kiniugasa patrolowały z prędkością marszową północne podejścia do wybrzeży Nowej Brytanii. Kapitana Takedę w godzinach porannech zelektryzował szyfrogram o rajdzie na wybrzeże desantowe w Kaviengu na Nowej Irlandii. Trzy krążowniki wroga, jeden ciężki i dwa lekkie, chciały niepostrzeżenie, korzystając z ciemności podejść pod stanowiska kowicowania transportowców i zatopić je. Na szczęście w osłonie konwoju działał stary lis wojny nocnej, Yano Hideo - dowódca pancernika Nagato. Udało mu się wymanewrowac wroga tak, że miał on zamkniętą droge do transportowców. Po krótkiej i nieskutecznej z obu stron walce ogniowej, alianckie krążowniki podkuliły ogon umykając w kierunku S - SW... czyli dokładnie na Rabaul! Czy był to element planu wroga, czy chaotyczna ucieczka przed groźnymi Nagato i Aobą - tego nikt w japońskim dowództwie nie wiedział.

Dochodziła godzina 14. Wodnosamoloty wyrzucone kilka godzin temu z Ise i Kiniugasy nie wróciły do tej pory, jednak na ich meldunki Takeda zbytnio nie liczył, bowiem pogoda była paskudna. Ciężkie, ołowiane chmury zebrały się nad zespołem, a prowadzący niszczyciel Oboro zalewany był po mostek wielkimi jak domy falami. Dowódca nakazał nadać na pozostałe okręty aby zmieniły kurs na skośny do fali, wiedząc że w ten sposób zminimalizowac można ryzyko uszkodzeń, które na wrogim terytorium mogłyby być niemożliwe do naprawienia.

Naraz z tuby głosowej na mostku oznaczonej jako "obserwator na topie" dał się słyszeć wysoki, piskliwy od podniecenia głos marynarza: - JUNYOKAN! - i rzeczywiście były to krążowniki wroga! Chłopak z oka uspokoił się trochę i podawał kurs, odległość oraz przypuszczalne klasy okrętów wroga. Tymczasem Takeda kierując lornetkę w zameldowaną część horyzontu, wydawał pierwsze rozkazy. Taniec się rozpoczął.

Okrętami alianckimi były australijskie lekkie krążowniki "Perth" (nowoczesny i groźny) oraz "Adelaide" - pamiętający jeszcze Pierwszą Wojnę Światową. Prócz tego w skłąd zespołu wroga wchodził ciężki krążownik "Canberra" - zbudowany w latach dwudziestych australijski trójkominowiec podklasy Kent. Zespół ten, stworzony do szybkich rajdów na konwoje nie mógł jednak mierzyć się w bezpośredniej walce z pancernikiem, chyba żeby zaszły jakies specjalne okoliczności. Jednak 19 grudnia oba zespoły dojrzały się mniej więcej jednocześnie. I mimo że Australijczycy mieli pewną przewagę taktyczną, wynikłą ze zmiany kursu przez zespół japoński, to przeciez już w pierwszych sekundach bitwy udało się Japończykom wprowadzić do walki wszystkie swoje siły.

Jednak pierwszy ogień otworzył krążownik HMAS Canberra. Osmiocalowe granaty zaczęły spadać w pobliżu prowadzącego niszczyciela Oboro, który śmiałym manewrem zaczynał skracać dystans i przygotowywać wyrzutnie złowieszczych "długich lanc" do ataku torpedowego. To samo robił niszczyciel Sanae, jednak jego odległość od wroga była większa.  tymczasem ciężkie okręty japońskie brały namiar i już wkrótce pokład Ise  zatrząsł się od dwunastu wystrzałów z artylerii głównej. Celem pancernika był idący na czele zespołu wroga krążownik Perth.Takeda liczył, iz trafiwszy go zaburzy szyk wroga i tym łatwiej będzie rozbić jego linię bojową, a potem wykończyć samotne krążowniki.

Tymczasem odległość między wrogimi zespołami zmniejszyła się z dwudziestu do piętnastu tysięcy jardów. Wszystkie okręty ziały chaotycznym, niecelnym ogniem. Dla Japończyków taka walka była zabójczą - jeszcze dziś z rana ostrzeliwały Rabaul i w pomieszczeniach amunicyjnych zaczynało ziać pustką. Dlatego Takeda dążył do jeszcze większego skrócenia dystansu, licząc na pancerz swoich okrętów i na lepsze wyszkolenie artyleryjskie na krótkich dystansach.

Na dwunastu tysiącach jardów do walki włączyła się artyleria średnia Ise. Osiem sześciocalówek podzieliło cele między siebie, sprawiając, że wróg musiał często zmieniać kurs, a tym samym rzadziej odpowiadać ogniem. Dawała o sobie znać przewaga w liczbie luf japończyków, zwłaszcza, że Adelaide otrzymała pierwsze dwa trafienia. Pociski spadły na pancerny pokład - jeden z nich odbijając się zdemolował stanowisko armaty p-lot 76mm, powodując spektakularną eksplozję jaszcza z amunicją, drugi przebił pas burtowy i eksplodował w... kuchni okrętowej, nie powodując jednak większego zagrożenia dla okrętu.

Walka zdawała się zdawać jednostronną - Japończycy mimo wysiłków F.E. Gettinga, dowódcy zespołu australijskiego, zblizali się ciągle, ziejąc coraz celniejszym ogniem. Jednak to właśnie wtedy krążownik Canberra nareszcie uzyskał trafienia na Oboro. Dwa ośmiocalowe granaty wbiły się pod niskim kątem w dziób niszczyciela, przebijając się do pomieszczeń magazynowych i tam eksplodując. Oboro natychmiast zwolnił i zaczął podawać tyły, sygnalizując o pomoc. Takeda nakazał niszczycielom zaprzestać ataku i wycofać się. Sanae mimo to wystrzelił 4 torpedy, jednak wobec nieuzyskania efektu, zaczął stawiać zasłone dymną i oba niszczyciele poczęły oddalać się od wroga.

Tymczasem pojedynek artyleryjski ciężkich okrętów odbywał się już z bardzo bliska. Tylko 9000 jardów dzieliło przeciwników, więc kolejne pociski poczęły odnajdywać swe cele. Jeden granat 36-centymetrowy trafił nawet w krążownik Perth. Jednak przebiwszy pancerny pokład, przebił dwie grodzie i wyleciał z drugiej strony okrętu, eksplodując dopiero w zetknięciu z wodą. Mimo to Perth zwolnił do 10 węzłów. Uszkodzony został wał transmisyjny śruby numerr dwa, który nie straciwszy momentu obrotowego tłukł się bez kontaktu z dalszą częścią mechanizmu, zrywając instalację elektryczną i odcinając całą sekcję okrętu. W tych warunkach tylko dwie wieże uzbrojone w działa sześciocalowe mogły  odgryzać się Japończykom. Perth otrzymał jeszcze kilka trafień ze średniej artylerii Ise, jednak wobec odskoczenia od głownych sił, Japończycy nie ścigali go ogniem zbyt zawzięcie.

Pozostałe dwa krążowniki australijskie zasypały ogniem pancernik Ise, licząc na tak zwany "lucky shot". Nic takiego nie nastąpiło. Mimo, że Ise otrzymał sześć trafień z działa 6-calowego i dwa z osmiocalówek Canberry, żaden z pocisków nie przebił pancerza tego wielkiego lewiatana, powodując tylko niegroźne pożary, z którymi wzorowo radziły sobie drużyny przeciwawaryjne. Tymczasem Kiniugasa wstrzelała sie z sukcesem w Adelaide. Uszkodzenia u Australijczyka uzmysłowiły w końcu Gettingowi, że już nic nie wskóra. Zebrawszy swoich rajderów tak jak ojciec zagarnia nieznośnych i dokazujacych synów, Canberra podała tyły i zaczęła na pełnej prędkości wycofywać się w kierunku na Nową Gwineę, ostrzeliwując się rzęsiście (jeden z pocisków trafił nawet Kiniugasę). Za nią płynęła spiesznie Adelaide, a na końcu wlókł się Perth, który nie uniknął pożegnalnych trafień z sześciocalówek Ise. Jednak starcie stanowiące drugą fazę bitwy o Archipelag Bismarcka (pierwszą stanowiła potyczka z Nagato) było zakończone!



Perth prowadzi Australię do ataku - obraz namalowany przez członka załogi tego dzielnego krążownika



Canberra w 1942 roku. W tej bitwie uniknęła trafień!

Durbik:
19 grudnia 1941 - CZĘŚĆ 2

Lokalizacja - Dalekie Przedpole Rabaul
Kurs: -
Uszkodzenia: 1 / 0 / 0 / 0
Task Force: 8184
Rozkazy: osłona operacji "Wschodni Lew Morski"

---

Od walki z australijskim zespołem krążowniczym nie upłynęła nawet godzina. Drobne pożary wywołane przez niespalone bryły kordytu z alianckich pocisków  sześcio i ośmiocalowych zostały na Ise szybko ugaszone przez drużyny awaryjne i okręt był w pełni sprawny - z jednym wyjątkiem... Braku amunicji do dział artylerii głównej.
KOmory amunicyjne były praktycznie puste. POzostała jedna - i to niecała - jednostka ognia. Oznaczało to cztery salwy, co w warunkach walki manewrowej stanowiło tyle, co nic. Jednak Takeda osobiście sądził, że na dziś dość już było przygód i emocji. W normalnych warunkach miałby rację, ale nie pzewidział, że zawiodła koordynacja aliankiego zespołu, a jeden z ciężkich krążowników zwyczajnie nie zdążył na bitwę.

Krążownikiem tym był HMAS Australia, okręt flagowy dzielnej marynarki kraju kangura i śmiesznego akcentu. Relatywnie nowy, dostatecznie uzbrojony w działa ośmiocalowe artylerii głównej, jednak słabo wyposażony do walki z samolotami i bez urządzenia radiolokacyjnego. Kapitan Dechaineaux nie wiedział w związku z tym, iż bitwa się już odbyła, a zespół z którym miałsię spotkać i wspólnie uderzyć na siły inwazyjne wroga, zawrócił już do bazy.

Początek walki przypominał partię szachów, gdzie obaj gracze nie są pewni swoich umiejętności i czają się nawzajem, pragnąc poznać wroga i w razie odkrycia jakiejś słabości bezlitośnie uderzyć. Takeda otworzył ogień z artylerii głównej, chcąc uniknąć wrażenia, że oszczędza amunicję. Dechaineaux zaś metodycznie zaczął ostrzeliwać Kiniugasę, stwarzając wrażenie, że jest forpocztem większych sił (zresztą miał taką nadzieję - jak się okazało płonną). Japończycy zgodnie z agresywnym duchem rodzimej marynarki - i z okolicznością niewielkiego zapasu amunicji - chcąc uyskać pewne trafienia, zbliżali się do australijskiego krążownika.

Na 18 tysiącach jardów pierwsze salwy trafiły swoje cele. Pocisk ośmiocalowy uderzył w lewą burtę Ise powyżej linii wodnej, nie przebijając pancerza, wgniatając jednak siódmą wręgę dziobową, niszcząc instalację elektryczną i zabijając jednego z marynarzy samą konkusją. Z kolei pociski trzeciej salwy Ise w końcu zaczęły padać w okolicach HMAS Australia. Jeden z nich odbił się od powierzchni wody i - z obniżoną już prędkościa - wpadł na pokłąd okrętu alianckiego, gdzie eksplodował. Prawoburtowe stanowsko sprzężonych działek p-lot Oerlikona zostało zdemolowane silną eksplozją, zaś jego obsada w całości poniosła śmierć. POcisk wywołał pożar, a gryzący, czarny dym zaczął unosić się nad krążownikiem, wybornie ułatwiając celowanie. Równiez Kiniugasa zaczęła wstrzeliwywać się w Australię.

Tymczasem amunicja 36 centymetrowa została na pancerniku japońskim w całości wyczerpana. Ise w dalszym ciągu zbliżał się do wroga, chcąc, aby również działa 14cm mogły prowadzić skuteczny ogień. Dechaineaux od razu odgadł, iż Japończyk nie ma już amunicji - wielkie działa milczały, zaś pancernik zbliżał się z maksymalną prędkością kursem namiaru, ostrzeliwując Australię z dział artylerii średniej. Przytomnie podjął więc decyzję o zaprzestaniu nieskutecznego ognia do silnie opancerzonego przeciwnika i przeniósł ogień na rozpoczynającą właśnie niebezpieczny dlań manewr okrążenia Kiniugasę. Dwa ciężkie krążowniki wdały sie w morderczą walkę na dystansie 14000 jardów - w takim pojedynku każdy z okrętów miał spore szanse na wyłączenie z walki swojego adwersarza. Jednak chaotyczne salwy z obu stron nie były zbyt celne. Kiniugasa otrzymała trzy trafienia z dział czterocalowych, stanowiących artylerię średnią Australijczyka, jednak był to trafienia niegroźne i niepenetrujące pancerza.

W tej walce krążowników Takeda zobaczył szansę zniszczenia przeciwnika. Sam całą naprzód parł do przodu, do Kiniugasy nadano rozkaz dalszego angażowania Australii w walce. Niszczyciel Sanae otrzymał wyraźny rozkaz ataku torpedowego na zajętego walką przeciwnika. Dotychczas pozostający w bezpośredniej bliskości pancernika Sanae zagotował śrubami wodę i z prędkością 29 węzłów zaczął zbliżać się do alianckiego krążownika. Na 8000 jardów z wyrzutni wypadły torpedy kalibru 533mm - nie były to słynne długie lance, jednak w przypadku trafienia i zastopowania przeciwnika, wykończenie go ogniem dział byłoby tylko formalnością. Jednak nieszczęśliwie dla Japończyków żadna z czterech torped nie trafiła Australii.

Ten atak uzmysłowił jednak kapitanowi Dechaineaux, że jego okręt jest zagrożony w tej walce już tylko torpedami - zaś wiedząc o zdolności japońskich okrtów do przeładowywania podwodnych pocisków w trakcie walki, postanowił przenieść ogień jednej z wież artylerii głównej na niszczyciel. Bardzo szybko decyzja ta przyniosła skutek. Druga salwa trafiła bezpośrednio w niszczyciel - bardziej szczęśliwym trafem niż dzięki umiejętnościom artylerzystów. Jeden pocisk przebił burtę i zdemolował maszynownię, zaś drugi wpadł do magazynu torped, gdzie eksplodował. W miejsce niszczyciela na niebie pojawił się ogromny słup ognia, zaś sama jednostka przełamała się i eksplodowała.

Widząc to, kapitan Takeda nakazał Kiniugasie szybkie oddalenie się z miejsca bitwy - pancerz krążownika mógł nie wytrzymać celnego ostrzału wroga, a utrata jednego z wielkich okrętów byłaby porażką Japończyków w całej bitwie. Kiniugasa zrobiła zwrot i ostrzeliwując się z rufowej sekcji artylerii głównej podała tyły w kierunku na konwój. Tymczasem Ise wciąż zbliżając się i grzmiąc z dział 14cm, osiągnął odległość 4000 jardów. Z tak niewielkiego dystansu pociski zaczęły trafiać Autralię, zabijać marynarzy i wywoływać pożary. Trafiona sześciokrotnie Australia zaczęła się palić dość intensywnie i zwiększać dystans. Obdarzona wielkim szczęściem obsada wieży rufowej na krążowniku trafiła Ise dwukrotnie, jednak pociski odbiły się od burt pancernika, powodując niegroźne wgniecenia.

Odległość zwiększała się gwałtownie, Maszyny na Ise nie wytrzymywały tak długotrwałego pełnego obciążenia i pancernik musiał zwolnić do 18 węzłów, przez co krążownik oddalał się dość szybko, płonąc i dymiąc ogniem wystrzałów. Na dwudziestu tysiącach jardów Ise przestał strzelać, wkrótce uczyniła to też Australia. Druga i ostatnia faza bitwy w osłonie sił inwazyjnych na Rabaul była zakończona.



Piękne lotnicze zdjęcie HMAS Australia



Takiej klasy był pechowy Sanae - stary niszczyciel, outdated w chwili wybuchu wojny

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej