Branża > Raporty

PRZYGODY DANIELA I ŁUKASZA

(1/21) > >>

B:
Jako że mamy sporo telefonów od telewidzów że za dużo przemocy w telewizji, i za mało fajnych raportów (x przysypia tutaj) to mamy teraz dla państwa coś zupełnie ekstra-odlotowego! Otóż będzie to raport z multiplejerowej rozgrywki w Jagged Alliance: Deadly Games (tak jesttttt!) grany w trybie cooperative... kampania jest custom made i przetestowana w boju, 22 epickie misje dla dwóch dzielnych dowódców - misje o tematyce raczej bliskiej tutaj forumowiczom, tak więc zachęcamy do śledzenia i komentarzy! Każdą misję będziemy opisywać cugeda - ja ze swojej a Einnar ze swojej znowu strony, tak więc będzie smerfowo!

Gra jest turn based, bez żadnych riltajmów. Gramy pod dosboxem (który emuluje IPXa) tak więc jest dość hardcore. Wszystkie misje mają limit turowy, i trzeba zrealizować swój indywidualny objective mieszcząc się w tym limicie. NIE DA SIĘ zapisać gry podczas misji, tak więc wszystkie spektakularne porażki będą tutaj zajebiśćie opisywane, i zmagania nabiorą realistycznego napięcia, jak w dobrych filmach! Element logistyczny czy tam ekonomiczny jest dość znikomy więc nie będziemy tutaj zanudzać, skupimy się raczej na pure akcji kurwa! Tak więc jedziemy z misją numer jeden!

MISJA 1: PORZĄDEK NA MIEŚCIE

Rozpoczynamy z kapitałem 4,000 $ co jest kwotą gównianie małą. Za taki kapitał decyduję się wynając następujących zakapiorów:

Lt. Bud Hellar - lizus i elegancik, ale przyzwoicie dość strzela (79), nie rzuffuje, kosztuje 1100$ na misję i od razu kapuje na wszystkich niezadowolonych zjebów w timie, dając mi czas na reakcję. Jego gear jest mizerny - czterdziestka piątka i radko...

Cynthia 'Fox' Guzzman - lodziara i ostatnia szmata, strzela mizernie, ale jest szybka jak strzała, tak więc będzie robić za mojego zwiadowcę - tragarza. Ma dobry skil medyczny też (co jest ważne jak się bez sejwów gra), kosztuje 800$ i zaczyna z trzydziestką ósemką (jeeee) i apteczką.

Dr. Clifford Highball - nie jest zbyt szybki, ale jak na doktora bardzo dobrze strzela (83) i oczywiście daje rady z bandażami i innymi takimi. 1350 kosztuje i zaczyna z czterdziestką piątką oraz zestawem medycznym

brygada żenująca, ale za taką kasę nie da rady raczej asów kompetencji wynająć, na początek musi starczyć.

Mój team dostaje następujące zadanie:



Zaczynamy w prawym górnym rogu mapy i od razu przed sobą mamy jakiegoś gangstera-lamusa! W trójkę go w pierwszej turze jedziemy jak złoto i ruszamy w kierunku wspomnianego boiska. Dzielimy team śmierci - Bud przeciska się takim tunelem między żywopłotem a domkiem żeby mieć widok na boisko, Cliff zajmuje domek nad boiskiem z zamiarem rażenia zjebów przez drzwi i okno, a Fox jako że sie nie nadaje do walki, rusza do górnego dużego domku aby go zlootować. Pierwszy zabity zjeb zostawia nam 12g pump action shotgun (90% condition) i 6 shellów - zbiera je porucznik Bud.



Tutaj widać analizator i akcje mojej drużyny... mam nadzieję że Ein zaznaczy swoje strzałki też.
W okolicach 6 tury mamy już pozycje do ataku - Bud za rogiem domku a Cliff w tymże domku; Bud pierwszy spostrzega dwóch kibiców Legii i nie zastanawiając się długo, wypala zza rogu z szotgana. GRUCH - i jednym strzałem kładzie frajera! Za resztę punktów myka za róg, Cliff wychyla się zza drzwi i z czterdziestki piątki rani drugiego patałacha!



W kolejnych turach zjeby szturmują domek, Bud zza rogu gromi szotganem a Cliff odgryza się z czterdziestki piątki przez okno. Bud zostaje w końcu postrzelony (za 18 dmg) przez czyhającego w dolnej części boiska Geja.... tym czasem Fox napotyka elementy drużyny Eina w składzie Mouse (lesbijska lampucerka) i eskortowana przez nią... LESBIJKA (sprawa się wyjaśni jak Ein przedstawi swoje objectivesy). Korzystając z chwilowej pomocy Mouse, Fox decyduje się na włam do górnego domku... za drzwiami napotyka skulonego zjeba! Natychmiast sięga po swą morderczą trzydziestkę ósemkę i... chyba z 2 pól. Drugie pociągnięcie za spust - dla odmiany - pudło! Za ostatnie 2AP udaje jej się trochę schować.... Mouse trochę pomaga trafiając elegancko zjeba 2 razy, ale to go nie kładzie niestety na dechy, i w swojej turze rani on Fox, dość niegroźnie na szczęście... Fox odgryza się z rewolweru tym razem trafiając (ale koleś dalej stoi) - dobija go Ein swoją lesbą i kryzys zażegnany. Cliff zabiera się za bandażowanie Buda i Fox, po czym zaczynamy rabować wszystko co zostało po zjebach-durniach, których Ein gracko sflankował na boisku i szybko się ich przygody skończyły. Udaje mi się zdobyć ponad 1000$ w gotówce, zmodyfikowaną czterdziestkę piątkę, berettę 9mm oraz wspomnianego wcześniej szotgana. Brakuje miejsca w kieszeniach na inne rzeczy (kolty, amunicję, kanistry benzyny) więc zbieramy jeszcze 2 kevlarowe hełmy i kończymy naszą zabawę! Zadanie wykonane - dziewięciu groźnych gangsterów pokonanych (ja czterech, ein pięciu), pełen sukces... tylko tych 2 rannych mam, co niestety odbije się na późniejszych misjach... tak więc widzimy się już niebawem na misji drugiej!


PS

Aa i sory że na 2 pierwszych skrinach są inni najemnicy niż podałem w składzie, to są skriny ze wcześniejszych prób przejścia misji które nie powiodły się poprzez zrywające się połączenie... trzeci screen jest już w temacie!

zan:
mrok

Einnar:
Jako, że wstęp mamy już za sobą, przejdę od razu do konkretów. Wspomnę tylko, że ten tu raport podwójny to nas sporo nerwów jednak kosztował, bo kombajn: DOSBOX-tunelowanie + IPX + chujowe łącze od tepsy, to jednak nie przelewki. Ale udało się w końcu - tacy twardzi jesteśmy! A wszystko dla was, drodzy fani oldskulowych strategii!

Misja zespołu Zielonego była odrobinę prostsza, ale nie mniej prestiżowa: miejscowy Alfonso chciał swoją dziwkę mieć z powrotem w burdelu, bo mu się gdzieś zawieruszyła. A że okolica niebezpieczna to potrzebna była eskorta.

Mając liche fundusze na start udało się mimo wszystko skompletować dziarską ekipę (nie ukrywam, że budowaną pod konkretnego zawodnika) w składzie:
- IVAN (fanfary!) - którego myślę nikomu nie trzeba przedstawiać, wybór o tyle słuszny co dość przewidywalny, ale trudno, Ivan zaczyna przygody z 9mm-trówką oraz nożem, z którego mam nadzieję jeszcze zrobi się jakiś fajny użytek;
- GRUNTY, który też powinien już być znany publiczności, choć tutaj będąc młodszym cierpi także na braki doświadczenia, ale mam nadzieję szybko się wyrobi w srogich bojach;
- oraz MOUSE, zwinna blondyneczka, w sam raz pasująca do tej misji (hihi), w zamiarze ma wprowadzić trochę pierwiastka "In" do zespołu, liczę po cichu, że braki w wyszkoleniu nadrobi swoją kocią zwinnością;

Rozpoczynamy w domku, w NW rogu mapy, co zaobserwujemy na analizatorze (A):



Z miejsca po wyjściu spacyfikowaliśmy kilkoma celnym strzałami pierwszego patałacha, po czym oddział się rozdzielił: Ivan i Grunty poszli na południe oflankować boisko z lewej (i wspomóc ekipę niebieską tym samym). A Mouse odprowadziła panienkę główną ulicą i wszystko wskazywało, że szybko znajdą z Lesbijką wspólny język. Niestety przeszkodził im w zamiarach łachudra czający się w północnym domku. Na szczęście jego zasadzka nie powiodła się a na odsiecz pospieszyła Fox z timu niebieskiego. Która to odsiecz okazała się daremna niestety i Mouse musiała sama uciszyć patałacha rewolwerem kalibru .357 (!) zdobytym na wcześniej położonym przeciwniku.

W tym czasie główne siły dotarły na z góry upatrzone pozycje (B) i namierzyły tam zawodnika, ewidentnie nadużywającego omki:



Jego kariera pakera szybko dobiegła końca. Po czym Ivan i Grunty w podskokach pobiegli na boisko, gdzie dogorywała już zacięta wymiana ognia między teamem niebieskim, a miejscowymi fanami sportu i szeleszczących wdzianek. Nie czekając więc na zlitowanie Ivan swoim zwyczajem wskoczył w środek akcji i 4 celnymi strzałami (!) położył ostatniego z nich.

Pozostało już tylko dostarczenie panienki całej i zdrowej. Mouse więc w międzyczasie dotarła do burdelu (C) i tam już we frontowych drzwiach czekała ją kolejna niespodzianka (ma dziewczyna szczęście do adoratorów). Jurny Ruchacz najpierw rzucił kamieniem w Lesbijkę, a za chwilę próbował nadziać Mouse na... nóż. Jednak nie uwzględnił akrobatycznej przeszłości zawodniczki, która zwinnym ruchem bioder wyminęła ostrze po czym wpakowała napastnikowi trzy kule z magnum między uszy:



Tym samym można było uznać misję za zakończoną. Pozostał tylko beztroski rabunek. Z rzeczy godnych wspominania znalazłem: 5-pocket vest, kevlara, dwa stun granaty oraz magnum .357, czyli nie za wiele, ale konkretnie raczej.

I to by było na tyle w tym odcinku. Do zobaczenia przy okazji kolejnych mrożących krew w żyłach przygód najemników.

PS.
Zapomniałbym, a tu trzeba oddać honor i złożyć wielkie podziękowania użytkownikowi:
S A H
za to, że przechował był kampanię, w odmętach swoich zasobów pamięci, dzięki czemu choć wydawała się zaginiona przetrwała do dziejów nowożytnych i ten raport mógł w ogóle powstać!

:
J U R N Y    R U C H A C Z


* Sashh dodaje bloga do rss
Sah - powiernik jaggeda.

Koki:
www.myspace.com

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej