Autor Wątek: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO  (Przeczytany 9012 razy)

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« dnia: 2009-10-14 (Śro), 12:48 »
To będzie niecodzienny raport, ponieważ nie będzie miał obraskuw! Tak więc trzeba będzie niestety czytać (a ja niestety będę musiał pisać!)
Na razie prelude:


Nazywam się Ignus Sweter i jestem kosmicznym marine... ale jeszcze miesiąc temu byłem zwykłym studentem! No ale zacznijmy może drogie dzieci od początku.

Planeta Esperanza to dobre miejsce dla studenta. Niestety, ostatnio coś wszystko drożało, i w akademikach zaczeli nawet pobierać opłatę za zarzyganie podłogi, i z kasą robiło się coraz bardziej krucho. Potem działo się jeszcze gorzej - na naszą planetę napadło jakieś ufo! Powołano specjalną elitarną organizację która miałaby się tym zająć. Szybko pojawiły się oferty pracy i pomyślałem że może by wziąć urlop dziekański i dorobić trochę? W końcu jestem konkretem, na bank bym mógł tam pracować w jakimś laboratorium i torturować trochę złapanych obcych! Tak więc od razu wysłałem CV.

Odpowiedź przyszła szybko i nawet dostałem darnowy bilet do tej nowej bazy co zbudowali w Ilyrii Darmowy bilet >>> zniżki studenckie, tak więc od razu pojechałem.
Na miejscu przywitał nas dowódca bazy - Łukasz. Sprawiał wrażenie fajnego gościa, tylko coś wspominał ciągle o nowej taktyce walk z ufo - jak to określił: 'żywy bufor studencki' i trochę mnie to niepokoiło. Potem się okazało że jedyne stanowisko jakie mogą mi zaproponować to komandos liniowy, taki co będzie jeździł i szczelał się z ufo - i że potem 'ewentualnie jak się coś zwolni w firmie sprzątającej albo laboratoriach to pogadamy'. Co było zrobić, akademik sam się nie zapłaci, a tu na dzień dobry ponad 20 koła miesięcznie płacą... poza tym zauważyłem też innych kandydatów do nowoformowanego oddziału - poznałem już się z Einem Panzerem, który załapał się na wakat pilota pojazdu wsparcia... po krókiej rozmowie dogadaliśmy się że oboje lubimy gry planszowe i dostaliśmy wspónly pokój - supcio!

Oprowadzono nas po bazie. Laboratorium wygląda fajnie! Przy okazji, naukowcy spytali nas (jako żołnierzy, powaga) - co by nam najbardziej pomogło w walce z ufo? Jako że nigdy nie widzieliśmy żadnego ufo to ciężko było odpowiedzieć, ale ja (przyznam szczerze) zawsze lubiłem te lasery... no a oni obiecali nam opracować jakieś lasery! ^___^

Pod koniec pierwszego dnia przeszliśmy wszelkiego rodzaju testy, które miały wykazać czy się nadajemy. Okazało się, że ja się nadaję najlepiej ze wsystkich ^____^ Na szczelnicy byłem nie do pobicia, ustrzeliłem wszystkie kolorowe koniki co wyskakiwały. Dowódca Łukasz podjął decyzję - zostaje 5 żołnierzy, reszta wraca do akademików. Skład bojowy naszej grupy jest więc bardzo mały, ale za to same fajne chłopaki. O Einie już wspominałem, testy zdali jeszcze: Amigo Xtense (najlepiej rzucał ze wszystkich) oraz Piotrek Maria, który był daremny w każdej dziedzinie, ale dowódca stwierdził że musi być jakiś fun factor, tak więc zostaje. Piątego żołnierza nie poznaliśmy, bo to podobno jakaś dziewczyna i tam się rozchorowała ze stresu, może później z nią pogadamy!

Dowódca Łukasz podjął jeszcze pierwszego dnia szereg ważnych (jak to określił) decyzji: podpisał kontrakty z firmą budowlaną na nowe sekcje bazy - pokój przesłuchań obcych (fajne szklane tuby tam będą mieli), dodatkowy hangar (już czwarty ciekawe po co) oraz dodatkowe laboratoria - pewnie dlatego żeby szybciej wynaleźć te lasery. Jako że mamy braki kadrowe w naszym timie operacyjnym, dowódca zatrudnił jeszcze jednego komandosa - tym razem szukał poza akademikami i kandydat podobno bardzo mocny - na razie będą go 2 dni badać w szpitalu czy sie nadaje.... oby lubił planszuwki!

W końcu spać... kolejne dni mijały dość szybko - nie było wiele do roboty, systemy detekcji nie wykryły żadnych ufów tak więc całe dni mijały na graniu w carcassonne (przegrywam zawsze przez głupie łąki :( ) oraz obserwowaniu jak budują nam te nowe pomieszczenia. Ein pokazał nam pojazd który dostał z przydziału - nazywa się desert spirit (czyli spiryt na deser, studencka nazwa fajna!) i jest grubo opancerzonym samochodem. Podwozie kołowe podobno ma mu nadać dobrą mobilność, na uzbrojenie składa się działko w wieżyczce oraz dwustrzałowa wyrzutnia rakiet. Bardzo fajna fura, tylko obawiam się że zajmie w transportowcu sporo miejsca - no ale przyda się takie wsparcie! Mamy też sporo czasu żeby posiedzieć w zbrojowni - każdy wyszukuje sobie coś dla siebie. Wszyscy oprócz Amigo Xtensa bierzemy po karabinie (jest bardzo celny i poręczny), Xtense bierze pistolet i cały karton granatów. On dobrze rzuca to pewnie to dobry wybór. Badamy też nowe zakupy - przyszły np. tarcze osobiste! Bardzo fajne takie, łączy się te ogniwa ze sobą w łańcuchy, im więcej się ich niesie tym mocniejsza tarcza - szkoda tylko że takie ciężkie :( Martwi mnie to że nie mamy poważnego wsparcia medycznego - te stimpaki co nam dali nie wyglądają jakby miały zatamować krwotok... muszę to zgłosić dowódcy.

I tak siedzimy już drugi tydzień... jak przyjdzie wypłata to koniecznie muszę kupić jakieś dodatki do carcassonne bo już nam się nudzi powoli... albo niech w końcu będzie misja - rząd podobno nieźle płaci za każdego zabilego ufola (premia motywacyjna taka) a kasa się przyda, ponieważ wszystkie inwestycje kosztują słono, a badania naukowe dzień po dniu pochłaniają kolejną kasę. Ale lasery są tego warte ^____^ nara.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #1 dnia: 2009-10-14 (Śro), 13:01 »
Studenci nie walą "^____^"

3/10

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #2 dnia: 2009-10-14 (Śro), 13:23 »
jak nie jak tak? b. dobry raport się zapowiada

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #3 dnia: 2009-10-14 (Śro), 14:04 »
(dzięki sah, trochę mnie uspokoiłeś)


18 stycznia

Cześć, jestem Sashh i od ponad 2 tygodni pracuję w anty-ufockiej bazie ILYRIA. Piastuję stanowisko dyspozytora w dziale detekcji - moim zadaniem jest zarządzanie naszą flotą powietrzną - a składa się ona z jednego transportowca klasy RAIDER oraz dwóch myśliwców przechwytujących klasy RAPTOR. Są to szczytowe osiągnięcia naszej ludzkiej techniki i ciekawy jestem czy sprostają swoim zadaniom...  Raider to niezawodna maszyna, pełne VTOL, zasięg pozwala na doniesienie plutonu wojska w dowolne miejsce na planecie oraz powrót... tylko przedział bojowy ciasny. 8 w pełni wyekwipowanych ex-studentów da rady się tam zmieścić. Zamiast 4 z nich można załadować jeden pojazd wsparcia - z tego co wspominał dowódca, to standardową procedurą będzie 1 pojazd i 4 ex-studentów. Przynajmniej do czasu aż studenci się czegoś nie nauczą... i nie tylko oni, wszyscy tu jesteśmy zieloni.
Dzisiaj w południe radar raportuje: małe ufo nad MEDIE. Natychmiast wysyłam tam grupę bojową, czyli oba Raptory. Pilotów mamy dobrych i nie ma się co martwić - boję się czy maszyny wytrzymają to starcie i czy mają na tyle ognia na pokładzie żeby zestrzelić tego małego gnojka? O ile w ogóle go dogonią...
Piloci raportują że mają odczyty już i niedługo kontakt wzrokowy. Mały spodek, zgadujemy że zwiadowczy. W ruch idą rakiety myśliwców, UFO rusza im na przeciw i zaczyna strzelać jakimiś zielonymi promieniami. Na razie niecelnie, ale niestety nasze rakiety podobnie pudłują. Czas więc na być albo nie być - piloci ruszają w close combat, prując ze swoich działek 23mm. I te, co zaskakujące, wydają się być o wiele bardziej skuteczne - po krótkiej kanonadzie, spodek traci wysokość i rusza w kierunku gleby. Chłopaki obierają kurs powrotny, raportując tylko niewielkie uszkodzenia. Może nie będzie tak źle? Natychmiast stawiam grupę szturmową w stan gotowości.

^__________________________________________________________________^

Cześć, to znowu ja, Ignus. Dzisiaj mieliśmy pierwszą akcję bojową! Zaczęło się od wyjących syren - natychmiast ruszyliśmy biegiem w kierunku zbrojowni, pobieramy swój ekwipunek. Przez te kilkanaście dni nasza szturmgrupa okrzepła trochę i mamy lecieć w składzie: ja, Piotrek, Bogusław oraz Amigo + Ein jako pilot Spirita. Amigo bierze pistolet i tyle granatów ile może unieść, reszta chwyta za karabiny, bierze po magazynku na zapas oraz tyle tarcz ile jest w stanie unieść, i nie jest to niestety wiele - słabi jesteśmy, przyda się jakaś siłka zamiast granie w gry ciągle.
Po chwili siedzimy już w ciasnym przedziale bojowym raidera - najbliżej włazu Spirit, za nim nasza czwórka. Nerwy nas zżerają gdy słyszymy ryk silników i czujemy przeciążenie podczas startu. Pytam nerwowo Bogusława, który siedzi koło mnie: 'a ty czemu sie na to zedcydowałeś?' A on odpowiada: 'potrzebna kasa na abonament i chipsy'. Za każdym z nas stoi jakaś smutna historia i to zbliża nas do siebie.
Lądujemy w końcu, właz się otwiera i Spirit zjeżdża z rampy. Jawi nam się krajobraz trawiasty, jakiś duży budynek, drzewa i kamienne kolumny. Spirit rusza na rozpoznanie i już po paru metrach zostaje ostrzelany jakimiś zielonymi bombami! Czuć paskudny zapach chemikaliów, pancerz pojazdu zmienia kolor, ale wytrzymuje. Widzimy na naszych HUDach jakąś dziwną bujającą się formę życia - wygląda jak jakiś wielki zarodnik plujący toksycznymi bombami. Wiemy że Spirit nie da rady na takim dystansie celnie strzelać, więc wybiegamy i z przyklęku oddajemy pierwsze w naszej karierze strzały - najpierw ja bo jestem najlepszy... zjadły mnie nerwy i pudłuję haniebnie. Bogusław poprawia i trafia, miękki korpus zarodnika nie ma szans z naszymi kulami i spada na ziemię, nieruchomiejąc. WITAMY NA ESPERANZIE, CHUJE KOSMICZNE >:(
Spirit znowu rusza przodem, natykając się na kolejne zarodniki, które masowo go ostrzeliwują, Przy tak zmasowanym ataku chemicznym pancerz zaczyna się topić - słyszymy jak Ein klnie w słuchawkach. Idziemy za Spiritem i strzelamy niecelnie do lewitujących zarodników. Sytuację ratuje Amigo, który rzuca granat w te paskudztwa, kładąc oba do piachu. Niestety szybko nadchodzą posiłki - jakieś dziwne humanoidalne stwory na szczudlatych nogach (bardzo szybko na nich biegają) i dziwne szare ludki z dużymi głowami. Ostrzeliwują Spirita zielonymi promieniami i cud że to wytrzymał. W ruch idą granaty oraz mierzone strzały, gdy po naszej kanonadzie nadal stoi jeden szczudlaty ludek, Spirit odpala z działka i kładzie go do ziemi.
Bardzo nerwowo ruszamy naprzód, Ein raportuje że jeszcze jeden postrzał i pojazd stracony. Nie możemy go już wykorzystać jako tarczy :(
Ambushują nas raz za razem zarodniki, szczudlarze i szare ludki, prując (niecelnie) zielonymi promieniami. Nie wiemy nawet w którą stronę mamy iść, gdzie jest wrak... i nie ma czasu o tym myśleć, trzeba walczyć o życie. Poziom determinacji jest tak wysoki, że Ein puszcza skatowanego spirita bez osłony i odpala rakiety, które w końcu robią porządek ze szmaciarzami. Potem nastaje cisza.... i po wszystkim. Prywatny kontrahent zostaje wezwany na miejsce w celu zabezpieczenia i przetransportowania zwłok, sprzętów oraz komponentów ufo (którego nikt z nas nawet nie widział!) do bazy. My pakujemy się do Raidera i wracamy.
Zabiłem 2 ufockie pokraki. Amigo kolejne dwie. Bogusław pokazał prawdziwą klasę i ani razu nie spudłował - 2 kille dla niego. Piotrek był najgorszy, ale nawet on jednego killa zaliczył. Dowódca Łukasz postanowił awansować Amigo i Bogusława i zasponsorować im dodatkowy trening - jako że już nie są studentami, tylko prawdziwymi szeregowymi antykosmicznych marines!

^__________________________________________________________________^

Nazywam się Łukasz i jestem kierownikiem tej zjebanej bazy.

24 stycznia

Naukowcy-studenty opracowali mi w końcu technologię laserową. Ale nie ma czasu jej wdrażać w konkretne projekty, ponieważ tyle nawieźliśmy rzeczy z pierwszego crashsite że nie wiadomo od czego zacząć. Mamy 3 typy zwłok ufockich. Jeden typ ufo. Sporo broni obcych. Feedback z pierwszego starcia pokazał, na co będą narażeni moi troopersi - tak więc możemy też obmyślać specjalistyczne apteczki. I decyduję się na te ostatnie - te stimpaki to zbyt krótkowzroczna rzecz jednak, na dłuższych misjach mi się studenci wykrwawią.

27 stycznia

Najemne robole zakończyły prace nad nowym hangarem. Nie mam tam co na razie wsadzić - kolejny myśliwiec to droga impreza (plus amortyzacja, broń pokładowa...) a na razie nie widzę żebyśmy byli jakoś strasznie atakowani z powietrza, dwa Raptory dadzą rady. Hangar się przyda na później.

28 stycznia

Alarm bojowy - kolejny scout nad MEDIE. Wysyłam tam 2 raptory, które tym razem dostają rozkaz ataku agresywnego - od razu w close combat idą, bez czajenia rakietami z daleka. Łapią scouta w pobliżu bieguna południowego i perforują z działek - spada do morza.

30 stycznia

Koniec budowy alien containment. Teraz możemy próbować łapać te pokraki żywcem - obawiam się jednak że moi troopersi nie mają jeszcze na tyle kompetencji...

1 lutego

Musiałem jechać na zebranie podsumowawcze.... nie było tak źle. Baza spisała się dobrze, większość krajów podniosło nam fundusze. Co zabawne, ten kutas z MEDIE coś marudził że słabo nam idzie (chuj niewdzięczny, oba przechwycenia były u niego!) i przyciął fundusze minimalnie.
Finansowo jest dobrze - zastrzyk gotówki po misji (10 zabitych ufoli = 200K) plus teraz ze składek kasiora - mogę się nawet powoli zastanawiać nad drugą bazą.

"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #4 dnia: 2009-10-14 (Śro), 14:07 »
9/10, would read again. :salute:
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #5 dnia: 2009-10-14 (Śro), 14:47 »
jak nie jak tak? b. dobry raport się zapowiada

jak tak jak nie?

DUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRR
HUUUUUUUUUUUUUUUURRRRRRRRRRRRRRRR

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #6 dnia: 2009-10-14 (Śro), 16:10 »

Cześć, tu Łukasz, kierownik bazy.

Mając 3 banie na koncie, decyduję się na zakup bazy na drugiej półkuli - planuję miejsce na granicy Syrtis Major i Peloponiesji. Słono to kosztuje, ale nie mam absolutnie szans tam cokolwiek wykryć - więc jak mają te dwa kraje coś mi płacić dobrze, to musi być baza. Na razie w budowie jest hangar i elektrownia. Jak coś zrobią z tego to jedziemy dalej.

2 lutego

Zakończona budowa drugiego laboratorium. W komplecie dostaję kolejny batalion akademickich bladziuchów w fartuchach. Na pierwszym zebraniu z nimi mówię im co i jak - oraz daję im zadanie wsparcia pierwszej grupy, która pracuje nad bojową apteczką.

3 lutego

Bladziuchy się szybko dogadały, bo projekt apteczki gotowy. Przedstawili mi wszystko w formie takiej prezentacji, wszystko było fajnie dopóki nie dowiedziałem się ile kasy będzie kosztowało wyprodukowanie tego. No ale przynajmniej technicy którzy się opierdalali cały zeszły miesiąc, będą mieli zajęcie. Na początek każę im wyprodukować 4 sztuki tej apteczki, dorobimy więcej jak będzie komu.
Dużo nowych projektów i każdy fartuchowiec mnie chce przekonać że to co on sobe wybrał do badania to jest ważniejsze. Łeb boli od tego pierdolenia. Po skonsultowaniu z moimi ex-studento komandosami, decyduję się na zbadanie tego lewitującego gówna plującego chemikaliami. Z debriefingu po pierwszej bitwie jasno wynika, że najbardziej trzęsą portkami właśnie przed tymi potworami - stężenie chemii jest ogromne i skoro było w stanie naruszyć opancerzonego drona, to strach pomyśleć co by było gdyby taki ignus dostał w ryj taką chemiczną eksplozją. Tak więc badamy te właśnie motywy.

7 lutego

Nie widać nic na niebie nadal. Za to fartuchowcy mi przylecieli dzisiaj rano cali zajarani że rozpracowali tego aliena.
Codename które mu nadali to... LARVA. Odkrywcze po chuju... no ale raport był ciekawy - wygląda na to że to taki biologiczny attack-robot obcych, lata toto sobie w ich towarzystwie, wykrywa naszych ciepłokrwistych zuchów i odpala chemiczne zarodniki modrujące ludzkie ciało w sekundę... brrrr. Na szczęście wrażliwe miękiie ciało można łatwo położyć byle buletem. Prace nad składem tych chemikaliów wykazują że desert spirit musi naprawdę oberwać skomasowaną serią tych zarodników żeby mu się coś stało - to plusy. Jeden z nerdów bąkał coś o możliwości zastosowania tej chemii przeciwko alienom - bardzo kusząca perspektywa, takie np. chemiczne granaty... trzeba będzie pomyśleć.
Finanse nie wyglądają zbyt optymistycznie - 20 naukowców i 10 techników przy pracy = sporo kasy ssają. Dlatego też decyduję się na rozpracowanie tego alien statku, gdy będziemy mieć opatentowane te ich inżynieryjne motywy, to będzie można myślę część gratów obcych sprzedać na wolnym rynku, dorobić coś kasy.

Pod wieczór dostaję meldunek o tym że zbudowali elektrownię w bazie 2 - wydaję dyspozycje żeby budowali system detekcji. A w bazie-matce uruchamiam budowę kolejnego laboratorium - tematów badań przybywa i jak tego szybko nie przemielimy to będize źle.

^__________________________________________________________________^

Siema, tutaj dyspozytor Sashh!
Coś jest na rzeczy z tym MEDIE... 11 lutego wykryliśmy kolejnego scouta który tam śmigał. Tak jak poprzednio, wysyłam oba raptory na spotkanie - scout leci dziwnie jakoś powolutku i nie przejmuje się naszymi zuchami. Zaatakowany broni się bez przekonania - piloci nauczyli się już że jeśli olać ostrożne podejście i ruszyć od razu w dogfight działkowy to taki scoucik momentanie przestaje się nadawać. Jako że nie otrzymałem od dowództwa szczegółówych rozkazów, to piloci zestrzelili scouta nad oceanem - za co dostałem potem opierdol. Podobno z kasą coraz gorzej i nie możemy sobie tak marnować obcych technologii w oceanie...
Na razie nie mam nic do roboty, słucham gansów i czytam książki filozoficzne...

^__________________________________________________________________^

Elo, tu Ignus!
Za pierwszą wypłatę kupiłem dodatki do carcassonne i teraz gramy z budowniczym i karczmami, szkoda tylko że dalej przegrywam :(
Próbowałem wciągnąć do gry Bogusława ale mówił że nie ma czasu, bo robi właśnie lev 12 w łorhamerze... tak więc dalej gram z Einem i czasami z Amigo.
Podobno ostro pracują nad tym zestrzelonym scoutem cośmy go nawet nie widzieli. Pancerz pokładowy już rozpracowali, teraz nad kontrolą lotu się pastwią.
W tej drugiej bazie co zrobili na antypodach też podobno prace ostro trwają - hangar gotowy, teraz kończą robić system obrony rakietowej. Pytałem czy tam też będzie taki pluton wypadowy, ale podobno nie - tylko detekcja + intercepcja, żadnego personelu żywego oprócz obsługi radarów i pilotów myśliwców. Pewnie dlatego robią te rakiety, bo kto ma bronić takiej bazy? My mamy drużynę zakapiorów to i rakiet dowódca nawet nie zaczął budować, pewnie bardzo w nas wierzy.

15 lutego - nad Patrią pojawił się jakiś większy ufo - słyszałem jak zajarany był dyspozytor gdy wysyłał myśliwce na przechwyt. Podobno ledwo dały sobie z nim rady - prawie amunicji i paliwa brakło, ale udało im się rzutem na taśmę zestrzelć tego fajtera. Jeden raptor wrócił straszliwie pokiereszowany, słyszałem jak dowódca klął na jego widok że teraz będzie musiał wywalić na naprawy sto baniek. To nowe ufo spadło do wody, i dowódca jeszcze bardziej się wściekł jak o tym usłyszał.

23 lutego - pojawia się scout nad oceanem ilyryjskim. Tym razem dyspozytor wysyła combat wing i organizuje zasadzkę! Słyszałem jak w kantynie opowiadał chłopakom że piloci odpalili z daleka po 1 rakiecie, po czym zaczeli uciekać w kierunku bazy. Podobno ufo ruszyło za nimi, szczelając itd i gdy przekroczyło linię brzegową, nasze chłopaki zrobiły w tył zwrot i rzuciły się na niego z działkami! Tak czy inaczej, musieliśmy od razu pakować manaty i lecieć na misję.
Byliśmy bardzo pewni siebie jako już doświadczeni zawodnicy i na starcie spotkała nas kara: rampa wyjazdowa od samego lądowania była pod ostrzałęm jednej larwy i 2 szczudłoludków. O mało co nie rozwalili Spirita! Einowi udało się wymanewrować tak że ledwo przeżył pojazd, ale przynajmniej nie blokował nam rampy i mogliśmy wybiec. Ja z Bogusławem położyliśmy jedną larwę i jednego ludka, a Amigo puścił pięknego loba granatem kładąc drugiego ludka do piachu. Po opanowaniu strefy lądowiska, było już łatwiej - to był jakiś naftowy chyba konglomerat na pustyni, jakieś rury, opuszczone pojazdy gąsienicowe - wszystko poniszczone przez spadające ufo. Ein szybko zlokalizował wrak i ruszyliśmy w jego kierunku tyralierą. Całe tłumy ufoludów tam na nas czekały i pruły gęsto. Jeden zbłąkany zielony promień trafił przypadkowo Piotrka w głowę - straszny był to wiok. Tarcza momentalnie zgasła, słychać było tylko jego wycie gdy upadał - ale przeżył! Gdyby nie tarcza nie byłoby co pewnie zbierać. Pobiegłem od razu do niego i nafaszerowałem go stimpakiem - dobrze że misja szybko się skończyła bo by Piotrek nie przetrwał, tak mu krawiło z ryja.
Tymczasem pruli do nas spod ufa strasznie. Ciężarówka za którą chował się Bogusław i Amigo w końcu wybuchła i przestała dawać osłonę. Celne strzały Bogusława i dobre rzuty Amigo na szczęście opanowały sytuację. Pojazd Eina wrócił w takim stanie że zastanawialiśmy się czy jak by go patykiem nie puknąć to by się nie rozleciał... ufo było mocno podziurawione i sporo systemów w środku było zniszczone ale co tam - nagrody za 10 martwych ufoków wypłacone! A Amigo za celne rzuty granatami awansował na kaprala! Teraz już nikt nie jest studentasem, każdy z nas jest conajmniej starszym szeregowym i jesteśmy coraz lepsi!

^__________________________________________________________________^

Tu Łukasz.
Dobre rozwiązanie z tymi zasadzkami - tak trzeba będzie robić, żeby nie gubić spodków w morzu.
Niestety pojawienie się większego spodka - jak sądzimy myśliwca - stwarza nowe problemy. Albo trzeba kupić trzeci myśliwiec do bazy, albo usprawnić uzbrojenie pokładowe - bo niewiele brakowało żebym stracił raptora w tym starciu z fajterem.
Scout za to już rozpracowany - w perspektywach są: stworzenie nowego pancerza na bazie materiałów obcych, dodatkowo chroniącego przed chemią (larwy!). Można opracowywać nowy transportowiec, ale to pewnie długo potrwa. Przede wszystkim - sprzedaję rozpracowane graty korporacjom wojskowym i wpada fajna moneta za to. Kolejny temat badań - szczudłonogi ufol. Wydaje się on być głównym żołnierzem wroga, jest mobilny, strzela promieniami, i często wytrzymuje 1-2 strzały z karabinu - warto mu się przyjrzeć.

25 lutego - trzecie laboratoria gotowe. Teraz będzie ssanie kasy, oj będzie...

27 lutego - system detekcji w bazie 2 gotowy, nie kupuję na razie myśliwca, poczekam na koniec roku finansowego, po co mam bez sensu płacić za utrzymanie, kupię w marcu!

28 lutego - rozpracowany ludek. Nazwali go Chaser... niech będzie. Okazało się że to taki cyborg bojowy - dzięki małej ilości żywych tkanek jest odporny na chemię, ale łatwo go przegrzać ogniem... sprawa do przemyślenia. Na tapetę idą znowu lasery - trzeba coś praktycznego zrobić z tą technologią.

Już miałem iść na basen, gdy nagle kilka kilometrów od bazy matki pojawił się obcy fighter! Dyspozytor Sashh tak mi ryknął do słuchawki że nie mogłem skumać o co chodzi. To nie może być przypadek że pojawił się tak blisko! Chłopaki ledwo wystartowali i już wywiązała się powietrzna bitwa - fighter pruł zielonymi promieniami a nasze rakiety jak zwykle pudłowały. Działka pruły ostro, ledwo starczyło naboi. Finał - sukinsyn zestrzelony niedaleko bazy, jeden myśliwiec do kapitalnego remontu. Trzeba coś pomyśleć, bo te fajtery jak będą latać częściej to ja tego nie widzę.
Odpalam od razu recovery team, oby coś fajnego przywieźli z nowego ufa!

^__________________________________________________________________^

Siema, tu ignus ^___^
Dzisiaj była bardzo ciężka bitwa o to większe ufo.
Znowu Ein miał problem z wyjechaniem ze statku, od razu do niego szczelali. Jednak pojawił się nowy zawodnik - wielki owadopodobny potwór z ogromną pazurzastą łapą! Nie wydaje się żeby miał z czego szczelać do nas, ale ta łapa wyglądała bardzo groźnie. Na misji był z nami nowy kolega (bo Piotrek leży w szpitalu, łatają go po tym jak oberwał ostatnio) - Zantar Lamus. To on pierwszy miał okazję zobaczyć nowego potwora - wpakował w niego serię z karabinu i nic! Dopiero druga seria położyła potwora.
Z chaserami dajemy sobie rady. Jedną larwę zauważył Bogusław i od razu ją strącił celnym strzałem. Dobrze mieć takiego kolegę ^___^
Przy podejściu do samego wraku pojawił się drugi pazuro-potwór, którego Amigo zambushował z pistoletem w garści i wpakował w niego celne serie, kładąc go!
Znowu były te małę szare ludki z dużymi głowami oraz napotkaliśmy dziwnego obcego w pelerynie który nie miał nóg tylko taką dużą rurę - bardzo dziwne. Te dwa modele zupełnie nie pasują do chaserów i larw, są jakby z innej bajki... muszę pogadać z naukowcami o tym.
Najgorszy koszmar jednak wystąpił na końcu - gdy ufo było już wyczyszczone z alienów, Zantar obrócił się przez przypadk i zauważył pomarańczowego potwora który wyglądał jak skrzyżowanie krowy i kangura i miał groźną szczękę. Potwór ten wytrzymał 8 trafień z karabinu gdy szarżował na nasze pozycje strzeleckie. Gdy był 5 metrów od Spirita (myślę że by go przemielił tą szczęką, bo był bardzo już porozwalany spirit), dobił go celny granat Amigo... i kamień spadł nam z serca.
Zabiliśmy łacznie 11 ufoków. Zantar miał dobry chrzest bojowy - został mianowany na starszego szeregowca i teraz już nie jest takim strasznym lamusem. Ciekawe czy lubi carcassonne...

^__________________________________________________________________^

Łukasz...
Gdy wszyscy wrócili do bazy po udanym odzyskaniu fightera, nad oceanem pojawił się... kolejny scout! Żeby nie męczyć chłopaków to rozwaliliśmy go nad wodą, niech sobie pograją w te kafelki.

1 marca

Kolejne zebranie z ważniakami. Raport miesięczny wygląda bardzo dobrze - wszyscy zadowoleni, większość zwiększyła dotacje. Jeden kraj dał np. 16$ więcej niż zwykle (!!!) Najważniejsze że jest znowu kasiora na badania i rozbudowę. Będzie dobrze!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #7 dnia: 2009-10-14 (Śro), 16:30 »
KAPRAL AMIGO MELDUJE SIĘ >:( .

Konkretne raporty, na dłuższą metę okazuje się, że dużo fajniej się to czyta bez skrinów jednak. Miałem wątpliwości przed dużymi ilościami tekstów, ale akcja progresuje dość szybko, więc luz.

:thumbup!:
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #8 dnia: 2009-10-14 (Śro), 20:34 »

To ja, Ignus...
Ale mnie łeb boli po tej imprezie cośmy urządzili z okazji 3 miesiąca zwalczania ufa... było prawdziwe party - Amigo zapodawał jakieś dziwne elektroniczne piosenki, i byliśmy tak najebani że wszyscy bez wyjątku podkakiwaliśmy w ich rytm (nawet Bogusław!) Ale to wszysko pikuś... najgorsze jest to że imprezę w połowie przerwały syreny systemu detekcji - wypatrzono scouta. Myśliwce szybko robią z nim porządek, ale w momencie gdy zaczęły zawracać do bazy, kolejny alarm! Fighter nad Ilyrią! No to w tył zwrot i bić się z myśliwcem. Również pokonany. A my musimy lecieć w nocy na misję, z bólem głowy! Całe szczęście że ten pierwszy scout spadł gdzieś do wody...
Dowódca wydał rozkaz pracy w trybie zmianowym - tzn żeby co misję jeden żołnierz brał 'urlop' i pozwolił w ten sposób jakiemuś lamusowi co nic nie umie polecieć na misję... i tak w kółko. Tym razem lecimy ja, Bogusław, Amigo i Zantar. Oraz oczywiście dron Eina. Nocna misja to nie przelewki, wszędzie czyha zło ale dzięki Spiritowi wszystko nam się udaje wykryć (głównie w ten sposób że w Spirita strzela np. jakiś ufok 10 razy i wtedy wiemy gdzie jest!) Od razu na początku pojawia się jeden z tych olbrzymów z pazurem. Pokonujemy go, pokonujemy larwy i chaserów co próbują nam przeszkadzać w deploymencie. Idziemy wzdłuż jakiejś hali przemysłowej w kierunku zestrzelonego ufa... pierwszy Spirit, za nim Amigo i ja (największe konkrety), potem Bogusław i na końcu Zantar, który na tą misję zabrał wyrzutnię rakiet! Idziemy tak, likwidując zagrożenia z przodu aż tu nagle słyszę za nami krzyk bólu - to Zantar! Obracam się i widzę jak się zbiera z ziemi, brocząc krwią, a za nim... OGROMNY POTWUR Z ŁAPĄ Z PAZUREM! Ależ go zaszedł i prawie zamordował. Zantar odtacza się na bok i robi nam miejsce, najbliżej jest Bogusław i kładzie potwora dwoma seriami (żywotne są dość). Misja kończy się szczęśliwie, Zantar nawet dostaje kolejny awans - może coś z niego będzie? Jednak zanim się to stanie, czeka go pobyt w szpitalu.
Po powrocie do bazy, czeka na nas dobra informacja! Naukowcy wymyślili PISTOLET LASEROWY!!! I podobno tak się wkręcli w te lasery że pracują już nad KARABINEM LASEROWYM (pew pew!) Technicy biorą się za wytworzenie prototypowego modelu pistoleta (który na pewno wpadnie w ręce Amigo, bo on idzie w te pistole). A ja idę spać, bo mi te elektroniczne przeboje nadal huczą w głowie...

5 marca

Łukasz...
Miesiąc zaczyna się ostro, nie ma czasu się nawet wysrać. Ufa zaczynają pojawiać się parami, w różnych konfiguracjach, nadlatują z różnych stron... widząc jak bardzo ślimaczą się moi technicy, stawiam kolejny warsztat (splajtujemy eech). Jest to dobry krok, bo naukowczyny opracowują karabin laserowy, którego nie mam nawet kiedy wyprodukować! Wszyscy tacy zajęci. Kolejne zadanie dla nich - broń pokładowa dla myśliwców, bo zaczyna być groźnie.

7 marca

Nad oceanem pojawia się scoucik, szybko wpada do wody. Zanim moje zuchy dolatują do domu, ujawnia się fighter, na widok zbliżających się raptorów daje gazu i zaczyna spierdalać w kierunku bieguna północnego... nie dajemy rady, paliwa mało - trza wracać. Ledwo moje asy wylądowały - buch, kolejny fighter z zachodu, nad oceanem, w kierunku Ilyrii zapierdala. Daję chwilę obsłudze na dolanie paliwa i uzupełnienie działek i zrywam flotę w kierunku nadciągającego fightera. Ciężka walka na dużej prędkości, ledwo dają rady dogonić go na tyle żeby strzelać z działek, ledwie starcza paliwa (nieuzupełnionego ostatnio), ale spada skurwyn na glebę. Raider z czterema zawodowcami na pokładzie rusza na kolejne recovery... zuch chłopaki to są jednak, kiedyś wam o nich opowiem!
Debriefing z tego recovery ciągnie się godzinami... tyle nowego contentu się pojawiło na tej misji. Na sam początek, sporo tych nowych dużych pazurostworów, ale tym razem ujawniły coś czego wcześniej nie było - jeden z nich jakimś sposobem zaatakował umysł ignusa a ten w ramach reakcji zesrał się w majty. Jebało podobno strasznie w drodze powrotnej w ciasnym transporcie... ale takiego czegoś jeszcze nie było - trzeba by przebadać tego chujka pazurzastego, co on to umie w głowach mieszać. Ignusowi było strasznie wstyd że tak zawalił i bardzo nas przepraszał. Dobrze że mu się nic nie stało, sparaliżowany strachem, z kupą w majtach patrzył jak szarżuje na niego pazuropotwór, jednak koledzy byli czujni i rozstrzelali bestię zanim się zbliżyła. A to dopiero początek...
Zaczęły się szturmy falami - po 2, po 3 ufoków. Najbardziej cieszył się Amigo, bo jednym granatem mógł kosić kilku leszczy na raz. Zantar też był zadowolony bardzo, bo miał tą swoją wyrzutnię rakiet i efekty były podobne. Jednak potem przez dziurę w ścianie budynku wyszedł jakiś fioletowy ludek w zielonym kombinezonie (Ignus przysięgał, że przypominał bardzo orka) i... nie dało się go zabić. Podobno łyknął 2 granaty, rakietę HE i 6 kulek karabinowych i stał dalej. Miał spory karabin w rękach i pewnie by go użył gdyby nie kolejna seria która w końcu go położyła. Zaraz za nim wypełzło z tego budynku coś jeszcze mroczniejszego - wyglądało jak kupa pulsującej skały, pełzło powoli, zostawiając za sobą ognisty ślad. I znowu, było w stanie przyjąć 8 kulek zanim się rozsypało w końcu.
Ciężka walka, na szczęście zwycięska. W ramach nagrody, awansowałem Amigo na starszego kaprala. Jako że coraz częściej chłopaki wracają ranni, to trzeba nająć jeszcze jednego komandosa, muszę pobadać te CV...

9 marca

Fighter pojawia się nad Patrią. Nie ma szans go tam dogonić, ale korzystając z gotówki za ostatnie misje, stawiam tam bazę, będzie obstawiać cały biegun północny, sporo się chujów tam kręci ostatnio.

10 marca

Mam już nowe działko na myśliwce! Nowy model strzela dużo mocniejszym nabojem, ma lepszy zasięg i jest celniejszy. Bierze mniej amunicji niż stare, ale powinno się opłacić i tak. Zlecam produkcję testowego modelu.
Pod koniec dnia mam gotowy pierwszy działający karabin laserowy, prosto z warsztatu! Dostaje go najlepszy strzelec w timie - Bogusław. Ignus wyglądał na zawiedzionego, ale powiedziałem mu że pogram z nim w carcassonne, to się od razu przestał martwić.

Kolejne kilka dni to zbitek chaotycznych wydarzeń, aż mnie głowa boli jak sobie przypomnę.
14-go marca pojawia się kilka scoutów w róznych miejscach globu - dwa kładę do wody, reszta znika. Potem fightery - jeden zestrzelony i recoverowany. Rozpoczynam budowę trzeciego warsztatu, bo lista rzeczy do wyprodukowania rośnie.
Naukowcy opracowują nowy model pojazdu wsparcia, który od razu idzie na warsztaty. Nowy pojazd dla Eina jest w pełni gąsienicowy, ma sporo lepszą przeżywalność bojową i inne uzbrojenie - dwa sprzężone działa magnetyczne, podobno kładą wszystko lekką pytą... o ile się w cokolwiek trafi. Pojazd cięższy, wolniejszy, ale przy ostatnich problemach z wyjściem z raidera, to będzie myślę miła niespodzianka dla chłopaków. Ein jest strasznie zajarany.
Dzień później - dwa kolejne scouty, jeden zrecoverowany. Amigo awansuje na SIERŻANTA
17-go marca - dwa fightery, z różnych kierunków. Pierwszy raz mam możliwość skoordynowania akcji przechwytu z dwóch róznych baz - myśliwce wspomagają się ogniem i jest w pytę. W bazie matce mam już 3 raptory (z czego 2 przezbrojone w nowe działka) i dają rady z podwójnymi fighterami.
Naukowcy rozpracowują ścierwo tego pazuroluda i potwierdzają, że ma on właściwości psioniczne, potrafi paraliżować strachem naszych chwatów. Sugerują opracowanie specjalnych hełmów ochronnych, ale nie ma na to czasu. Zlecam im opracowanie nowego transportowca, bo pojemność raidera to jakiś cha cha cha żart.
19-go marca - dwa kolejne fightery. Strasznie coś knują chuje ufockie. W dwóch misjach pod rząd rannych zostaje trzech chłopaków i leżą w szpitalu. Za to nowy czołg zbiera dobre opinie - na ostatniej misji przeżył bez problemu ambush przy zjeżdżaniu z rampy; po lewej chaser, po prawej chaser, na froncie larwa. Czołg zjechał i wszystko na raz zaczęło do niego pruć seriami. Nic mu się nie stało!
21-go marca - mamy projekt tego transportowca. Thunder go nazwali, wygląda obiecująco. 6 ludzi + pojazd lub 10 ludzi. Prędkość bez zmian niestety. Idąc za ciosem, rozkazuję rozpracować nowy myśliwiec.
Produkcja Thundera zapowiada się na długą imprezę, na początek potrzebny wolny hangar. Wysyłam jednego raptora do bazy drugiej (tam mają wolny), więc mam teraz 2 bazy a w każdej po 2 myśliwce. Trzecia baza na biegunie płn kończy konstrukcję podstawowych budynków i tam też trzeba będzie jakąś flotę zagarażować...
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #9 dnia: 2009-10-14 (Śro), 20:37 »
Łukasz-literat

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #10 dnia: 2009-10-14 (Śro), 21:25 »
S I E R Ż A N T

Raport okazuje się porządnym entertejnmentem, jak go utrzymasz przy życiu to, myślę, seal of approval się należy (i nagroda PPK Award!)

[EDIT]

Amigo zapodawał jakieś dziwne elektroniczne piosenki, i byliśmy tak najebani że wszyscy bez wyjątku podkakiwaliśmy w ich rytm (nawet Bogusław!)

Teraz dopiero zauważyłem. Sranie do rytmu? Może mieć przyszłość!
« Ostatnia zmiana: 2009-10-14 (Śro), 21:45 wysłana przez Xtense »
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #11 dnia: 2009-10-15 (Czw), 00:29 »

Witam, z tej strony Sashh!
Mało się ostatnio coś dzieje... i dobrze! Większość dnia siedzę z butami na konsolecie i słucham jak Axl wyśpiewuje refreny. Jest 26 marca i przed chwilą był u mnie Ignus - mówił że naukowcy skończyli pracę nad projektem nowego myśliwca - LIGHTNING (zomg). Od razu poleciałem zbadać co i jak - i faktycznie, projekt jest! Po przeczytaniu go od dechy do dechy niestety - optymizmem nie pałam. Widać że naukowcy jeszcze nie do końca rozpracowali jak skutecznie używać zdobyczy naukowych obcych - projekt lightninga to dość toporne dzieło. Nowe silniki i kadłub z obcych stopów dają trochę większą prędkość niż nasze poczciwe raptory... zasięg też trochę lepszy... w sumie jedyne co mi się podoba (i kolegom pilotom) to wytrzymałość - powinien dać radę dłużej się strzelać z ufami, co będzie bardzo przydatne gdy przyjdzie walczyć sam na sam z takim np. fajterem. Poszedłem od razu do dowódcy pogadać i doszliśmy do wniosku że nawet gdy zbudujemy pierwszy egzemplarz, to uzbrojenie nadal mamy biedne - rakiety ssają, działko jest na razie dość skuteczne... tak więc naukowcy dostają zadanie opracowania skuteczniejszych pocisków powietrze-powietrze. Mamy czas - technicy dalej dwoją się i troją, składając prototypowego thundera.

29 marca

Dowódca osobiście rozbił flaszkę szampana na ukończonym dzisiaj thunderze. Poczciwy raider zostaje zlicytowany na aukcji i oficjalnie mamy nowy transportowiec na służbie! Testowe loty z pełnym załadunkiem co prawda wykazują że o ile prędkość, udźwig i zasięg uległy poprawie, to komfort wręcz przeciwnie - nowe hybrydowe silniki leżące wzdłuż całego kadłuba generują poteżny hałas i wibracje, przez co szturmowcy w przedziale bojowym czują się jak na koncercie szumuw.
Dość szybko można przetestować nasz nowy wynalazek, ponieważ po południu nad Seathopią pojawia się fajter - eskadra trzech raptorów szybko posyła go na glebę i oto startuje, nasza duma. Dowódca cieszy się jak dziecko, bo jego skład komandosów uległ zwiększeniu o 50%, takie dodatkowe dwie pary rąk na misji to nie w kij dmuchał. W związku ze zwiększeniem się etatów, Łukasz zatrudnia kolejnych wojowników - jest ich już prawie dycha, nie wszystkich nawet kojarzę po imieniu, muszę tam kiedyś do nich wpaść pogadać...

Misja poszła jak z pyty strzelił - a kasiora z nagród nieco zamortyzowała koszty produkcji nowej maszyny. Idzie ku lepszemu! Idę pyknąć może jakieś anime o robotach...

31 marca

Mamy projekt tych rakiet nowych! Szybko się uwinęli... no ale 30 tam ich się głowi nad tym, to takie są efekty.
Nowy system nazywa się FIRE HAMMER i na papierze wygląda wporzo - lepszy zasięg, minimalnie lepsza celność (pewnie chuja to zmieni) i dużo mocniej uderza - ukształtowali głowicę sprytnie tak że najpierw przebija pancerz a potem eksploduje. Raptory i Lightningi mogą przenosić po 4 takie rakiety, szkoda że tu nic się nie zmieniło w porównaniu do starego systemu. Teraz trzeba tych rakiet naprodukować dość sporo, bo nasza flota, podzielona na 3 bazy jest już dość liczna, a wypadałoby przezbroić wszystko.
Naukowcy idą za ciosem i pracują już nad kolejnym myśliwcem, który (tym razem) już ma naprawdę dać rady.
Wieczorem wpadłem na kantynę komandosów pogadać trochę... akurat grali w kalambury, więc trochę się z nimi pointegrowałem. Trzeba przyznać że zgrana z nich paka - te nowe osoby gdy się dotrą już to będzie naprawdę mocny team. Zrobiłem nawet wyciąg z systemu dokumentujący ich dokonania, ale to potem napiszę, teraz styknie tylko rozpiska imienna:

Bogusław Sah - z premierowego składu, niezawodny snajper, drugi killcount w teamie
Ignus Sweter - z premierowego składu, drugi snajper, medyk, bardzo szybki
Marta Gabriel - nowiutki rekrut, jak na świerzaka to nieźle strzela i rzuca...
Victor Katana - ma nawet trochę stażu, ale rzadko lata na misje.. duża siła zrobiła z niego skutecznego operatora wyrzutni rakiet
Amigo Xtense - z premierowego składu, największy kosior; podobno zabił już z 50 ufolców, z czego 90% granatami
Piotr Maria - z premierowego składu, jednak częste pobyty w szpitalu ograniczyły jego tok nauki...
Syber Miotasz - podobny staż co victor, już całkiem nieźle strzela
Zantar Lamus - rzadko lata na misje, zazwyczaj chodzi z wyrzutnią rakiet
oraz oczywiście Ein Panzer, operator czołgu.

Słyszalem że w związku z narastającym zagożeniem oraz coraz większą ilością kontuzji bojowych, dojdzie jeszcze kilka osób... robi nam się mała armia!

1 kwietnia

Pijemy! Nasza bojówka antyufocka osiągnęła świetny rezultat za marzec - WSZYSTKIE kraje zwiększyły dotacje! Dowódca wrócił zadowolony, żołnierze dostali wypłaty, piękny dzień.
Baza na Syrtis Major wykryła jakiegoś scouta nad oceanem i dwa raptory szybko go utopiły. Dobry deal ta baza!
Pod wieczór kończy się budować pierwszy lightning! I kolejna butelka szampana brzdęk! Teraz czas na modernizację rakiet - potrzeba 5 nowych zestawów (tyle mamy myśliwców w tej chwili)

2 kwietnia
ZOMG! Nad ranem radar oszalał - i z innych baz też meldują non stop. Pojawił się jakiś RÓJ UFUW! Nad całą planetą wykryliśmy kilkanaście spodków, lecących w formacjach! Nie ma szans żeby to wszystko wykosić, trzeba stosować taktykę partyzancką. Czekam aż część roju zbliży się do Ilyrii i odpalam Lightninga i Raptora atakując najbliższego fightera. Odpowiada ogniem i wnet przybywają na pomoc jego koledzy! Zanim cały rój zwalił się na naszych dzielnych lotników, zdążyli zestrzelić fightera i scouta, po czym czmychnęli do bazy.
Nad Syrtis Major udało się zestrzelić scouta, a potem jeszcze jeden fighter spadł nad Ilyrią. Niestety, skuteczność naszych broni powietrze-powietrze nie pozwala na szybkie rozprawianie się z wrogiem i stąd tylko 4 zestrzelenia z całego roju... który po kilunastu godzinach zaczyna znikać i robi się spokój. Teraz tylko posprzątać te wraki...

6 kwietnia
Nad Ilyrią pojawia się fighter i scout i oba idą do piachu. Z lajtningiem na przedzie teraz nie boję się przechwytywać myśliwców - L jest trochę szybszy od raptora i pierwszy dolatuje do wroga, przez co wróg bierze go na cel... i dobrze, bo L jest wytrzymalszy. To jest dobry system. Nowe rakiety w boju działają tak jak stare... niestety. Mało nimi trafiają chłopaki, za szybkie są te spodki :(

7 kwietnia
Projekt stormbringera gotowy! Lecę obejrzeć!
No i proszę państwa jest już dużo lepiej. Codename nowego myśliwca = STORMBRINGER. W końcu udało się zbudować lepsze i lżejsze silniki, przez co nowy interceptor będzie mógł z powodzeniem ścigać uciekające statki... lepszy kadłub = lepszy pancerz, plus dodatkowo więcej paliwa zabiera. Jak tylko skończy się przezbrajanie rakiet, to budujemy to cudo! Kasa jest, z tych wraków z roju bardzo ładne pieniądze wyciągneliśmy.
Naukowcy biorą się za lasery - komandosi złożyli zamówienie na cięższą broń do zabijania tych durnych latających dysków, bojowych kangurów i innych cięzkich przypadków, zobaczymy co fartuchy obmyślą.

10 kwietnia
Weekend minął całkiem wporzo - rano celebracja budowy premierowego stormbringera... który nie ma uzbrojenia żadnego, trzeba wszystko od zera wyprodukować!
Następnego dnia rano, nad oceanem obok Sytris Major ginie kolejny scout, utopiony w wodzie. A jeszcze następnego - naukowcy oddali projekt CIĘŻKIEGO LASERA. Wygląda masywnie na papierze - kawał giwery! Teraz zajmują się podobno nowym pancerzem dla komandosów... a popros tych ostatnich - znowu niezłą imprezę Amigo tam rozkręcił. Udało mi się wyciągnąć ich osiągnięcia kilsowe!

sgt 1st class Bogusław - 41
sgt 1st class Ignus - 28
pvt 1st class Marta - 4
corp 1st class Victor - 17
sgt 1st class Amigo - 53
sgt Piotr - 16
pvt 1st class Syber - 3
corp Zantar - 10

Plotki o dwóch dodatkowych etatach okazały się być prawdziwe - podobnu dowódca już szuka nowych talentów... CIEKAWE JAK BĘDĄ SIĘ NAZYWAĆ?
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #12 dnia: 2009-10-15 (Czw), 07:37 »
Sashh grzejący tyłek w bazie i słuchający gansów brzmi całkiem dojebanie.

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #13 dnia: 2009-10-15 (Czw), 08:45 »
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #14 dnia: 2009-10-15 (Czw), 11:24 »
omg, taki szcezsliwy jestem!

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #15 dnia: 2009-10-15 (Czw), 12:12 »
Brawo Łukaszu!
Z nudów tu umieram na jakimś durnym szkoleniu, więc zaryzykowałem wejście komórką na ppk i... opłacało się!

Rzeczywiście sam tekst na wyobraźnię lepiej działa.
Może napiszesz jakieś dłuższe dzieło kiedyś?
A może wrzucimy gdzieś te raporty przeredagowane w artykuły na jedną stronę?
i...
PROFIT!

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #16 dnia: 2009-10-15 (Czw), 19:35 »
Dowódca Łukasz przemawia!

To było do przewidzenia, że ufo podejmie jakąś zemstę za poprzedni miesiąc. Nie mieli życia, ekstraterestialne ciule, gdzie się nie pojawili to my ich pach pach pach! Tak więc niestety, zaczynają wysyłać cięższe armaty na nas.

13 kwietnia - Na oceanie pomiędzy syrtis maior a ilyrią pojawia się ufo. Większe niż poprzednie. Stacje nasłuchowe meldują że to jakiś dwupiętrowy model, podobny do myśliwca, jednak porusza się niezwykle szybko. Nie ma szans go ścigać z bazy Sytris Maior (tam jeno dwa raptory, nie dogonią...) z bazy matki za daleko... daję mu więc polatać. Pruje nad oceanem, prosto w kierunku bieguna... i gdy łączę się z dyspozytorem z Patrii w celu zerwania grupy bojowej raptorów to... krążownik ląduje! Minutę później na bezprzewodówce mam spanikowanego prezydenta kraju THERMOS (ehehe nazwa): OBCY PRZEJELI KONTROLĘ NAD JEGO KRAJEM!

No to jest do chuja niepodobne!

Krótki telefon do Sashha - wysłać recovery team, niech capną krążownika na ziemi, rozejrzą się po okolicy, zbadają co i jak (jak można tak sobie o państwo przejąć?). Załoga na pokładzie thundera ma kawałek drogi i dolatują tam już 14 kwietnia. Debriefing z tej misji oglądałem chyba z 5 razy - raz że analizy, dupoty, ale aż miło było popatrzeć na naszych zuchów, jak sobie dali radę! Krążownik stał w małym miasteczku... thunder ląduje w poprzek szosy - wyjeżdża czołg, za nim dwie drużyny trzyosobowe - jedna w prawo, druga w lewo. I momentalnie z obu stron zaczynają ich szturmować halucynoidy (to te z łąpą z pazurem). Nasi im dają ostry odpór - lecą granaty, rakiety, ataki psioniczne odbijają się na szczęście bez echa (choć na zbliżeniach jak oglądam twarz Marty to nie wiem czy nie popuściła w majty trochę).
Za halucynoidami wyłązą wężowce - bardzo rzadko się wcześniej pojawiały. Dużo sprytniejsze od chaserów, twardsze też, za to większe i łatwiejsze do trafienia. Też szybko sobie z nimi radzą komandosi.
Następna scena jest moja ulubiona (zgrałem nawet na gigabita i sobie puszczam czasem): oto rozwala się ściana domku jednorodzinnego co stoi przy szosie i przez dziurę wyłazi wężowiec... ale jakiś taki dziwny! Normalnie to one są brunatno-żółtawe, a ten zielony i trochę inny gear ma pozakładany. Chłopaki wykazali się dużą inicjatywą i już Victor posyła w kierunku zielonego wężowca rakietę ogłuszającą... i pada na pysk! Mamy jeńca!
Potem kontratak - po opanowaniu lądowiska ruszamy w kierunku krążownika, po drodze bijąc kolejnych halucynoidów i wężowców. Znajdują chłopaki tam kolejnego zielonego! Ale nie ma go już czym zgłuszyć (Zantar co został w bazie chowa swojego stunroda pod łóżkiem... co za buc) więc idzie pod nóż.
Sam szturm krążownika to też dobre sceny - jako że to nienaruszony statek. Wszystko w środku ładne, kompletne, niezniszczone. Aż szkoda niszczyć - Amigo dostał zakaz używania granatów i musi radzić sobie z pistolem laserowym. Nawet mu to idzie... chyba z 6 ufoli jeszcze siedziało wewnątrz statku, z czego dwóch na pięterku - zjechali taką windą grawitacyjną wprost pod lufy Bogusława i Ignusa. Modelowa akcja!
Ależ teraz będzie jazda - tony nowej techniki, nienaruszone komponenty, mnóstwo kasy (ponad 20 ufoli padło) - kiedy my to wszystko przebadamy?

Przed wróceniem do domu thunder robi jeszcze rundkę rozpoznawczą i wykrywa coś co wygląda jak BAZA OBCYCH! Czyli wszystko jasne.
Daję chłopakom resztę dnia wolne i gdy są wypczęci, ruszamy do tej bazy, bo tak nie może być.


Siemaneczko, to ja Ignus!

15 kwietnia

Dzisiaj byliśmy w tej bazie co obcy założyli. Na briefingu dowódca kazał nam wziąć dodatkowe magazynki i stimpaki, ponieważ nie wiadomo jakie to jest wielkie i czy nam starczy zasobów. Zeszliśmy w podziemia i... strach blady. Bardzo mroczna ta baza - jakieś korytarze, pomieszczenia, dziwne siłownie, jakieś laboratoria... i ten paskudny obcy zapach! Na domiar złego zaalarmowane ufoki szybko się na nas rzuciły i zaczęła się brutalna walka... na briefingu było jasno powiedziane że mamy to wszystko, cytuję: 'w pizdu obrócić' - tak więc raczej się nie pstrykaliśmy. Wszyscy pruli full auto, niszcząc obcych, ściany, filary, elementy wystroju... Marta i Amigo ciskali granat za granatem, równając całe ściany i grodzie. Victor mimo że nikogo nie zaszczelił to odpalał rakietę za rakietą, pozbawiając obcych jakiejkolwiek osłony. Jak się taki chował za drzwiami albo słupkiem to bach! Nie ma drzwi ani słupka! Ostro pojechaliśmy! Było trochę halucynoidów i próbowały nam się dobrać do głów ale tym razem nie spękałem - nuciłem sobie ciągle w głowie piosenkę INTO THE FRYING PAN i nie dałem się! Po sprawdzeniu wszystkich kątów i upewnieniu się że pozamiatane, porozkładaliśmy ładunki wszędzie i było wielkie bum!
Podobno jak wróciliśmy do bazy to był od razu telefon - oprócz kupy kasy za zlikwidowane ufoki dostaliśmy premię za likwidację wrogiego siedliszcza (400 tysi!) tak więc na bank będą nowe dodatki do carassonne!

Debriefing był długi i żmudny, ale konstruktywny. Podzieliliśmy się naszymi wrażeniami i przedstawiliśmy co by można poprawić. Amigo skarżył się że granaty mogłyby być mocniejsze, bo nie może wężoludów mordować skutecznie (często 2 granaty lecą na jednego wężoluda). Bogusław zgłosił postulat że nie ma miejsca w drużynie na jakieś śmieszne karabiny i wszyscy muszą mieć conajmniej lasery albo coś cięższego. Na razie obiecano że gdy skończą się prace nad nowym pancerzem antychemicznym to będą nowe granaty. Fajniusio!

Tymczasem pływamy w gotówce - dowódca założył kolejną bazę - na tym samym kontynencie co nasza, tylko na wschodzie, przy samym morzu. Gdy zbudują się tam hangary to ma być przeprowadzka - conajmniej 2 samoloty tam będą bazować a tutaj u nas trzeba wyburzyć jeden hangar, bo nie ma miejsca (faktycznie, jest trochę ciasno). Ponadto do produkcji wchodzą kolejne Stormbringery - ma to zrównać nasze szanse w walce z krążownikami, które zaczynają się pojawiać. Nawet jednego zestrzeliwują chłopaki nad oceanem - w tej misji brało udział 5 myśliwców z trzech różnych baz! Ale dali rady!

28 kwietnia

Niewiele się działo przez te dni. Warsztaty pracują pełną parą - po parze Stormbringerów przyszła kolej na produkcję nowowynalezionych granatów chemicznych (bazujących na toksynach obcych larw). Dzisiaj sfinalizowano projekt chemicznych rakiet - mają pomóc Victorowi w walce z cybernetycznymi dyskami (wszyscy ich nienawidzimy), oraz innymi twardymi alienami.
Kupiłem dodatek do carcassonne 'księżniczka i smok' i jak gram z Einem to on zawsze tym smokiem zrzuca z miast moich rycerzy i przegrywam :(
Znalazł się też czas na produkcję sprzętu osobistego - mamy już kilka testowych pancerzy klasy BEEKEEPER - wygląda się w nich głupio i wszystko swędzi, ale jak ostatnio na misji Piotrka trafiła 3 razy larwa i nic mu się nie stało - to jest bezcenne! Bogusław dostaje prototypowy ciężki laser - ależ to jest duża giwera! Gdyby nie te tygodnie spędzone na siłce to by go Bogusław za nic nie uniósł, a tak to chodzi z nim jak terminator z miniganem, bardzo jest srogi.


Dowódca na linii!

1 maja

Znowu zebranie ze sponsorami i jest ZNAKOMICIE! Ta akcja z thermosem i bazą trochę nas tylko pogrążyła (patria i sytris maior minimanie zmniejszyły finansowanie), ale będzie dobrze - osadzę w tych bazach nowe lepsze statki i już nie będziemy puszczać frajerów. Niestety, poziom wydatków wprawił mnie w depresję - warsztaty, laboratoria, 4 bazy i spora flota powietrzna kosztuje krocie. Ledwośmy wyszli na zero - tylko sprzedaż rozpracowanych komponentów scoutów nas jeszcze ratuje. Za miesiąc już będziemy pewnie na minus... trzeba uważnie dysponować kasiorą.
Teraz priorytetem jest dozbrojenie naszych komandosów oraz myśliwców - może nie potrzebujemy aż tylko, tylko wystarczy że będą mocniejsze?
Mamy projekt granatów ogłuszających (żeby nie było takiej wtopy jak dowódca wężowców którego nie ma jak ogłuszyć). Teraz nowe działka dla myśliwców, coś opartego na technologii laserowej... może dadzą rady?

2 maja

Dzisiaj kolejny krążownik pojawił się nad oceanem i zwalczało go łącznie 5 myśliwców - trzy z Ilyrii (stormbringery + lightning) plus dwa pomocnicze raptory z bieguna północnego. Raptory trafione tym dziwnym żółtym promieniem od razu odsyłam do domu - bardzo duże zniszczenia to wyrządza, żółte gówno. Za to stormbringer wytrzymuje na tyle że zdąży się takiego krążownika zestrzelić.
Wrak był w strasznym stanie, ledwo co z niego zostało, tyle rakiet i kul go trafiło. Ale załogi liczne to i nagroda spora, szczególnie że nasi sponsorzy płacą od zwłok - nieważne czy my ich zabijemy czy zginą w katastrofie!

13 maja

Spokój, czasem jakiegoś fightera czy scouta się pogoni... mamy projekt działek laserowych, teraz idąc za ciosem obmyślimy laserową obronę baz (jakby im się chciało coś nas napadać) i mam nadzieję - nowe, laserowe tarcze dla myśliwców. Z tymi zwykłymi to wstyd latać, a krążowniki potrafią mocno kopnąć - może z nową tarczą nie trzeba będzie się jeszcze pozbywać raptorów? Pożyjemy zobaczymy!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #17 dnia: 2009-10-15 (Czw), 20:14 »
Amigo dostał zakaz używania granatów i musi radzić sobie z pistolem laserowym.

 :sadblinky:

Marta i Amigo ciskali granat za granatem, równając całe ściany i grodzie.

 :joy:

Amigo skarżył się że granaty mogłyby być mocniejsze, bo nie może wężoludów mordować skutecznie (często 2 granaty lecą na jednego wężoluda).

:eng101:

Na razie obiecano że gdy skończą się prace nad nowym pancerzem antychemicznym to będą nowe granaty. Fajniusio!

 :pyta:

Mamy projekt granatów ogłuszających (żeby nie było takiej wtopy jak dowódca wężowców którego nie ma jak ogłuszyć).

 :fap:
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #18 dnia: 2009-10-16 (Pią), 21:03 »
Baczność, dowódca na pokładzie!

Idziemy z torbami. Już za chwileczkę. A zaczęło się tak pięknie...
Rozpracowali naukowcy nowe tarcze na myśliwce, wykorzystujące technologię laserową. Byłem podekscytowany, do momentu gdy zobaczyłem jakie mi faktury technicy na to wystawili - ale nie ma zmiłuj, chcę mieć niezniszczalną flotę - muszą być tarcze.
Potem wyszła sprawa że mamy rozpracowane też działka laserowe do myśliwców... i wcale nie są tańsze.
Długo się to gówno konstruuje i jest niewiele tańsze od nowego lightninga (!) A lista myśliwców na których by trzeba nowe tarcze zamontować jest... długa. Z niepokojem patrzę na stan konta - topnieje z dnia na dzień. Ufa coś rzadko się pojawiają i nie ma jak dorobić.
Zrobiłem wyprzedaż magazynową - poszły pod młotek jakieś stare karabiny, strzelby, nadwyżkowa amunicja... nic to nie dało.
Doszło do tego, że kazałem sashhowi koordynować zasadzki, polegające na ściąganiu patrolujących oceany scoutów (!) nad ląd i zestrzeliwywaniu ich, żeby mieć jakiekolwiek zarobki. Dodatkowo - tylko 1 myśliwiec leci za scoutem bo dwa by go mogły za bardzo podziurawić i byłby jeszcze mniej wart!

Podczas gdy technicy wysysają ze mnie kasę, naukowcy też nie próżnują. Mam sporo nowej technologii wybadanej, ale nie widzę możliwości wcielenia jej w życie - ta impreza z nowym sprzętem dla myśliwców kosztuje tyle czasu i pieniędzy że gdzie tam mi nawet myśleć o jakichś mind shieldach. Odkładam na bok wszelkie projekty sprzętowe i badamy budowę ufockiego myśliwca. Rezultat jest - rozpracowaliśmy co tą te dziwne niebieskie podłużne zasobniki których trochę zaległo w magazynach i nie wiedzieliśmy wtf... otóż są to takie kokony w których ranni obcy się regenerują i naprawiają. Od razu wykonałem kilka telefonów - conajmniej 6 dużych szpitali jest zainteresowanych i od razu sprzedaję cały stock. Parę $ do przodu, ale topnieje konto, topnieje...
Rozpracowali jeszcze chirurgię obcych, dzięki czemu są widoki na lepsze apteczki i lepsze laboratoria (!) ale nie ma na to teraz czasu....

A propos tych kokonów! Wyszła dziwna sprawa którą nieraz zgłaszali mi już komandosi. Liczba obcych.
Coś tutaj nie grało - zawsze wydawało się że obcych jest więcej niż być powinno. Licząc te kokony, badając dane z ich komputerów, oficjalne załogi scoutów i fighterów zawsze są mniejsze niż to co napotykają nasi na misjach. Dodatkowo - mamy dwie grupy obcych, które zupełnie do siebie nie pasują.
Z jednej strony - zorganizowana grupa, która wyraźnie ze sobą współpracuje i pojawia się zawsze w ustalonych składach: chasery, vipony (wężoludy, tak ich nazwali naukowcy), hallucynoidy, larwy. Wśród viponów występują dowódcy, których będziemy łapać - wydają się oni kluczem do poznania wielu ufockich bajerów.
Z drugiej strony jest niezorganizowana hałastra, zupełnie nie pasująca: szare ludki z dużymi głowami; ludki z rurą zamiast nóg co lewitują; pomarańczowe kanguro-killery; fioletowe orki w zielonych kombinezonach; jakieś kamienne pełzacze; latające różowe nerki plujące potwornym kwasem; znienawidzone przez załogę cybernetyczne dyski...
Wydałem chłopakom specjalne rozkazy, żeby zaczeli mi łapać żywcem przedstawicieli tej kolorowej zgrai. Nie mamy zasobów i czasu żeby przeprowadzać nawet ich sekcje zwłok, ale jak mi się uzbiera ich trochę to zaczniemy zadawać pytania, wtf?! Danych na temat przedstawicieli tej drugiej grupy nie ma NIGDZIE. Nawet w ufockich komputerach. Systemy i uzbrojenie wydaje się być zupełnie nieprzystosowane do tych ludków. Wietrzę nielichy spisek.

1 czerwca

Spotkanie ze sponsorami... wynik mamy znowu rewelacyjny, ale cóż z tego, gdy na czysto zarobiłem marne 100K? Koszty utrzymania to mordownia, same myśliwce i bazy kosztują ponad 1,5 bani. Do tego wypłaty dla moich wiecznie awansujących komandosów i tysiące innych rzeczy - no nic, na razie nie tracimy kasy sponsorowanej. Projekt przezbrajania floty powoli się kończy i widzę światełko w tunelu.

^____________________________________________________________^

Dyspozytor Sashh, melduje się!

Oj wiele mam do opowiedzenia, bo działo się!
Wieczorem radary oszalały. Poteżny rój ufuw pojawił się nad planetą - wykryliśmy prawie 20 statków, z czego ponad połowa to krążowniki. Poruszają się powoli w ogromnej formacji, w centrum której leci krążownik, który - jak wierzymy - jest statkiem dowodzenia tej chmary.
Tak jak ostatnio rozdzwoniły się telefony od prezydentów i prezesów - ustalona została nagroda za zestrzelenie swarm leadera. Nagroda w wysokości prawie 2 milionów monet! Gdy dowódca o tym usłyszał, natychmiast mnie... awansował. Powiedział: 'Słuchaj sashh, musimy mieć tą kasę. Zestrzel mi tego lidera. Robię cię głównym dyspozytorem, od dzisiaj dowodzisz flotą we wszystkich naszych bazach. Give'em hell synu!'.
Tak mi powiedział.
...
W bezpośrednim starciu nasze skromniutkie siły (9 samolotów, z czego połowa przestarzałych raptorów) nie ma szans, trzeba być sprytnym, jak conajmniej lis! Tak więc powstał plan operacji SWARM RELOCATION:
Wysyłam z głównej bazy podjazd 2 stormbringerów żeby zaczepiły jakiś krążownik z brzegu formacji. Na pomoc zaatakowanemu rzuciło się kilka kolejnych - a my z powrotem do bazy! W ten sposób od roju odciągnąłem kilka jednostek wroga... teraz z północnej bazy - dwa Raptory lecą na podpuchę... i ledwo uchodzą z życiem. Ponad połowa roju odleciała od lidera...
Daję im trochę polatać, lider frunie w kierunku syrtis maior... kolejny wypad raptorami z północnej bazy i po chwili lider LECI SAM!
LECI PROSTO NAD SYRTIS MAIOR!
Dajemy mu wlecieć jak najdalej, po czym zrywam stormbringera i 2 raptory z SM i puszczam ich w allout atak. Przy pierwszych trafieniach, rój dynamicznie zrywa się i na pełnej pycie leci pomóc zaatakowanemu dowódcy. Pierwsze statki dolatują i otwierają ogień do moich maszyn ale w tej samej chwili... lider spada nad lądem!

drrrrryń! telefon!

Słyszę jak dowódca rozmawia i po jego minie mogę stwierdzić że raczej przelew w wysokości 1,9+ mln poszedł już na nasze konta. Po chwili dowiaduję się, że wyznaczono kolejną nagrodę - tym razem za zrecoverowanie wraku. Nagrodę w wysokości... 5 baniek

:O

Tymczasem rój bez lidera zaczął zachowywać się dziwnie - wszystkie ufa zebrały się wokół zestrzelonego lidera i zaczęły bezmyślnie wokół niego krążyć...

Testowo wysłana eskadra z SM melduje że ufa nie odpowiadają na ogień... tak więc rozkazuję full atak! Moje 3 maszyny bezkarnie borują krążownik. Spada! Po nim atakujemy kolejny!
Widząc swoją szansę, podrywam wszystkie skrzydła bojowe i puszczam w to miejsce - mimo że te które mają najdalej (Ilyria i Patria) postrzelają sobie tylko chwilę, zanim skończy się paliwo i będą musiały wracać... dodatkowo z pewnym opóźnieniem wypuszczam z bazy thundera z recovery team na pokładzie - muszę zestrzelić jak najwięcej tych ufuw żeby thunder mógł przecisnąć się do miejsca katastrofy lidera.
Napięcie rośnie - nowe działka laserowe radzą sobie nieźle, ale nawet w trzy maszyny zestzelenie jednego krążownika zabiera sporo czasu. W osiem jest dużo szybciej - niestety, dosłane maszyny szybko muszą wracać i znowu zostaję z trzema lokalnymi wojownikami. Spada krążownik za krążownikem, wraki ścielą się po prawie całym terytorium SM. Doskonale zdajemy sobie sprawę że nie ma szans na recoverowanie ich - za daleko od bazy głównej!
Tymczasem thunder dociera do miejsca zestrzelenia lidera i ląduje...

^____________________________________________________________^

Sierżant Ignus melduje się!

Ależ to była bitwa!
Gdy lądowaliśmy przy zestrzelonym liderze, na niebie roiło się od rozbłysków płonących krążowników!
Pole bitwy było dość ciekawe - nasze miejsce lądowania było oddzielone od zestrzelonego lidera dużym budynkiem - jakaś wielkopowierzchniowa fabryka. Spodziewałem się że załoga lidera będzie bronić się w samym krążowniku ale nie - okopali się ciężlko w tych halach! Tak więc już w momencie infiltrowania ogromnego budynku przez dziury w ścianach, przywitały nas zielone promienie.
Ależ to był bój! W ruch poszły granaty i rakiety, wszyscy pruliśmy pełnymi seriami, aż się lasery przegrzewały! Najbardziej szalał Bogusław, który widząc ufoli chowających się za rurami, taśmami produkcyjnymi czy murowanymi ścianami, po prostu przyciskał spust w ramach autofie i jedną potężną serią ciężkiego lasera kosił najpierw wszystkie osłony a potem chowających się za nimi obcych. Niewiele zostało z tej fabryki po bitwie, mam nadzieję że nam nie wystawią rachunku ^___^
Byłem świadkiem konkretnego pancernego pojedynku - gdy Ein wyjeżdżając czołgiem zza rogu wpakował się na ten straszny cybernetyczny dysk... słyszałem już wcześniej jak chłopaki opowiadali że były podobne sytuacje - ale teraz byłem światkiem: Ein bezlitośnie odpalił magnetyczne sprzężone działa i położył dyska dwoma (!!!) celnymi strzałami. Dysk eksplodował, burząc dwie ściany i odkrywając kolejnego ufola, którego położyłem laserem ^__^
W samym krążowniku chowało się jeszcze dwóch chaserów ale to żadna dla nas konkurencja.
W ładowni ufo znajeźliśmy za to zupełnie wcześniej niespotykane gadżety - takiego małego czerwonego cyber-pająka oraz jakieś duże części. Ciekawe co to? Trzeba się będzie naukowców spytać.

5 czerwca

I wszystko jasne! Te części to jakieś hybrydowe technologie alienowe (robili podobno testy z ludzkimi napędami) i można je wykorzystać do usprawnienia jednego z naszych samolotów. Ten pająk to jakiś autonomiczny supersystem leczący - potrafi naprawiać żywą tkankę i tamować krwotoki. Po krótkich testach na ludziach (wynajęto na umowę-zlecenie studentów politechniki) stwierdzono że możemy tego pająka używać. Dostaje go Marta, która pełni aktualnie obowiązki pointmana i zawsze rusza przodem - teraz nie będzie się musiała martwić tak bardzo postrzałami!
Co do postrzałów to powiem wam że jest coraz ciężej - coraz częściej nam się obrywa. Gdyby nei to że prawie wszyscy chodzimy obładowani tarczami (każdy niesie tyle ile może unieść, czyli często cały plecak tych ogniw!) to byłoby krucho. Nowe pancerze są super i wszyscy je chwalą, szczególnie że teraz Amigo i Marta rzucają wszędzie te chemiczne granaty i nie trzeba czekać aż toksyny opadną tylko można się ładować przez nie.

Wieczorem była fajna bitwa o zestrzelony krążownik - i nie zgadniecie - wśród załogi viponów wypatrzyliśmy kolejnego zielonego dowódcę! Ten pierwszy co go tam badali podobno był tak bezużyteczny że dowódca się zdenerwował i kazał go od razu zastrzelić. Szybko złapaliśmy drania - rakieta ogłuszająca Victora położyła go do snu gładko, a najlepsze że w tą chmurę wlazł potem kolejny vipon i też padł chacha! ^___^ W ramach nowych zasad używania broni na pokładzie obcych statków, wnętrze ufa zostało wyczyszczone granatami chemicznymi - nie niszczą one cennych komponentów, i dodatkowo super działają na vipony - jeden granat = jeden martwy vipon! Halucynoidy też nienawidzą tych chemikaliów i padają jak muchy. Tylko chaser jest dość odporny na ten gaz, ale na takich to Amigo ma zwykłe granaty obronne i raczej je w nich rzuca!
Jesteśmy krulami komandosuw, prawdziwymi antykosmicznymi marines, nikt nam nie podskoczy, bo dostanie między oczy!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #19 dnia: 2009-10-17 (Sob), 22:38 »
Dowódca melduje!

Do niedawna zamartwiałem się naszą sytuacją finansową ale pojawienie się tego roju i błyskotliwa akcja dyspozytora Sashha przyniosła nam potężny zastrzyk finansowy. W sumie to mamy 10 baniek na koncie teraz i można szaleć do woli.
Możemy przez spory czas konsumować tą kasę - na produkcję i badania. Flota jest już zmodernizowana do maksimum naszych możliwości - 8 stormbringerów i 1 lightning, wszystko uzbrojone w działka laserowe, rakiety firehammer oraz laserowe tarcze.
Dodatkowo rozpracowaliśmy kolejne komponenty obcego krążownika - sprzedajemy je i wpada jeszcze więcej kasy. Rozkazuję budować zaawansowane laboratorium, wspomagane ukradzionymi obcym komputerami - drogie jak jasna cholera, ale jedno takie ma wydajność trzech naszych, może będzie szansa wziąć się w końcu za projekty które leżą od miesięcy - takie jak sekcje zwłok i inne!
Mamy przesłuchanego już drugiego dowódcę viponów i tym razem już ciekawe njusy. Nie wiadomo skąd przybyli, ale ważne że z grubsza znamy ich strukturę i hierarchię. Otóż rządzi nimi OGROMNY OBCY MUZG będący w symbiozie z POTĘŻNYM MOTHERSHIPEM. Cała flota obcych skomasowana jest wokół tego mothershipa. Mózg komunikuje się z dowódcami, dowódcy kierują poczynaniem zwykłych pionasów - proste!
Najlepsze jest jednak to że rozpruł się vipon i sypnął sekret nad którym nasi głowili się i nie mogli zgryźć - działanie technologii plazmowej! W końcu możemy się za to wziąć i rozpracować leżące w magazynach zdobyczne pukawki ufoków! Ale po przemyśleniu sprawy...

1. rządzimy w powietrzu naszą nowoczesną flotą
2. rządzimy na ziemi naszymi wyszkolonymi zakapiorami z dobrym sprzętem

Tak więc plazma sobie poczeka! Podązymy jeszcze lasery, ostatnie co wymyślili nasi naukowcy to zastosowanie miniaturowych wersji osłon statków, tak żeby żołnierze mogli je nosić. Ide na to, niech kombinują!

15 czerwca

Jeszcze wczoraj byliśmy bogami powietrza i demonami ziemi, dziś jest inaczej...
Ufo tez miało chyba naradę bo dzisiaj na radarach pojawiło się jakieś bydle. Operatorzy meldują że obiekt jest dwa razy masywniejszy niż krążownik. I co gorsza - leci w kierunku bazy Seathopia.
Pełny alarm bojowy i wszystkie 9 samolotów zrywa się do boju. Pierwsze pięć łapie go już za linią brzegową i wciąga (na szczęście) w walkę. Po chwili jest jasne, że jego siła ognia nie jest jakoś radykalnie większa niż zwykłego krążownika... jednak nasze strzały robią na nim raczej niewielkie wrażenie. Ponad dwie godziny trwa kanonada, nasze myśliwce prują ze wszystkiego co mają, prawie do ostastniego naboju. W końcu bydlę spada... i trochę mi ulżyło. Gdyby wyleciały takie dwa - nie ma absolutnie szans żeby to zatrzymać, polecą i zrobią co chcą, po prostu za dużo czasu zajmuje rozwalenie takiego drania!

Wysyłam od razu grupę bojową, najlepszy skład jaki mam. Mam cały czas łączność wizualną i oglądam całość akcji - jest jeszcze gorzej. Na początku pojawiają się vipony i wszystko jest pod kontrolą, dopóki nie zaczynają do nas strzelać. Nie ma już zielonych promieni, z którymi obeznani byli nasi zawodowcy - teraz prują czymś żółtym. I niedość że trafiają DUŻO częściej, to jeszcze to cholerstwo jest sporo mocniejsze niż plazma. Na własne oczy oglądam jak Ignus dostaje w klatę takim promykiem, palą mu się WSZYSTKIE ogniwa tarczy i wywala mu flaki na wierzch. Bogu dzięki za apteczki.
Dodatkowo, pojawia się kolejny zawodnik na arenie - wygląda jak wielka, pięcioramienna rozgwiazda, lewitująca nad ziemią. Karabin laserowy nie za bardzo sobie z nimi radzi, tak samo granaty zwykłe i chemiczne. Bogusław z ciężkim laserem w końcu zestrzeliwuje paskudę, która w międzyczasie odpowiada błyskami żółtych promieni - celny jest sukinsyn, nawet na dużych dystansach! Dobrze że dość rzadko strzela.
Cielsko ufa jest ogromne - wygląda jak 10 scoutów połaczonych korytarzami, w ramach dwóch pięter - na parterze 5 i na piętrze 5.
Chłopaki są spanikowani. Szukają osłony gdzie się da, z tym że osłona znika szybko, niszczona przez żółte promienie. W ciągu 15 minut zmienili się z dzikich bestii w przestraszone kurczaki. W końcu udaje im się rozwalić załogę viponów wspomaganą przez rozgwiazdy (i te śmieszne ufoki z innej bajki). Wracają zmęczeni, pokiereszowani... czołg Eina np. złapał jeden promień przy wyjeżdżaniu z rampy i prawie już z niej nie zjechał - całość do kapitalnego remontu. Trzech rannych w szpitalu, reszta poobijana, osmalona ze spalonymi tarczami.

Natychmiast kontraktuję kolejnego żołnierza - jakiś Marcin Fantasy... tym razem chłopak po szkoleniu, będzie potrzebował krótkiej praktyki, po której nie będzie już odstawał od naszych zuchów. Oby ją przeżył tylko...

Debriefing jest długi ale przynosi konkretne konkluzje: 1. największy priorytet dostaje podniesienie skuteczności sprzętu osobistego żołnierzy; 2. potrzebny nowy pojazd wsparcia bezpośredniego. 3. dozbrojenie 4 baz środkami obrony przeciwlotniczej
To pierwsze wiemy jak zrobić - natychmiast wrócić do badania technologii plazmowej. To drugie - nie mam pojęcia, żadnych lepszych projektów od tego czołgu z działkami nie mamy... trzecie - od razu rusza budowa kolejnych laserowych dział plot i teraz docelowo bazy będą miały 2 rakietowe i 2 laserowe jednostki przeciwlotnicze ( w tej chwili są 2 rakietowe i 1 laserowa). Plus dodatkowo jak coś się wymyśli to będziemy stawiać. Nie widzę możliwości żeby to co tam mamy w bazach mogło zestrzelić takiego bydlaka...

16 czerwca

Zestrzeliwujemy zwykły krążownik i grupa bojowa potwierdza moje obawy - vipony z żółtymi promieniami, lewitujące rozgwiazdy... na szczęście krążowniki mamy obcykane, więc walka idzie lepiej i żołnierze odzyskują pewość siebie. Grunt to wykryć wroga, zamordować z daleka i nie dać mu podejść. Czołg już nie jedzie po otwartym terenie tylko też korzysta z osłon - jest lepiej. Marta popisuje się dodatkowo schwytaniem żywcem kolejnego vipońskiego dowódcy, już my z nim pogadamy

20 czerwca

Kolejny bydlak! Tym razem lata sobie jak gdyby nigdy nic nad Ilyrią. Zestrzeliwujemy drania siłą 5 maszyn.
Grupa bojowa korzystając z doświadczenia ekwipuje się odpowiednio: Amigo i Marta biorą więcej granatów chemicznych (na vipony). Victor pakuje same rakiety chemiczne i ogłuszające. Wydaję oddziałowi drugi cięzki laser (Ignus go dostał, cieszył się jak dziecko). Dodatkowo wszyscy biorą maksimum ogniw tarcz - kosztem kilku apteczek, stimpaków i magazynków...


Komandos Ignus!!!

Dzisiaj drugi raz walczyliśmy z tym ogromnym ufem. Określamy ten typ statków jako krążowniki bojowe i znamy już mniej więcej ich budowę - wiemy gdzie mogą chować się vipony!
Bój idzie nam lepiej niż ostatnio - latające rozgwiazdy ostrzeliwujemy z daleka z ciężkich laserów... Bogusławowi idzie to lepiej niż mi, ale on miał mnóstwo treningu a ja mam ten laser pierwszy raz :( Marta i Amigo ciskają chemiczne granaty gdy tylko pojawia się jakiś vipon... na rozgwiazdach granaty nie robią większego wrażenia :( Nienawidzę tych rozgwiazd, wiszą sobie tak nad ziemią i mam zawsze wrażenie że obserwują mnie uważnie! Do tego celnie strzelają. Widziałem jak jeden trafił Martę i zgasił jej całą tarczę - dobrze że ona ma tego pająka co ją cały czas leczy... ja nie mam i znowu zostałem ranny :( W szpitalu nie mam nawet z kim grać w carcassonne i tylko leżę... i nic!
Udało się za to złapać kolejnego zielonego vipona - dowódca się ucieszy!

24 czerwca

W szpitalu byłem tylko 2 dni ^___^ Podobno jest możliwość zbudowania w bazie takiego oddziału chirurgicznego korzystającego z biotechnologii obcych - gdybyśmy taki mieli to bylibyśmy ustawieni! Ale nie mamy na razie :(
Sprawy wyglądają coraz lepiej - 3 dni temu naukowcy bazując na raporcie z przesłuchania drugiego dowódcy, rozpracowali technologię plazmową! Na pierwszy ogień poszło poznanie granatów plazmowych. Okazało się że od początku walk nazbieraliśmy ich ponad 200 sztuk!!!
Amigo był absolutnie zachwycony - siła demolująca tych dziwnych zielonych gruszek jest potężna. Mają dziwny kształt, zupełnie nieprzystosowany do ludzkich dłoni i przez to mniej wygodnie się je rzuca - ale ta siła! Takie zielone BACHBACHBACH! Dowódca od razu kazał sprzedać wszytkie odłamkowe których używaliśmy dotychczas - i już nie będzie problemu z brakiem granatów - możemy je teraz podnosić ze zwłok zabitych ufokuw!
Kolejny projekt ruszył - podobno dowódca coś rozmawiał z naukowcami o nowym czołgu i teraz chyba to właśnie opracowują. Ja tymczasem wracam do zwykłego karabinu laserowego, ten ciężki oddałem Syberowi, niech ma ^____^
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #20 dnia: 2009-10-18 (Nie), 17:41 »
(kto mi zamknął ten temat? wtf? otwieram!)



Z pamiętnika dowódcy Łukasza...

Ufo nie ustępuje pola łatwo. Już nam się wydawało że odzyskujemy kontrolę nad tym wszystkiem, a tu pojawiają się nowe ufockie motywy.
O rozgwiazdach (sentinelach - tak je nazwaliśmy) już wspominałem... ale to był tylko początek.
Załogom viponów zaczęły towarzyszyć nowe larwy - różnią się na oko tylko kolorem. Giną praktycznie tak samo łatwo... za to są jeszcze bardziej trujące. Były już przypadki że zbroja klasy beekeeper nie wytrzymała trafienia toksyczną chmurą i żołnierza trzeba było hospitalizować. Ale to jest pikuś.
Gdy po raz pierwszy żołnierze natkneli się na obcego robota bojowego... który nie chciał paść ani po ostrzelaniu go laserem, ciężkim laserem, rakietami i granatami. Z działa zamontowanego na ramieniu trafił czołg Eina, przerabiając go na ledwo poruszający się wrak. W końcu go chłopaki położyli, ale trauma została.
Nie ma żartów - potrzebujemy większej siły ognia!

1 lipca

Raport miesięczny jak z pyty strzelił - wszyscy zadowoleni (!) Finansowo nadal wychodzimy na plus (bo podnieśli fundusze sponsorzy). Oprócz gigantycznej kasy za rozwalenie roju, szykuje się nowa gotówka - ponieważ właśnie kończą się prace nad pistoletem plazmowym... któych to pistoletów mamy na magazynie grubo ponad 100 sztuk! Nie muszę chyba mówić jaką furorę zrobią moje nadwyżki magazynowe na wolnym rynku?
Tymczasem naukowcy oddali mi projekt nowego czołgu - i niestety, jestem zawiedziony. Ofermy nie zmienili ani podwozia, ani silnika, ani pancerza - jedyne co tak naprawdę różni ten model od aktualnego to uzbrojenie... zamiast dwóch magnetycznych dział śmierci, teraz są 2 wyrzutnie rakiet... damy mu szansę, ale cudów się nie spodziewam. Ein też kręci nosem...

4 lipca

Pistolety rozpracowane! Dwie sztuki idą na uzbrojenie naszej brygady śmierci (Marta i Amigo sobie biorą po jednym), część sprzedaję (za bardzo fajną kasę). Zostaje strategiczna rezerwa 100 sztuk plus 300 magazynków - na cięzkie czasy.
Na testach broń spisała się nieźle - siła uderzenia minimalnie większa niż laser. Celność... tutaj jest różnie. Mierzone strzały lepiej wykonywać laserem... nastomiast ogień ciągły i 'z biodra' pokazuje prawdziwą przewagę nowej technologii - jest szybszy i celniejszy. Nasi grenadierzy postawili sprawę jasno - ani Marta ani Amigo raczej nie celują, walki pistoletowe są zawsze na bezpośrednim dystansie, więc wybierają plazmę. Lasery idą pod młotek. Tak więc duet A & M ma prawdziwie plazmowe uzbrojenie - pistole i granaty. Zadowoleni są bardzo.
Kolejny projekt - karabiny plazmowe... tych też mi zalega w magazynie mnóstwo...

5 lipca

Pojawia się ciężki krążownik nad Patrią... chwilę sobie lata i zanim moje skrzydło bojowe do niego dociera, ląduje (!) Natychmiast puszczam tam thundera z załogą żeby zbadali co i jak... i niespodzianka - na miejscu ufo jest... puste! Za to spod ziemi dochodzą dziwne hałasy. Z jakiegoś powodu ufole opanowali kopalnię!


Tutaj Wojownik Ignus!

Dzisiaj walczyliśmy w podziemiach! Korytarze kopalniane były na tyle szerokie, że Ein mógł od biedy manewrować i przejeżdżać gdzie było trzeba. Gdy ufole się pokapowały co się święci, rzuciły się na naszą brygadę - i to było coś pięknego! Do sali w której zaczęliśmy misję, prowadził tylko jeden rozwidlający się korytarz - prawdziwy chokepoint śmierci. Obce ludki tłoczyły się tam, a wtedy Amigo i Marta rzucali te nowe granaty i nie było co z ufoli zbierać! Po kilku chwilach poszła w ten korytarzyk jeszcze rakieta chemiczna... prawdziwa masakra!
Był z nami pierwszy raz na misji ten nowy Marcin - i wszyscy się trochę śmiali, bo podobno miał być takim zadowowcem a gubił się cały czas i wiele nie nawojował! Oby szybko załapał o co chodzi bo będzie prawdziwą drużynową ciamajdą.
Jak już wytłukliśmy ufoli kopalnianych (co oni tu robili w ogóle?!) to zaprosiłem Marcina na piwo po misji - nie chcę żeby mu było smutno że był takim lamusem. Może lubi grać w carcassonne?


Ponownie dowódca Łukasz...

8 lipca

Mamy opracowane karabiny plazmowe! Testy wypadły obiecująco - żołnierze kręcą nosami że celność nie taka fajna, ale wszyscy są zgodni - jest to naprawdę szybsza broń niż lasery, które miały pewnego laga przy strzelaniu... tutaj generator jest dużo bardziej wydajny i broń reaguje błyskawicznie. Dodatkowo, siła uderzenia jest zauważalnie większa - na razie jednak nie wprowadzam standaryzacji. Niech sobie każdy wybiera z czym chce iść na pole walki, mam nadzieję że ludzie się do plazmy przekonają... bo mam prawie 200 darmowych magazynków na zapasie cha cha!
Naukowczyny mówią że są gotowi dorzucić do projektu plazmowej broni trochę własnej inwencji - i opracować ciężką osobistą broń plazmową, na bazie naszego heavy lasera. Daję im zielone światło!


Powrót Wojownika Ignusa!

11 lipca

Nasi lotnicy w masowej akcji zestrzelili szczęśliwie kolejny ciężki krążownik - tym razem nad ziemią, tak więc trzeba było lecieć.
To że mamy nowe graty podnosi nas znacznie na duchu - wszyscy są obładowani tymi nowymi ogniwami tarcz laserowych... są niestety trochę cięższe niż tamte i tzeba nosić ich mniej... ale podobno mają nie gasnąć tak szybko.
Lądowanie przebiega sprawnie, ale już przy opuszczaniu thundera zaczynają się kłopoty - dwa straszne roboty obcych zorganizowały zasadzkę, prawie niszcząc czołg Eina! Tym razem poradziliśmy sobie z nimi - tutaj plazma pokazała prawdziwego pazura; Marcin trafił takiego robota 6 razy pod rząd swoim laserem i efekt był zerowy. A gdy ja i Syber przymierzyliśmy z naszych 'odkurzaczy' (bo te karabiny mają ergonomię jak normalnie zelmery) to jeden robot zarył żelazną mordą w ziemię! Drugiego robota sprzątneli nasi dzielni grenadierzy, zasypując go lobami plazmowych i chemicznych granatow!
Potem też nie było łatwo - robotów na pokładzie krążownika było sporo, ale już wiedzieliśmy jak sobie z nimi radzić. Dobrze że to ich działo nie ma trybu ognia ciągłego...
Na statku obcych po misji zanleźliśmy za to... rakiety! Prawie identyczne z tymi co Victor uzywa w swojej bazuce... czyżby obcy interesowali się tak bardzo naszymi osiągnięciami techniki?
W bazie naukowcy rzucili okiem na te rakiety - mają głowice chemiczne (!) i jakiś super-system naprowadzania. Toksyna w głowicach też jest inna niż ta co my produkujemy, ale nie można zbadać jej składu bez zniszczenia rakiety - a tego Victor stanowczo zabronił! Postanowiliśmy że to będzie nasza tajna broń na najcięższe misje - trzeba używać ich ostrożnie, bo są tylko 4 sztuki.

Co do Marcina - to faktycznie się wyrobił! Po jednej misji praktycznie się z nami zrównał poziomem. Zagrał nawet raz ze mną w carcassonne, ale powiedział że to słaba gra i że wolałby jakąś wojenną - to pod wieczór kliknąłem zamówienie w rebelu i za 2 dni pewnie będę miał już paczkę z Memoirem - zawsze chciałem w to pograć! Tam są plastikowe czołgi i żołnierzyki to na bank Marcinowi podejdzie.

Aha i byłbym zapomniał - dzisiaj świętujemy jubileusz! Amigo Xtense ma już 100 oficjalnie potwierdzonych killów!


Kwatera dowodzenia melduje!

Reszta miesiąca wygląda dość podobnie. Co kilka dni zjawia się ciężki krążownik, którego zazwyczaj udaje się pokonać.
Nowe zaawansowane laboratorium od momentu osiągnięcia gotowości do pracy, spisuje się niesamowicie - w tej chwili mam 40 naukowców zajmujących się głównymi dużymi projektami (aktualnie plazma), oraz 20 drugoligowych, którzy odkopali zaległe projekty, na które nigdy nie było czasu.
Postęp technologiczny jest niesamowity - dzień po dniu nerdy fartuchowe meldują o kolejnych gotowych wynalazkach. Ciężki karabin plazmowy. Zaawansowane rakiety powietrze-ziemia. Rakiety zapalające. Działko plazmowe. Desert Hunter. Rakiety plazmowe. Granaty zapalające. System obrony plazmowej. Miotacz ognia.
Oj dużo tego - próbuję wyprodukować każdej rzeczy chociaż po 1 sztuce, na testowanie... warto jest wspomnieć o kilku:

Nowe rakiety dla Victora - model z głowicą zapalającą, oraz plazmową. Ta pierwsza jest świetna na poczciwe chasery i larwy (które boją się ognia strasznie). Ta druga jest dobra na wszystkich! To coś jak granat plazmowy tylko o celności i zasięgu nieporównywalnie większym.

Nowy pojazd dla Eina - Desert Hunter. Testy bojowe wykazały że czołg z wyrzutniami rakiet nie jest odpowiednią bronią wsparcia dla naszych żołnierzy. Najsłabszą jego częścią był przestarzały system celowniczy, przez co nic tymi rakietami się nie dało trafić. Naukowcy wzieli to pod uwagę i zbudowali mi coś nowego.
Wyglądem i gabarytami przypomina poczciwego Desert Spirita - jednak ma nowy pancerz (z obcych stopów), nowy silnik oraz nowe uzbrojenie - działko plazmowe w  wieżyczce oraz automatyczny karabin plazmowy. Działko jest dość celne i ma mocnego kopa - przyda się bardzo takie wsparcie, w obliczu zagrożenia destroyerami (to te durne roboty). Pancerz jest minimalnie słabszy niż w czołgu, ale nie łudźmy się - przy takiej sile ognia ufoków, kluczem do zwycięstwa może być tylko manewr. A w manewrze desert hunter jest znakomity - bardzo szybki i zwinny pojazd nam się udał.

System plazmowej obrony plot jest bardzo kosztowny, jednak naukowcy obiecują że celność i siła ognia są tego warte - tak więc buduję w każdej bazie po 1 sztuce.

Miotacz ognia... oj to był hit. Gdy Syber zobaczył to na szkoleniu, od razu stwierdził że to on go musi nosić na misje. Tak się uparł, że nie było wyjścia. Pierwsze co zrobił Syber to wydrapał na boku lufy swoje credo: 'MIOTASZ, MAFIA, MEDYK'. Zobaczymy na ile to cacko przyda się w boju, bo zasięg strzelania jest bardzo marny... ten Syber musi być bardzo odważnym zawodnikiem.

Ciekawe wyniki daje 'sekcja zwłok' obcych robotów. Destroyer niedość że jest zbudowany w taki sposób, że nie ima się go ani chemia, ani ogień, ani kule - to jeszcze ma w bebechach mikrofabrykę, która naprawia go w czasie rzeczywistym! Prawdziwie podła maszyna.
To działo które ma zamontowane za to bardzo zainteresowało naukowców - jesteśmy chyba u progu kolejnego przełomu. Te żółte promienie których się tak boją moi szturmowcy to technologia jonowa. Na podstawie tego działa destroyera będzie szansa ją zgłębić! Jak starczy oczywiście czasu i kasy.

28 lipca

Niewinnie zapowiadająca się misja we wraku zestrzelonego myśliwca... spodziewaliśmy się poczciwych ciamajdo-chaserów a tam... PEŁNA OBSADA DESTROYERÓW. Chyba z 10 sztuk! Bardzo istotna walka, z dwóch prostych przyczyn: testy nowego sprzętu i jego skuteczności - najbardziej niezawodnym rozwiązaniem jakie aktualnie posiadamy są granaty i rakiety plazmowe. Bronią drugiej szansy są karabiny plazmowe, do których w końcu przekonali się wszyscy żołnierze. Nie było niestety czasu wyprodukować tego cięzkiego modelu plazmy (dla Bogusława jak znalazł), on pewnie się świetnie sprawi. CIężki laser Bogusława też sobie daje nawet rady z tymi bestiami.
Druga istotna rzecz - Amigo po tej misji awansował na WARRANT OFFICERA i jest zgodnie z tradycją najwyższym stopniem zakapiorem w jednostce. Siup!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #21 dnia: 2009-10-18 (Nie), 19:35 »
Sory, że nie komentuję, ale trochę chujowy weekend się zrobił. Nie martw się jednak - z wypiekami na twarzy czytam wszystko!

"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #22 dnia: 2009-10-19 (Pon), 21:04 »

1 sierpnia

Oooo Makarenaaaa! Haaaj! Ups, tzn. khm! Dowódca Łukasz melduje!

Sory że tak tutaj z Makareną do was wyjeżdżam, ale właśnie z... imprezy wróciłem... kolejny miesiąc i raport EXCELLENT! Drżyjcie ciamajdy z kosmosuuuu jak przylecicie na ziemie to wpierdoloololoolol!
Badania idą pełną pytą, boję się że jak tak dalej pójdzie to nam się skończą tematy! Ale wtedy rozpuszczę tą hołotę albo przeniosę do firmy sprzątającej!1 Maakarenaaaaa!


3 sierpnia

Ignus nadaje! (się ^____^)

Dzień mijał spokojnie - wygrałem z Marcinem w memoira, bo cały czas rzucał kostkami takie zielone gwiazdki, które oznaczają 'pudło' i jego żołnierze raczej słabo szczelali. No ale drugiej partii nie dokończyliśmy bo ogłoszono ALARM BOJOWY! Ogromny krążownik zestrzelono!
Lądujemy po królewsku, bo ufo spadło na wielkim polu golfowym. Wychodzimy z rampy i od razu możemy podziwiać tego kolosa... ale nie ma na to czasu! Przez dziurawe burty leci grad promieni... zielonych! Patrzymy z niedowierzaniem - a ty wyłążą z ufa na trawę... chasery! Ciekawe, myślałem że im to nie pozwalają latać takimi fortecami... no ale to lepiej dla nas!
Tzn. tylko nam się wydaje że lepiej dla nas, bo ogień prowadzą morderczy i Ein szybko musi szukać umocnionej pozycji za jakąś małą budką (z melexami). Reszta z nas odgryza się i powolutku posuwa tyralierą do przodu... aż w końcu Syber nie wytrzymuje i z okrzykiem ><" rusza w kierunku najbliższej dziury w kadłubie! Zauważa w środku jednego, drugiego i trzeciego ufola, które to ufole chyba były mocno zaskoczone takim kamikaze, bo nawet nie szczelili do niego - a wtedy Syber odpalił swój srogi miotacz ognia i wlał do środka ufa potężną dawkę bezlitosnego napalmu... smażąc całe towarzystwo w środku za jednym zamachem! Szczeny nam opadły po prostu... ale skorzystaliśmy z tego załamania linii przeciwnika i sami ruszyliśmy do przodu.
Lubię się w sumie szczelać w tych dużych statkach, bo jest dużo zakamarków i sprzętów za którymi można się chować... chociaż dowódca nie lubi jak się chowamy za cennymi komponentami - bo ufo do nas szczela i niszczy nasze osłony i wtedy mniejszy utarg z misji... no ale czasem trzeba!
Tymczasem Syber robi prawdziwy HIVE DESTRUCTION tym swoim miotaczem - płonie sekcja za sekcją, wrażliwe na ogień chasery i ich towarzysze z innej bajki nie mają absolutnie szans. Zanim pożary dogasły, ufo było nasze, a cała załoga spalona. S Y B E R !

Tymczasem szykują się dla nas nowe zabawki - na dniach warsztaty mają nam dostarczyć nową broń rozpylającą - tym razem miotającą straszne chemikalia. Myślę że się przyda, Syber na pewno będzie zainteresowany takim miotaczem, pewnie kiedyś pojawi się jakieś ufo odporne na ogień... słyszałem że piloci dorobili się w końcu nowych rakiet powietrze - powietrze (z głowicami plazmowymi) i zaczyna się przezbrajanie w plazmowe działka i rakiety, oby nie opóźniło nam to dostaw sprzętu!

5 sierpnia

Nasz nowy kolega w zespole (nie wspominałem już o nim?), niejaki TORCHIO wpadł dzisiaj zajarany do kantyny - podobno czeka nas przesiadka z wysłużonych beekeeperów na nową zbroję bojową! Polecieliśmy wszyscy do dowódcy spytać się co i jak i okazało się że faktycznie, jest projekt nowego pancerza. Ale wzorowany na tym starym, w którym chodziliśmy w styczniu! Udało się przebudować go w ten sposób, że teraz głównym jego komponentem są obce stopy, i podobno teraz wytrzymałość można porównać z pojazdami Eina... niestety, nie jest to szczelny pancerz i nie chroni przed toksynami. To nas trochę zgasiło, bo nienawidzimy tych larw... tak czy inaczej TORCHIO zdecydował że będzie chodził w takim pancerzu (codename: desert viper) jak tylko trafi taki do zbrojowni.


9 sierpnia

Ogromne ufo pojawiło się dzisiaj nad Ilyrią i wylądowało w jakiejś małej mieścinie... i ufole zaczęły szczelać do niewinnych ludzi! Straszny szum w mediach, widziałem jak zajarana dziennikarka mówiła do kamery 'I GDZIE JEST TEN CAF GDY PORZĄDNI OBYWATELE GO POTRZEBUJĄ???' No to dowódca niechętnie wydał rozkaz startu i polecieliśmy.
W zbrojowni wybuchła mała afera, bo Syber nie chciał przyjąć do wiadomości że miotacz ognia niekoniecznie będzie dobrą bronią na misję, której celem jest obrona ludności cywilnej... no i w końcu poleciał z tym miotaczem...

... i bogu dzięki! Ufole szybko rzucili się na nasz lądujący transport i gdyby nie to że Syber miał swój MIOTASZ to byłoby krucho - a tak to po przejściu dwóch kroków od razu usmażył 2 ufoli, a po kolejnych 2 krokach podpalił następnego... i jedną panią, która stała obok! Ale kto jej kazał biegać między viponami? Sama sobie winna.
Widząc że nasz public relations już stracony (chyba że to była akurat dziennikarka), stwierdziliśmy że nie ma się co oszczędzać - wybicie ufoli >>> jacyś cywile i ich domy obok fabryk, tak więc poszły w ruch granaty, rakiety i MIOTASZ. Okazało się że siła tego palnego agenta jest tak potężna, że potrafi niszczyć całe sekcje ścian! Bardzo się to przydawało w bitwie, ponieważ pozwalało spalić ufola za ścianą!
Całą akcję przeżyło chyba 3 cywili, którym Marcin dał po starej książce wojennej, w ramach przekupienia ich, żeby nie mówili że my tam kogoś niewinnego zabiliśmy. Myślę że to podziałało, bo nikt do nas po tym wszystkim nie miał żalu ^____^

(Marta złapała kolejnego zielonego wężoluda-dowódcę - powiem wam że nawet się nadaje ta Marta!)


Oficer operacyjny Sashh!

Trochę nuda ostatnio na niebie... i dobrze. Niech sobie moje zuchy odpoczną.
Moje flota powietrzna wygląda elegancko - pozbyliśmy się nawet ostatnio przestarzałego już lightninga i mamy komplet 8 stormbringerów z rakietami greenthorn (plazmowe głowice!) i działkami plazmowymi. Robiłem ostatnio różne testy w ramach opracowywania nowego regulaminu walki powietrznej i oto co wyszło:
- w celu przechwycenia scouta wystarczy 1 myśliwiec i jakieś 5 kul z działka plazmowego
- na myśliwiec również wystarcza 1 myśliwiec nasz, spokojnie wraca potem do domu z połową amunicji na pokładzie
- krążowniki przechwytujemy niezawodnie zaledwie dwoma maszynami - z czego jedna idzie do remontu po walce.
- ciężki krążownik to jest niestety zagwózdka. Na razie nie udało mi się zejść poniżej 5 maszyn - przy mniejszej ilości po prostu brakuje amunicji (i najczęściej tarcz, bo odgryza się mocno ten kolos).

18 sierpnia

Pojawia się kolejny rój na niebie! Ale tym razem nie wyściubiam nawet nosa z bazy - same ciężkie krążowniki, w zbitej grupie. Zero szans na jakieś podchody, czy choćby zbliżenie się do lidera. Po 2 dniach krążenia, rój znika i wstyd straszny - ale nie jesteśmy absolutnie w stanie walczyć z taką potęgą. Tym razem gol dla ufo :(

Tymczasem szykuje się kolejny przełom naukowy - obcykani z technologią plazmową naukowcy wzieli się za rozpracowywanie tego działka na ramieniu robota-destroyera i idą teraz w odkrywanie broni jonowej (takiej jak ufo szczela, żółte promienie). Dodatkowo - co jest ważne dla mnie jak kapelusz dla slesza - biorą się za rozpracowywanie budowy i systemów tych ciężkich krążowników! Słyszałem że rozpoznano już główne funkcje i konstrukcję reaktora który napędza to ustrojstwo... pachnie mi to kolejnym przełomem w ramach naszych myśliwców!

22 sierpnia

Oj, cięzka impreza dzisiaj w kantynie komandosów. Wpadłem tylko pogadać i pospekulować, posłuchać muzy, a tam prawdziwa impra! Widziałem jak Marta tańczyła na macie i zaliczała bardzo dużo punktów - Amigo próbował ją pobić w tym ale był za bardzo najebany i zupełnie nie zaliczył nawet piosenki o kokosie. Przydadzą mu się chyba PRYWATNE LEKCJE!
Gdy pod koniec impry zapytałem dogorywającego pod stołem TORCHIA o to, skąd ta impra w ogóle, to wybełkotał - SKAJDAJWER - i padł.
Spytałem dowódcy potem wtf i wszystko się wyjaśniło - kończą się prace nad nowym transporterem bojowym. Czuję się trochę zawiedziony, bo wolałbym jakieś nowe myśliwce, ale dziwnym nie jest że komandosi się cieszą - według projektu wstępnego, SKYDIVER ma być szybszy, zwrotniejszy i dodatkowo mieć lepszy zasięg i udźwig! Komfort załogi ma wzrosnąć i podobno w przedziale bojowym mieści się OŚMIU komandosów plus pojazd! Zaraz zbadam to tu na mojej rozpisce floty, jak optymalnie ustawić trasy przelotów... ale najpierw jeszcze odcinek GITSA o tym jak taczikomy szczelają się ze zbuntowanymi helikopterami w mrocznym mieście, nara.


30 sierpnia

Przyznam że nawet niektóre odcinki GITSA mają więcej sensu niż to co dzisiaj na zebraniu przedstawiał rzecznik prasowy naszych naukowców.
Badali kilka dni temu jednego z tych dziwnych alienów z dupy i oto czego się dowiedzieli:
Mroczny Muzg Ufo zna sekrety czasoprzestrzeni, światów równoległych i mrocznych portali pomiędzy nimi. I w ten sposób, żeby zwiększyć swoje siły bojowe, znalazły w przeszłości taki epizod - otóż na jakiejśtam planecie Ziemia, kiedyś, ponad 100 lat temu, też ufo najechało niewinnych ludzi! I ten muzg wykombinował że możnaby otworzyć portal pomiędzy dzisiejszą czasoprzestrzenią a tamtejszą, i przez ten portal ściągać tamtych ufoli żeby pomagały tym tutaj... czyli prawie jak w terminatorze!
I teraz się nam wszystko zgadza - jak dotąd było zagadką, skąd takie duże grupy ufoli na takich małych statkach - otóż, gdy ufo widzi że szykuje się naparzanka z naszymi bogami wojny (i Marcinem), to otwierają na szybkensa taki portal i od razu mają do pomocy tamtych darmozjadów. I pół biedy jak im przyjdą na pomoc anemiczne szare ludki czy tam lewitujące ruro-stwory, ale te cybernetyczne dyski, potworne owado-larwo-ludy czy choćby te bojowe krowo-kangury to jest prawdziwy pain - i choćby za to należy im się wpierdol, za takie oszukiwanie z czasem i miejscem.
Raczej wątpię żeby nasze mózgi naukowe mogły opracować taki portal, ale może chociaż wpadną na pomysł jak to jakoś zakłócić czy osłabić?
Kto to wie?
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #23 dnia: 2009-10-19 (Pon), 21:31 »
Otóż rządzi nimi OGROMNY OBCY MUZG będący w symbiozie z POTĘŻNYM MOTHERSHIPEM.


Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #24 dnia: 2009-10-19 (Pon), 22:36 »


1 września

OOOOooooOOOooooo MakarenaaaAaa!

Ha, tym razem was nabrałem! To ja, dowódca Łukasz, tym razem nie było Makareny (choć by mogła spokojnie być - bo osiągneliśmy w sierpniu najlepszy wynik od początku istnienia naszej bojówki. Są też mroczne strony - np. utrzymanie baz i floty = ~2.5mln ( :panic:) a zeszłe miesiące, tak płodne jeśli chodzi o myśl naukowo-techniczną, spustoszyły nasz masywny budżet tak do 50% Na razie jestem spokojny, wiedząc że w magazynach mam kilkaset sztuk obcej broni w ramach 'twardej' waluty.
A szykują się kolejne wydatki, oj szykują - właśnie na moje biurko trafia gotowy projekt nowego myśliwca. Zanim go prześlę Sashhowi do osądzenia, sam go wertuję moment - maszyna nazywa się NIGHTWOLF i wygląda dość pokracznie - rozczapierzone silniki i mało drapieżna sylwetka... ale na papierze osiągami przewyższa nasze stormbringery. Z drugiej strony, stormbringery radzą sobie dobrze w powietrzu i nie wiem czy jest sens bawić się w masowe przezbrajanie całej flotylli - myślę że żeby Sashh nie płakał za bardzo, to zbuduję mu jeden prototyp, na pociechę, niech sobie jest w bazie i będziemy go testować, czy jest warty tego miliona monet, które będzie trzeba wywalić na wyprodukowanie większej ilości sztuk. Kolejny do opracowania - granat jonowy!

8 września

Mamy już granaty jonowe... a to dopiero początek! Rakiety jonowe (do ręcznej wyrzutni) też już umiemy robić. Przesłuchaliśmy kolejnego aliena z przeszłości - wężoluda... i ten opowiedział nam nieco więcej na temat historii tej dawnej wojny na Ziemi.
Ziemianie dość szybko pokapowali się co i jak i zmontowali swoją jednostkę specjalną do walki z pozaziemskim zagrożeniem - nazwali ją X-COM (głupio). Finansowana podobnie jak nasz CAF, walczyła z ufem dzielnie i rozwijała swój potencjał bojowy, badając nowe technologie. Po dwóch latach ciężkich walk udało im się przeprowadzić kontratak na bazę Ufo (na planecie Mars) i w ten sposób wygrali swoją wojnę. Ech, żeby było to tak proste u nas, te durne nasze alieny nawet nie mają swojej planety którą byśmy mogli pojechać...
Zlecam naukowcom dalsze badania z dziedziny tego portalu obcych, może coś wykombinują.

Tymczasem Sky DIver zalicza pierwsze loty bojowe, i żołnierze są zachwyceni - pełny szyk bojowy 8 komandosów wspierany przez Desert Huntera robi dużą różnicę w walce - możemy pozwolić sobie na każdorazowe zabieranie wszelkich możliwych egzotycznych broni (miotacze, rakiety) i więcej żołnierzy szybciej nabiera doświadczenia. Problemem są coraz częstsze postrzały i wizyty w szpitalu - w tej chwili mam 10 komandosów na etacie, i wystaczy że 3 wróci z misji rannych - i na następną misję mam 7, czyli transport niepełny... w końcu pokonuję instynkty oszczędzania i otwieram przetarg na zbudowanie nam prawdziwego oddziału chirurgicznego, bazującego na biotechnologii obcych. Droga impreza, ale nie zapowiada się na to żeby zmniejszyła się ilość naszych rannych... to niech szybciej wracają do zdrowia chociaż.

9 września

Rozpracowujemy... JETPACK! Prawdziwy normalnie latający tornister komandosa!
Niestety, prototyp jest ogromny i zmniejsza w znaczący sposób udźwig naszych wojaków (odpada plecak), tak więc na razie z nim pasujemy. Następne do badania - pistolety jonowe.

Popołudniu pojawia się nad Ilyrią cięzki bojowy krążownik... nasze nowe stacje nasłuchowe (nie wspominałem chyba o nich jeszcze?) jasno wykrywają cel misji - to pieprzone ufo leci wprost na bazę w Seathopii!
Czerwony alarm. Wszystkie eskadry startują i biorą kurs na olbrzyma. Wiem że conajmniej 5 maszyn nie ma szans dolecieć, ale ślepo wierzę że lokalnie garażowane maszyny być może zdołają wciągnąć bydlaka w walkę i dadzą chwilę czasu...
... ale nic z tego! Ufo manewruje, wymijając przechwytujące myśliwce, zupełnie nie przejmując się ostrzałem. Plazmowe rakiety i działka przynoszą dobry efekt, ale ufo jest coraz bliżej i bliżej bazy... i niestety, poszarpane i podziurawione przez nightwolfa i 4 stormbringery, atakuje bazę resztką sił.
Pierwszy raz od początku kampanii moi chłopcy z obrony plot mają co robić - baterie odpalają, jedna po drugiej! Najpierw plazmowa - najnowsza (i bardzo droba), trafia ufo w podbrzusze. Ufo odpowiada ogniem, chybiając dwa razy. Bateria rakietowa chybia, druga trafia - ale efekt jest zerowy. Kolejne kontr-strzały ufa - dwa pudła. Jeszcze tylko laserowe, jak one chybią to pozamiatane...
... jedna chybia, druga trafia i ufo rozpada się w powietrzu, zasypując bazę lawiną dymiących, poskręcanych kawałków.
Dawno nie widziałem takiego fuksa. Przeglądając raport z akcji, decyduję od razu o rozmontowaniu wszystkich baterii rakietowych - co ja sobie myślałem, że takie bździny dadzą radę? Może jakby myśliwiec atakował... ale na takiej krowie robią zerowe wrażenie i szkoda na nie kasy i miejsca. Idą więc do domu (i trochę kasy wpada do portfela).

11 września

Są postępy w sprawie portali hiperprzestrzennych!
Nasze nerdy fartuchowe obmyśliły dość sprytny (jak na nich) sposób... nie możemy zablokować otwartej bramy. Nie możemy otworzyć swojej... ale jest patent na to, żeby zniekształcić już otwartą przez ufo bramę i ściągnąć przy okazji coś dla siebie... a cóż by można ściągnąć z tamtych zamierzchłych czasów, co by nam pomogło w walce z ufo? Oczywiście - ŻOŁNIERZY X-COMU!
Pomysł jest tak głupi, że aż rewelacyjny. Specjalne urządzenie zniekształcające zostaje zainstalowane na nowym transportowcu, i dzień później, jest szansa na przetestowanie jej w boju - bo zestrzeliwujemy marnego fightera nad Patrią!


Komandos Ignus do raportu!

12 września

Bardzo się cieszyłem że będziemy testować tą nową technologię i że poznam ludzi którzy walczyli za swoją planetę. Bardzo chcę ich spytać jakie gry wtedy mieli i czy po misji może z nami zagrają!
Generator zniekształcający uruchamia się zaraz po lądowaniu i po wyjściu z transportera widzimy... żołnierzy X-COM! Trzech facetów, jedna babka. Szare, workowate mundury (zero pancerza!). Dziwne, funky fryzury. Archaiczna broń palna. Kompletna dezorientacja. Patrzą na nas, a my na nich...
... i nagle pojawia się chaser i szczela z plazmy! To jakby uruchomiło reakcję łańcuchową skojarzeń - UFO SZCZELA PLAZMĄ - TRANSPORT Z KOMANDOSAMI - DO ATAKU! Jak tylko zobaczyli że szczelamy do ufo to od razu połapali co i jak i sami rzucili się w wir walki! Przyznam że trzeba być naprawdę twardym zawodnikiem i mieć niezłe jaja - ten X-COM to nie przelewki. W mundurze z worka i ze śmiesznym karabinkiem rzucać się bez strachu na wroga... i zwyciężać go! Tak! Widziałem jak jeden agent rozpłatał trzech (!) chaserów celnie wystrzeloną rakietą. Inny poraził i ogłuszył innego, zwykłym 'poganiaczem bydła'. Akcja była tak szybka i krwawa że zupełnie zapomniałem spytać ich w jakie gry grają, a gdy misja się skończyła to... agenci X-COMu znikli. Pewnie odesłało ich z powrotem w ich czasy :(
Po misji jak wchodziliśmy po rampie do sky divera, to TORCHIO, co szedł za Martą, tak jsię zapatrzył na jej tyłek że się potknął na platformie i zarył nosem w podłogę. Śmiechu było co niemiara, ale niezdara z tego TORCHIA!


26 września

Trochę czasu minęło, sporo się ruszyło tu u nas w bazie.
Mieliśmy w zeszłym tygodniu pierwsze szkolenia z nowej broni jonowej - pistolety i karabiny. Obiecująco to wygląda, chociaż lag, znany nam dobrze z laserów, powrócił w tej konstrukcji. Mamy minimalnie leprzą celność i zauważalny wzrost siły ognia, ale przez tego laga trzeba walczyć nieco mniej dynamicznie - więcej czasu zajmują te precyzyjne strzały i cierpi na tym manewr (a dowódca ostatnio nam na szkoleniach mówił że teraz idziemy ostro w manewr). Tak więc ja zostaję przy swoim 'odkurzaczu', ale np. Marcin i Piotrek od razu wzieli się za te nowe karabiny. Pistolet jonowy nie przypadł do gustu Xtensowi, za to Marcie owszem - ona lepiej strzela to pewnie jej się bardziej przyda nowy kolt.
Z innych nowinek - podobno warsztaty już produkują broń pokładową opartą na jonach - nowe rakiety i działka. Widziałem że w bazie budują też nowe wyrzutnie AA - też chyba jonowe. Mają zastąpić te rakietowe, które się tak skompromitowały ostatnio. Najbardziej jednak cieszy się Ein - bo dostał z warsztatu nowy pojazd! I jest to pojazd taki dość niezwykły ^___^ Otóż przy okazji badań nad jonami, naukowcy opracowali eksperymentalny model - tym razem nie przypominający pojazdu który jeździ na kołach po ulicy, ani też na gąsienicach - tylko zrobili coś na kształt kroczącego robota, takiego jak te anime co Sashh ogląda, o mechach. Mi osobiście bardziej przypomina tego dwunożnego robota z ROBOCOPA i Einowi się bardzo to skojarzenie spodobało - nazwał maszynę EIN-209.
Robot nie jest tak mobilny jak desert hunter, jest chyba nawet ciut wolniejszy od tych czołgów... ale w końcu opancerzenie ma mocne! Uzbrojony jest w wyrzutnie minirakiet jonowych i ciężkie działo jonowe - takie jak ma obcy robot destroyer... tylko nasze działo umie strzelać seriami! Nowe systemy celownicze i komputery pokładowe znacznie podniosły celność ognia - ależ będzie teraz jazda!

29 września

Ogromne ufo znowu pojawia się nad Ilyrią, i zanim nasze maszyny w ogóle do niego docierają - ląduje i znowu terroryzuje miasto!
Lecimy tam wkurzeni, bo nie lubimy jak nam miasta terroryzują. Lądujemy na środku ulicy i od razu jedziemy z koksem... albo to koks jedzie z nami :(
Straszliwą zasadzkę nam zgotowało ufo. Kilka metrów od rampy zjazdowej zaczaiły dwa cyberdyski, 3 vipony i larwa królewska. Otoczyli nas ze wszystkich stron!
EIN-209 zdołał zejść po trapie i przeżyć zmasowany ostrzał jonowo-chemiczny, my zdążyliśmy się jedyne wychylić zza burty, oddać kilka strzałów, rzucić kilka granatów i szybko wróciliśmy na bezpieczny pokład - na zewnątrz było piekło!
Najbardziej mi było żal 4 żołnierzy X-COM którzy zostali na zewnątrz - po chwili słychać tylko było krzyki mordowanych - wszyscy zgineli w pierwszej minucie walk :( Zemsta była straszna z naszej strony - druga próba opuszczenia skydivera była już dużo bardziej udana - rozbiliśmy zasadzkę, sformowaliśmy szyk ogniowy i zaczleliśmy zdyskiwać kontrolę nad bitwą. EIN-209, już ledwo człapiący, wyszukiwał nam kolejne cele, a my je niszczyliśmy. Syber, który szedł na przedzie naszego przeciwuderzenia i spalił większość zasadzki swoim miotaczem, został ranny, ale szybko postawiła go na nogi ta nowa apteczka, którą Marta zabrała na misję.
Ostatnia grupa viponów schroniła się w budynku szpitala, i tutaj zgotowaliśmy im straszliwą śmierć. Wypatrzyliśmy ich przez okna. Przyparliśmy do ściany i na trzy-czte-ry zrobiliśmy akcję jak SWAT w tej grze co Bogusław grał: TORCHIO wybija ciężką plazmą dziurę w ścianie; Syber wpada przez nią do pomieszczenia i morduje 3 viponów miotaczem. Bogusław osłania tyły, zabijając flankującego nas cichcem vipona ze swojego cięzkiego działka jonowego (on zawsze lubił te ciężkie snajperstwo uprawiać). Na koniec misji, Marta zostaje zaskoczona przez... DOWÓDCĘ VIPONÓW! Przyjmuje dzielnie na klatę 3 trafienia z pistoletu jonowego, ale tarcze + jej dobra kondycha od skakania na macie robią swoje - i po chwili dowódca viponów leży ogłuszony u jej stóp! Amigo, który nie dobiegł na tą akcję (on też nieźle ogłusza granatami), miał nielichą minę jak zobaczył że to Marta złapała dowódcę - wszyscy wiemy, że ten kto złapie dowódcę dostaje przepustkę i darmowe bilety do kina!

(myślałem że zabierze mnie do kina, ale zabrała TORCHIA :( )

(a i z miasta NIKT nie przeżył - trochę szkoda ale znowu nikt nam nie robił z tym problemów!)
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #25 dnia: 2009-10-20 (Wto), 10:08 »
a co sie stalo z Zantarem Lamusem?

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #26 dnia: 2009-10-20 (Wto), 10:49 »
pewnie gra sam w carcassone

Dzięki B! Ostatnio wchodzę na ppk tylko po to, żeby ten raport czytać :)

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #27 dnia: 2009-10-20 (Wto), 12:47 »
W październikowym numerze miesięcznika SUKCESY I PORAŻKI tematem przewodnim będzie walka z ufo, a tekstem numeru - wywiad z Dowódcą Łukaszem! Ale my tu nie będziemy czytać byle szmatławców - przecież mamy wszystkie relacje z pierwszej ręki!

5 października

Nie wiem co zawiniła ufolcom ta biedna baza w Seathopii - może to samolot wystrzelony właśnie z niej, oddał finałową salwę która trafiła swarm leadera parę miesięcy temu? Nie wiem. I nie dowiem się. Ale dzisiaj, kolejna bestia zeszla z orbity wprost nad Ilyrią i ruszyła szturmem w kierunku Seathopii.
Skrzydła bojowe (tylko 5 maszyn, pozostałe bazy są dużo za daleko) zerwane do akcji przechwytują kolosa i grzmocą go srogo... prototypowy Nightwolf pruje z nowego, jonowego działka i nowych rakiet klasy Thunderbolt - efekty są dobre, ale niestety, jesteśmy zbyt wolni. Krążownik bojowy zawisa nad bazą i do boju wchodzi ostatnia, rozpaczliwa linia obrony - obrona przeciwlotnicza.
Nie mogę chłopakom odmówić odwagi i wyszkolenia - ponieważ WSZYSTKIE baterie plot trafiają. Niestety, brakło poweru i nie udało się zestrzelić szmaciarza (dwie baterie z najwyższej, jonowej półki są ciągle w trakcie budowy)... i następuje ewakuacja nielicznego personelu. Tracimy bazę :(

Jednak, zanim ufole zdążą się w niej rozpanoszyć lub/i ją poważnie uszkodzić/zniszczyć - możemy kontratakować! Z bazy matki do Seathopii jest rzut beretem, więc błyskawicznie startuje Sky Diver z ośmioosobową drużyną intruzyjną, wsparta EINem-209. Wszystkie nasze bazy wyposażone są w specjalny 'backdoor' system na takie właśnie wypadki - i bez problemu skydiver dostaje się na teren bazy, a drużyna rusza do kontrataku.


Szturmowiec Ignus przejmuje stery!

dziwnie tak walczyć w swojej własnej bazie. Seathopia jest dużo mniejsza niż nasza baza główna (w sumie same hangary i trochę obrony plot) ale dowódca wydał nam precyzyjne rozkazy - 'nie rozwalić wszystkiego' i tego się musimy trzymać... co nam z tego że odbijemy bazę, skoro same gruzy tu zostaną po bitwie?
Niestety, nie da się tego planu realizować zbyt dobrze - chasery które znajdujemy na terenie jednostki prują bez pardonu pełnymi seriami z jonowych karabinów... a że pudłują strasznie, to co chwila pada jakaś ściana czy drzwi. Oczywiście pomaga nam zhakowany portal czasoprzestrzenny - czterech żołnierzy X-COM ofiarnie rusza do boju wraz z nami!

Trzeci raz widzimy w szeregach ufoli DEMONA PIEKIEŁ - jak widać otwarli sobie inny portal do piekła i wzywają od czasu do czasu takiego ognistego pomiota, który swoimi nieczystymi mocami potrafi WSKRZESZAĆ ZABITYCH OBCYCH! Bardzo ciężką walkę ma Piotrek i TORCHIO - w jednym z korytarzy, związali oni walką 2 chaserów, szarego sectoida i właśnie arcydemona. I co im się udało położyć obstawę to on ich przywracał do użytku... gdyby nie pomoc jednego żołnierza X-COM, który bezpardonowo odpalał rakietę za rakietą, byłoby z chłopakami krucho. Inny żołnierz X-COM swoim paralizatorem ogłuszył chyba ze 3 obcych - ależ to są twardziele, ci nasi protoplaści, tam na Ziemi ufo nie ma z nimi lekko - to pewne!

Przy okazji całej tej hecy z tymi portalami - nasz dowódca wpadł na dobry pomysł, jak zwiększyć przydatność tych żołnierzy. Otóż, nasi laboranci przygotowali specjalne pakiety informacyjne - takie szczegółowe manuale krok-po-kroku, opisujące rózne zagadanienia techniczne i taktyczne. Każdy z nas nosi ze sobą taki pakiet informacji w niezniszczalny;ch kapsułkach - i gdy jest okazja podczas boju, próbujemy je przekazać agentom X-COM. Gdy po walce portal się zamyka i wracają do swojego wymiaru, biorą to info ze sobą. Na miejscu, ich dowódcy mogą rozpracować nasze informacje i wcielić je w życie! Pomagając im w ten sposób, pomagamy również sobie - bo każdy następny portal ma szanse na ściągnięcie agentów którzy stosują już nasze podarki w praktyce! Na pierwszy ogień poszły zagadnienia taktyczne - przesłuchania obcych z innego wymiaru pozwoliły nam na opracowanie skutecznych taktyk walk z nimi. Jeśli X-COM przyswoi sobie te informacje, to powinni walczyć dużo skuteczniej i bardziej zorganizowanie (na razie są bardzo chaotyczni, ale nadrabiają nieustraszoną postawą i determinacją, szczególnie gdy walczą przeciwko 'swoim' ufolom). Wiem że w planach jest już zbroja X-COM, opracowana z obcych stopów - największy problem to przedstawić tą wiedzę w jak najprostszy sposób, tak żeby ich prymitywni naukowcy i laboratoria mogli sobie dać radę z rozpracowaniem tych skomplikowanych zagadnień. Jeśli pancerze się przyjmą, pewnie będziemy ich też dozbrajać - NA POHYBEL UFOM!

Tak czy inaczej - bazę udało się odbić i wchodzą szybko ekipy remontowe i wraca ewakuowany personel. Nie położą nas tak łatwo, psie końcówy!


12 października

Gadałem dzisiaj z Zantarem, czemu on nie lata z nami na misje, tylko siedzi w bazie. Powiedział że czyta angielskie książki, ale może kiedyś z nami poleci jeszcze. To chyba fajnie? Nie wiem sam.
Szykuje się tzw. 'KOLEJNY PRZEŁOM W DZIEDZINIE WALKI Z UFO' - już przestaję wierzyć w te przełomy. Nie do końca przekonaliśmy się jeszcze do ręcznej broni jonowej (chociaż np. piloci są zachwyceni nowymi tarczami jonowymi i działkami, które bardzo powoli pojawiają się na uzbrojeniu floty), a tu szykuje się kolejna technologia - tym razem nasza oryginalna, esperanzowska! Naukowcy zaczeli kombinować z technologią hybrydową - próbują połączyć zalety plazmy i lasera w ramach jednego projektu. Nazywa się to AKEW (wtf?) i podobno piewrsze próby są obiecujące - pewnie za tydzień czy dwa będziemy mieć pierwsze działające pistolety i karabiny, sie zobaczy! Amigo i Marta na wszelki wypadek dopytali się czy granaty też będą - i podobno będą!

Trwają też prace nad tym portalem wymiarowym. W tej chwili naukowcom udało się z powodzeniem wykorzystać generatory laserowe do napędzania naszej maszyny zakłócającej, co podobno ma nieco zwiększyć wypaczeni się portalu - i mamy szanse na przemycenie portalem większej ilości żołnierzy X-COMu!
Przy okazji, dostajemy nowe pakiety informacyjne - tym razem ze schematami broni laserowej, spróbujemy im je przekazać przy najbliższej okazji.

15 października

Coś dziwnie spokojnie ostatnio... nic się nie pojawia nad planetą. A jeśli już, to jakiś marny scout czy tam fighter... całe dnie siedzimy w bazie i gramy w kalambury. Próbowałem namówić Zantara na memoira albo carcassonne, ale był zajęty książkami i nagrywaniem podcastów z życia żołnierza CAF. Marcin też już ze mną w memoira nie gra, bo 'to mało realistyczna gra' i zostaje tylko carcassonne z Einem. To chyba mój najlepszy kolega w tej bazie.


Koordynator Sashh.

30 października

Ta cisza radarowa doprowadza mnie do rozstroju nerwowego - skończyły mi się wszystkie anime i książki Kinga, z nudów jeżdżę po bazach na różne WIZYTACJE (żeby się polansować trochę).
Zalobbowałem trochę u dowódcy i przekonałem go żeby przepytać jeszcze kilku tych wężowych dowódców co mamy ich złapanych - i opłacało się. Jeden wspomniał coś o Avonium - to taka forma pierwotnej energii, w skrystalizowanej formie. Avonium stanowi napęd dla całej cywilizacji obcych, i napędza też ich wielkie migracje - gdy kończy im się Avonium, szukają planety na której ono występuje (głęboko pod ziemią) i atakują sobie taką planetę. Czyli raczej u nas musi występować - co tłumaczyłoby te ich imprezy w kopalniach.
Badania nad Avonium dały przełom w badaniu silnika grawitacyjnego obcych - a to już coś dla Sashhów, bo na bank zrobią z tego jakiś fajny projekt myśliwca!
No ale nic, na razie jadę na miasto, może będą jakieś fajne komiksy do kupienia...
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #28 dnia: 2009-10-20 (Wto), 22:40 »



Bajania dowódcy Łukasza...

1 listopada

Listopad upływa bardziej melancholijnie niż zwykle. Wszystko to za sprawą... nudy!

Dowódców wężoludów mamy w pokoju przesłuchań chyba ze trzech i nie ma za bardzo czasu z nimi gadać - zawsze były jakieś pilne sprawy bieżące. A to badania nad uzbrojeniem, czy nowymi samolotami. A to zgłębianie tajemnic portalu czasoprzestrzennego. A to znowuż jakieś inne gówna... no ale dzięki potężnej mocy przerobowej nowego laboratorium, w końcu udało nam się rozpracować większość rzeczy i... wzieliśmy się za tych viponów. To co nam opowiedzieli wprawiło nas właśnie w taki melancholijny, doommetalowy nastrój.

Wspominałem już o wcześniejszych wynikach przesłuchań - o strukturze cywilizacji obcych (mózg-mothership), o avonium, którego ufole potrzebują... w końcu były wzmianki o dawnej wojnie na planecie Ziemia, którą Ziemianie wygrali.
Teraz dowiedzieliśmy się że kilkadziesiąt lat później, była kolejna wojna.
Nasze ufole zaparkowały swoją flotą i mothershipem w okolicach Ziemi i w ciągu roku Ziemia padła. Były jakieś powstańcze zrywy i bojówki, ale szybko dostały w ryj. Jednak dzielni Ziemianie, znani jak widać z bohaterskich czynów, zorganizowali misję-kamikaze: udało im się zinfiltrować flotę obcych, zbliżyć się do mothershipa i zniszczyć większość zasobników z Avonium.

Stąd też wizyta ufa u nas - do dalszego życia całej cywilizacji ufockiej Avonium musi zostać uzupełnione. Ryje kosmiczne chcą wyssać naszą Esperanzę z podziemnych pokładów Avonium - i niestety - jest sprawą raczej pewną, że w końcu im się to uda. Nasze systemy wykrycia nie są niezawodne i wszechwiedzące. Możemy wykrywać i niszczyć 90% statków które wysyłają, ale te kilka zawsze się przesmyrgnie. Prędzej czy później - uzupełnią braki i przestaną działać 'w trybie awaryjnym' - ruszą na nas pełną pytą, tak jak ruszyi na Ziemię i raczej nie mamy wtedy szans.
Tak więc niestety - koniec z krótkowzrocznym myśleniem i poklepywaniem po plecach 'jeee zajebiście zestrzeliliście w tym miesiącu 100 ufuw, macie tu 100 baniek i bilety do kina'. Musimy mieć jakiś strategiczny plan, który ostatecznie rozwiąże kwestię ufocką.
Kolejni przesłuchiwani dowódcy dorzucają nowe szczegóły do miksu - na podstawie ich zeznań, nasze mądre głowy opracowują coś, co na razie zwie się PROJEKT CENTAURUS. Z grubsza chodzi o możliwości dalekosiężnej podróży kosmicznej... i potrzeba nam takiej arki właśnie do tego. Oto Centaurus.
Rysunek poglądowy robi wrażenie - to będzie ogromna bestia. Dziesiątki specjalistycznych sekcji - od zakwaterowania, do doków, stref rozładunku, laboratoriów i systemów podtrzymywania życia. Niektóre z tych sekcji już mamy potwierdzone - jesteśmy w stanie je zbudować jakby co. Inne, takie jak silniki, generator czy system hibernacji - nie mamy na to jeszcze patentu. Szykuje się poważne polowanie na dowódców i liczne przesłuchania.

2 listopada

Miasteczko w strefie Medie padło ofiarą terroru. Dziwny to był terror - na miejscu zastaliśmy hordę Destroyerów, bawiących się w najlepszą zabawę muzułmańskiej młodzieży - czyli palenie samochodów. Szybko chłopaki z nimi skończyli sprawę - niestety, żadnych dowódców...

5 listopada

Dzisiaj oglądałem plany nowego mysliwca.... i jestem zawiedziony. Ma to być maszyna tańsza i prostsza w konstrukcji (w porównaniu do Nightwolfa) ale dane taktyczno-techniczne wypadają bladziej! Jako że mamy pieniędzy od groma i spore zapasy w 'twardej walucie' plazmowej, to szkoda czasu na tego całego Exterminatora. Będziemy budować Nightwolfy.

10 listopada

W zestrzelonym, zwykłym krążowniku, znalazł się vipoński dowódca, którego złapała Marta. Opowiedział nam nieco więcej o kryzysie energetycznym we flocie - w tej chwili pojemniki z Avonium mają praktycznie puste (co by wyjaśniało że jakoś mniej ich ostatnio) i zwiększają priorytet dla misji wydobywczych. Nasz czas jest tak jak mówiłem ograniczony - kiedyś im się uda nazbierać tego więcej...

16 listopada

Niby nie mają Avonium ale kolejny rój to wysłali! Jakiś taki słabszy niż ostatnio, ok 10 maszyn, z czego połowa może to ciężkie krążowniki, reszta to lżejsza eskorta.
Sashh sprytnie manewruje naszymi siłami, odciągając znowu eskortę od lidera, którego rzutem na taśmę udaje się zestrzelić nad oceanem, tuż przed momentem gdy zaalarmowana eskorta wlatywała w zasięg ognia. 4.5 miliona monet nagrody nie robi już na mnie wrażenia - i tak jesteśmy obłędnie bogaci.
Po roju zostaje spory bałagan - zestrzeliliśmy łącznie 5 maszyn, z czego 2 ciężkie krążowniki. Tylko 1 z nich udaje się 'odzyskać' na misji, reszta się rozłazi.
Gdy tak sobie świętujemy tutaj i pijemy driny, zrywa nas na nogi kolejny alarm bojowy - ależ bestia wielka. Większa niż ciężki krążownik... wypadałoby to nazwać już pancernikiem. Leci na Seathopię, celem zrównania jej z ziemią (znowu!). 5 myśliwców nawiązuje walkę z bydlakiem, i po kilku minutach, 3 dymiące Stormbringery uciekają z podkulonymi ogonami - ależ ma kopa ten pancernik, stormbringer mu wystarcza na 3 strzały i koniec! Nie ma szans na zatrzymanie go, ale w momencie gdy zawisa nad bazą, nasza obrona plot pokazuje się z jak najlepszej strony - nowo zbudowane baterie jonowe i plazmowe dobijają rannego giganta!

17 listopada

Kolejny złapany komander daje dobry trop na kwestię budowy Centaurusa - mamy już stop, z którego mógłby powstać jego szkielet. Żeby coś konkretniej podziałać, to niestety trzeba by rozwalić taki pancernik i opanować go - myślę że będzie z takiego bydlaka SPORO dobrych techów do wyciągnięcia.

27 listopada

Naukowcy nudzą się i snują się po korytarzach... nie ma nowych tropów do badań. Wszystko co było do opracowania - opracowane. Bez nowych poszlak i bodźców to mogę te laboratoria sprzedać w cholerę. W sumie to został projekt zwiększania mocy generatora który zakłóca ufocki portal czasoprzestrzenny, ale żołnierze mi się skarżyli że nasi sojusznicy z X-COM (których bardzo ostro karmimy nową technologią) wprowadzają sporo zamieszania do walk i na razie nie jesteśmy zainteresowani większymi ilościami takich sojuszników.
Ale odmówić im przydatności nie można - przesłaliśmy im już prawie wszystko co sami mamy - sekrety broni (do AKEW włącznie), opancerzenie oraz dość zaawansowane taktyki bojowe. Już nie dostajemy chuderlawców w workowatych mundurach - teraz przybywają nam na pomoc zakapiory w power-armorach, prujący z karabinów AKEW, działek jonowych i miotaczy ognia.
Żal mi tych Ziemian, nie wiedzą nawet że za te kilkadziesiat lat, przyleci do nich ta flota i zniszczy im planetę... chociaż! Może przez to że dostali od nas tyle techno-skarbów, to dadzą sobie z tymi ofermami rady? Wcześniej o tym nie pomyślałem, być może jest dla nich nadzieja!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #29 dnia: 2009-10-20 (Wto), 22:54 »
Może przez to że dostali od nas tyle techno-skarbów, to dadzą sobie z tymi ofermami rady? Wcześniej o tym nie pomyślałem, być może jest dla nich nadzieja!


Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #30 dnia: 2009-10-21 (Śro), 09:43 »
omg, zacheciles mnie do grania w te gre. niewiarygodne.

Rivil_Avaltras

  • Gość
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #31 dnia: 2009-10-25 (Nie), 15:11 »
Ehhh, nie mam czasu na granie, ale po tym raporcie nie mogę się oprzeć, więc cóż. Zmówienie już poszlo we wtorek powinienem już stać się szczęśliwym czlowiekiem śpiącym po 1h dziennie.

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #32 dnia: 2009-10-27 (Wto), 15:12 »
Dowódca Łukasz:

1 grudnia

Śrubujemy wyniki - mimo że jest coraz ciężej gonić te ufa (coraz większe i coraz szybsze) to utrzymujemy rating taki że Sashh został w jakimś rankingu Człowiekiem Poniedziałku a Marta brała udział w specjalnej sesji zdjęciowej magazynu 'Gorące Studentki'.
Przebadane wraki pancerników dostarczają wielu inspirujących tematów naukowcom - projekt Centaurus nabiera powoli sensu i jest nadzieja że wyjdzie poza fazę czysto teoretyczną (która z grubsza już jest rozpracowana). Teraz badamy te nowe urządzenia któreśmy odzyskali z wraków - prawdopodobnie odpowiedzialne za odzyskiwanie energii podczas lotu...

3 grudnia

Ufo czytało chyba te gazety i mieli jakąś motywującą naradę, bo znowu pojawia się pancernik i niezmordowanie szturmuje bazę Seathopia. Jako że nie jest to pierwszy raz (ani drugi) to dość poważnie wzmocniłem obronę plot tej placówki - nowe baterie plazmowe i AKEW (cudeńka, w budowie jeszcze) bez problemu zestrzeliwują kolosa poranionego nieco przez wypad myśliwców. Jak ukończymy budowę tych baterii AKEW to można porobić testy i podpuścić pancernika - zobaczymy kto ma większy firepower!

13 grudnia

Badania nad napędami antygrawitacyjnymi obcych przynoszą wymierne korzyści - dzisiaj halę produkcyjną opuszcza premierowy poduszkowiec bojowy klasy Anakonda. Oprócz nowego napędu, który daje pojazdowi mobilność prawie dwukrotnie większą niż poprzedni model kroczący, mamy usprawniony pancerz (w końcu!) oraz nowe uzbrojenie, bazujące na technologii AKEW. System prowadzenia ogniem to usprawniona jednostka z Cyclopsa (Eina-209) więc możemy liczyć na skuteczne wsparcie dla naszych zuchów.

16 grudnia

Pancernik wałęsający się przy biegunie północnym zostaje przechwycony przez 6 samolotów (2 nightwolfy + 4 stormbringery) oraz po ciężkiej walce spada do wody. Stan moich maszyn - opłakany... Sashh już się nauczył że gdy pancernik huknie takiemu stormbringerowi raz to natychmiast trzeba go zwijać do domu - bo zazwyczaj jest on w stanie przeżyć tylko 1 strzał, trzeci go roznosi. NIghtwolf radzi sobie niewiele lepiej, umyka do bazy po 2 trafieniach... według nowej doktryny powietrznej, przechwytujemy pancerniki tylko w bezpośrednim sąsiedztwie naszych baz - tak żeby szybko można chować uszkodzone samoloty w bezpiecznych hangarach.

21 grudnia

Zestrzelony pancernik niedaleko bazy głównej spuszcza nam krwawą łaźnię.
Drużyna bojowa ląduje w nocy i z trudnością udaje jej się opuścić pokład transportera. Poduszkowiec zbiera tak straszne manto że jego rola zostaje ograniczona do wsparcia artyleryjskiego. Podejście do ufo jest prawie niemożliwe - z roztrzaskanych burt górnego poziomu obcy prowadzą skuteczny i celny ogień. Rozpoczyna się żmudna walka i szukanie 'bezpiecznego' podejścia - które w końcu się udaje, ale wewnątrz kadłuba czają całe zgraje ufoli, które bezlitośnie strzelają z tych nowych, niebieskich promieni... oglądałem transmisję bezprzewodową i widziałem żołnierzy X-COM w powerarmorach, którzy byli rozrywani na strzępy jednym trafieniem. Widziałem jak naszych rzucało na ziemię ze spalonymi tarczami i stopioną zbroją. Po prostu rzeź.
Statek opanowany - te promienie mają teraz priorytet, nie może tak być że oni sobie przyjeżdżają z takimi sprzętami że nie ma z nas co zbierać!


Komandos Ignus:

24 grudnia

Dzisiaj w bazie mamy święto, są choinki i wogle... nie wiem o co chodzi, ale nastrój jest taki właśnie świąteczny - leci ostatnie jesu na repeat już szóstą godzinę.
Dajemy sobie rózne prezenty - ja np. dostałem od Sashha gumowego łabędzia a sam dałem prezent Marcinowi - ksiązkę o czołgach. Bardzo się ucieszył.

30 grudnia

Znowu lecimy na ciężką misję - po ostatniej ledwo mnie w szpitalu poskładali do kupy. Zestrzelono pancernik - ale tym razem dowódca nie puszcza nas tam w nocy, tylko w dzień! On to ma łeb!
Straszne nowe rzeczy znajdujemy na tej misji. Pojawiają się niby vipony, nasi starzy znajomi, ale teraz mają te niebieskie karabiny... a dodatkowo natykamy się na jakieś nowe sondy bojowe - lewitujące roboto-obserwatory, niezbyt na razie groźne.
Gorzej było jak wyleciał taki płaski, lewitujący robot - strasznie trudno go było trafić bo ma taki płaski profil a do tego odporny bardzo - cała drużyna - na niego! W końcu spadł na ziemię, ale bardzo groźnie do nas strzelał i  jak ich więcej wyleci to będą problemy.

Potem się dowiedziałem że to nowy robot szturmowy obcych - naukowcy nazywają go trilobite. Podobno ten zestrzelony model bardzo pomógł w rozpracowaniu tej nowej broni. Widać nasze AKEW technologie zrobiły na ufolach duże wrażenie i rzucili na front odpowiedź - technologię EEEW. Nie wiem o co w niej tam chodzi, ale jesteśmy na dobrej drodze do poznania tych sprzętów - a w magazynach widziałem stoją całe skrzynki tych zdobytych wcześniej karabinów... myślę że niedługo będziemy się na nich szkolić!
« Ostatnia zmiana: 2009-10-27 (Wto), 15:23 wysłana przez B »
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #33 dnia: 2009-10-27 (Wto), 15:25 »
24 grudnia

Dzisiaj w bazie mamy święto, są choinki i wogle... nie wiem o co chodzi, ale nastrój jest taki właśnie świąteczny - leci ostatnie jesu na repeat już szóstą godzinę.


Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #34 dnia: 2009-10-27 (Wto), 19:24 »
Komandor Sashh:



1 stycznia

NOWYNOWYNOWYNOWY GOOOOOT! : :dance: :dance: :dance: :dance:

To już rok zmagamy się z ufo, niczym axl z mikrofonem. Pamiętam gdy zaczynaliśmy, miałem do dyspozycji 2 daremne Raptory... a dziś? Dziś stoimy u progu kolejnego przełomu w technologiach lotniczych - widziałem już poduszkowiec bojowy w akcji i robił wrażenie... ale teraz czas na coś większego - na supermyśliwiec, który będzie w stanie stawić czoła najgroźniejszym pancernikom! Na supertransportowiec, który poniesie niezliczone zastępy marines do walki!
Przynajmniej tak gadali podnieceni naukowcy zaraz po tym jak rozpracowali kilka gadżetów z zestrzelonego pancernika.
W tej chwili nasza flota bojowa to 14 myśliwców. W momencie gdy zaczęły pojawiać się te durne pancerniki, dowódca wydał rozkazy modernizacji floty - jednak żeby nie przeinwestować bez sensu (gdy na horyzoncie możliwości supermyśliwca), padła decyzja że każda baza przechwytowa zwiększa po prostu etat o 1 maszynę (czyli 3 bazy po 4 maszyny) i będzie to Nightwolf - jedyny samolot który może przez któtką chwilę zaabsorbować pancernika, dając czas chmarze maszyn na dolot i wsparcie siłą miliona wystrzałów.
Utrzymanie takiej hordy samolotów słono kosztuje, ale po zbadaniu np. dzisiejszego raportu podsumowawczego, nadal wychodzimy na plus. Zawsze gry pojawia się kłopot z pieniędzmi, dowódca sprzedaje kontener granatów plazmowych (grubo ponad 400 sztuk mamy na stanie) lub karabinów plazmowych... więc dajemy rady.

Impreza noworoczna była super, jak wszyscy się już narąbali to puściłem składanki najlepszych hitów ajronów i nikt nie miał nawet siły przeciwdziałać :loling:

2 stycznia

Jest! Taaak jest!
Na zebraniu kadr naukowcy pokazywali prezentację na temat nowego napędu i jego zastosowania w praktyce... nowa maszyna którą zaproponowali budować ma nazwę operacyjną JAG D1 (bez sensu zupełnie) i po raz pierwszy nie wygląda po prostu jak głupszy samolot - prawdziwe ufo-motywy są na tym JAGu, żadnych tam skrzydeł czy stateczników, prawdziwe opływowe cacko. Bardzo się podjarałem i wymogłem na dowódcy żeby wdrożył plan podniebnej supremacji - każda baza ma mieć conajmniej 2 takie cacka, stare stormbringery idą pod młotek! Pochłonie to mnóstwo kasy i czasu, ale będzie warto... przy okazji wyszła kwestia standaryzacji uzbrojenia pokładowego - o ile wszystkie nasze maszyny korzystają z rakiet klasy Thunderbolt, to z działkami bywa róznie... główne maszyny przezbrojono już w działka AKEW, większość dalej korzysta ze starszych - jonowych... ale 3 maszyny wciąż używają działka plazmowego, które dawało rady z krążownikami, ale nie ma siły przebicia żeby skutecznie i szybko zwalczać ciężkie krążowniki i pancerniki. Tak więc czeka nas jeszcze intensywna produkcja broni pokładowej... wspaniała przyszłość!

5 stycznia

Badania nad tym nowym robotem wsparcia, który pojawił się na uzbrojeniu obcych dały dobre rezultaty - jesteśmy u schyłku rozpracowania tajemnic technologii EEEW.  Po kilku dniach wszystko jest jasne i czas na testy strzelnicowe. Mamy ponad 20 zdobycznych sztuk tych karabinów i dwa razy tyle amunicji więc każdy miał szansę zapoznać się z nową pukawką.
Ja tam się nie znam za bardzo na tych sprzętach, ale komandosi byli entuzjastyczni - podobno jeśli chodzi o poręczność i szybkość reagowania to porównują to do starego lasera... celność jest też prawie identyczna (czyli bardzo wysoka). Z tym że siła ognia prawie 3x większa! Gdy z wynikami strzelań zapoznał się dowódca, wydał kategoryczny rozkaz złomowania całości uzbrojenia plazmowego, laserowego i jonowego będącego na stanie grupy - karabin EEEW jest więc od teraz standardową bronią strzelca. Jedynie Amigo i Marta mają prawo do noszenia swoich pistoletów AKEW, ale za to dostali możliwość korzystania z nowych stasis grenades... siła i promień eksplozji tego cacka była nam znana (niejeden żołnierz X-COMu zginął od niego rozerwany na kawałki) i teraz mozemy się odwdzięczyć!
Mnie jednak najbardziej interesuje to, że podobno na bazie EEEW można budować tarcze dla myśliwców! I być może - po miniaturyzacji - tarcze osobiste dla piechoty.

12 stycznia

Cięzkie krązowniki nie są już dla nas wielkim wyzwaniem - 3 maszyny z nightwolfem albo JAGiem na przedzie spokojnie dają mu rady! Zestrzelono bestię nad lądem, więc była okazja pochwalić się obcym że my też umiemy strzelać na niebiesko. Ignus pół wieczora opowiadał mi o tej misji, więc nawet znam szczegóły... nowe karabiny są super i większość ufoli po 1 trafieniu grzecznie idzie do piachu. Granaty to podobno masakra - siła eksplozji jest niewyobrażalna i niszczy wszystko. Poduszkowiec Eina (podobny trochę do batmobila, więc nazywają go EINMOBIL) to dobre wsparcie, choć nie niezniszczalne - ale bardzo szybkie i stanowi świetnego zwiadowcę.
Niestety, ufole też nie zasypiają gruszek w popiele - pojawił się nowy zawodnik na arenie: mierzacy prawie 2 metry humanoid otulony jakimś płaszczem... niezbyt może odporny na strzały, ale sam miota jakimś straszliwym ogniem, który ma działanie obszarowe i za bardzo nie mamy przed nim obrony. Dodatkowo, ma zdolności psioniczne i zdarzało się mu coś poatakować, ale nasi dali rady... gorzej jak wyskoczy ich więcej - pewnie trzeba będzie w końcu wprowadzić do służby te mind shieldy, których prototypy leżą bezużyteczne... no ale to nie mój problem!

17 stycznia

Dzisiaj Marta pytała czy mam czas, bo chciała się przejść na koncert i nie ma z kim - ale ona jest naiwna, przecież dzisiaj warsztaty oddają do użytku NOWY TRANSPORTOWIEC oparty na najnowszej wiedzy ufockiej! I ja bym miał iść na jakiś koncert? Powiedziałem jej że w życiu nie przegapię takiego wydarzenia jak nowy transportowiec i że podobno TORCHIO mógłby z nią pójść. Nie zauważyłem nawet kiedy wyszła.
Ależ to jest maszyna! Nazywa się Devilfish i dzięki temu że teraz całość napędu jest skompaktowana w podłodze, można było pozwolić sobie na szerszy, wygodniejszy przedział bojowy - i teraz na pokład wchodzi... 10 komandosów + 2 pojazdy (!!!!) Ależ hax.
W związku z ogromną ładownością nowej maszyny, dowódca zatrudnił od razu 2 nowych żołnierzy, żeby zachować dotychczasowy system rotacji. Widziałem foty i dossier tych nowych ochotników - jakiś Tomish Gamikaze (wygląda jak skończony dureń) i jakaś Saima Trak (całkiem konkretna, ciekawe czy lubi anime). Dla Eina warsztaty już budują drugiego poduszkowca - ciekawe jak sobe da radę z pilotowaniem obu naraz?
Jak Marta się dowiedziała że jakaś Saima ma przyjechać za 2 dni to była spora awantura - zupełnie nie rozumiem tych dziewczyn.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #35 dnia: 2009-10-27 (Wto), 23:37 »
zupełnie nie rozumiem tych dziewczyn.

(tych bez robocycków)

Offline aen

  • +
  • Wiadomości: 75
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #36 dnia: 2009-10-27 (Wto), 23:52 »
Fajnie Sashh że sugerujesz, że nie mam cycków!

;)

Ogółem jestem pod wielkim wrażeniem talentu B do pisania scenariuszy - dramatów psychologicznych /jako że jest to ten aspekt raportów, który najbardziej mnie interesuje/. Widać, że filozof!
Kiedy jestem dobra jestem bardzo dobra, kiedy jestem zła jestem jeszcze lepsza.

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #37 dnia: 2009-10-28 (Śro), 01:08 »
Ja jestem bardzo dobry w udawaniu że coś/kogoś rozumiem, studiowanie filozofii zobowiązuje :eng101:

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #38 dnia: 2009-10-28 (Śro), 20:49 »
nowy goot nowy gooooot :odbijacz:

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #39 dnia: 2009-10-28 (Śro), 23:37 »

Porucznik Ignus!

Tak tak, dobrze usłyszeliście, jak mnie teraz jakaś lasia spyta jak mam na imię, to od razu mówię PORUCZNIK!
Dowódca ostatnio przeglądał nasze rekordy bojowe i wyszło że Amigo natłukł już ponad 150 ufoli, Marta 140 (a jest w miarę nowa zomg), Bogusław 140 a ja ponad 90! Łukasz doszedł do wniosku że ten regulamin promocji wojskowych się nie nadaje i awansował prawie wszystkich z nas! Tak więc Amigo, Bogusław i Marta są kapitanami, ja i spora część weteranów zostaliśmy porucznikami. Teraz będziemy mieć większe pensje i na bank będę sobie mógł kupić kilka takich samych gier co Łukasz ma (on też idzie w te gry, choć z nami nie gra za bardzo - ma dużo na głowie z tym całym prowadzeniem tej wojny).

1 lutego

Dzisiaj miałem iść z Martą na siłkę (po tych awansach to aż wypada podnieść swoje możliwości), ale w końcu poszła z TORCHIO :( Ja się trochę obraziłem i poszedłem do laboratorium pobadać co i jak - w końcu jestem sam prawie naukowcem (tylko muszę skończyć studia).
Ten projekt podróży międzysystemowej - Centaurus - jest coraz poważniejszy. Brakuje już tylko kilku detali aby ukończyć część teoretyczną, z tego co wiem zbudowano już nawet ładownię i kwatery mieszkalne w tajnym podziemnym hangarze! Ależ to będzie wielka bestia... te nowe napędy ufo i systemy z pancerników mają podobno bez problemu to unieść - to ciekawe!

11 lutego

Właśnie byłem na siłowni z Saimą (fajna jest ta Saima, słucha dobrej muzy i często ze mną rozmawia) gdy zawyły syreny alarmowe - podobno na niebie zjawił się ogromny rój! Z tego co słyszałem to Sashh robił pewne akcje zaczepne i zestrzelił nawet jeden czy dwa statki nad oceanem, ale za dużo tego było i za cięzkie - i w końcu rój znikł i nie mamy nagrody :(
Ale może to i lepiej - te ostatnie walki są naprawdę ciężkie. Parę dni temu walczyliśmy w cięzkim krążowniku i ledwo daliśmy rady... była tam ta nowa rasa tych kaznodziejów w płaszczach co miota groźnym ogniem, dodatkowo dużo ufoli rodem z Ziemi. Tym razem sprytnie bardzo byli dowodzeni ufole - gdy już udało nam się (po bardzo ciężkim boju) dostać na pokład, cała reszta żywej załogi zabarykadowała się w pokoju dowodzenia i nie było jak się tam do nich dostać. W końcu odwaga naszych sojuszników z X-COM przełamała impas i udało nam się otworzyć właz do tego ich pokoju i pozostać żywymi - Amigo i Marta narzucali do środka wszelkiej maści granatów (bo baliśmy się tam wejść, widziałem jak dziewczynę z X-COM jeden preacher spalił żywcem a była w powerarmorze!) i w końcu dało rady. Przeżył tylko jeden preacher, cięzko ranny - jak się dym po eksplozji rozwiał to zobaczyliśmy że ma inny kolor płaszcza niż reszta - no to Marta od razu rzuciła w niego ogłuszającym granatem i padł. Dowódca się ucieszył bardzo!

19 lutego

Kolejny alarm bojowy - a właśnie otwierałem paczkę z nową grą - Agricola. To jest taka gra że się jest rolnikiem i sadzi się marchewkę i zboże i hoduje krowy, owce i świnie... pokazałem to Marcinowi i się bardzo napalił na granie. No ale to potem bo alarm! Na bazę leci ogromny pancernik i chłopaki z lotniczej trochę go poszczerbili, ale nie dali rady na czas strącić. Na szczęście skręcił przed naszą bazą i pomknął na Seathopię (często tam latają), i komandor Sashh odwołał od razu skrzydło bojowe, bo tam już stoją dodatkowe baterie plot - i był to dobry wybór, ufo zostało zniszczone salwami z ziemi ^____^
Ale przez ten cały rozgardiasz zgubiłem gdzieś 3 drewniane płoty do Agricoli i 2 figurki świnek, jak ich nie znajdę to nici z grania :(

21 lutego

Chłopaki z laboratoriów badali żywego aliena z Ziemi - tego krowo-kangura, reapera. Ależ to jest mroczny alien - bardzo wytrzymały i szybki, ma zapasowe serce i mózg i ciężko go zatrzymać. Najważniejsze jest jednak że dzięki studiowaniu taktyk tych reaperów, możemy wysłać w przeszłość kolejny pakiet informacyjny na temat taktyki obcych - i teraz będą wiedzieli jeszcze lepiej jak z nimi walczyć!

27 lutego

Oj ależ ciężka bitwa była dzisiaj.
Niepozorny zestrzelony fighter spuścił nam na ziemi niezłe manto. Do gry weszli nowy obcy i tym razem zero śmichów-chichów.
Najpierw terror floater - z wyglądu bardzo głupi - lewitujący pół metra nad ziemią spodek z przeszkloną kopułą, w której siedzi jakiś dziwny ludzik z dużą głową. Wygląda to komicznie i delikatnie, ale ma jakieś mocne pole siłowe - nasze salwy z EEEW były niezbyt skuteczne i nie padł tak szybko ten ludek.
Drugi zawodnik - jakiś mroczny zakapior w płaszczu, ale nie taki jak preacher, tylko bardziej delikatny niby i trochę półprzezroczysty. Ten to dopiero był odporny na nasze salwy! Amigo go poczęstował chemicznym granatem i to już lepiej działało - ale i tak bardzo mocny zawodnik - i było ich prawie dziesięciu! Jak się udało jednego czy dwóch powalić to okazało się że pod tym długim płaszczem jest mały chudy ludek który lewituje nad ziemią a broń ma jakoś wbudowaną w sobie - strzelał jakimiś bardzo mocnymi niebieskimi promieniami (ale nie EEEW!)
Trzeci zawodnik to jakiś chyba z Ziemi ufol - w brązowym płaszczu z kapturem - próbował coś mieszać w głowie Marcinowi i sądząc po zapachu (bo stałem niedaleko) to mu się chyba prawie udało. Na szczęście jeden z poduszkowcówc Eina szybko go wypatrzył i Saima go rozwaliła z daleka - też był dość twardy, ale przynajmniej nie miał jakiegoś tam pola siłowego i padł.

Badania nad tym półprzezroczystym durniem prawdopodobnie doprowadzą do przełomu (ukradniemy im tą nową technologię niebieskich promieni) ale coś mi mówi że jak zacznie wychodzić więcej tych brązowych płaszczów z Ziemi to wprowadzą obowiązek noszenia tych kasków ochronnych przeciwko atakom psychicznym - a one są bardzo niewygodne i psują mi fryzurę :(

2 marca

Na bazie tego fantoma w płaszczu (i nie tylko) naukowcy opracowali nowy karabin. Technologia oparta jest na cząstkach antymaterii czy czegośtam (nie pamiętam) i karabin wyszedł niesamowity - testowałem prototypowy model. Szybkość reakcji jak mój stary plazmowy odkurzacz (czyli bardzo dobra) celność... jeszcze lepsza od lasera (!) a siła ognia większa od EEEW! Na bank ten karabin wejdzie na nasze uzbrojenie, ale nie tak szybko - produkcja trwa dość długo a na razie zdobycznych mamy tyle co nic i pewnie trochę minie zanim cały oddział się przezbroi, Na razie ja dostałem jako jedyny tego prototypa ^___^ Widać że we mnie wierzą!
Amigo i Marta się ucieszyli bo podobno na dniach będą pistolety na tej samej technologii oparte - a jak znam życie to będą i działka lotnicze, rakiety lotnicze i zwykłe, granaty, tarcze... zawsze tak jest. Dowódca jest zły że teraz miliony monet pójdą na przezbrajanie całej floty powietrznej.

3 marca

No i miałem rację - cała linia produktów opartych na tych cząstkach się szykuje. Ale jednego się nie spodziewałem - Ein dostanie nowy pojazd!
Przebudowany model poduszkowca Anaconda będzie przezbrojony w działko cząsteczkowe, oraz będzie miał zwiększoną wytrzymałość kadłuba i pancerza, a prędkość ma zostać taka sama!
Pod wieczór wpadła do mnie Marta i myślałem że chce ze mną posiedzieć, ale ona tylko się pytała czy wiem już kiedy będą nowe granaty :( Potem szybko wyszła... na szczęście Saima miała czas i pograła ze mną i z Einem w Agricolę - i fajnie się grało (dobrze że znalazłem te zgubione klocki), wygrałem nawet (bo miałem 6 owiec i 4 dziki i największą chałupę ze wszystkich, Ein szedł raczej w łowienie ryb i sianie marchewki a Saima nieźle orała pola i budowała piece chlebowe... fajna gra!

7 marca

Znowu atak na bazę w Seathopii i znowu odparty przez załogi plot - słyszałem że będą nowe działa przeciwlotnicze na technologii cząsteczkowej - oj biedne ufa!
W tej chwili jedna bateria AKEW, 2 jonowe, 2 plazmowe i 2 laserowe (stareńskie) dają rady, podejrzewam że jak przybędzie tych cząsteczkowych dział to resztę będzie można posprzedawać.

9 marca

Są projekty nowych rakiet - bardzo srogie, dobry zasięg, mocarne głowice... przyda się pewnie Sashhowi do walki z pancernikami. Nowe działko ma zasięg prawie taki jak rakiety (i niewiele mniejsze zadają zniszczenia) ale zabiera tylko 10 pocisków (bez sensu!)
Jest też nowa tarcza na samoloty i robią dla nas miniaturowe wersje (!) a nowy granat antymateryjny nie zostawia jeńców (przyda się na tych kapturowych patałachów).
Ja się tylko dziwię czemu nie mamy nowych pancerzy - te beekeepery już tak się powycierały że normalnie wstyd w nich chodzić. Boję się przechodzić na desert vipera, bo te chemiczne larwy śnią mi się po nocach...

15 marca

Seathopia znowu broni się przed kolosem ufolskim! Co im ta baza zrobiła?

29 marca

Ciężki dzień, aż dwie bitwy, w tym dolot do jednej zajął prawie 8 godzin - dobrze że Devilfish to wygodna maszyna i ma tyle miejsca, to trochę pospałem.
Teraz to nawet głupiego scouta czy myśliwca trudno jest pokonać w boju naziemnym, te nowe płaszczoufa tak mnie wkurzają... szczela do nich człowiek z najmocniejszego sprzętu (karabin cząsteczkowy jest super!) a one jakby nie zauważały! Odkryliśmy że jak im huknąć z działka na tym nowym poduszkowcu Eina (klasy Hammer) to wymiękają i taką taktykę zaczynamy stosować. Ten Hammer ma jakiś genianly komputer celowniczy i nie widziałem jeszcze żeby spudłował cokolwiek!
Łapiemy niezmordowanie tych dowódców (choć ostatnio np. X-COMowcy w ramach zemsty zamordowali jednego na naszych oczach - a potem znikli i wrócili do swojego wymiaru zanim zdążyłem im powiedzieć co na ten temat myślę).  Z tego co słyszałem to są już zaawansowane plany związane z wykorzystaniem Centaurusa do ataku na... tego ogromnego mothershipa wiszącego na orbicie Ziemi! Pewnie dlatego jest taki nacisk na łapanie tych dowódców.
W drodze powrotnej niedaleko nas zeszło z orbity olbrzymie ufo - widać je było nawet przez okienka. Już myślałem że po nas i że nas załatwi na cacy, ale ono raczej... leciało atakować seathopię! Ależ uparte. Dobrze że je zestrzelili.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #40 dnia: 2009-10-28 (Śro), 23:51 »
wprowadzą obowiązek noszenia tych kasków ochronnych przeciwko atakom psychicznym - a one są bardzo niewygodne i psują mi fryzurę :(


Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #41 dnia: 2009-11-03 (Wto), 18:52 »
Sunn O))) - [live White CD1 #01] B-Alien Skeleton

(kiedy raport?)


Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #42 dnia: 2009-11-03 (Wto), 20:27 »
tu komandos zan!
Myślałem, że jestem wystarczająco sprytny, żeby sam walczyć z ufokami. Moja pierwsza wyprawa skończyła się pół godziny po tym, jak się zaczęła.

Komandos ignus dostał przy zejściu ze statku kawałkiem czegoś zielonego między oczy, a reszta drużyny nie umiała sobie z tym poradzić. Bojąc się przejść przez wejście zablokowane zieloną mazią dostawali w łeb od ufoków. Samochodzik sterowany przez sashha zdołał zniszczyć jakieś dwie larwy, ale co z tego, skoro jakieś latające coś go rozwaliło w jedną turę.

schowałem się w szafce i czytam angielskie książki, czekając na alieny, które zaraz po mnie przyjdą. Lepiej było zostać przy nagrywaniu podcastów :(


Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #43 dnia: 2009-12-06 (Nie), 13:08 »
Miałem się powstrzymać, bo prowadzisz sesję RPG w integracyjnych, ale...

NOO JESTEM ŁUKASZ I BRONIĘ TUTAJ PLANETY Z DUPY PRZED UFO... ALE SŁABO JĄ COŚ BRONIĘ... W ZASADZIE TO W OGÓLE JEJ NIE BRONIĘ TYLKO NAPIERDALAM W LIERO LARPĘ ZA LARPĄ!
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: O TYM JAK ŁUKASZ BRONIŁ PLANETY Z DUPY PRZED UFO
« Odpowiedź #44 dnia: 2009-12-06 (Nie), 13:18 »
Wszystko się zgadza, ale zamiast liero wstaw pancerną dziwkę i będzie ok!

(niegranie w ufo jest też efektem klasycznego efektu 'zaraz skończę grę i nie mam już motywacji do napierdalania', ale przyjdzie czas że zakończymy ten biznes z pozaziemską hołotą).
"więc lis postanowił go wyruchać"