Off-Topic > Integracyjne

PRZYGODA, PRZYGODA, KAŻDEJ CHWILI (ŻYCIA) SZKODA!

(1/281) > >>

B:
OK to zaczynamy! Mam pewne obawy co do grania takiego post based, głownie o to że na potrzeby jakiejś prędkości sesji będzie dochodzić do sytuacji gdy nie będziecie mieć nic do gadania, bo po prostu przeczytacie sobie co zrobiliście w danej sytuacji w moim poście... czyli jak to czarnuchy śpiewali - turn the page motherfucker 'cause the show is all scripted. Jak się okaże że mimo pewnej paragrafowości rozgrywki będzie to ogólnie dawać rady to mam w zanadrzu kolejne niezłe przygody dla waszych dzielnych komandosów.
Pominę tutaj kwestię jak się tam poznaliście i czemu siedzicie w knajpie razem (pewnie jest to spotkanie z cyklu 'Martin Chromac Zrujnował Mi Życie), bo w sumie chuj to kogo obchodzi. Włala:

^___________________________________________________________^

CHAPTER I: LO-LIFE

Lo-Life to nazwa knajpy w której siedzicie, wydając swoje ostatnie pieniądze na marne drinki. Knajpa ta leży na granicy Strefy Walki, i dzięki temu jej klientelę stanowi miks bogatych dzieciaków, biznesmenów, oraz poważnych najemników, członków gangu i innych szumowin. Obiecujące miejsce jeśli chodzi o szukanie zatrudnienia, a właśnie to jest wam teraz najbardziej potrzebne - nawet marne hoteliki czy nawet spanie w trumnie kosztuje, a pieniędzy jakoś nie przybywa. Dziś w nocy nie ma żadnego występu na żywo - muzyka gra z szafy grającej, kilku zalanych krawędziarzy baunsuje na parkiecie co chwila wpadając na kelnerki.

Stolik obok siedzi grupa bogatych lalusiów - egzotyków. Piją modne drinki i rozmawiają o pierdołach machając ogonami i ruszając przeszczepionymi wąsami. Marynarki, białe koszule - wiadomo. W pewnym momencie jeden z nich odbiera telefon, po czym z zaskoczonym wyrazem twarzy zaczyna się rozglądać po sali i jego kocie spojrzenie ląduje przy waszym stoliku. Niepewnie wstaje i podchodzi do was... w błysku stroboskopu widać jego pomarańczowe kocie oczy. Niepewnie wyciąga rękę z telefonem w kierunku Kima mówiąc:

Yo ziom... to do ciebie... oddaj jak skończysz rozmawiać okej?




Zaskoczony Kim bierze telefon, posyłając lalusiowi groźne spojrzenie, co powoduje że szybko wycofuje się on z widoku i wraca do swojego stolika z dość przestraszoną miną. W słuchawce na początku jest cicho, ale zaraz odzywa się bardzo starannym angielskim - zdecydowanie zbyt gładkim:

Nie mów nic, tylko słuchaj. Gdy zadam ci pytanie, odpowiedz tylko 'tak' lub 'nie', nic więcej. Magazyn 214, Wellborn Street. Jeśli szukasz zatrudnienia, bądź tam o 2 w nocy. Praca jest niebezpieczna, ale opłacalna i krótka. Czy mam się ciebie spodziewać?

[cisza]

'Tak' odpowiada po chwili Kim. W tym momencie połączenie zostaje przerwane i w słuchawce słychać miły kobiecy głos:

Połączenie zakończone. Rozmowa zapisana pomyślnie. Aby powtórzyć rozmowę, naciśnij 1. Aby powtórzyć rozmowę w trybie głośnomówiącym, naciśnij 2. Aby usunąć rozmowę, naciśnij 3. Powrót do stanu czuwania - naciśnij 4

WASZ RUCH
(a w zasadzie Kima, bo wy nic nie słyszeliście, wiecie realizm taki)

Crask:
Spojrzałem z dziwną miną na telefon.
-Co do ciężkiej... - Mruknąłem wrzucając aparat do którejś z pustych szklanek, po czym odezwałem się głośniej. - Chyba mam robotę, facet brzmiał dość lewo i dał sam adres, ale przynajmniej nie mówił nic o przychodzeniu samemu. Ktoś z was zainteresowany ?

Durbik:
Z miną wyrażającą uprzejme, ale i chłodne zainteresowanie wyciągam telefon ze szklanki i mówię:

- "Ale czym zainteresowany niby? Czekaj, posłucham..."

Jako że wiem jak działa taki telefon i że rozmowa się nagrywa - odsłuchuję w trybie cichym, co by nie informować całego otoczenia że 'TU SIEDZĄ HIRED GUNS'...

- "No to ja już wiem. Dla mnie ok, i tak siedzimy tu tylko i patrzymy jak nam debet na karcie rośnie. Ktoś jeszcze chce posłuchać czy wam streścić?"

ignus:
Z lekkim zmieszaniem najpierw patrzę na Kima, a potem na Pavla.

- no dobra, Pavel, o co chodzi. chociaż może lepiej stąd wyjść, bo zawsze znajdzie się ktoś chętny by to też usłyszeć...

Einnar:
- Słusznie, rozprostujmy kości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej