Off-Topic > Integracyjne

PRZYGODA, PRZYGODA, KAŻDEJ CHWILI (ŻYCIA) SZKODA!

<< < (3/281) > >>

Durbik:
Wychodzimy w chuj. Co byśmy nie ustalili i tak pakujemy się do fury (kto do fury ten do fury) i ruszamy stąd. Przed zasiądnięciem za kierownicę lustruję ulicę wzrokiem, szukam kogoś kto rozmawia przez telefon, patrzy na nas, ewentualnie nie pasuje jakoś do otoczenia. Słowem: ustruję okolicę, ale niedługo. Siadam za kierownicę i czekam aż wsiądzie reszta zeby ruszyć. W drodze na miejsce mam zamiar pogadać z chłopakami, szczególnie z Diablo, bo jego judgement zawsze oceniałem wysoko

Crask:
Po wyjściu z knajpy opieram się na chwilę o samochód Pavla i udając że poprawiam rękawiczki robię również mały rekonesans swoim podrasowanym wzrokiem. Włącznie z rzuceniem okiem na okoliczne dachy i w obie strony ulicy. Staram się robić to na tyle powoli, żeby wsiąść jako ostatni.

B:
[Sah rozgląda się po lokalu]

Impreza dość słaba w knajpie. Barman z zaspanym wyrazem twarzy oczy wlepione ma w monitor powieszony w kącie przy suficie. Oprócz was będzie może z 30 osób na sali (wliczając w to piątkę kotów). Towarzystwo jak co wieczoru - kilku krawędziarzy, kilku członków gangu, kilku muzyków chlejących na umór przy jednym stoliku, obie kelnerki dość często kursują do ich stolika. Żadnych mrocznych dilów z fikserami, odpoczywających po służbie policjantów czy też korporacyjnych headhunterów szukających profesjonalistów ulicznych do swoich mrocznych sprawek.


Po wyjściu z lokalu płacicie 'parkingowym' po piątce Pavel -5$, Sah -5$)


[Pavel rozgląda się po ulicy] [Kim rozgląda się po okolicy]

Nikogo nie zauważasz w strugach deszczu. Jedyna osoba widoczna na ulicy to Bob, parkingowy pilnujący kilku samochodów i motocykli. Okolica jest dość porządna jak na strefę walki (obrzeża), budynki są całe i zamieszkałe, być może nawet legalnie. Nad drzwiami knajpy bzyczy oldschoolowy neon, naprzemiennie podświetlając na czerwono 'LO' a potem na niebiesko 'LIFE'. Zlustrowanie otoczenia w podczerwieni również nie daje rezultatów - przy takiej pogodzie nie ma się w sumie co dziwić.

Gdy Daniel, Kim i Silver są już upchani w maszynie, Pavel przekręca kluczyk ale... nie masz pojęcia gdzie jechać.

Durbik:
- "eee... ktoś nie wie czasem GDZIE jest ta wellborn street jakby co? Ja nie mam pojęcia. Pewnie jakaś dzielnica w strefie portu czy jak... magazyny... No przecież nie będziemy korzystać z DataTerma, bo trochę wstyd. Zaraz, nie miałem tu jakiejś mapy?"

szukam mapy w schowku, a jednoczesnie czekam na jakies sugestie

Crask:
-Spytaj policjanta - Uśmiecham się z przekąsem - Albo tego tam patafiana. - Wskazuję na parkingowego - Starczy że powie w którą stronę jechać, mamy prawie dwie godziny, znajdziemy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej