Autor Wątek: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1  (Przeczytany 8156 razy)

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« dnia: 2009-05-05 (Wto), 02:48 »
Cze fani startreka!

Large galaxy. 8 ras. Medium tech level. Antarians Attack (shivers).
Umówiliśmy się z Marcinem że nie gramy custom rasami tylko standardowymi tandeciarzami, więc ok.
Postanowiłem tym razem iść w prawdziwą męską rasę, a nie jakichś cyberlamusów.

BULRATHI

High-G World
+10 Ground Combat
+20 Ship Attack
Dictatorship government

Misiaki to nie przelewki. High-G World = mają w bicepsie metr cośtam + dwa razy trudniej ich zabić w close combat. Dodatkowo mają +10 jeszcze do ground combat, mały bonus do salw statkowych (przydatny akurat bo nie trzeba tak w komputery iść na początku) i nudny ustrój dyktatorski. Strategia na grę - znaleźć srogie high-g światy, zasiedlić, lamusów zniszczyć marinsami.

Mój imperator nazywa się Miś Bucatek, a system startowy BMW.
System chujowy - oprócz gwarantowanego homeworlda są jeszcze 2 małe planety i obie z toksyczną atmosferą. Zzz.



Startową flotę 2 scoutów puszczamy do badania światów najbliższych, statek kolonizacyjny na razie czeka. Jako pierwszy research wybieramy FIghter Bays - zanim nasi kanonierzy nauczą się strzelać, a załogi przyszłych statków okrzepną, to miną wieki. A takie stateczki co robią piu piu dają często rady. Poza tym następny tech z tej dziedziny to będą autofabryki - must have.



Zwiad po kilku turach dociera - w systemie Lar znajdujemy piracki skarb (:zan:) czyli 100 baniek, szkoda że sam system składa się z pasa asteroidów i gazowego giganta. Drugi system - Goi - ma 3 planety, wszystkie średniej wielkości i skaliste, może nie będzie źle.

Puszczamy skautów dalej. System Dendo - 1 mała planetka, tundra. System Sahil - gazowy gigant, czyli kurwa bezużyteczny. Wkurzony marnymi odkryciami, żeby nie marnować czasu to puszczam do Goi mój colony ship - niech te skały zasiedli na początek. Po lądowaniu zmieniamy nazwę na 'Siłka' i korzystając z nowej bazy puszczamy zwiad dalej.



Odkrywamy kolejny system... i... łożesz kurwa!



Nie dość że świat typu Gaia, to jeszcze 3 tubylców za darmo produkuje na nim tony żarcia. A ja właśnie zmarnowałem colony shipa na jakieś kurwa skały, ech. Trzeba szybko to zająć, chuj że biedny w minerały, tutaj będą miliardy populacji i wyżywią całe imperium. Scout zostaje tu pilnować, drugi lata dalej.
Odkrywa np. system Ras, który ma pas asteroidów np. tylko. Dwie tury później zgłasza się do nas administrator-wannabe:



To nie jest taki zły deal - nic planetom nie pomaga, ale generuje kasę na turę (bo jest bogaty), polepsza stosunki z ew. sąsiadami i mam taniej kolejnych fachowców, więc go biorę. Od razu przydzielam go do systemu BMW, niech tam sobie siedzi.
Korzystając z nowej gotówki, przyspieszam za kasę produkcję frachtowców - cóż z tego że mam nadmiar żarcia na BMW jak na skałach głodują? Trzeba im żarcie czymś dowozić, tak więc pierwsza flota frachtowców do dzieła. Kilka tur później w zasięg komunikacji wchodzi rasa Gnoli!



Zajeli sobie ten Dendo światek tundrowy, stąd też połączenie. Jako że są to żydowiny ostatnie handlowe, proponuję im układ handlowy, na co się zgadzają aj waj. Za kilka tur zacznie nawet przynosić dobry income.
Naukowcy kończą się męczyć z fighter bays, i z tej samej dziedziny idę dalej - w autofabryki. Mój research jest żałosny - zamiast studiować to ziemniaki kopie moja ludność, żeby kamienio-kolonia miała co jeść. No nic.
Jako że colony ship robi się 100 tur, to trzeba zadowolić się outpost shipem - bardzo mi zależy żeby się Gnol nie wpierdolił na ten gaia-world. Założę tam outpost i będzie na przyszłość. Przyspieszam produkcję outpost shipa i wysyłam go tam czym prędzej.



Tadam! Outpost ma dwie zalety - przedłuża zasięg statków bo działa jako refuel station. Druga sprawa - jak tam wyślę colony shipa to gdy wyląduje i skolonizuje outpost, to będą tam koszary marines za free już.
W kontakt wchodzimy z kolejną też rasą:



Feudalne telepatyczne kurwiszcza to nie są żarty, ale udaje mi się z nimi nawet coś podealować - a dokładniej umowę handlową podpisać. Kasy coraz więcej przychodzi co turę. Korzystając z outpostu, puszczam dalej zwiad, który odkrywa system Voor - dwa gazowe giganty. Do drzwi puka komandor Altos - pilot Alkari, proponuje swoje usługi. Nie mam floty, szkoda na niego kasy więc, idzie do domu.  Za to kilka tur później dobija się do nas...



A to już inna gadka - kolejny sławny dyplomata ok, ale spiritual leader zwiększa output WSZYSTKICH motywów w kolonii - żarcia, produkcji przemysłowej oraz badań naukowych, niech zrobi level czy dwa dziewczyna a wszystko będzie hulało 30% lepiej. Biorę ją i przydzielam do BMW, tamtego lamusa wrzucam na skalistą Siłkę.

Misionaukowcy opracowują sekret autofabryk. Jako kolejne wybieram do badania biosfery - dodają 2 do max population limitu, a więcej ludzi = lepiej. Buduję fabryki na obu zasiedlonych planetach. Korzystając z długich tur Marcina uderzam do obu moich sąsiadów - z dziwkami podpisuję pakt o nieagresji, z gnolami współpracę naukową. Łatwo idą te deale, wszak mam dwóch leaderów dyplomatów, i co turę zwiększają mi notowania u sąsiadów.

Tutaj fotka homeworlda z nowym administratorem - uśmiechnięta buźka obok swasty pokazuje +10% morale dzięki pani administrator.



A tutaj rzydzior przychodzi z komplementami:



(będzie tak co 5 tur przychodził btw)

Nie mając chwilowo co produkować na BMW, projektuję pierwszy statek bojowy mojego Imperium - SYBER A1. Jest to oczywiście niszczyciel (na krążowniki to nie mam infrastruktury jeszcze, 100 lat by się robiły). Na pokładzie ma 1 ciężki laser i 2 zwykłe, do tego przenosi 2 rakiety z głowicami atomowymi. Chujnia potworna, ale niech będzie cokolwiek na początek. Opracowują moi studenci biosfery i czas ten research poprawić trochę - zaganiam ich do opracowywania laboratoriów.

Z dziwkami udaje się niedługo później podpisać pakt naukowy. Ja muszę skolonizować tą gaię, po wybudowaniu Sybera A1 rozpoczynam żmudną konstrukcję colony shipa. Całą populację do tego zaganiam - resarch mam już kurwa prawie żaden, ech. Tutaj moje imperium (2 planety lolol) i widać ile tur będzie się statek robił



Nic tylko się powiesić albo zagłodzić. W okienku na dole widać za to że ciągnę 29 kasy na turę, resarchu nie komentuję nawet.
Za to laboratoria mi opracowali misie, trzeba je teraz zacząć budować. W pytę jest to rzecz - bardzo tanie w produkcji, dają od siebie 5 research, plus poprawiają wydajność każego naukowca. Kolejny research to trudny wybór - mam problemy z żarciem ciągle, więc może czas jakiś farming poprawić:



To powinno dać rady, będziemy produkować dużo więcej żarcia, tylko trzeba nabudować znowu frachtowców żeby to wozili.
W momencie gdy do zakończenia budowy arki noego zostało jeszcze tylko 19 tur (:roll:) decyduję się wyjebać cały mój budżet (prawie 700 baniek) w celu przyspieszenia produkcji. I tak w następnej turze colony ship jest redy, od razu go wysyłam na gaię. Zanim jednak się to dzieje - dyrektor Garron zdobywa levela, dzięki czemu jest jeszcze lepszym dyplomatą.



Dolatujemy, lądujemy na outpoście i nazywamy nowo zasiedlony ląd... ZaMiastem. Zaganiamy nativesów do roboty - i kurwa, od ręki montują mi 11 jednostek żarcia na turę.



Teraz mogę farmerów na BMW zagonić do produkcji i badań, a bambusy mi będą farmować tutaj, konkretnie. Buduję zaległe laboratoria i sprawy wyglądają dobrze. Od góry jednak nadchodzą złe wieści...



Nienawidzę silicoidów. Nie da się z nimi nic zrobić - ani zagadać, ani pohandlować - jedyne co można to holocaust im sprawić i taki sobie wyznaczam plan. Na razie nie mam nic statków, ich światy są poza zasięgiem nawet, ale kurwa - zginą i pójdą w niewolę lub pod nóż. Tak się ma aktualna sytuacja w Galaktyce...



Moja sytuacja jest konkretna - 3 systemy, lepiej od gnoli i dziwek, silicoidy bardzo wolno się mnożą więc pewnie mam nad nimi teraz przewagę. Czas teraz na jakiś plan pięcioletni - założeina są takie:
- przesiedlić parę milionów ludzi na ZaMiastem, niech się biorą za developowanie gai
- rozpocząć budowę jakichś prawdziwych statków na silikoida
- opracować jakieś wojskowe technologie, bo lasery i rakiety atomowe to wstyd jak chuj

No to tyle na dziś!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #1 dnia: 2009-05-05 (Wto), 06:39 »
Trzeba było nazwać tą gaię MYSŁOWICE

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #2 dnia: 2009-05-05 (Wto), 10:21 »
Skriny zacząłem robić dość późno, więc sytuacja w grze już się nawet rozwinęła jako tako.
Gram kotkami (Mrrshan) - mają + 50% do ship offense, bogaty homeworld (bonusy w produkcji), no i mój ulubiony warlord (bonus do dowodzenia, nie trzeba od razu budować star base'ów żeby mieć tych kilka kryp), dictatorship. No i przejebanie wyglądają! ( furryfani pewnie ostro fapują pod arty z tej gry zresztą).

Jak widać poniżej - sytuacja jest niezaciekawa! Układ Mrrausłowice, poza planetą startową, zawiera jakieś śmiesznie małe, toksyczne albo jałowe planetki, które szybko skolonizowałem systemowym kolonizatorem (tak ze 4 razy tańszy od colony shipa). Planetki mają za to sporo minerałów, więc produkcja jest tam nawet spora. Problemem jest brak żarcia, które trzeba tam dowozić - na szczęśćie mam skąd, bo w kociej Dąbrowie znalazłem  tubylców - planetę (wielkośc 8, bagienna) zasiedliłem już w 3 turze gry, więc wszystkie developmenty robiłem na bieżąco (farmy hydroponiczne, wzbogacenie gleby).


Następny w kolejce był Będzin - colony shipa produkowałem ok 28 tur - tylko - bo i rich homeworld, a i nie byle jakich mam
leaderów (chujowych):

Dyrektor Emo - lubi się uczyć i siedzi w Będzinie (emo bez grzywki, ależ to jest stara gra!)
Dyrektor Crassis - o, to jest fajny facio - zwększa wydajność pracowników (pewnie stoi z batem nad nimi) i siedzi w Mrrausłowicach
Dyrektor Galis - ten to mnie uratował zaiste! Bo siedzi w Dąbrowie (wiadomo że tam same rzydy i liczykrupy ^____^) i pomnaża mój dochód, który na początku miałem na poziomie tylko +1 bc/tura. Na obrazkach widać natomiast, że mam już +7, a to jest w chuj razy więcej (dokładnie 7, hihi)

Na ślicznych mapkach widać, że mam dwóch sąsiadów - niebieski to Trilarianin (taka ciota - meduza), z którym nawet coś tam handluję, a beżowy (?) Sakkra (gad - dupcyngiel) - groźny w chuj, więc szybko podpisuję pakt o nieagresji, a w końcu sojusz!

Trilarianin jest tak żałosny, że zgadza się na płacenie mi 10% haraczu - ale buntuje się i wypowiada mi wojnę, zomg! To idealnie, bo ma fajną planetę (a ja takich nie mam, same małe) - Muscida (arid - co tam robią meduzy?, wielkość 12!)
W bólach sklecam flotę:

I teraz same przeszkody
 - na Muscidę doleci mój scout, ale nie dolecą zwykłe okręty (bez dodatkowego paliwa) - więc buduję outpost na Pandorze (na mapce tego nie ma już niestety :( )
- okazuje się że Muscidy broni starbase- a ja się nastawiałem raczej na Missile Base na planecie, więc zrobiłem bombowce...
Efekt: Spierdalam stamtąd! Tymczasem meduzy zbombardowały outpost na Pandorze, i czekają tam na mnie. O dziwo moja chujowa flota (wyposażona w sporo pocisków antyrakietowych i class I shieldy) rozwala mu całą, 3 razy większą od mojej flotę (KOTY W KOSMOSIE \m/)! Szybko do domu - zrobić refity, zbudować ze dwa nowe okręty (vs starbase), na najlepszy władować komandora Sparky'ego (cybernetyczny Meklar, fajnie tam naprawia wszystko i zwiększa siłę ostrzału), zrobić nowy outpost na Pandorze i huzzziaaa na meduzy!

Efekt:
Muscida zajęta (nawet mi nie zginął żaden marine), a śliczny kotek (z blizną przez oko, miałem takiego jak byłem mały) znalazł nawet u wroga działo jonowe.


To tyle na razie, w następnym odcinku opowiem o dobiciu meduz, i uwaga, o spotkaniu Misia Bucatka!

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #3 dnia: 2009-05-05 (Wto), 10:47 »
To jest wersja 1.31 czy 1.32? czy raczej 1.40? dosbox czy windows?
« Ostatnia zmiana: 2009-05-05 (Wto), 10:55 wysłana przez sah »

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #4 dnia: 2009-05-05 (Wto), 11:23 »
Wersja 1.40b23, DOSBox (bo tylko tak się da grać po necie, i tylko z dosową instalką działa patch 1.40)

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #5 dnia: 2009-05-05 (Wto), 12:12 »
Masz sojusz z gadziorami? A ja już się na nich zasadzam, czyli wojna Marcin!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #6 dnia: 2009-05-05 (Wto), 13:56 »
a więc wojna!

(o, może ktoś chce ze mna w galciv 2 pograć?)

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #7 dnia: 2009-05-05 (Wto), 16:03 »
wojna, wojna wciąż taka sama...

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #8 dnia: 2009-05-05 (Wto), 16:22 »
(ciąg dalszy z wczoraj)

Tworzę projekt nowego okrętu - jako że zależy mi na tempie budowy to będzie to kolejny niszczyciel, tym razem typowa jednostka wsparcia. Przenosi 14 rakiet i tyle, będzie w walkach odpalał salwę za salwą pozostając w tyle. Nazywamy projekt PRZEMO A1 i rozpoczynam produkcję testowego modelu.

Soil Enrichment rozpracowany, więc BMW i ZaMiastem będą miały niebawem poważne nadwyżki żarcia. Kolejny projekt w kolejce - Fusion Rifle. Nigdy nie wierzyłem w fusion beamy jako broń statków, natomiast karabin dla piechociarzy się przyda jak najbardziej, bo walka wręcz to jest to co misie lubią najbardziej. Na ZaMiastem docierają pierwsi przesiedleńcy.
Gnolanie coś trują dupę że by chcieli sekret research labsuw ale nic nie chcą dać fajnego w zamian więc ich spławiam.
Fusion Rifle opracowany dość szybko i czas na technologie statkowe jakieś - battle pods. Statki z domontowanymi battle podsami mają dużo poważniejszy udźwig i więcej można namontować na nich rzeczy, ale są kurwa tak drogie w produkcji że uch, jednak biorąc pod uwagę że jesteśmy ograniczeni co do wielkośći floty (command pointy), to lepiej mieć mniej dojebanych statków niż więcej chujowych.
Buduje się pierwszy Przemo A1, kolejni przesiedleńcy trafiają na gaię i przychodzi dziwka wysłanniczka się wymieniać - że jak im dam soil enrichment to mi sprzedadzą heavy armor... i się zgadzam! Ja dostaję militarną technologię statkową a one sekret sadzenia buraków, jako że idę na wojnę to się może heavy armor przydać.
Battle Pods opracowane, i czeka mnie żmudny proces modernizacji statków. Kolejny tech - deuterium fuel cells (żeby móc w ogóle dolecieć do silikoida, bo na razie jest za daleko). Chwilę potem...





... no to teraz się doigrał. Ciekawe jak mu się to udało, w kontrwywiadzie mam dwóch szpiegów i się ceglasty bęcwał jakoś przedostał, ech. Chuj z tym, może nie zdąży naprodukować floty z podsami.
Nowa osoba puka do mych drzwi...



... no i kurwa ją biorę od razu. Instruktor szkoli załogi statków co turę, nieważne gdzie są (!) Labor leader zwiększa produkcję w koloniach, tactics i commando przydadzą się w ewentualnej obronie posiadłości. Przydzielam ją od razu do ZaMiastem. Tutaj moje imperium aktualnie...



Po wymyśleniu fuel cellsuw, idziemy w jakieś ship weapons, bo śmieszne lasery to wiadomo. Mass Driver to dobry wybór, bo class I shield ssie a ecm jammer jest dobry ale... potrzebuję mass drivera!
Przychodzi gnol się mieniać znowu - niech spierdala.
Korzystając z nowego paliwa, puszczam scoutów dalej, odkrywają świat Tsuke (same toksyczne małe gówienka). Misie rozpracowywują mass drivery, i biorą się za lepsze nadajniki (=więcej command pointów = większy limit floty). Tutaj aktualny research panel:



A tutaj projekt zmodernizowanego modelu Syber, który wchodzi oficjalnie do produkcji:



Jeden ciężki mass driver do punktowania z daleka. 2 kolejne zamontowane jako point defense - głównie do zestrzeliwania wrażych rakiet. Do tego 2 szwadrony interceptorów - Syber A2 to mały stateczek który ma atakować z daleka ciężkim MD, bronić się przed rakietami i właśnie eskadry myśliwców będą jego główną bronią, raz że swarmują przeciwnika i robią pew pew, to jeszcze są dobrym celem - niech marnują swoje szczały na malutkie myśliwce, a w tym czasie my będziemy szczelać do nich jeszcze bardzizej.
Jeden z moich scoutów trafia na legendarny system Orion - i oczywiście guardian go je w 1 turze na śniadako. Co zrobić, trudno.
Przerabiamy statki na nowsze modele i umacniamy nasz kontrwywiad - incydent z silikoidem mnie wkurwił wystarczająco. Komunikatory tachjonowe opracowane, więc idziemy w lepsze silniki teraz, niech się statki szybciej ruszają. Odkrywam system Tinan - tzn 'system' bo tam jest tylko gasnące słońce i nic więcej. W tej samej turze dostrzegam... wojskowy pancernik gnola który leci na ZaMiastem (!!!)



Jebany chuj podstępny będzie tam za 2 tury. Nie zdążę żadnych poważnych statków tam dosłać, jedyne co tam w tej chwili stacjonuje to Lamus A1 (przebudowany scout z 4 rakietami) oraz Przemo A2 (zmodernizowana wersja z battle podsami i większą ilością rakiet). Decyduję się na radykalny krok - przestawiam produkcję ZaMiastem na bojową stację orbitalną i w następnej turze ją kupuję (wyjebując prawie 800 baniek z budżetu 1200). Próbuję paktować jeszcze, podpisuję pakt o nieagresji, ale chujek go turę później wymawia i oficjalnie atakuje ZaMiastem siłą 1 pancernika i 3 transportów.
Rozpoczyna się obrona - stacja orbitalna + 2 missile shipy kontra ogromny pancernik kundli.



Z daleka odpalamy salwy rakiet i próbujemy spierdalać. Pancernik nie jest za szybki, dzięki czemu trafiają go salwy massdriverów ze stacji, oraz po kolei łyka salwę za salwą rakiet i po kilku turach chuj go strzela! Straty własne - zero. Transporty gnola z podkulonymi ogonami wracają do domu, a ja mam oficjalnie wojnę z psem (powinienem jeszcze plunąć w piach).
Odkrywam świat Schaet koło silikoida - ma bardzo fajną high-g bogatą w surowce planetę skalistą, będzie z niej dobry materiał na bazę wypadową, muszę tam outpost shipa puścić.



Jak widac na fotce, na ZaMiastem kieruje się drugie uderzenie, tym razem jakieś śmieszne fregaty i niszczyciele, pogonimy ich lekko myślę. Skauci odkrywają system niedaleko dziwkohomeworldu - Arkab. 4 fajne planety, w tym ultrabogata heavy-g jedna pustynna, tam też trza zrobić rezerwację i outposta wysłać. Kundloflota dolatuje na ZaMiastem ale nie atakuje (bo wiedzą że wpierol) tylko blokują mi system ordynarnie, pozbawiając jedzenia prawie całe moje imperium. Skurwyny, tego im na sucho nie puszczę - wyprowadzam uderzenie wypadowe moimi dwoma rocketshipami, i udaje mi się po ciężkiej walce (na szczęście bez strat) pogonić patałachów.
Trzeba by do ofensywy przejść - misie opracowują silniki fuzyjne, i czas odrobić zaległości i pójść w szkolnictwo wojskowe, wszak sporo statków teraz będę budował to warto żeby miały załogi jakiś poziom na starcie. Space Academy więc daję do opracowania. Potem idę zagadać do dziwek i udaje mi się z nimi pohandlować - sprzedają mi patent na tritanium armor w zamian za mass driver. Przebudowuję statki żeby miały nowy pancerz. Wrzucam gnolowi 2 szpiegów (2 pozostałych zostaje w kontrwywiadzie).
Skauci odkrywają system Etana - duża pustynna heavy-g planeta, konkret. Chwilę potem...



POPROSZĘ!

instruktor - useless, bo tamta dziwka ma lepszy skil w tym. Tactics i Commando - rzadko w użyciu. Ale Operations... po prostu koleś mi zapewnia 6 command pointów darmowych na turę, dzięki czemu mógłbym utrzymać np. dodatkowe 3 niszczyciele albo 2 krążowniki, tak więc szybko dostaje angaż ten futrzak.
Pani Raellia przechodzi na level i ma już spiritual leadera na 22% czyli 20% sprawniej cała kolonia śmiga dzięki niej.

Nagle świat Schaet który miał być niezłym punktem wypadowym na ceglaka zostaje zajęty przez...



nhhr, ok, nie wygląda na mocnego zjeba (tylko 2 światy włączając schaet), więc może mu odbiję to bez problemu. Na razie podpisujemy układ handlowy - i tak muszę psa rozjebać najpierw. Skauci przeczesują tereny w pobliżu dziwek i odkrywają daremny system - Browntes, z jednym gazowym gigantem.
Akademie opracowane, teraz czas moje szpiegostwo polepszyć - neural scanner idzie do rozkminy.
Buduje się outpost ship i kończą się modernizować statki - budujemy następne też. Outpost leci na długą wyprawę do Arkab, żeby zająć jakąś fajną planetkę tam.



Postanawiam pozbyć się trochę gotówki i przyspieszam o 7 tur budowę mojego premierowego krążownika - Durb A1.
Jest to typowy liniowiec który nie jebie się z rakietami i innym gównem.



battlepods + heavy armor (tritanium heavy), całą resztę miejsca zapycham mass driverami w trzech konfiguracjach - heavy, standard i point defense. Piesek wietrzy co się szykuje i przychodzi do mnie mówić 'sory, pomyliłem się, dam ci neural skaner jak mnie nie napadniesz', ale teraz to sobie może.
Grupujemy 3 statki - Durb A1, Syber A2 i Przemo A2, dajemy 1 transportowiec z marines i wysyłamy na Dendo.



Obrona ucieka, zostawiając tylko stację orbitalną, która nie ma szans z moimi statkami. Durb A1 dziurawi ją z daleka jak sito, szybsze mniejsze statki podlatują i robimy abordaż! (:zan:)
Bardzo zabawny efekt walki wręcz Bulrathi vs Psiny



Z 4 atakujących misiów szturmowych tylko 1 zginął, a reszta rozjebała 16 broniących psomarines, przejmując kontrolę nad bazą. Zrzucamy transport na ziemię i misie bez strat koszą okopanych obrońców zdobywając Dendo.
Outpost ship dolatuje nad Arkab i zakłada placówkę. Owocuje to podłączeniem do sieci kolejnych 3 zawodników galaktycznych





Dobudowujemy transport jeszcze jeden, dosyłamy nad okupowane Dendo (w którym robimy holocaust btw - pieski nie dają rady pracować na świecie z normalną grawitacją więc idą do komór a na ich miejsce przesiedlamy kolonistę-pioniera z BMW. Gdy transport dolatuje, ruszamy moją flotą na homeworld psiaka, którego bronią 2 fregaty i niszczyciel + stacja. Wynajdujemy po drodze neural scanner i idziemy w obronę planetarną a dokładniej garnizony myśliwców. Czołgi mi niepotzebne (moi marines to czołgi kurwa) a spaceport generujący kasę też na razie odpuszczam bo kasy mam od skurwysyna!
Z Marcinem podpisuję na razie pakt o nieagresji i lecę na psa. Bardzo mi chce dać 10% trybutu za niebicie go ale nie ma no mercy - atak już nadchodzi. Walka przebiega podobnie - najpierw idą pod nóż śmieszne broniące stateczki, potem abordaż na starbase i przy drugiej próbie udane przejęcie (4 marines zajebało 18). Zrzucony desant 4 misiów rozkopał siedmioosobową obronę i flaga misiowa powiewa nad Gnolem. Drugi świat w tym systemie bombarduję z orbity aż do gołej ziemi, chujowy jest i szkoda na niego czasu.
Nie robię holocaustu na Gnolu bo tam jest low-g i pieski lepiej na nim będą funkcjonować niż misie. Poza tym planeta gnoli = kasy jeszce więcej, bo oni srają pieniędzmi, tak więc okupacja i asymilacja.



Nowa planeta = nowy zasięg = skaut do dzieła. Odkrywa Tormantius, świat z jedną dużą bagienną planetą, bogatą w surowce. OK! Oprócz tego świat Fahd - 4 planety, same fajne - oceaniczna, jedna heavy-g bogata, pomyślimy.
Garnizony stateczków opracowane, teraz...



W sumie jak będę szedł ostro w produkcję to się przyda takie coś, będzie wydajniej. Poza tym każde odkrycie w dziedzinie chemii jest ważne, bo prowadzi do miniaturyzacji wcześniejszych rzeczy - czyli np. rakiet!

Dalej, system Yue - gigant gazowy i pas asteroidów.
Wymyślamy te oczyszczalnie i idziemy w microbiotics, co powino zwiększyć automatycznie przyrost naturalny wszędzie, przydatna bardzo rzecz.
System Yaddith - dwie biedne planeciny. Pod koniec tej tury zmagań zabawna rzecz - zjawia się ktoś taki:



Żeby mu było wesoło to najmuję go i wysyłam na Gnol, niech rządzi swoimi pobratyńcami (i generuje jeszcze więcej kapusty!)

System Schaet zmienia właściciela - Silikoid go odbija. Z Marcinem podpisuję research treaty. Dziwki dziękują że handlujemy tak dojebanie. System Kailis - ładna duża heavy-g planeta tylko kurwa napromieniowana. Idę w handel z Alkari. Idę w research z mackoidami. Gnole powoli się asymilują.
Wrzucam pojedynczego szpiega do jaszczuroimperium - oni są chujowi w szpiegostwie, może ich jakoś ochujam (gnola sie nie udało, straciłem  agenta tylko).
Mam zebraną już niezła paczkę na silikoida, ale niestety budzą się Antarianie skurwyny zamierzchłe i wkrótce w kierunku chujowego światka Dendo zaczyna lecieć malutki antarian stateczek. Cofam całą inwazję i szybciochem lecę całą moją flotą do tego świata - spróbuję go obronić.

1x Durb A1
2xSyber A2
2xPrzemo A2
1xLamus A2
plus baza orbitalna



Walka jest cięzka, wygrywam dzięki interceptorom i tonom rakiet. Mass Drivery albo chybiają małego chujka albo trafiają za prawie nic. 2 niszczyciele tracę - jednego sybera i przema, ale bronię pierwszej inwazji i respect na dzielni jest za to! Załogi nabierają doświadczenia też.

Żeby było lepiej nawet to...



(cha cha cha LoL!)

Raport kończy się dwoma eventami: zapisuje się do nas Komandor Cyr, który jest pierwszym moim bohaterem-pilotem. Jedyny bonus jaki daje to do fighterów - a ja ich używam więc ok! Druga sprawa to Marcin podbijający Trilar i kończący żywot dzielnych macko-stworów.

cdn.
« Ostatnia zmiana: 2009-05-05 (Wto), 16:26 wysłana przez B »
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #9 dnia: 2009-05-05 (Wto), 19:12 »
Zaraz zaraz, co za Antarianie? Jakieś drowy w kosmosie?

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #10 dnia: 2009-05-05 (Wto), 19:53 »
Ancient rasa jakaś taka, organiczne maszyny mają srogie takie i nakurwiają przepotężnie z innego wymiaru!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #11 dnia: 2009-05-05 (Wto), 21:32 »
No rozumiem rozumiem

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #12 dnia: 2009-05-08 (Pią), 23:50 »
czekam z niecierpliwością na następne części

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #13 dnia: 2009-05-09 (Sob), 17:50 »
Znowu sto kilo tekstu i milion obrazkuw do wklejenia z zaległego posiedzenia, i teraz raczej mam na rano do roboty więc siedzenie po nocach odpada, słabo widzę te raporty.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Tremayne

  • +
  • Wiadomości: 286
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #14 dnia: 2009-05-09 (Sob), 18:13 »
no bez jaj.

jebany cocktease ;<
prawonożny lewoskręt

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #15 dnia: 2009-05-09 (Sob), 19:10 »
no taki jest problem z raportami

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #16 dnia: 2009-05-10 (Nie), 20:12 »
Ok rezygnuję z obrazków bo wklejanie zabiera za dużo czasu.

Pod odparciu ataku raidera antariańskiego, kieruję swoją uwagę na silikoidów. Mają 4 systemy, w tym Schaet, na którego sobie ostrzyłem kły, tak więc puszczamy tam moją mini-armadę (pomniejszoną o chujowe niszczyciele które padły w starciu z starożytnymi) + transport. Atakujemy samotną platformę orbitalną, niszczymy bez strat i wysadzamy 4 KOSMICZNYCH MARINES W ARMORACH, którzy bez jednej straty nawet niszczą ośmio-silikoidowy garnizon. Jako że jest to świat high-g, a silikoidy słabo sobie na takich radzą, to będzie tutaj niezłe przesiedlenie, ale to potem!
Po doprodukowaniu kilku transportów (nie za wielu, bo wystarczy 1 na planetę i nawet strat nie ma), ruszam dalej, w międzyczasie dzieją się bardzo dobre eventy:
- jakiś świat Marcina staje się atakiem wirusa komputerowego i traci on research cha cha LoL!
- wynajduję terraforming - i teraz na tych skałach będzie życie kwitło kurwa
- Berylia (od dziwek szefowa) wymienia się ze mną bardzo dojebanie - w zamian za pollution processor dostaję planetary supercomputer \m/

Korzystając z bazy na Schaet puszczam skautów - odnajdują mi system Elcorno (czerwone słońce + 2 pasy asteroidów). Ruszamy na kolejną posiadłość silikozjeba - Boshi (bardzo wydajny system z tego będzie). Moja flota to:
- Durb
- Syber
- 2x Przemo
- Lamus
- 2x transport

W Boshi są 4 planety - jeden gigant gazowy, 2 napromieniowane bogate światy i jeden skalisty bogaty. Dwa zasiedlone silikoidami. Atakuję po kolei oba i zdobywam elegancko. Z obu moi misio-szturmowcy wyciągają techy! Dostają mi się hydroponic farms (przyda się!), fusion beam (może znajdziemy zastosowanie) i ion drive (no kurwa!) Miało nie być fot, ale misia komandosa jeszcze nie wklejałem więc here we go:



Niezłe są walki z silikoidami - statki mają trochę bardziej do przodu niż gnole-japierdole, ale wręcz takie same cieniasy - stację orbitalną zdobywa 3 troopersów (kosząc 20 defenderów).

Wymieniam się z gadziorami - biorę spaceport wzamian za neural scanner - oni są i tak chujowi w szpiegowaniu to im ten skaner chuja da, a spaceport = więcej KAPUSTY. Wymyślam alien management center - w samą porę, szybciej będziemy asymilować podbitych silikoidów i gnoli.
Wspominałem o przesiedleniach - wyjebuję po kolei populację z heavy-g worlda na boshi (na inne światy pobratymcze ich wrzucam), a na ich miejsce wchodzą misiowi osadnicy, którzy w high-g świecie czują się jak u siebie.
Idziemy w technologie magnetyczne dalej - anti-grav harness (żeby moi troopersi mogli latać i napierdalać jeszcze zabawniej). Po wynalezieniu tego, idę w komputery - mam już planetarne serwery, to mogę rozpracować komputer pozytrownowy taki co się na statkach montuje do targetowania. Te elektroniczne gówna na których jadę są potwornie obsolete już, ciężko myślałem czy nowy komputer czy może holo simulator co usprawnia morale w koloniach... ale kompa wziąłem. Może tego holo zajebę komuś potem?
Uderzam na Cryslon - motherworld głaziaków. Broni go m.in jakiś krążownik i pancernik i ten pierwszy udaje mi się przejąć abordażem (:zan:). Wysyłam go do stolicy na dekonstrukcję i wyciągam z niego sekret neutron blasterów oraz death spores. Silikoid chce dawać trybut wzamian za pokój, ale na chuj mi pokój.
Po opracowaniu komputera pokładowego idę dalej w magnesy - czas na class III shield, bo bez shieldów latać to strach w tych czasach. Kupuję od gadziorów robo-minersów za ion drive - i teraz produkcja pojedzie do przodu. Alkari kradną mi planetary supercomputer techa - ale są daleko i słabi to mi się nawet nie chce ich gonić za to, chuj trudno.
Po shieldzie idę w prawdziwe POWER ARMORY dla misiuw.
Czas trochę zmodernizować dumę mej floty, czyli krążowniki Durb A1, takie coś opracowałem:



No teraz to już jest okręt pełną pytą. Nowy komp na pokładzie, tarcze, potrójna warstwa armoru - tylko uzbrojenie trochę daremne, ciągle jadę na starych mass driverach. Mogę z nimi robić już dobre motywy - te ciężkie ustawiłem na autofire i armor piercing, te lekkie obronne tylko na armor piercing, może jeszcze coś z nich wyciągnę. Czas się rozglądnąć za nową bronią pokładową.
Po powered armor idę w assault shuttles - to może być zabawne. Odpalać takie pody, w każdym 4 marines, jak dolecą do statku wroga to przy obecnych przeciwnikach na 95% go pewnie takich 4 misiów capnie. A jak je zestrzelą to też dobrze, marnują w ten sposób strzały do mojej floty.
Atakuję ostatni system silikoidów - szturmowcy odzyskują od nich techa battle scanner. Nie będę używał bo już mam dobre kompy celownicze (+ misie mają wrodzony bonus do szczelania też).
Przyłącza się do mnie pierwszy sensowny pilot, którego od razu pakuję na zmodernizowany okręt Durb III Wąs




Świat Boshi szybko się asymiluje i ma już bardzo dobry power produkcyjny - czas na zmiany. Przesuwam menadżerkę ZaMiastem na Boshi (tam są 3 planety i dla wszystkich dobry bonus produkcyjny +45% będzie.
Wymyślam neutron scanner = lepsza detekcja statków w kosmosie, może mi oszczędzić niespodzianki kiedyś. Produkuję pierwsze okręty z assault shuttles - niszczyciel klasy Bearforce1, 3 wyrzutnie shuttlesów i 3 antyrakiety i tyle. Testuję 2 takie okręty na ostatnim świecie silikoidów - i wynik jest przejbany. Oba broniące statki zostają captured (krążownik i fregata)!

W samą porę robię te ostatnie podboje, bo znowu Antarianie się budzą i na podbitym Cryslonie muszę szybko mobilizować flotę, bo tam nadlatują powoli. 3 raiderów takich malutkich, tym razem nie będą mieli kurwa łatwo, bo Cryslon produkuje jak szalony (o tym później), i do tej pory ma już stację orbitalną, planetarne wyrzutnie rakiet i dywizjony interceptorów. Statki mam blisko (planetę obok) więc szybko się tam koncentruję. Tym razem nie biorę fragile niszczycieli, tylko krążowniki - 2 durby A3 i jeden A1 (nie zdążyłem przebudować). Odpieramy lamusów, głównie dzięki stacjonarnej obronie. Bardzo dobrze wchłaniają damage te durby, tylko kurwa te mass drivery bardzo słabo sobie radzą z antarianami, symboliczny damage kurwa. Strat brak, zjeby odparte, jest dobrze.
Wymyślam shield capacitors, ale nie wiem czy będę to montował na statkach, może jak się zminiaturyzuje...
Podpisuję pakt naukowy z gadami (może lepiej na tym wyjdę niż oni) co pierwszy raz sprowadza mnie na minus z kasą, po kilku turach jak się projekty wdrażają to przychody się regenerują. Idę teraz w projekt obrony naziemnej - ground batteries, bo obrony planetarnej nigdy nie za wiele.
Marcin po podbiciu Trilarian, rusza na moje koleżanki dziwki. Zdobywa im jeden świat z dwóch, to decyduję się na bratnią pomoc i podbijam pozostały ich świat (fajny system btw, dużo planet pustych). Tak więc kolejna rasa odchodzi w zapomnienie, a ja sobie wymyślam ground batteries i planetary stock exchange.
Cryslon staje się moim primary światem produkcyjnym
- silikoidy są tolerant więc więcej ich się mieści na każdej planecie
- nie jedzą, więc cała populacja może pracować instead
- nie zwracają uwagi na pollution, więc produkcja idzie 100% efektywnie
- dorzuciłem im menadżerkę z BMW na lepsze morale
Robię przesiedlenia w ten sposób żeby na każdej planecie chujowszej (toxic, radiated) byli silikoidzi, na każdej high-g misie, a na każdej low-g gnole (chociaż ich homeworld jest w dupie ostatniej i dowożenie kolonistów trwa 100 lat).
Z mocą produkcyjną Cryslonu i Boshi wdrazam pierwsze projekty pancerników, które budują się tylko 10 tur zamiast np. 30.
Z projektów fizyczno grawitacyjnych opracowuję w końcu gravitron beam - to może być dobry armatent, potem idę w jump gates. Alternatywa (czyli subspace communicators) brzmi bardzo kusząco (w chuj więcej command pointów), ale doświadczony atakami antarian wolę iść w te gejty - przyspieszają ruch między moimi koloniami znacznie, więc dużo szybciej mogę reagować i przerzucać floty obronne między systemami.
Ostatni rebel-świat silikoidów najeżdżam i armored misiomarines przynoszą mi techa.... SUBSPACE COMMUNICATORS. No i kurwa raz się coś udało w życiu, mam to i to!
Potem z kosmosu nadciąga ogromny kryształ i atakuje świat Marcina jakiś hehe.
Tutaj galaktyka po pozamiataniu lamusów, moje imperium konkretne dość już:



Jako że już późno, a temat dalej nieskończony to ostatnie dwa njusy - wynajduję sekrety nowego paliwa (iridium fuel cells, przyda się może na wojnę z jaszczurem lub marcienm), a Marcin właśnie podbija ostatni świat Alkari, i zostaje tylko 3 contenderów - misie, kotki i jaszczury. To dozo!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #17 dnia: 2009-05-10 (Nie), 21:14 »
ARMOR-PIERCING MASS DRIVER

Widzę że strategia na poziomie, ale jakieś rakiety i assault shuttlesy czy inne interceptory w kosmosie to absolutne zero powagi, co dziwi bo walki są na tyle minimalistycznie przedstawione że nikt by się nie obraził na trochę realizmu

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #18 dnia: 2009-05-10 (Nie), 21:18 »
to mówisz że rasa kosmicznych kotów powinna mieć realistyczne uzbrojenie? też tak sądzę :chew:

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #19 dnia: 2009-05-10 (Nie), 21:35 »
Racja. I tam jest 2d galaktyka też.

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #20 dnia: 2009-05-10 (Nie), 21:45 »
2D galaktyka przejdzie, można założyć że spiralna i tak mało systemów się wogóle nadaje.

A misie? Lepsze misie w kosmosie niż rakiety!

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 457
  • Obey the Fist!
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #21 dnia: 2009-05-10 (Nie), 23:42 »
poczytaj davida webera, on tam jedzie na rakietach raczej

(żartowałem, nie czytaj!)
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #22 dnia: 2009-05-11 (Pon), 06:49 »
(okej!)

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #23 dnia: 2009-05-14 (Czw), 10:55 »
(stay tuned, bo wczoraj takie były przejebane bitwy że normalnie płaczę do dziś)
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #24 dnia: 2009-05-14 (Czw), 13:06 »
!
czekam z niecierpliwością

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #25 dnia: 2009-05-14 (Czw), 13:21 »
Skończyło się na tym jak Marcin podbił ostatni świat Alkari a potem napadł na niego ogromny kryształ z kosmosu.
Niestety, Marcin pokonał kryształa, a szkoda :(
Kolejny mój cel naukowy to Planet Construction - jako że mam dostęp do silikoidów to mogę teraz pobudować z tych gazowych gigantów i asteroidów jakieś skaliste planety i ich tam przesiedlać, niech się mnożą i prosperują. Dalej przejebany Zan się do mnie przyłacza:




Wsadzam do od razu na jednego z moich najnowszych cryslońskich battleshipów (Ignus A1).

A propos tych liderów - zauważam (rychło wczas!) że bonusy operations tego mystic pilota i futrzaka administratora nie sumują się. Tak więc zwalniam futrzaka - mam dużo kasy teraz, a nuż ktoś konkretniejszy się do mnie przyłączy.

Gnol-kapitalista przechodzi na level i jeszcze bardziej wyzyskuje swoich pobratymców, kolaborant jeden. Więcej kasy i szybciej budują, same plusy.
Wymyślam te planety i idę dalej w walkę wręcz - tarcze osobiste (na bank takie jak w diunie). +20 dają moim szturmowcom = pure death. Na Poseidonis (koło Cryslona) leci jakiś merauding party Antarian, dwa większe statki znowu. Mają pecha, bo w Cryslonie w stoczni stoi większość mojej floty (modernizuje się), tak więc mam rzut beretem i w obronie tego systemu stają wnet Ignusy A1 wsparte eksperymentalnym pancernikiem Korikki A1. Ta bitwa jest istotna, poniewaz pokazuje jak radzą sobie z tymi baranami różne technologie - Ignus A1 napakowany jest mass driverami, natomiast Korikki bazuje na nowoopracowanych gravitronach. No i ten drugi okazuje się być dużo bardziej skuteczny, tak więc Ignusy wracają do stoczni gdzie zostają przebudowane na Korikki  i tak kończą swój krótki żywot operacyjny.
Opracowuję shieldy i idę w Zortrium Armor - wiele korzyści z tego będzie. Wytrzymalesze statki i bazy to raz, ale też marines zyskują! Moi szpiedzy kradną jaszczurowi Dimensional Portal (useless tech, pozwala na rozjebanie antarian i wygranie gry, ale teraz to raczej by mi wpierdolili). Sakkra wkurwiają się na moje szpiegostwo i wypowiadają mi wojnę. OK! Turę później kradnę im Gyro Destabilizer (to może być przydatne na marcina, który pewnie idzie w duże statki teraz).
Wymyślam ten armor, przebudowuję kilka statków (powstaje m.in Durb A4, który zastępuje niezwykle udany model A3 Wąs), oprócz nowego pancerza, wyjebuję zewsząd mass drivery i na ich miejsce pakuję gravitrony i jako wsparcie neutron blastery. Ruszam kilkoma statkami i kilkoma transportami na turnee po światach jaszczura. Są blisko siebie więc krótko trwa impreza. Zlecam opracowanie Phazor Rifle - moi komandosi zawsze zrobią dobry użytek z nowych karabinów.
Najpierw Browntes - świat który jaszczury zasiedliły co dopiero, więc go bombarduję z orbity, potem sobie go zasiedlę. Ruszam na Fahd - BARDZO dobry system, którego w jakiś sposób nie zasiedliłem (chyba się spóźniłem). 4 planety, wszystkie bardzo fajne, jedna tylko zasiedlona. Robię tam desant i zdobywam bez strat, mimo że jaszczury są bardziej wymagającym przeciwnikem - jako podziemna rasa mają bonusa do defense (okopują się srogo jak japończycy na iwo jimie). Po spafycikowaniu Fahd, ruszam na Tah - duży świat dopiero co zasiedlony, desantuję i podbijam.

[przerwa na zabawne niusy]

Draconis Prime (former dziwki, aktualnie marcina świat) dostaje ostrym trzęsieniem ziemi, giną ludzie i padają budynki - ahahaha!

[koniec przerwy]

Idę w komputery - cyber security link (lepsi szpiedzy) i teraz structural analyzer (yeah)

Dalej świat Yad - szturmuję go i marines zdobywają Class V Shield (dojebanie). Dalej Castor - krótka bitwa i zdobycie planety. Potem homeworld jaszczura - Ssla. Tam staje twardo w obronie chyba cała flota jaszczurska, tak więc jest przejebana bitwa, jak z tego serialu o babilonach - DWIE OBCE RASY SZCZELAJĄ SIĘ W KOSMOSIE LATAJĄC W FORMACJACH.



Ustanawiam nowy rekord abordażowy - kills/deaths ratio jest dobry:




Najlepsze jest to że po zwycięskiej bitwie i udanym desancie, w tej samej turze atakuje mnie... MARCIN!

teraz się przyda rys taktyczny: Marcin uderzył w dobry sposób - zaatakował 2 moje światy, do których był w stanie dolecieć w ciągu 1 tury z aktualnymi silnikami. Tak więc nie mogłem się przygotować na jego inwazję. Napadł mi Schaet (wylatując z Trilara) oraz Rotan (wylatując z Draconis). W tym drugim świecie na orbicie jedynie stacja bojowa (budowały się właśnie wyrzutnie rakiet naziemne), ale co do pierwszego miał pecha - bo to był mój punkt zborny nowych statków, które produkują na Cryslonie. Tak więc jego flota inwazyjna (kilka pancerników, jeden titan (!!!) oraz garść małych gówienek) napotkała moje najnowsze produkcje - zmodernizowane Korikki, Durby oraz nawet jednego shuttlowca. Dodatkowo na Schaet jest komplet obronny - stacja, wyrzutnie, lotniska i baterie naziemne. Tak więć wpierdol Marcin dostał przepotworny, 3 jego statki przejeli moi marines (z shuttlesuw bądź przez abordaż), resztę rozebałem w pył, sam tracąc tylko 1 pancernik.
Druga bitwa (o Rotan) była dużo lepsza - sporą flotę Marcin zabrał aby zmierzyć się z samotną stacją. Byłem przekonany że raczej mu może 1-2 mniejsze statki zestrzelę i tyle będzie bitwy, ale Marcin tak przebiegle manewrował i kombinował że moja lone stacja z tury na turę coraz lepiej sobie radziła i zaczęła mu jeden po drugim statki ruchać i już byłem przekonany że biedny Marcin dostanie drugi (100x bardziej upokarzający) wpierdol. Na szczęście gra się coś zmuliła i musieliśmy resetować - i po załadowaniu gry Marcin..... NIE ZAATAKOWAŁ PONOWNIE (ehehehe) więc musiałem to uznać za dziurę w czasie jakąś a szkoda bo fun był przejebany.

Z bitwy o Ssla marines przynieśli:
- pulsary
- fast missile racksy
- warp dissipatory
a naukowcy turę później dorzucili do tego structural analyzer. Czas go montować na statki kurwa!
Idę teraz w Warp Intedrictor - będę to montował w koloniach. One spowalniają wraże statki próbujące dolecieć do danego świata, tak więc mam 1-2 tury więcej na przegrupowanie obrony, chuj wie co ten Marcin wykombinuje, lepiej się przygotować.
Gad przychodzi błagać o pokój - w sumie zgadzam się bo statki sobie zmodernizuję a flota gada i tak rozbita, to mogę zwycięską flotę antygadową posłać na Cryslon. Niestety, po podpisaniu pokoju ludność na Ssla buntuje się i overthrowują moje rządy - chujnia straszna. Teraz muszę to jeszcze raz podbić i nie mam transportów (poleciały na cryslon przez przypadek) - zanim je wrócę to minie kilka tur. No chuj z tym.

Tutaj moje posiadanie po wojnie z jaszczurem:



A tutaj patrzcie kto się chce zatrudnić u mnie!



Przejebany admin. Biorę go od razu i wrzucam na Schaet na razie.

Światy jaszczurów powolnie się asymilują - nie ma się co kurwa dziwić. Ich tam po 31 jednostek populacji na tych planetach mieszka (dla porównania Cryslon ma całe kurwa 17 a BMW 14). Żeby to wszystko wykarmić trzeba iść w jakieś technologie rolnicze - Weather Controller będzie akurat.
Kradnę jaszczurowi Stealth Field, i moje transporty wracają na Ssla, podbijając go egen. Miało to taki plus że misie znalazły kolejnego techa - sekret Xeno Psychology. Dobre i to!
Po opracowaniu tej pogody i uniwersytetów idę w autofabryki nowej generacji. I kradnę jaszczurom Advanced Repair Unit, rozkręcają się moi szpiedzy.
Z zasiedlonych światów jaszczura dwa są high-g i gady bardzo słabo sobie radzą na nich. Rozpoczynam więc koszmar logistyczny - ogromną falę przesiedleń. Na te światy high-g transportuję przez całą jebaną galaktykę osadników misiowych (długo to trwa bardzo i sporo frachtowców zajmuje), natomiast każdego zasymilowanego gada z Castor i Yad (high-g światy) przesiedlam na Tah - max tam wchodzi 27 patałachów gadzich a aktualnie jest 5 - sporo miejsca. Poza tym Castor, Yad i Tah są bardzo blisko siebie i transport trwa 1 lub 2 tury. Buduję dodtakowe frachtowce na tą okazję, dużo jebania się ale efekt będzie dobry - nie wymyśliłem generatorów grawitacyjnych więc wyjścia nie ma.

Znowu antarianie (zzz) - 2 statki próbują się zmierzyć z ZaMiastem. Komplet obrony + staki sprowadzone z Schaet pokazują im drogę do domu. Sakkra przychodzą błagać znowu o pokój i dają mi nawet Ion Pulse Cannon w razie jakbym się zgodził - no to się zgadzam, niech sobie dychną. Mi się też przyda trochę spokoju na te przejebane przesiedlenia.

To tyle nara, czekam na raport Marcina i jego opis bitew hehe.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #26 dnia: 2009-05-14 (Czw), 14:58 »
Cze

Z raportu Łukasza wynika, że uratował mnie zwis w grze... to prawda! Przewaga Łukasza jest dośc widoczna - ma sporo dobrych planet i konsekwentnie idzie w strategię abordaży. Ja staram się nadrabiać sporą flotą, mrocznymi knowaniami (tak tak, atak jaszczurek obdarowanych moimi hi-techami to na moją prośbę!) i dobrą miną. Niestety wszystko poszło w łeb.
Jaszczurki zaatakowały Łukasza - a ten zajął im 3/4 planet. Ja zaatakowałem Łukasza - dostałem wpierdol, na szczeście mogłem nie popełnić tego błędu po raz kolejny po wczytaniu gry.
Co mnie nie uratowało, bo bezczynnie oglądałem kolejne podoboje Misia Bucatka. Postanowiłem więc zaatakować jaszczurki - żeby coś mieć z tego dla siebie. Ale gdzie tam! 3 gyro destabilizery na jakichś chujowych krypach rozjebały moje dwa przepiękne Przekoty A1 (titan class) na jakieś zapyziałej gadziej planecie (tu zemściło się to obdarowywanie techami) - poprosiłem więc jaszczurki o pokój, na co te przystały z zadowoleniem (ja też, bo zaczęły blokować mi ich statki połowę planet, co doprowadziło do głodu).

Teraz skupiam się na technologiach i flocie - nic innego mi nie pozostało (i tak Łukasz wygra).

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #27 dnia: 2009-05-14 (Czw), 15:19 »
imba! imba! nerf!

Offline zan

  • +++
  • Wiadomości: 2 747
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #28 dnia: 2009-05-14 (Czw), 15:28 »
kapitan zan sterujacy statkiem ignusem? hm

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #29 dnia: 2009-05-14 (Czw), 16:16 »
No z tym przekupieniem jaszczura to był genialny manewr.
Raz że mnie nie zaatakowały tylko wypowiedziały wojnę i siedziały na dupie - win
Dwa że dałeś im techy które im wydarłem z martwych rąk - win
Trzy że w pizdu populacji doszło dodatkowo do mojego imperium - win

Podobała mi się ta wojna bo była ciekawa.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #30 dnia: 2009-05-15 (Pią), 13:52 »
Bez obrazków będzie ostatni odcinek, bo był krótki dość.

Moje imperium to potęga wojskowa, może mam mniej statków niż koty, ale jeden mój statek to prawdziwe zagrożenie, a nie te freestyle konstrukcje Marcina co giną od 1 szczału. Ruszam więc na Orion!
Biorę łącznie 10 statków bojowych z 3 systemów i koordynuję tak żeby wszystko razem doleciało - włączając w to colony ship. Guardian ginie w 2 turze, nie niszcząc mi ani jednego statku - zmasowane salwy cięzkich grawitronów niszczą patałacha. Osiedlamy się na Orionie - ziemi obiecanej i od razu przesiedlamy tam silikoidów z Cryslonu, Boshi i Poseidonis. Oczywiście z Oriona dostajemy gwarantowany mega-statek wyzwolonego łowcy Antarian - Loknara. Avenger jest tak napakowany zdobyczami technologicznymi tych zjebusuw że myślę samojeden by mógł stać naprzeciw całej Marcinowej floty i kto wie czy by nie dał rady jej zajebać.
Oprócz swojego statku - Avengera - Loknar zdradza mi następujące sekrety: Death Ray, Spatial Compressor, Reflection Field, Damper Field, Particle Beam. Odsyłam część floty Vikingów A1 do Boshi i Schaet na modernizacje - zapakujemy jakieś alien techy na te statki i będą nie do ruszenia.

[przerwa na zabawny event]
W jednym ze światów Marcina słońce pójdzie w supernową i rozjebie wszystko ahahaha!)
[/przerwa]

Ostro techuję sobie tam, a w międzyczasie Marcin kończy bić swojego byłego sojusznika - gada. Tak więc tylko ja i on zostaliśmy. Ze stoczni schodzą pierwsze moje statki klasy Titan uzbrojone w zdobycze obcych - Maus A2. Jednego Mausa wysyłam już do Oriona niech tam strzeże.

[przerwa na zabawny event]
W innym systemie Marcina pojawiają się piraci (:zan:) i polują na frachtowce ahahaha!
[/przerwa]

Całość moich szpiegów co służyli infiltrując jaszczura (ehehe) posyłam do Marcina teraz - co mają się nudzić?
Niechybnie kradną mu wnet sekret Lightning Fieldów (którego nie mam zamiaru używać, rakiet się nie boję mając pulsary i spatial compressor). Marcin się gniewa chyba o to bo po kilku turach Orion zostaje zaatakowany przez coś co wygląda jak CAŁA FLOTA MARCINA JAKĄ W OGÓLE MA.
Orion ma już battlestation oraz baterie naziemne. Pilnują go oldschoolowe Vikingi A1 (te same co walczyły z guardianem) oraz samotny Maus A2. Noo i oczywiście Loknar na swym Avengerze! Marcin ma tak przewagę 3-4:1 (nie liczyłem dokładnie) generalnie jego statki ledwo mieszczą się na mapie bojowej.

Loknar zdobywa inicjatywę, odpala teleportery i idzie w close combat na dolnym skrzydle - tam Marcin ma jakieś śmieszne małe krążowniki, chyba rakietowe. W 1 turze Loknar niszczy 3 i nadgryza czwartego. Marcin odpowiada ogniem jednak z daremnym skutkiem - damper field na Avengerze absorbuje tyle obrażeń że uch. W środku fomacji stoją 4 titany - duma floty Marcina zapewnie. Ruszam w ich kierunku moimi pancernikami i pruję z gravitronów w mniejsze statki które śmieszne jakieś usiłują robić flanki i puszczają rakiety. Stacja bojowa zaczyna pruć do titanów. Zmasowany ogień tychże koncentruje się na jednym z Vikingów i po którejśtam salwie phazorów normalnie mi on wybucha! Zaczynam się nawet martwić czy podołamy, aleeee do akcji wkracza MAUS. Podlatuje trochę i koncentruje swoje baterie death rayów i particle beamów na środkowym flagshipie Marcina, rozjebując go w pizdu jednym strzałem (!). Po tym incydencie Marcinowi trochę opadła pyta i już było jasne że może sobie najwyżej w kółko polatać. Loknar zniszczył całą flankę i zaczął gryźć flagshipy. Moje vikingi podleciały bliżej i również zaczęły odpalać w ich kierunku. Maus jebnął jeszcze z dwa razy i było po bitwie.

W następnej turze Marcin przyszedł i się poddał, i tyle było tej gry.


UWAGI KOŃCOWE

W pytę mi się  misiami grało. Jak zwykle zaniedbałem osadnictwo w pierwszych fazach gry - dużo fajnych high-g światów do końca gry stało ze śmiesznymi outpostami tylko zdubowanymi (albo nawet bez niczego). Nie udało mi się też zrealizować celu - schwytania żywcem antariańskiego statku, choć już miałem infrastrukturę stworzoną pod to. Marcin jednak skończył grę przedwcześnie, co zrobić.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #31 dnia: 2009-05-15 (Pią), 15:00 »
biedny Marcin, wpisujemy miasta: Szczecin [']

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Kosmiczne Zmagania Łukasza i Marcina vol.1
« Odpowiedź #32 dnia: 2009-05-22 (Pią), 21:47 »
Drugi gejm nie ma dużego raportu, ale będzie dobry skrót!

Największa możliwa galaktyka ma plusy i minusy. Można się niby trochę pobudować zanim kogoś spotkamy, ale planety są dalej od siebie i bywa że początkowo można dolecieć tylko d 1 świata a potem już nigdzie - i jak się nie trafi nic w zasięgu to KLOPS.
Mi się trafiła nawet jakaś planeta klasy terran w zasięgu, z tym że biedna w minerały bardzo, no i grawitacja nie ta (psiloni = low-g), ale co było robić?
Miałem zasiedlonych może 4 systemy gdy nawiązałem połaczenie z marcinem. On bardzo ostro szedł w ekspansję - meklarzy nie wpierdalają tyle żarcia no i produkują jak pojeby (= colony shipy szybko montują) i nie miałem absolutnie szans tutaj się ścigać. Coraz więcej miał marcin kolonii i coraz więcej... i potem poszedł na wojnę z mackoidami i zaczął im zagrabiać światy, szybko podwajając swoje posiadanie.
Ja chuja mogłem z moimi małymi planetkami i wydawało się że już jest po grze, bo nie miałem ani mocy produkcyjnych, ani dużej populacji... no ale był pewien twist - bardzo niedaleko moich planet był Orion... no i to była moja jedyna szansa.
Cel = stworzenie custom floty wyspecjalizowanej na zabicie guardiana. Osiągnąć łatwo, bo psiloni sobie wymyślają wszystkie techy jak leci, więc każda z tych specjalistyczhych technologii będzie moja (normalnie np. nigdy bym nie wziął emission guidance albo tam fast missile racks), no więc sobie ukierunkowałem research.
Gdy marcin zdobywał kolejne światy i triumfował generalnie, ja złożyłem flotę szmaciarzy - 2 krążowniki i 4 fregaty, uzbrojone w specjalne systemy rakietowe. Plan = odpalić 3 fale rakiet na guardiana: pierwsza fala ma mu zająć chwilę żeby sobie postrzelał w rakiety i zmarnował parę beamów. Druga fala z głowicami MIRV miała frontalnie pacnąć mu w mordę i wyczyścić przedniego shielda. W tej samej turze jako ostatnie miały dolecieć pociski z systemem emissions guidance - i przejść przez wyczerpaną przednią tarczę i rozjebać guardianowi silnik żeby wybuchł.
Plan się... udał w 100%. Flota patałachów poniosła straty 50%, ale guardian padł a uwolniony z Oriona Loknar dał mi przejebanie trafione techy - death ray, spatial compressor, xentronium armor i chujowy reflection shield. Szybciochem cofnąłem moich zdobywców do stolicy na przezbrojenie w te alien wynalazki, a Loknar został pilnować guardiana (już zasiedlonego przeze mnie) przed złodziejami.
Przezbrojone krążowniki klasy Paladin III, obleczone alien pancerzem i uzbrojone w death rays ruszyły na Marcina, zdobywając mu jeden bliski świat i bombardując do gołej ziemi nowozałożoną kolonię. Szybko się okazało że Marcin okopał się jak pojeb i cofnął jakieś statki z wojny z trilarem, więc trzeba było max uważać z zapuszczaniem się na wraże tereny. Udało się stejdżować bardzo fajną walkę na ziemi niczyjej - moje krążowniki, niszczyciele i fregata (ta co oriona przeżyła) clashowały z dumą floty Marcina - jakieś titany, battleshipy itd, no i dostał wpierdol - duże statki poranione uciekły, jeden krążownik zniszczyłem, drugi przejąłem abordażem (B style). Postanowiłem wytoczyć jednak cięższe działa - puściłem kilka statków na orion żeby pilnowali, a Loknar na Avengerze poleciał się szczelać z Marcinem. I to był słuszny wybór - pozostawało jeszcze załatwić sobie zasięg, co nie było trudne. Trilarianie zgodzili się na sojusz przeciw marcinowi i udostępnili swoje systemy jako stacje paliwowe... tak więc Loknar z kilkoma transportami ruszył do boju, rozpoczynając wyswobadzanie podbitych przez Marcina światów meduzowych. Odbiłem Trilar i chyba ze 3 planety jeszcze (oddawałem je grzecznie sojusznikowi, bo to jego ludzie tam mieszkali w tych systemach). Marcin gdy zobaczył że jego titany + cała obrona orbitalna nie jest w stanie zatrzymać Loknara i jego custom statku, stracił całą chęć gry i poddał się.
(cha cha cha LoL!)
Bardzo dobry gejm, z funny twistem pod koniec. Najlepszse były komputery które Marcin napuścił na mnie żeby mnie napadły - wypowiedziała mi cała galaktyka wojnę, przez 10 tur nic nie robili a potem przyszli błagać o pokój - od bulrati dostasłem system w prezencie, od gnoli 10% trybutu, zabawnie w sumie.
"więc lis postanowił go wyruchać"