Off-Topic > Polityka

Antysemita z przekonania

(1/8) > >>

Pan Patryk:
Taki ciekawy tekst znalazlem w Internecie ™, niektore poglady tego porucznika jako zywo przypominaja poglady politykow, ktorzy maja niemaly fanklub na tym forum:

--- Cytuj ---  Było to w czerwcu roku 1939,   w przededniu wojny. Porucznik huzarów Chenavard mówił z oburzeniem do swego kuzyna inżyniera Pawła de Ligny:

—  Najwyższy już czas, byś zrozumiał  wreszcie nasz antysemityzm. Zanudzasz  mnie tym, że młody Strauss jest głęboko przywiązany do Francji, że jest gotów dla niej poświęcić wszystko, nawet życie. Nie wątpię  o  tym.   Posunę  się  nawet  dalej.           Wierzę, ze jest do tego bardziej skłonny niż pierwszy lepszy mały sklepikarz z Limoges,    którego   rodzina   osiadła   tam   od czasów Ludwika XI. Ale przywiązanie do          Francji Straussa płynie z wyrozumowania.  Brak mu owej więzi cielesnej, której   nie można ująć słowami, której nie można mieć dla żadnego innego narodu, choćby się   nawet   tego   chciało.   Prześladujemy       Żydów właśnie za tę ich właściwość swobodnego wybierania sobie ideałów jedynie     drogą rozumu. My bowiem uważamy, że człowiekiem należy kierować i że, jeżeli  pozostawimy mu swobodę wyboru, kierować nim będzie można jedynie pod warunkiem uzyskania jego zgody, co sprowadza się  w gruncie rzeczy do tego, że kierować więcej nim nie można;

—  Wybór narodowości nie jest pojęciem właściwym jedynie Żydom, lecz jest wytworem Rewolucji Francuskiej. A przecież nie wmówisz mi, że Rewolucja została dokonana przez Żydów.

— Rzeczywiście nie jest to pojęcie specyficznie żydowskie, lecz Żydzi są najbardziej podatni do przyswojenia go sobie. Jako ludzie bez ojczyzny, wyzuci są z tego, co miłość ojczyzny zawiera w sobie | ziemskiego, zwierzęcego, irracjonalnego, a  znają element intelektualny tego uczucia. Wiedz sam, że to, co Żydzi kochają we i Francji, to jej cywilizacja, kultura, wartości duchowe i w niewielkim tylko stopniu — ziemia. To urodzeni nauczyciele, profesorowie powołani do wykładania ludziom tego, jak wyzwalać się z przywiązania do ziemi, jak pozbywać się instynktu chłopskiego, którego nie mają, którym gardzą, a który my uważamy za podstawę patriotyzmu.

—  Dobrze robisz mówiąc, że to wy tak uważacie, a nie że tak jest istotnie. Zaprzeczyłby ci energicznie jeden z waszych rzekomych mistrzów. Fustel de Coulanges, który twierdzi, ze patriotyzm jest czymś zupełnie różnym od przywiązania do ziemi. Ale proszę, mów dalej.

—  Rozwiążmy naprzód jedno zagadnienie. Stwierdziłeś przed chwilą, że pojęcia, które zwalczam u Żydów, nie są im tylko właściwe. Dowiedz się więc, że nazywamy żydowskimi te wszystkie pojęcia, które godzą w zasadę autorytetu, to jest przyczyniają się w naszym rozumieniu do rozprzężenia społeczeństwa, a więc pojęcia: „sprawiedliwości społecznej", „równości", „praw człowieka", „wolności sumienia", „laicyzmu" — słowem, idee Rewolucji Francuskiej. Wiemy dobrze, że nie tylko Żydzi są ich wyznawcami, mimo to nazywamy je żydowskimi. Dlaczego? Dlatego, ze Żydzi są ich naturalnymi spadkobiercami. U innych idee te są nabyte, u nich są wrodzone. Pierwsi, aby dojść do tych idei, muszą wykluczyć inne: np. Francuzi muszą się wyzbyć pewnego religijnego poszanowania władzy, pewnych pozostałości rojalizmu, odziedziczonych po ich przeszłości narodowej. Żydzi osiągają to z miejsca. Jedną — ideę sprawiedliwości społecznej — dali im prorocy, druga — idea praw człowieka — jest organicznie właściwa rasie ludzi, którzy szczególnie cierpieli z powodu braku obrony przed aktami przemocy. Rewolucja Francuska nie była dziełem Żydów, ale ona to uczyniła zadość ich odwiecznym marzeniom, którymi różnią się od reszty ludzkości — ona nie jest ich dziełem, ale jest ich triumfem. Nazywamy wreszcie te pojęcia żydowskimi, ponieważ przez użycie tego niewymyślnego określenia czynimy je nienawistnymi. To jest manewr wojenny, a my prowadzimy wojnę. Ale dajmy już temu spokój. Co się tyczy naszych pretensji, są one jedynie rozwinięciem tego wszystkiego, co ci już wyjaśniłem: Żyd jest symbolem człowieka, który zamiast przyjąć zasady irracjonalne, bez których społeczeństwo nie może istnieć, zgadza się na to jedynie, co jest wyrozumowane. Zamiast stawiać zagadnienia na tle historii, na tle narodowości, stawia je w absolucie: sprawa Dreyfusa, sprawa abisyńska: zamiast mistycznego posłuszeństwa władzy, zgadza się jedynie na posłuszeństwo świadome, zamiast podziwiać państwo jako ideę transcedentalną i niemal boską, w której jednostka zgadza się zniknąć, uważa je za zbiór jednostek, z których każda obdarzona jest świadomością i ma prawo żądać rachunku. Czyż już ongiś nie pojmował on stosunku do Boga jako swego rodzaju socjalnego kontraktu? Powiedziałbym, że Żyd to zaprzeczenie żołnierza, a uosobienie cywila, to typ obywatela, a zaprzeczenie poddanego. A przecież nie masz społeczeństwa bez poddanych. DELENDA CARTHAGO.

—  Może zgodziłbyś się z określeniem Renouviera, który powiedział kiedyś — zresztą w formie pochwały — że Żydów cechuje prawość, a nie ślepe oddanie się, które jest istotnie czymś irracjonalnym. Zdaje się, że tym razem zrozumiałem twoje stanowisko, lecz chciałbym ci zadać jeszcze jedno pytanie. Zarzucasz Żydom, że kochają Francję intelektualnie, a brak im przywiązania fizycznego. Czy wyobrażasz sobie, że ty jesteś do Francji przywiązany fizycznie? Przecież wszystko, o czym tu mówiłeś, było powiedziane w imię niesłychanie abstrakcyjnej ideologii. A gdyby tę ideologię, która jest ci tak droga, jakiś inny kraj przyjął, czy nie stałby ci się nieskończenie bliższy niż Francja, która tę ideologię odrzuca?

—  Oczywiście, że nie kocham Francji jak królik swojej nory. Ludzie wykształceni nie mogą mieć tych instynktów i nie byłoby to zresztą pożądane. Ale twierdzę, że naród powinien je mieć, albo raczej wierzyć, że je ma. Gdyż naprawdę ich nie ma. Miłość do jakiegoś narodu nie ma nic wspólnego z rasą. Włoch Mazarini i Niemiec Maurycy Saski bardziej kochali Francję niż setki

prawdziwych Francuzów, Konetabl de Bourbon i Bazaine natomiast mieli w sobie najczystszą krew francuską. Wytworem rasy jest co najwyżej przywiązanie do miejsca urodzenia, do wioski rodzinnej. Wiem o tym wszystkim, wiem nawet, że nie ma rasy francuskiej. Lud jednak powinien wierzyć, że ona istnieje.

—  Przyznajesz, że nie jesteś fizycznie przywiązany do Francji, lecz nie wyznałbyś tego nigdy publicznie. Redaktorzy twojej „Action Francaise" nie przestają krzyczeć o tym, że należą do najczystszej rasy francuskiej, że dlatego właśnie kochają Francję, dlatego właśnie nie mogliby jej zdradzić. Gdybyśmy nie byli sami w pokoju, przyłączyłbyś się natychmiast do tego chóru rasistowskiego, choć razi was to niewygodne słowo.

—  Oczywiście. Przecież nie możemy mówić ludowi, że uczucia, które mu wpajamy, są dobre dla niego, ale nie dla nas. Czy mam cię uczyć, że polityki nie opiera się na prawdzie? Tak, krzyczymy, ze wszyscy Żydzi to zdrajcy i że ta garstka ludzi, która została na ziemi, chce zostać panami świata. Chyba nie sądzisz, że wierzymy w te brednie?

—  Podoba mi się, że to mówisz. Jeszcze ostatnie pytanie: Poprzez zwalczanie Żydów zwalczasz to wszystko, co przeciwstawia się panowaniu nad duchem. Czy nie powinieneś wobec tego prześladować ich również za wiele innych rzeczy poza ich politycznymi poglądami, czy nie powinieneś zwalczać zmysłu krytycznego, który rzekomo jest im również wrodzony? Niektórzy nie

chcą niczego przyjąć z zamkniętymi oczyma. Zwalczać wiecznego talmudystę, który nieuleczalnie wątpi, kwestionuje, roztrząsa?

Przede wszystkim, czy nie powinieneś zwalczać tego ich naukowego umysłu filozoficznego, którym dysponuje tylko niewielka część Żydów, ale liczba ta — jeśli uwzględnimy, jak mało ich jest w ogóle na ziemi — staje się naprawdę niepokojąca ze względu na swą jakość. Bergson, Freud, Einstein, Levy-Bruhl, Brunschivcg, Durkheim, Meyerson, i to w okresie zaledwie pół wieku!

— Zwalczać Żyda intelektualnie, jako intelektualistę? Tak czynią Nazi i my na to przystajemy całkowicie. Zgadzamy się również całkowicie, kiedy prawdę określa się jako to, co jest pożyteczne dla państwa, a kiedy wyszydza się „żydowską" prawdę Einsteina.

—   Która jest również prawdą Leibniza i Eulera. Ale zapomniałem: słowo „żydowska" jest tu tylko manewrem taktycznym. Wróćmy do twojej myśli zasadniczej. A więc zarzucasz Żydom, że uczą ludzi używać tylko tych więzów, które świadomie wybierają," ty zaś zmierzasz do tego, aby człowiek nie miał innych odruchów niż zwierzę, a więc absolutnie nie przemyślane, albo gdy się jednak kiedyś nad nimi zastanowi, aby uznawał je za określone wyłącznie przez glebę, przez rasę, przez historię — krótko mówiąc, przez warunki od człowieka niezależne, na które jego wola nie ma żadnego wpływu; czyli chcesz, żeby człowiek uważał się za wiecznego niewo¬nika swego pochodzenia i wyjście poza nie uważał za niemożliwe.

— To jedyny sposób utrzymania go

w karbach, zapewnienia ładu społecznego.

—  „Porządku".

—  Porządku, z którego raczysz szydzić. Jeśli człowiek pomyśli tylko, że za sprawą woli może zmienić warunki, w których żyje, zarówno społeczne jak duchowe — jedne wynikają z drugich — niepewność będzie groziła stale.

—  Jeśli chodzi o klasę, do której należysz, jasno dostrzegam, że chciałbyś tego uniknąć. Uważam jednak, że powinienem ci jedną rzecz powiedzieć. Choćbyś nawet wymordował wszystkich Żydów, nie zmusisz   nigdy   człowieka,   aby   uwierzył w to, że jego myśli są zdeterminowane i że nie ma on możności wolnego wyboru. Wiara w wolność wyboru w tej dziedzinie do tego stopnia określa istotę moralną, że niwecząc tę wiarę, niweczy się człowieka jako takiego. To samo mógłbym powiedzieć o sprawiedliwości społecznej: możliwe, że naród  Proroków sformułował jej  pojęcie

z wyjątkową surowością, niemniej jednak prawdą jest, że pojęcie to jest od wieków wyryte w sercu wszystkich istot ludzkich, nawet w sercu tych, dla których jest niewygodne,  i  będzie  istnieć  nadal,  choćbyś zniszczył   cały    ten    naród.    To    samo z   pojęciem   prawdy.   Możesz   pluć   na prawdę Einsteina i kazać upiec wszystkich jej wyznawców, a nie osiągniesz tego, aby człowiek nie zestawiał swych hipotez z rzeczywistością i nie nazywał prawdziwymi tych, które są z nią zgodne, a fałszywymi — niezgodnych z nią. Wreszcie, możesz sto razy wychwalać państwo-molocha, obciąć język tym, którzy podkreślają cele jednostki, nie zmienisz faktu, że jednostka istnieje, że tylko ona jedna istnieje i że ty sam nie przestajesz się z nią liczyć choćby tylko po to, aby przeszkodzić jej w myśleniu. To, co   chcesz  zniszczyć,   to   najistotniejsza treść ludzkości.

— Otóż i twoja śmieszna wiara w przyrodzoną dobroć człowieka. Wolność wyboru! Jak gdyby Ateńczyk czy Rzymianin mógł powziąć mysi nawet o przyjęciu innej narodowości, której ideały wydawały mu się wyższe. Sprawiedliwość społeczna! Jak gdyby niewolnik z XI wieku domyślał się jej istnienia, jak gdyby sądził, że los jego może być inny niż jest. Pojęcie prawdy! Jak gdyby istniało u dzikich. Indywidualizm! Jak gdyby w przeszłości, przed katastrofą 1789 r., znane było coś innego niż wola państwa. Jedynie twoje pragnienia są podstawą tych ..wiecznych" prawd.

— Opieram się na historii. Ludzie zawsze uznawali wolność wyboru w dziedzinie myśli: zmiany wyznania, jeśli nie narodowości, me są zjawiskiem nowym. Przewroty społeczne istniały zawsze; dowodzi to, ze uciśnieni nigdy nie uważali swego losu za naturalny. Pojęcie prawdy istnieje również u dzikich. Gdyby ze względu na dobro gromady pogodzili się z określeniem przedmiotu białego jako czarnego, to jednak nigdy nie będą uważali tego kłamstwa za prawdę. Na to trzeba pewnego zwyrodnienia naturalnych instynktów, które zdarza się tylko ludziom na wysokim stopniu rozwoju. Te teorie, mówił Wolter, stworzyli ludzie, którzy umieją myśleć za tych, którzy wcale nie myślą. Co do żądań, aby jednostka nie zatracała swej indywidualności w ramach państwa, to były one formułowane przez wszystkie parlamenty w dawnej Francji, a w Anglii zaczęto je realizować już w Xlii w. Co więcej, wy pierwsi oznajmiacie nam. ze prawa człowieka są truizmem moralności ludzkiej, która od wieków trwa w świadomości ludzkiej.

Jesteśmy ludźmi tak, jak i oni. I tak jak oni mamy członki. Cierpieć umiemy tak jak oni... — I Rewolucja nie wynalazła niczego nowego.   Jest   wiele   odwiecznych   dążeń w sercach ludzkich, których nie można było zniszczyć, gdyż nie czekano na ciebie, aby próbować to uczynić! Na te prowokacje autokrata wybuchnął:

— Nie zniszczono ich gdyż stosowano tylko półśrodki zamiast na serio zabrać się do wychowania ludzi. Jeśli raz na zawsze wypędzilibyśmy z Francji wszystkich żydowskich lub zażydzonych wychowawców, wypalilibyśmy rozpalonym żelazem tę gangrenę rewolucyjną, jaką jest uniwersytet, spalili wszystkie pisma głoszące niezależność myśli od Montaigne a poprzez Kartezjusza do Micheleta. jeśli narzucalibyśmy aż do zaczadzenia ideę posłuszeństwa w książkach, prasie, teatrze. kinie, na plakatach, przez radio, jeśli karalibyśmy rodziny wychowujące dzieci inaczej, krótko mówiąc — jeśli postępowalibyśmy tak, aby dziecko nigdy nie usłyszało o wolności, sprawiedliwości i prawdzie, wówczas zapewniam cię, że samo tych pojęć nie  wynajdzie i w drugim czy trzecim pokoleniu skończylibyśmy z indywidualizmem jednostki, który jest klęską ludzkości. Ale na to potrzeba metody i pięści.

— Widzę konsekwencje takiego programu. Gdyby wybuchła wojna między Francją rewolucyjną a narodowosocjalistycznymi Niemcami, życzyłbyś Niemcom zwycięstwa.

— Z całego serca, i jako oficer zrobiłbym wszystko, żeby im pomoc.

— Wydając Francję nieprzyjacielowi?

— Zbawiając ją.

Inżynier przerwał rozmowę, ale zrozumiał, że między tą moralnością, którą reprezentuje jego kuzyn, a jego własną, wszelkie porozumienie jest niemożliwe i że jeden z nich musi zabić drugiego. Carcassone, październik 1941 r.
--- Koniec cytatu ---

pedro:
Pieprzenie straszne. Żydzi jako grupa ludzi którzy niosą wolność, bo są oderwani od patriotyzmu etc? Powiedz to w Izraelu to cię ukamienują.

I że niby kto tu na forum ma takie poglądy? Jakie zresztą, tego Francuza kolaboranta-wannabe czy tego drugiego, zapewne naiwnego wyznawcę idei wyklutych w Le Droit Humain?

Pan Patryk:
Mowie nie o antysemityzmie (a ze to brednie to chyba tlumaczyc nie musze), chodzi mi raczej o przedstawianiu dobra wspolnego nad dobro jednostki. Z drugiej strony Ty przeciez chyba zawsze wybralbys dorbo jednostki? Albo napisze inaczej - wolnosc jednostki?

Xtense:

pedro:
Owszem, wybrałbym wolność. Ale też nikogo nie zmuszałbym do bycia wolnym, bo niektórzy świadomie wybierają niewolę (to też jest przejaw wolności) i są szczęśliwi mogąc o niczym nie decydować. Dlatego taki harmonijny był właśnie feudalizm, któy mimo wszystko przetrwał prawie do XIX wieku.

X --> nic nie widzę na tym obrazku, co to?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej