Branża > Raporty

O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO

(1/9) > >>

B:
To będzie niecodzienny raport, ponieważ nie będzie miał obraskuw! Tak więc trzeba będzie niestety czytać (a ja niestety będę musiał pisać!)
Na razie prelude:


Nazywam się Ignus Sweter i jestem kosmicznym marine... ale jeszcze miesiąc temu byłem zwykłym studentem! No ale zacznijmy może drogie dzieci od początku.

Planeta Esperanza to dobre miejsce dla studenta. Niestety, ostatnio coś wszystko drożało, i w akademikach zaczeli nawet pobierać opłatę za zarzyganie podłogi, i z kasą robiło się coraz bardziej krucho. Potem działo się jeszcze gorzej - na naszą planetę napadło jakieś ufo! Powołano specjalną elitarną organizację która miałaby się tym zająć. Szybko pojawiły się oferty pracy i pomyślałem że może by wziąć urlop dziekański i dorobić trochę? W końcu jestem konkretem, na bank bym mógł tam pracować w jakimś laboratorium i torturować trochę złapanych obcych! Tak więc od razu wysłałem CV.

Odpowiedź przyszła szybko i nawet dostałem darnowy bilet do tej nowej bazy co zbudowali w Ilyrii Darmowy bilet >>> zniżki studenckie, tak więc od razu pojechałem.
Na miejscu przywitał nas dowódca bazy - Łukasz. Sprawiał wrażenie fajnego gościa, tylko coś wspominał ciągle o nowej taktyce walk z ufo - jak to określił: 'żywy bufor studencki' i trochę mnie to niepokoiło. Potem się okazało że jedyne stanowisko jakie mogą mi zaproponować to komandos liniowy, taki co będzie jeździł i szczelał się z ufo - i że potem 'ewentualnie jak się coś zwolni w firmie sprzątającej albo laboratoriach to pogadamy'. Co było zrobić, akademik sam się nie zapłaci, a tu na dzień dobry ponad 20 koła miesięcznie płacą... poza tym zauważyłem też innych kandydatów do nowoformowanego oddziału - poznałem już się z Einem Panzerem, który załapał się na wakat pilota pojazdu wsparcia... po krókiej rozmowie dogadaliśmy się że oboje lubimy gry planszowe i dostaliśmy wspónly pokój - supcio!

Oprowadzono nas po bazie. Laboratorium wygląda fajnie! Przy okazji, naukowcy spytali nas (jako żołnierzy, powaga) - co by nam najbardziej pomogło w walce z ufo? Jako że nigdy nie widzieliśmy żadnego ufo to ciężko było odpowiedzieć, ale ja (przyznam szczerze) zawsze lubiłem te lasery... no a oni obiecali nam opracować jakieś lasery! ^___^

Pod koniec pierwszego dnia przeszliśmy wszelkiego rodzaju testy, które miały wykazać czy się nadajemy. Okazało się, że ja się nadaję najlepiej ze wsystkich ^____^ Na szczelnicy byłem nie do pobicia, ustrzeliłem wszystkie kolorowe koniki co wyskakiwały. Dowódca Łukasz podjął decyzję - zostaje 5 żołnierzy, reszta wraca do akademików. Skład bojowy naszej grupy jest więc bardzo mały, ale za to same fajne chłopaki. O Einie już wspominałem, testy zdali jeszcze: Amigo Xtense (najlepiej rzucał ze wszystkich) oraz Piotrek Maria, który był daremny w każdej dziedzinie, ale dowódca stwierdził że musi być jakiś fun factor, tak więc zostaje. Piątego żołnierza nie poznaliśmy, bo to podobno jakaś dziewczyna i tam się rozchorowała ze stresu, może później z nią pogadamy!

Dowódca Łukasz podjął jeszcze pierwszego dnia szereg ważnych (jak to określił) decyzji: podpisał kontrakty z firmą budowlaną na nowe sekcje bazy - pokój przesłuchań obcych (fajne szklane tuby tam będą mieli), dodatkowy hangar (już czwarty ciekawe po co) oraz dodatkowe laboratoria - pewnie dlatego żeby szybciej wynaleźć te lasery. Jako że mamy braki kadrowe w naszym timie operacyjnym, dowódca zatrudnił jeszcze jednego komandosa - tym razem szukał poza akademikami i kandydat podobno bardzo mocny - na razie będą go 2 dni badać w szpitalu czy sie nadaje.... oby lubił planszuwki!

W końcu spać... kolejne dni mijały dość szybko - nie było wiele do roboty, systemy detekcji nie wykryły żadnych ufów tak więc całe dni mijały na graniu w carcassonne (przegrywam zawsze przez głupie łąki :( ) oraz obserwowaniu jak budują nam te nowe pomieszczenia. Ein pokazał nam pojazd który dostał z przydziału - nazywa się desert spirit (czyli spiryt na deser, studencka nazwa fajna!) i jest grubo opancerzonym samochodem. Podwozie kołowe podobno ma mu nadać dobrą mobilność, na uzbrojenie składa się działko w wieżyczce oraz dwustrzałowa wyrzutnia rakiet. Bardzo fajna fura, tylko obawiam się że zajmie w transportowcu sporo miejsca - no ale przyda się takie wsparcie! Mamy też sporo czasu żeby posiedzieć w zbrojowni - każdy wyszukuje sobie coś dla siebie. Wszyscy oprócz Amigo Xtensa bierzemy po karabinie (jest bardzo celny i poręczny), Xtense bierze pistolet i cały karton granatów. On dobrze rzuca to pewnie to dobry wybór. Badamy też nowe zakupy - przyszły np. tarcze osobiste! Bardzo fajne takie, łączy się te ogniwa ze sobą w łańcuchy, im więcej się ich niesie tym mocniejsza tarcza - szkoda tylko że takie ciężkie :( Martwi mnie to że nie mamy poważnego wsparcia medycznego - te stimpaki co nam dali nie wyglądają jakby miały zatamować krwotok... muszę to zgłosić dowódcy.

I tak siedzimy już drugi tydzień... jak przyjdzie wypłata to koniecznie muszę kupić jakieś dodatki do carcassonne bo już nam się nudzi powoli... albo niech w końcu będzie misja - rząd podobno nieźle płaci za każdego zabilego ufola (premia motywacyjna taka) a kasa się przyda, ponieważ wszystkie inwestycje kosztują słono, a badania naukowe dzień po dniu pochłaniają kolejną kasę. Ale lasery są tego warte ^____^ nara.

Koki:
Studenci nie walą "^____^"

3/10

sah:
jak nie jak tak? b. dobry raport się zapowiada

B:
(dzięki sah, trochę mnie uspokoiłeś)


18 stycznia

Cześć, jestem Sashh i od ponad 2 tygodni pracuję w anty-ufockiej bazie ILYRIA. Piastuję stanowisko dyspozytora w dziale detekcji - moim zadaniem jest zarządzanie naszą flotą powietrzną - a składa się ona z jednego transportowca klasy RAIDER oraz dwóch myśliwców przechwytujących klasy RAPTOR. Są to szczytowe osiągnięcia naszej ludzkiej techniki i ciekawy jestem czy sprostają swoim zadaniom...  Raider to niezawodna maszyna, pełne VTOL, zasięg pozwala na doniesienie plutonu wojska w dowolne miejsce na planecie oraz powrót... tylko przedział bojowy ciasny. 8 w pełni wyekwipowanych ex-studentów da rady się tam zmieścić. Zamiast 4 z nich można załadować jeden pojazd wsparcia - z tego co wspominał dowódca, to standardową procedurą będzie 1 pojazd i 4 ex-studentów. Przynajmniej do czasu aż studenci się czegoś nie nauczą... i nie tylko oni, wszyscy tu jesteśmy zieloni.
Dzisiaj w południe radar raportuje: małe ufo nad MEDIE. Natychmiast wysyłam tam grupę bojową, czyli oba Raptory. Pilotów mamy dobrych i nie ma się co martwić - boję się czy maszyny wytrzymają to starcie i czy mają na tyle ognia na pokładzie żeby zestrzelić tego małego gnojka? O ile w ogóle go dogonią...
Piloci raportują że mają odczyty już i niedługo kontakt wzrokowy. Mały spodek, zgadujemy że zwiadowczy. W ruch idą rakiety myśliwców, UFO rusza im na przeciw i zaczyna strzelać jakimiś zielonymi promieniami. Na razie niecelnie, ale niestety nasze rakiety podobnie pudłują. Czas więc na być albo nie być - piloci ruszają w close combat, prując ze swoich działek 23mm. I te, co zaskakujące, wydają się być o wiele bardziej skuteczne - po krótkiej kanonadzie, spodek traci wysokość i rusza w kierunku gleby. Chłopaki obierają kurs powrotny, raportując tylko niewielkie uszkodzenia. Może nie będzie tak źle? Natychmiast stawiam grupę szturmową w stan gotowości.

^__________________________________________________________________^

Cześć, to znowu ja, Ignus. Dzisiaj mieliśmy pierwszą akcję bojową! Zaczęło się od wyjących syren - natychmiast ruszyliśmy biegiem w kierunku zbrojowni, pobieramy swój ekwipunek. Przez te kilkanaście dni nasza szturmgrupa okrzepła trochę i mamy lecieć w składzie: ja, Piotrek, Bogusław oraz Amigo + Ein jako pilot Spirita. Amigo bierze pistolet i tyle granatów ile może unieść, reszta chwyta za karabiny, bierze po magazynku na zapas oraz tyle tarcz ile jest w stanie unieść, i nie jest to niestety wiele - słabi jesteśmy, przyda się jakaś siłka zamiast granie w gry ciągle.
Po chwili siedzimy już w ciasnym przedziale bojowym raidera - najbliżej włazu Spirit, za nim nasza czwórka. Nerwy nas zżerają gdy słyszymy ryk silników i czujemy przeciążenie podczas startu. Pytam nerwowo Bogusława, który siedzi koło mnie: 'a ty czemu sie na to zedcydowałeś?' A on odpowiada: 'potrzebna kasa na abonament i chipsy'. Za każdym z nas stoi jakaś smutna historia i to zbliża nas do siebie.
Lądujemy w końcu, właz się otwiera i Spirit zjeżdża z rampy. Jawi nam się krajobraz trawiasty, jakiś duży budynek, drzewa i kamienne kolumny. Spirit rusza na rozpoznanie i już po paru metrach zostaje ostrzelany jakimiś zielonymi bombami! Czuć paskudny zapach chemikaliów, pancerz pojazdu zmienia kolor, ale wytrzymuje. Widzimy na naszych HUDach jakąś dziwną bujającą się formę życia - wygląda jak jakiś wielki zarodnik plujący toksycznymi bombami. Wiemy że Spirit nie da rady na takim dystansie celnie strzelać, więc wybiegamy i z przyklęku oddajemy pierwsze w naszej karierze strzały - najpierw ja bo jestem najlepszy... zjadły mnie nerwy i pudłuję haniebnie. Bogusław poprawia i trafia, miękki korpus zarodnika nie ma szans z naszymi kulami i spada na ziemię, nieruchomiejąc. WITAMY NA ESPERANZIE, CHUJE KOSMICZNE >:(
Spirit znowu rusza przodem, natykając się na kolejne zarodniki, które masowo go ostrzeliwują, Przy tak zmasowanym ataku chemicznym pancerz zaczyna się topić - słyszymy jak Ein klnie w słuchawkach. Idziemy za Spiritem i strzelamy niecelnie do lewitujących zarodników. Sytuację ratuje Amigo, który rzuca granat w te paskudztwa, kładąc oba do piachu. Niestety szybko nadchodzą posiłki - jakieś dziwne humanoidalne stwory na szczudlatych nogach (bardzo szybko na nich biegają) i dziwne szare ludki z dużymi głowami. Ostrzeliwują Spirita zielonymi promieniami i cud że to wytrzymał. W ruch idą granaty oraz mierzone strzały, gdy po naszej kanonadzie nadal stoi jeden szczudlaty ludek, Spirit odpala z działka i kładzie go do ziemi.
Bardzo nerwowo ruszamy naprzód, Ein raportuje że jeszcze jeden postrzał i pojazd stracony. Nie możemy go już wykorzystać jako tarczy :(
Ambushują nas raz za razem zarodniki, szczudlarze i szare ludki, prując (niecelnie) zielonymi promieniami. Nie wiemy nawet w którą stronę mamy iść, gdzie jest wrak... i nie ma czasu o tym myśleć, trzeba walczyć o życie. Poziom determinacji jest tak wysoki, że Ein puszcza skatowanego spirita bez osłony i odpala rakiety, które w końcu robią porządek ze szmaciarzami. Potem nastaje cisza.... i po wszystkim. Prywatny kontrahent zostaje wezwany na miejsce w celu zabezpieczenia i przetransportowania zwłok, sprzętów oraz komponentów ufo (którego nikt z nas nawet nie widział!) do bazy. My pakujemy się do Raidera i wracamy.
Zabiłem 2 ufockie pokraki. Amigo kolejne dwie. Bogusław pokazał prawdziwą klasę i ani razu nie spudłował - 2 kille dla niego. Piotrek był najgorszy, ale nawet on jednego killa zaliczył. Dowódca Łukasz postanowił awansować Amigo i Bogusława i zasponsorować im dodatkowy trening - jako że już nie są studentami, tylko prawdziwymi szeregowymi antykosmicznych marines!

^__________________________________________________________________^

Nazywam się Łukasz i jestem kierownikiem tej zjebanej bazy.

24 stycznia

Naukowcy-studenty opracowali mi w końcu technologię laserową. Ale nie ma czasu jej wdrażać w konkretne projekty, ponieważ tyle nawieźliśmy rzeczy z pierwszego crashsite że nie wiadomo od czego zacząć. Mamy 3 typy zwłok ufockich. Jeden typ ufo. Sporo broni obcych. Feedback z pierwszego starcia pokazał, na co będą narażeni moi troopersi - tak więc możemy też obmyślać specjalistyczne apteczki. I decyduję się na te ostatnie - te stimpaki to zbyt krótkowzroczna rzecz jednak, na dłuższych misjach mi się studenci wykrwawią.

27 stycznia

Najemne robole zakończyły prace nad nowym hangarem. Nie mam tam co na razie wsadzić - kolejny myśliwiec to droga impreza (plus amortyzacja, broń pokładowa...) a na razie nie widzę żebyśmy byli jakoś strasznie atakowani z powietrza, dwa Raptory dadzą rady. Hangar się przyda na później.

28 stycznia

Alarm bojowy - kolejny scout nad MEDIE. Wysyłam tam 2 raptory, które tym razem dostają rozkaz ataku agresywnego - od razu w close combat idą, bez czajenia rakietami z daleka. Łapią scouta w pobliżu bieguna południowego i perforują z działek - spada do morza.

30 stycznia

Koniec budowy alien containment. Teraz możemy próbować łapać te pokraki żywcem - obawiam się jednak że moi troopersi nie mają jeszcze na tyle kompetencji...

1 lutego

Musiałem jechać na zebranie podsumowawcze.... nie było tak źle. Baza spisała się dobrze, większość krajów podniosło nam fundusze. Co zabawne, ten kutas z MEDIE coś marudził że słabo nam idzie (chuj niewdzięczny, oba przechwycenia były u niego!) i przyciął fundusze minimalnie.
Finansowo jest dobrze - zastrzyk gotówki po misji (10 zabitych ufoli = 200K) plus teraz ze składek kasiora - mogę się nawet powoli zastanawiać nad drugą bazą.

Xtense:
9/10, would read again. :salute:

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej