Off-Topic > Pogawędki

Najgłupsza inwestycja

<< < (23/24) > >>

trzy86:
Kontekst man, kontekst. To, oczym ja piszę, ma nieco inne przeznaczenie.

Durbik:
No ale to nie chodzi o przeznaczenie, tylko o ciężką kasę która twoi rodzice na to wydają. A jak ci się znudzi, to kasa pójdzie w tzw. pizdę i paszczę. Bo nie każde kupowanie sprzętu to inwestycja w przyszłego mistrza świata.

trzy86:
Akurat taniej ode mnie zmontować jest naprawdę ciężko. To jak z samochodem sportowym, ni ma za grosze. Zresztą większość zarobionych pieniędzy pójdzie w pizdę i w paszczę, bo nie zamierzam żyć tak, aby jak najmniej stracić. Pieniądze są po to żeby dawać przyjemność. Ja wydałem na rower, kto inny na łażenie po klubach a jeszcze inny na tuning swojego kaszlaka. Wszystko w pizdę pójdzie mój drogi.
Poza tym zrezygnowałem niedawno z tego sportu. Pieniędzy nie żałuję bo zyskałem coś, za co nie zapłacisz nawet kartą mastercard. Tyle. Nie wiem dlaczego niektórzy są uczuleni na zbytek. Zbierałem parę latek, wydałęm na co miałem ochotę. Równie dobrze mógłbym to wydać na np. antyki. Jeśli kupiłbym, dajmy na to, piękny angielski kredens to napisałbyś, iż masz kredensik z mebli emilia który jest 10 razy tańszy, a jesteś z niego zadowolony? Jakoś nie mogę zrozumieć tego toku myślowego.

Durbik:
Nie jestem myslę uczulony na zbytek, sam mam kilka zbytkowych rzeczy które mógłbym kupić taniej. Tylko że u mnie to drobiazgi i zawsze za własnołapnie zarobioną flotę. Ale to nie chodzi o to, żeby wszystko kupić jak najtaniej. Chodzi raczej o to, żeby ten niekonieczny do życia i w jakimkolwiek stopniu luksusowy sprzęt posłużył do czegoś więcej niż do chwilowej zabawy. Jak kupujesz antyk, to ma on pewną rosnącą wartość, rower - wybacz - nie ma. Pewnie, są rzeczy których na pieniądze się nie da przeliczyć... Pewnie nabrałeś kondychy itp itd. Ale to samo można zrobić biegając codziennie po schodach za free.

Nie zrozum mnie źle - jak jest kasa, to trzeba ją wydawać. Też chciałbym mieć pewnie fajny rower, a także mnóstwo innych rzeczy. Tylko mi osobiście byłoby staruszków moich bardzo szkoda, bo zapierdalają jak dzicy na tą całą kasę - a żyłowanie ich dla kaprysu poniekąd to nie jest jakiś odruch współczucia. Za młodzi jesteśmy żeby mieć jakieś poważne inwestycje na myśli, więc po co tracić czas na niepoważne. IMHO rower droższy niż 1000 zł, deskorolka, takie tam bzdurki to inwestycja niepoważna, bo służy tylko rozrywce. To samo super hiper zestaw kina domowego... To tylko moje zdanie osobiste.

Jeśli zaś tata jest CEO a mama wzięta panią psycholog i zarabiają 4329807429837 $ na minutę, to nie ma sprawy. Ja nie mam takich i póki sam nie zarabiam na tyle, żeby moje zachcianki zaspokajać, póty nie bedę miał czelności ich prosić o więcej niż jest mi rzeczywiście potrzebne.

Może też być tak, że już sam zarabiasz na ten rower, wtedy zwracam honor i się nie wpierdalam z nosem ot co.

pedro:
No, a za kompa i neostradę kto Ci zapłacił, żebyś mógł w civ3 po mejlu grać, hihi? (wysłałem Ci tam sejwa, ale gg mi padło).

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej