Autor Wątek: V Oficjalny Zlot Frajerów  (Przeczytany 11355 razy)

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #60 dnia: 2009-02-12 (Czw), 21:28 »
Tak więc przestańcie jużCo nie zmienia faktu, że ty tez masz konto na gronie. :slowclap:

Offline Kokos

  • Jesteśmy Debilem
  • ++
  • Wiadomości: 1 067
  • Positive!
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #61 dnia: 2009-02-12 (Czw), 21:30 »
O masz alergię na koty? Dobrze wiedzieć
Na maturę (uwaga dla yntelygentnych - skrot myślowy) też mam.. :/
Tak więc przestańcie jużCo nie zmienia faktu, że ty tez masz konto na gronie. :slowclap:
Tru. Taki ze mnie nietypowy pół-nerd..

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #62 dnia: 2009-02-12 (Czw), 21:37 »
Czemu wkleiliśscie zdjęcie Krzysia do tego tematu?

19 kwietnia gra we wrocu ASOL w ramach tego 'festiwalu', i będę tam ja i Marcin i być może wojtki, tak więc byłby już dobry rally point. Mógłbym wziąć sobie trochę nowego urlopu i od poniedziałku byśmy mogli grać w d&d boardgames.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #63 dnia: 2009-02-12 (Czw), 22:24 »
D & D   B O A R D G A M E S
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Einnar

  • voidhead
  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 885
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #64 dnia: 2009-02-13 (Pią), 20:55 »
Moja partycypacja będzie głównie uzależniona od konkretnej zgodności terminów, ale chęci mam póki co!

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #65 dnia: 2009-02-13 (Pią), 23:51 »
Skład się powoli krystalizuje, data również. Konfiguracja osobowa na razie jest unikatowa dość - nie było jeszcze takiego zestawienia konkretów!

- ignus
- ein
- marcin

Po ASOL wsiadamy w pociąg wrocław-katowice ten co tam jedzie w nocy po 2, potem detką do dg, kima i od 20 kwietnia napierdalamy do oporu.
Wezmę sobie urlop na te kilka dni, i przy okazji będę miał imprę urodzinową z głowy (hint hint).
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline ignus

  • DKMiści
  • +++
  • Wiadomości: 2 488
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #66 dnia: 2009-02-14 (Sob), 14:58 »
bylo takie zestawienie. na zlocie numer 3.

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #67 dnia: 2009-03-16 (Pon), 15:18 »
Ok bo już ostatnie dzwonki żebym sobie grafik planował na kwiecień - 19-20 biorę wolne na ten koncert, ile dni mam jeszcze brać ekstra?
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #68 dnia: 2009-04-27 (Pon), 12:41 »
Jako że to był jubileuszowy zlot, i dodatkowo wszyscy na bank czekają na jakąś relację z tego wielkopomnego wydarzenia, to ja może coś napiszę od siebie.

V OFICJALNY ZLOT FRAJERÓW - "ULUBIONE GRY MARCINA"

* 18 kwietnia - po południu Marcin był już na miejscu. Zakupy żywnościowe i różnego rodzaju pogaduszki wypełniły resztę dnia, było też dużo zgrywania ze słynnego Dysku Przenośnego Marcina (same chujnie mi powrzucał). Pierwsze gry ruszyły po północy, więc wypadałoby je wpisać w kolejny dzień.

*19 kwietnia - na stole ląduje Wings of War, a dokładniej Burning Drachens - na początek coop misja ze strejfowaniem okopów, potem poważniejsze rzeczy - baloon hunting. Pilot Marcin jest pełen entuzjazmu i zbiera równo od wszystkiego - ogień piechoty podpala mu samolot, dostaje w dupę od okopanych CKMów a na koniec empicko trafiają go dwa działa p-lot (na raz w jednym momencie!). Wystrzelone rakiety pudłują haniebnie i tyle sukcesów - tak czy inaczej Marcin podłapał klimat i na razie to jest jego ulubiona gra.
Potem Dominion, którego Marcin skumał już prawie pod koniec pierwszej rozgrywki, ale wkręcił się nawet, i po odespaniu i przypomnieniu sobie tematu zagadł mi że 'fajna ta karcianka była wczoraj'.
Rano dołącza do nas Ein, gawędzimy godzinkę, po czym pakujemy manaty i ruszamy nach Breslau, szczegóły wyprawy znajdą państwo gdzie indziej.

*20 kwietnia - wracamy wczesnym rankiem do domu zmęczeni i zawiedzeni - ale z Ignusem! Natychmiast spać. Budzimy się po południu jakoś.
Zakupy żywnościowe i pizza (przejebana dość), po czym powrót do gier i zabaw. Na początek przejebany i wciągający scenariusz do Burning Drachens - bombardowanie niemieckiej fabryki przez joint forces włosko-amerykańskie!
Ja i Ignus kierujemy dzielnymi italczykami (ja dodatkowo obsługuję dwumiejscowy bombowiec USA), natomiast Iza, Marcin i Daniel dowodzą obroną - 3 myśliwce (daremne), 4 balony zaporowe, oraz 2 działa plot. Zasady wysokości dodają grze dużo poweru i wyraźniej zaznaczają różnice między maszynami - biedny Marcin występuje jako Unbekannten Pilot (w tym samym Halberstadcie którego pilotował sashh kiedyś) i po brutalnym pikowaniu w kierunku nisko nadlatującej wyprawy, męczy się biedny żeby odzyskać choć trochę pułapu. Misja kończy się dość z dupy - amerykanom się coś pojebało i nie trafiają w ogromną dziurę w obronie (mój dzielny włoski pilot rozjebał środkowy balon i utworzył piękną wyrwę) i giną pocięci przez kable. Potem mojego włoskiego asa który przesadził z manewrami i naruszył strukturę swego Nieuporta, dopada Daniel (również na Nieuporcie, tylko chujowszym) i szczęśliwie zestrzeliwuje. Samotny Ignussini czyni cuda swoim Hanriotem, odwalając takie manewry że szczny niemcom opadają (uooo, to tak można?!), ale wspólnie zgadzamy się że ententa nie ma szans bez bombowca i tylko z jednym samolotem, więc przerywamy rozgrywkę.
Po tej bitwie moja ocena wingsów wzrasta o jeden - zasady pułapu dodają grze dużo na plus. Nie ma już brutalnej siekanki i szczelania we wszystko co wleci w firing arc - trzeba planować uważniej, bo okazji jest mniej, no i można wykorzystać zalety Nieuporta żeby uciec do góry i biedny Unbekannten Marcin może mi wtedy z dołu tylko smutno pytą pomachać.
Potem Kingsburg, czyli gra o zarządzaniu terenami sąsiadującymi z Mysłowicami. Raczej bez problemu idzie rozgrywka i chyba wszyscy dobrze się bawią. Wygrywam w ostatniej turze rzutem na taśmę, odpierając jako jedyny chyba ataki mysłowickich hord, które pustoszą prowincje oponentów. W drugiej grze Daniel deklasuje mnie i Marcina dość poważnie, Ignus sobie tam z Izą gra w blumuny wtedy.

*21 kwietnia - po północy już, i rusza najsroższy dzień grania. Samuraj Knizi niespodziewanie spodobuje się Marcinowi, który ogłasza go najlepszą grą jak dotychczas. Magia cyferek, i pleksiglasowych figurek pól ryżowych robi swoje. Ja też zaczynam się wkręcać, bo jak dotąd mało bardzo w to grałem.
Potem udaje nam się namówić Marcina na RftG (nieee ja nienawidzę chujowych karcianek) i chłopak przepada jak kamień w wodę. Mimo że gubi się w ikonkach i nie do końca łapie wszystkie fazy, to widać że się wkręcił. Po kilku grach to Race for the Galaxy staje się ulubioną grą Marcina.
Dla rozluźnienia na stole lądują Kondotierzy, czyli 'symulator Włoch', i w warunkach wieloosobowych nabiera trochę sensu ta gra - nie muszę chyba mówić że szybko staje się kolejną ulubioną grą Marcina. Mimo że każdy boi się papieża i wystawia głównie patałachów z widłami i dziwki to gra idzie płynnie i wesoło. Sporo rozdań tego tytułu było.
[tutaj gdzieś Daniel jedzie do domu]
Na koniec ciężki tytuł - warrior knights. Po lajtowych karciankach dość nas spummelował ten gejm. Wygrałem jakoś, ale w całej rozgrywce nie było za chuja koncentracji i tak w sumie wyszło to że niewiele z tego pamiętam. Najbardziej chyba podobały się głosowania i polityka w grze, szczególnie korzystne manipulowanie Ignusem!
* 22 kwietnia - tu już same lajty szły - sprawdzona Galaktyka, Kondotierzy (Marcin nalegał) oraz Dominion. Czyli sprawdza się twierdzenie że karcianki > reszta. Po spaniu i porannym budzeniu, wszyscy jadą do domu i koniec zlotu - do widzenia.

RUNDOWN, rozegrane partie i ocena:

Condottiere: 10
Miłe zaskoczenie bo na 4 osoby nabiera to sensu. Jest blef, tension, oszukiwanie Ignusa - 6/10

Race for the Galaxy: 6
Na 4 osoby nie traci nic z uroku (trochę tempa traci, ale niewiele). Mniejszy dostęp do kart powoduje to że nie ma budowania perfect imperiów tylko trzeba jechać szybkie decyzje, bo czas nagli. 10/10 i chuj.

Dominion: 4
Przy czterech osobach niby chodzi wolniej, ale przynajmniej nie ma opóźnień z tasowaniem - jako że na turę czeka się dłużej niż zwykle to można sobie karty mieszać. Jako towarzyska rozgrywka to jest w pytę, mimo że mi się ograł już trochę. 7/10

Wings of War - Burning Drachens: 4
Największy hit tego zlotu, w zestawieniu kilkuosobowym i przy mrocznym scenariuszu wszystko nagle nabiera sensu. No i mieć takiego wingmana jak Ignus - każdy by kurwa chciał! 8/10 i Pieczątka B

Samurai: 3
Chyba już wiem kto wygrywa na końcu, a to spory progres. Bardzo dobrze chodzi na 4 osoby, downtime niewielki (i przydatny, można sobie planować wtedy), solidna pozycja z którą można z każdym zagrać. No i zafascynowała Marcina ta gra, normalnie symulator Japonii. 8/10

Kingsburg: 2
Przy komplecie graczy, zebrać jakieś surowce w sezonach produkcyjnych to jest cud. Zabawne przepychanki i ściganie się o to kto lepiej wypadnie przed Krulem. Bardzo mały downtime nawet przy komplecie zawodników - wszyscy grają jednocześnie więc profit. No i zawsze można zrobić facepalma jak się rzuca same chujnie i zamiast uderzać do hrabianki to trzeba się z baranami zmagać. 8/10

Warrior Knights: 1
Za późno było chyba i nie byliśmy przygotowani na takiego cięższego klocka. O ile mam serce do tej gry, to ciężko brnęliśmy przez to (starzejemy się chyba) i bez sentymentów daję 5/10, muszę sobie w to pyknąć w 3 osoby znowu o jakiejś ludzkiej porze i w normalnym tempie, żeby zatrzeć to marne wrażenie.
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline pedro

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 4 154
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #69 dnia: 2009-04-27 (Pon), 12:59 »
Łukasz zapomniał dodać o moich pięknych wygranych - W Condotierre i I RftG (58 punktów kurwa).

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #70 dnia: 2009-04-27 (Pon), 13:33 »










"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #71 dnia: 2009-04-27 (Pon), 18:56 »
Dwa posty wyżej B pobił ppkowy rekord - 7 razy wymienił ignusa.

Offline Pan Patryk

  • +++++
  • Wiadomości: 4 630
  • Małomówny kochanek
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #72 dnia: 2009-04-27 (Pon), 19:59 »
Rzeczywiście: frajerzy.

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #73 dnia: 2009-04-27 (Pon), 20:53 »
Idź tam Patryk kup sobie jakiegoś LCD 60"
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 456
  • Obey the Fist!
Odp: V Oficjalny Zlot Frajerów
« Odpowiedź #74 dnia: 2009-04-27 (Pon), 21:42 »
uf, dobrze że nie byłem! gra w której chodzi o dominację nad japonią mogłaby mnie zabić
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje