Autor Wątek: Dawno, dawno temu...  (Przeczytany 5336 razy)

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Dawno, dawno temu...
« dnia: 2004-12-15 (Śro), 17:04 »
W tym topicu chciałbym kontynuować chlubną tradycję pisania opowieści na zasadzie postów ;)

RULES:[/span]
1. Piszemy RAZ DZIENNIE.
2. Piszemy OPOWIADANIE, nie offtop (ewentualne komentarze proszę w nawiasach or smthn)
3. Moderatorzy mają bezwzględny ( ;) ) nakaz wycinania wszelkich postów nie zawierających fragmentu historyjki
4. Moderatorzy mają bezwzględny ( ;) ) ZAKAZ zamykania tego topicu, jeśli się rozkręci ;)
5. Tematyka dowolna, ale proszę zostać w dobrym smaku. Rzucanie mięchem niemile widziane (chyba, że jako dialog jednej z postaci ;) Ale bez przesady. ).

Zanotować należy, iż oficjalnym moderatorem tego topicu zostaje [span style=\'font-size:14pt;line-height:100%\']Sah
.

A więc, zaczynamy.

_________________


Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w pewnej wiosce, żył sobie Albert - pastuszek owiec i programista. Był bezdzietny, samotny, lecz miał kilku przyjaciół. Zajmował się głównie wyprowadzaniem owiec i pisaniem w C++. Pewnego pięknego dnia, gdy słońce miało zachodzić za pagórki...
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #1 dnia: 2004-12-15 (Śro), 17:34 »
...poczuł coś dziwnego, jakieś dawno zapomniane wspomnienie. Przypomniał sobie jak dawno temu, podczas podobnego zachodu słońca złożył pewną obietnicę której nigdy nie dotrzyamł. Wiele lat wcześniej jego nie żyjący już przyjaciel dał mu na przechowanie pewne pudełko i wymusił na nim obietnicę dostarczenia go do miasta z któego pochodził. Sęk w tym że Albert nie był właściwie pewny skąd jego przyjaciel pochodził, do tego przypomniał mu się jeszcze jeden drobiazg.
   -Co ja zrobiłem z tym gratem ? -Pomyślał drapiąc się po włosach. - Czyżbym zostawil w poprzednim mieszkaniu ? Ale przecież tam zostawiłem tylko gołe ściany i dziury w podłodze. Pewnie jest u ciotki w piwnicy, przejdę się i zabiorę, to chociaż sprawdzę co było w środku.   Przestał się drapać, wyjął rękę z kieszni i ruszył do domku swojej starej ciotki, która nie programowała w C, nie hodowała owiec, ale miała kozę, więc bardzo tę ciotkę lubił.
"Obvious with hindsight !"

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #2 dnia: 2004-12-15 (Śro), 17:57 »
Po zakończeniu obowiązków w postaci zaprowadzenia owiec do zagrody i zresetowaniu komputera poztanowił odwiedzic ów ciotkę, która mieszkała w sąsiedniej wsi. Idąc tak polną drogą kontemplując, wśród kłosów żyta i pszenicy, których falowanie przecinała purpura i ciepło zachodzącego słońca  obaczył w oddali mały drewniany dom - dom jego ciotki o kojącym uszy imieniu Gryzelda.
Ciotka, która znając kunszt i finezję Alberta w hodowli owiec była przychylna młodzieńcowi. Powiedziała mu gdzie schowała owy grat, mówiąc:
-"Jest on w mojej piwnicy, ale sam będziesz musiał po niego pójść" Dając mu w tym samym momencie mały miedziany kluczyk do drzwi za schodami...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-15 (Śro), 17:59 wysłana przez Kore »

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #3 dnia: 2004-12-15 (Śro), 18:40 »
Albert schował go do kieszeni poczym głośno przełknął śline.
- Glup! Skoro to piwnica to zapewne jest tam ciemno... - burknął i oddalił się w kierunku schodów za którymi znajdowały się potężne, metalowe drzwi.
- Raz Kozie Śmierć! - pomyślał przekręcając klucz w zamku. Schodząc w dół krzyknął jeszcze do Ciotki:
-Jak nie wróce za pół godziny to znaczy, że albo się dobrze bawię, albo spotkało mnie coś strasznego.
Było tak jak podejrzewał Albert, w piwnicy nie było światła. Ogromne wnętrze rozświetlał tylko skromy promień światła znajdujący się na końcu długiego korytarza zagrodzonego stertą gratów. Naszego młodego programistę ogarnął strach. I słusznie bowiem pomieszczenie, w którym się znajdował wyglądało naprawdę mrocznie.
- Nieee, nie ma co. Ja tu dłużej nie zostaje - pomyślał i rzucił sie do ucieczki. Nagle piwnice przepełnił niesamowity huk. Potężne drzwi zatrzasnęły się. Albert w pośpiechu sięgnął po klucz, który powinien znajdować się w kieszeni. Niestety klucza już tam nie było. Kieszeń była dziurawa...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-15 (Śro), 18:42 wysłana przez Steffek »

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #4 dnia: 2004-12-15 (Śro), 19:30 »
-O NIE! - Krzyknął Albert - na wszelkie algorytmy, jestem zgubiony - W Piwnicy było ciemno straszno. Padł na ziemię i zaczął szukać kluczyka, który musiał leżeć w koncu na podłodze. Czołgał się więc oi szybko poruszał rękami jeżdżąc po drewnianej podłodze...
-AAAA- Krzyknał ponownie gdyż w ręke wbiła mu się nielada drzazga.
-Co teaz co teraz- mruczał pod nosem...

Mr Wawanaw

  • Gość
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #5 dnia: 2004-12-16 (Czw), 09:13 »
...mruczał pod nosem Albert. Nagle poczuł dziwne ciepło na swoim karku. Jakby ktoś sapał. Nie zdążył się odwrócić, gdy WTEM coś dziwnego dobrało mu się do dupy.
- O Jezukurwa!
Albert wyrywał się jak tylko mógł, użył całej swojej mocy, ale na próżno. Na szczęście dla niego, zemdlał, więc nie przeżył całego koszmaru. A napastnik pastwił się nad jego odbyciarą całą godzinę, po czym po paru orgazmach usnął. Dzień później Albert obudził się. Leżał spętany jakimś sznurem, a nad nim stał...

(koment ode mnie - bez głupich żartów proszę, zwłaszcza o mnie)
« Ostatnia zmiana: 2004-12-16 (Czw), 09:14 wysłana przez Mr Wawanaw »

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #6 dnia: 2004-12-16 (Czw), 12:34 »
...mężczyzna w średnim wieku, wyglądający jak wojskowy przebrany za cywila.
-Sssoojess ? - Zapytał jeszcze nie do końca przytomny, za to mocno obolały chłopak.
-Wybacz mi ten atak z zaskoczenia młody człowieku, ale było to konieczne. Musieliśmy wprowadzić do twojego organizmu kilka nanomechanizmów, a ten sposób był najprostszy.
-A nie można było jakoś delikatniej ?
-Można, musiał byś łyknąć kilka pigułek, ale są strasznie gorzkie, a wszyscy moi podkomendni wolą tą metodę. Czyżby tobie się nie podobała ?
-Rozwiąż mnie, żebym mógł przegryźć ci gardło. - Powiedział lekko zirytowany programista. -Jeżeli zaraz nie rozładuję narastającej we mnie wściekłości chyba zwariuję.
-Nie denerwuj się młody człowieku, kiedy dowiesz się czemu tak postąpiliśmy na pewno się uspokoisz, a nawet pewnie będziesz duzny z tego że to ciebie wybrano.
-No to weź pan powiedz do czego jestem wam aż tak bardzo potrzebny że musieliście mi z tyłka zrobić autostradę.
« Ostatnia zmiana: 2004-12-16 (Czw), 12:34 wysłana przez Crask »
"Obvious with hindsight !"

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #7 dnia: 2004-12-16 (Czw), 13:40 »
-Widzisz chłopcze, powiedział -Ten drobiazg, którego szukasz jest barzdzo ważnym artefaktem, posiada on wielką moc, tylko człowiek o czystym sercu i z paczką czipsów może dostarczyć artefakt do miasta, a następnie go użyć przeciwko złemu...
-Co jest złe? zapytał chłopak, z trudem wstając z ziemi.
-Dowiesz sie w swoim czasie, a teraz idź i podnieś artefakt - mówiąc to pokazał palcem na błyszczący żółty snob śwatła wydobywający się spod starej ścierki.
Chłopak z ciekawością podniósł ścierkę - to co tak błyszczało to były płatki goldflakes(???).
-To ma być to? spytał z dziwną miną.
-Nie do ch...a wacława- to moje śnadanie, to czego szukasz leży obok!!!!
Kątem oka tuz obok płatków goldflakes, zobaczył ów przedmiot, który przyćmiły swoim blaskiem midowe płatki...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-16 (Czw), 13:42 wysłana przez Kore »

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #8 dnia: 2004-12-16 (Czw), 16:34 »
...był to podłużny kontener, zawierający w sobie jakiś fioletowy płyn.
-Co to ma być?
-To jest coś, czego państwa ościenne szukały przez ostatnich kilkanaście lat, inwigilując wszystkich i wszystko. Twój przyjaciel był agentem WTKSPLC-931/3, który miał za zadanie dostarczyć to w bezpieczne miejsce. Wiedząc, że drogi niewątpliwie są obstawione, postanowił ci to powierzyć.
-Ale co to jest?
-Nasi naukowcy głowili się nad tym przez wiele lat. Ma właściwości wielu znanych nam dzisiaj trucizn, ale człowiek od nich nie umiera, lecz - właśnie odwrotnie - poprzez pozorną śmierć, trwającą 4 tygodnie, człowiek przestaje się starzeć.
-Ale CO TO JEST!?
-Jest to preparat TX-395 o kryptonimie NALEWKA ŚLIWKOWA.
-Hmm... to może wyjaśniać, czemu ciocia wygląda wciąż tak samo...
-Zostałeś wybrany, ponieważ tylko twój umysł zdoła wytrzymać modyfikacje, jakie wprowadziliśmy do twojego nanochipu. Chip wzmocni twoją zdolność postrzegania, ulepszy pamięć, a ponadto wzmocni potencję.
-Ale dlaczego ja?
-Taki nadmiar potencji zniszczył już niejednego. Ty, jako zaprawiony do nudy i pomysłów rozsadzających głowę (ciężko jest programować mając owce do pilnowania), nie użyjesz źle tej mocy.
-... No dobrze. Co mam zrobić?
-Masz zadanie. Musisz zabezpieczyć kontener, wyjechać z miasta i przetransportować to d-AKH!!?
Rozmowę przerwał umięśniony koleś,  duszący generała sznurkiem do bielizny. Generał wyrwał się i krzyknął:
-UCIEKAJ! RATUJ TX!
Albert...
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline SeeM

  • +
  • Wiadomości: 444
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #9 dnia: 2004-12-16 (Czw), 17:25 »
... porwał wypełniony tajeniczym płynem pojemnik i w tej samej chwili, wykorzystując ugięcie kolan, rzucił się w kiedunku drzwi. Nie wiedział co zamierza - dostrzec w biegu kluczyk, staranować je, czy skryć się w ciemnościach licząc na nieuwagę zajętego duszeniem mordercy. Po dwóch krokach ujrzał światło zasobą i własny cień na pancernych drzwiach. Przyzwyczajone do ciemności oczy przestawiły się nagle na dzienny tryb pracy. Odruchowo wytężył wzrok, ale pomieszało to do reszty doznania i padł jak długi na ziemię, potknąwsz się na stercie gazet. Połyskujący pojemnik potoczył sie w stronę wyjścia.
W tej samej cgwili niesamowita gra świateł i cieni wypełniła pomieszczenie - przeleciała nad nim jaskrawa kula, która minęła go i ze świstem uderzyła w drzwi, wyłamując je z zawiasów i wyrzucajć w stronę schodów. ...
emerytowany skryba BCK
Secondary Electron Emission Mass Spectroscoper

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #10 dnia: 2004-12-16 (Czw), 18:20 »
...
- O Ja cie kurde Dobre... -zakrzyknął Albert - Szybko pochwycił butelke i wybiegł przez dziurę, która jeszcze przed kilkoma nanosekundami byla drzwiami, na zewnątrz zobaczył, jeszcze 2 takich osilków jak ten który dusił generała - "Co robic, co robić??" - Myślał nasz młody bohater. W tej samej sekundzie kątem oka zobaczył kij od szczotki której jego ciotka uzywała do zabijania szczurów biegających po jej domu w co drugą parzysta niedziele miesiąca nieparzystego. Wiedział co miał z nią zrobić, chwycił ją w rękę i...

Offline TomisH

  • +++
  • Wiadomości: 2 030
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #11 dnia: 2004-12-16 (Czw), 19:19 »
Usłyszał zgrzyt. Kij od szczotki okazał się dźwignią. Albert jeszcze wprawdzie nie wiedział co uruchomił ale był dobrej myśli. Pomiędzy jego nogami pojawiła się świetlista szczelina. "Fajne!" pomyślał po czym plasknął na glebę odrzucony siłą otwierającej się klapy. Osiłkowie stali jak zaczarowani spoglądając w stronę wynurzającego się na hydraulicznym podnośniku Megazorda™. Kiedy Albert jednym megasusem zasiadł za jego sterami zdołali jedynie krzyknąć "OżeszQ!" bo potem ogromna mechaniczna noga zrobiła z nich dżem hemoglobinowy.
-(\(\ ========================= /)/)-
-(._. ) -=-.....The Atomish Bomb......-=- ( ._.)-
(')(')_) ====================== (_(')(')
http://Gamikaze.pl

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #12 dnia: 2004-12-16 (Czw), 19:48 »
- Ueh! Uehu! Huhuhuh! Hahah! Jestem, jestem niepokonany! - wykrzynął
Albert miał racje. Jak się okazało nanomechanizmy wprowadzone do jego ciała dwały mu niesłychaną moc. W połączeniu z megazordem™ praktycznie nie miał sobie równych.
- Hmmm, dostarczenie tej śmierdzącej cieczy może poczekać, teraz mam inne rzeczy na głowie! - pomyślał młody megapasterz i udał się w kierunku najbliższej metropoli "Bloonohmod city". Podróż zajęła mu tylko 30 sekund. Już po tym krótkim czasie mogł cieszyć się wspaniałościami Bloonohmod City. Nagle jedank usłyszał donośny ale powolny głos w swej głowie:
- Albeercie! Albeercie. Czy tą ścieeżką chceesz krooczyć? Czyy wystaarcza cii płyciznaa?
-Kto to?! Co to?! UCISZ SIĘ GŁUPCZE ALBO ZNAJDĘ CIE I ZETRE NA PROCH!!!!
- Twooja mooc przeesłoniłaa ci praawdziwe waartości? Spodziewałem się, że jedyynie paasterz-proogramistaa maaa na tiiile silnyy umyysł by oprzeeć się złuuu...
- MILCZ! NIE JESTEM ZŁY! TY POPROSTU ZAZDROŚCISZ MI! Tak w ogóle to przecież nie zrobiłem jeszcze nic złego...
- Zgaadza się. Alee nie zrobiłeś także nic dobreego. A już myyślami uuciekaasz do uuciech dooczesnych, zamiaast zająć sięę misjąą
- A co ty mi będziesz kazania prawił?! Kim ty w ogóle jesteś?! Ech... Co ty możesz wiedzieć o nas biednych pasterzach-programistach? Nigdy nie miałem dziewczyny! A teraz mam na to szanse więc STFU!
- Too twooje życie. Niee mogę niic zrobić. Wieec tylko, żee twoją ideealną mooc doopełniaa ten megazord™. Gdyy ci go zaabraknie będzieesz równieeż silnny, ale beez odpowieednich treningóów nie dasz raady pookonać wrooga!
- STFU!
Po tej krótkiej wymianie zdań tajemniczy głos przestał nękać Alberta. Ten zaś zatopił się w rozkoszach Bloonohmod City...

(Trochę się rozpisałem...  :phpbb_icon_rolleyes: )


Offline Bienio

  • +
  • Wiadomości: 820
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #13 dnia: 2004-12-16 (Czw), 21:34 »
Wszyscy ze strachem patrzyli na wielkiego Megazorda. Albert zaczął myśleć o tym co może zrobić ze swoją ogromą mocą. Zniszczy Bloonohmod city i tym samym ostrzeże państwa iż jest niepokonany. Wtedy dadzą mu to co tylko zapragnie.
Jak pomyślął tak uczynił. Ślepy na cierpienia ludzi zaczął niszczyć miasto.
W końcu zaczęło być "gorąco". Na niebie pokazały się helikoptery które ostrzeliwały Megazorda. Ten jednym ruchem zniszczył wszystkie nadlatujące maszyny. Niszczył wszystko.
-Poooożałuuuujesz tegooo Albeeercie!- odezwał się głos w jego głowie.
-Niby czemu? A zresztą zamkinij się.
-Czytaaaam w twooooich myślaaach i wieem że zapragnałeś rządzić światem. Jednak jeśli TX-395 wpadnie w nieeepooowołane ręce nigdy już naaawet nic nieee zaaaprogramuujesz
Zatrzymał megazorda. Teraz nie miał w głowie programowanie lecz gdy usłyszał o TX-395 zaczął się przez chwile zastanawiać.
-O co ci chodzi?! Ten płyn może poczekać! Z resztą co może dać człowiekowi to że nie bedzie się starzał? Nieśmiertelny nie będzie.
-Muusisz zdooobyć TX-395. Muusisz...
Nagle aAlbert poczuł iż coć w niego walnęło. Zauważył też olbrzymie wgniecenie w pancerzu Megazorda. Zdziwiony mocą tego uderzenia odwrócił się by zobaczyć kto go tak rąbnął. Zobaczył...

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #14 dnia: 2004-12-17 (Pią), 12:34 »
...wyrwę w powietrzu. Bardzo tym zdziwiony, zszedł z fotela i podszedł do dziury. Nagle Megazordem coś targnęło, a Albert wyleciał przez dziurę, leciał 20 metrów do ziemi i... obudził się. Leżał w piwnicy z tyłkiem okropnie bolącym, buteleczką TX-395 pod ręką i twarzą w podłodze. Wstał, trzęsąc się. Generał już nie żył - napastnika nigdzie nie było. Wyrwa w drzwiach sugerowała, że to wszystko zdarzyło się naprawdę... ale może nie do końca? Wyszedł z piwnicy i ujrzał przerażający widok. Megazord leżał powalony i rozwleczony na części, a w koło z cicha trzaskały płomienie. Zobaczył kartkę przyczepioną do drzwi. Zerwał ją i zaczął czytać: "W pierwszy dzień po wszczepieniu nanochipa mogą występować halucynacje. Musisz we własnym zakresie stwierdzić, co jest rzeczywistością, a co wytworem umysłu". Zatrząsł się.
- To dlatego miotła tak nagle zmieniła się w dźwignie... a może ja dalej leżę w piwnicy? Trzeba to sprawdzić. Albert...
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline TomisH

  • +++
  • Wiadomości: 2 030
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #15 dnia: 2004-12-17 (Pią), 13:39 »
...zaczął szukać powidły śliwkowej. "Jeżeli to prawdziwa piwnica to gdzieś tu być musi". Przeleciał po półkach: "Kiszone, kiszone, kiszone, oczy, kiszone, kiszone, o jest!" - znalazł słoik ze śliwkową mazią. Odkręcił wieczko aby sprawdzić czy to mimo wszystko nie przewidzenie, wziął trochę na palec i wetknął do ust. "Kwaśne, ale w tłoku ujdzie."
-(\(\ ========================= /)/)-
-(._. ) -=-.....The Atomish Bomb......-=- ( ._.)-
(')(')_) ====================== (_(')(')
http://Gamikaze.pl

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #16 dnia: 2004-12-17 (Pią), 13:56 »
Gdy Albert znalazł to co chciał, wyszedł z piwnicy mając mętlik w głowie, jego ciotki nie było w domu, nie było nikogo, megazorda pokrywała trawa i mech. Wtem do głowy jak piorun wpadła mu przerażająca wizja - wszystkie jego owce zostały wybite co do do ostatniej żyjącej owcy. Adrenalina zaczęła działać- serce waliło jak oszalałe, ze strachu nie mógł oddychać - pobiegł na swoją farmę.
Gdy dobiegł zobaczył to czego nie spodziewał się w najgorszych snach - szczątki owiec porozrzucane były na całym podwórku, co poniektóre były ponabijane na pal, a ogółem wyglądało to jak niezły burdel. Wbiegł do domu i ujrzał, że ukradziono mu jego jedyny komputer- Atari...
-NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! Zemszczę się zaczął krzyczeć w metafizycznej agonii Nie dość, że moje kochane owieczki to jeszcze komputer....
W tem w jego głowie znowu odezwał się głos...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-17 (Pią), 13:57 wysłana przez Kore »

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #17 dnia: 2004-12-17 (Pią), 14:20 »
- Twooje seerce złoością jeeest przeepełnione, jeednak zwaaż na to, żee jeeszczee niee wszystkoo straacone...
- Jak to?! To znowu ty?! Myślałem, że to tylko halucynacja... chociaż rzeczywiście... Jak wytłumaczyć zniszczonego megazorda? A co tam! Co ja się będę przejmował ktoś zniszczyłcały mój dobytek!
- Naastępstwoo to reealnee teegoo coo byyło nieedopuszczaalne. Siiłyy twee w praawdzie juuż osłaabionee, leecz mooże teraz odwróócisz się naa doobrą stronee?
- A więc to tak draniu! Niedaruje ci tego! To zrobiłes ty, by dał się tobie zmanipulować? Myślisz, że jestem głupi? Może nie mam już megazorda, ale jestem na tyle potężny by cie znaleść i skopać ci tyłek! Ha!
- Roozuum twóój bruudnyy jaak z szaambaa wooda. Mooże zaamiast krzyyyczeeć na mnie poszuukasz praawdziweeego luudzkoości wrooga? Naa niic w tyym przyypaadku mojee gaadanie, staaanie sięę i taak to co się staanie. Ostaaatnia maa raada, najpieerw spełnij woolee sąsiaaadaa.
- Heh, na rymowanie się pajacowi zebrało... Mam swój rozum i nie będę się słuchał jakiś głupich halucynacji...
Tak więc Albert zaczoł się zastanawiać co dalej ma ze sobą uczynić. Stracił wszystko czego dorobił się przez całe swoje życie. Po długich rozmysłaniach postanowił jednak najpierw zająć się sprawą TX-395...

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #18 dnia: 2004-12-17 (Pią), 19:09 »
... Spojrzał na butelkę i pomyślał - "Kurcze to w koncu może być dobre" - Po czym odkręcił butelkę. Nagle jak nie błysneło jak nie huknęło, wokoło zaczął się unosić dym, smród był straszny. Oślepiony Albert padł na ziemię - "Co mnie podkusiło co mnie podkusiło" - Różne myśli biegały mu po głowie. Próbował zakręcić butelkę, jednak ta nie chciała się dać zakręcić. Nagle poczuł coś dziwnego jakby zaczął spdać... I ponownie obudził sie w tej samej piwnicy tak samo wypięty z tak samo bolącym jak ostatnio tyłkiem, zakręconą butelką TX-395 pod ręką. "Cholera znowu halucynacje" - Pomyślał, aż tu nagle...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-17 (Pią), 19:09 wysłana przez RioT »

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #19 dnia: 2004-12-17 (Pią), 19:22 »
...zebrało mu się na wymioty. Z trudem udało mu się wstać i znaleźć jakieś wiadro. Wymiotował długo i obficie, gdy skończył zauważył że w wiadrze coś płyta, jakaś kapsułka, albo pojemniczek. Jako że nie przypominał sobie żeby łykał jakieś metalicznie polyskujące pojemniczki postanowił przemóc obrzydzenie i wyłowić to coś. Po wyciągnięciu okazało się to być sporą, matalową kapsułką przypominającą nieco pomniejszone pudełeczko z kinder jajka. Jako że nie bardzo wiedział co innego mógł by zrobić otworzył  ją. W środku był list:
Otrzymał pan tę wiadomość ponieważ jest pan osobą niezwykłą. Potencjał pański jest marnowany a talenty niewykorzystywane. Jeżeli chce się pan dowiedzieć jak można prawdziwie je eksploatować proponuję panu wstąpienie do "Obrządku Czarnej Litery". Może się pan zgołosić i dowiedzieć czego od pana wymagamy na miejscu.
Adres : Ul. Mrocznych stowarzyszeń 16. Budynek łatwo znaleźć, to wysoka, czarna wieża którą widzieć mogą jedynie wybrani.

*W każdy piątek darmowy szwedzki stół, a codziennie o 17 herbatka dla członków*


-I co mam teraz zrobić ? -Zaczął się zastanawiać nasz bohater...
"Obvious with hindsight !"

Offline Bienio

  • +
  • Wiadomości: 820
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #20 dnia: 2004-12-17 (Pią), 22:22 »
Spojrzał na TX-395. Zdawało się że cały świat zwariował. Jak zniszczopno Megazorda? Co się stało z tymi co chcieli ukraść TX-395 i najważniejsze- czemu nie ukradli TX-395? "Dziwne, bardzo dziwne"- pomyślał.
A jeśli wszystko po wczepieniu mu w tyłek nadajnika to halucynacje? Zapragnął nagle szczerze wyjąć to "coś" ze swojego ciała lecz wolał nie ryzykować.
Po chwili wziął TX-395 i zaczął myśleć.
-A gdy by tak zniszczyć to- pomyślał- wtedy byłoby mniej kłopotu.
Z drugiej strony popatrzył na list. Nie chciał za bardzo tam iść ale może coś tam mu poradzą na halucynacje...
Wziął TX-395 i...

Offline TomisH

  • +++
  • Wiadomości: 2 030
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #21 dnia: 2004-12-18 (Sob), 11:33 »
...niestety pojemnik wyleciał mu z roztrzęsionej dłoni i z głośnym brzękiem uderzył o posadzkę. Zszokowany Albert patrzył jak TX-395 rozpływa się po podłodze we wszystkich kierunkach. Innymi słowy - TX-395 was no more. "No to teraz mam przeje****."
-(\(\ ========================= /)/)-
-(._. ) -=-.....The Atomish Bomb......-=- ( ._.)-
(')(')_) ====================== (_(')(')
http://Gamikaze.pl

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #22 dnia: 2004-12-18 (Sob), 11:40 »
... "eee tam, ten co mi zlecił już nie ma, więc co mi tam" - Pomyślał Albert - Po czym poszedł spowrotem do swej pasterskiej chatki, usiadł przed swoim komputerem i zaczął dalej programować. Nagle Nastąpiło przepięcie w sieci elektrycznej i Z komputera zaczął lecieć dymek.
- AAAAAa mój komputer!! - Krzyknął - Co ja teraz zrobię co ja teraz zrobię. W jego oczachpojawiły sie łzy. Nagle.... usłyszał wycie. Rzucił okiem przez okno i co zobaczył, Wwataha wilków zagryzała jego owieczki. Wybuchnął płaczem, bo nic innego nie mógł zrobić, w końcu był tylko wychudłym słabym i bladym pasterzem- programistą. "Straciłem sens życia" - Pomyślał po czym znalazł nóż wziąła zamach i....

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #23 dnia: 2004-12-18 (Sob), 12:05 »
(TO NIE JEST TREŚĆ OPOWIADANIA:
RioT> Popełniłeś dorobny błąd. Albertowi już wcześniej zniszczono komputer, oraz wybito wszystkie owce. Trochę miesza to co napisałeś

PS> Wiem, że ten post nie zwiera poprawnej treść więc proszę o usunięcie go ZA JAKIŚ (nie za szybki) czas.

Z poważaniem Mr. Steffek

UPDATE:
RioT oświecił mnie, że te wcześniejsze zbicie owiec i zepsucie kompa to haluny tylko. sam już nie wiem jak to jest. Fajnie by było jakby moderator zadecydował i uporządkował tą historyjke, bo widze, że kolega Kore napisał ciąg dalszy nieuwzględniając postu RioTa. Więc zadecyduj moderatorze czy ten post RioTa się powinnien liczyć czy też nie.)
« Ostatnia zmiana: 2004-12-18 (Sob), 20:09 wysłana przez Steffek »

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #24 dnia: 2004-12-18 (Sob), 12:26 »
Jedyne miejsce, do którego wiedział jak trafic to Ul. Mrocznych stowarzyszeń 16, nieopodal wsi jego wuja, który niegdyś był dzielnym wojownikiem - pomyślał, że wpadnie tam na chwilke, bo w sumie miał po drodze...poszedł....

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #25 dnia: 2004-12-19 (Nie), 04:17 »
(Kontynuuję wątek Kore'a, jakby co to się wytnie. BTW na przyszłość może dajmy sobie spokój z halucynacjami, przez to robi się bałagan i niw wiadomo co jest halucynacją a co nie.)

...a gdy dotarł ujrzał budowlę której nigdy przedtem nie widział. Uznał że musi być na miejscu skoro to miał być budynek widziany tylko przez wybrańców, a on był tutaj dwa tygodnie wcześniej i wieża nie rzuciła mu się w oczy. Przy wejściu stał wysoki, brodaty mężczyzna odziany w brązową, prostą szatę. Gdy tylko ujrzał Alberta odezwał się:
-Widzę że przybyłeś, z przyjemnością powitamy cię w naszym bractwie, ale najpierw będziesz musiał odpowiedzieć mi na kilka pytań i wypełnić trzy zadania. Zacznę od pytań.
Następnie brodacz zadał kilka zwyczajnych pytań, takich jak imię, nazwisko, numer buta, czy personalia trzech osób które programista chciał by zabić. Jako że młodzieniec nie bardzo wiedział co mógł by innego zrobić postanowił odpowiedzieć na pytania, chociaż chwilę zajęło mu wymyślenie dwóch osób które chcial by zabić oprócz Billa Gatesa.
-Teraz będziesz musiał przejść próbę - Zakomuniował Strażnik - Musisz przynieść nam serce wielbłąda, oczy niemowlęcia, lewą dłoń samotnej wdowy... Zaraz, przepraszam, to lista zakupów na piątek, zadania mam zapisane gdzie indziej.
Po chwili szukania kontynuował:
-Musisz znaleźć starego Jeremiasza i dowiedzieć się jak zginęła jego żona. To pierwsze zadanie, które prowadzi bezpośrednio do drugiego, drugim jest natomiast odnalezienie zakamuflowanej w tym mieście społeczności chomikołaków, musisz przynieść nam głowę ich wodza. Wspomoże cię w walce to.
Po czym rzucił naszemu bohaterowi coś co wyglądało jak kastet z nałożonym półksiężycem.
-Jest to rytualna broń nowicjusza naszego obrządku, jest ze stali nierdzewnej, pokrytej srebrem, do tego pomoże ci skoncentrować i wykorzystać twoje nowo nabyte moce. Poza tym można ją myć jak zwykłe sztućce.  Kiedy uporasz się z tymi zadaniami wróć tutaj, a otrzymasz ostatnie, najważniejsze.
Następnie brodacz odwrócił się i wszedł do wieży, zostawiając oszołomionego Alberta pod drzwiami...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-19 (Nie), 04:20 wysłana przez Crask »
"Obvious with hindsight !"

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #26 dnia: 2004-12-19 (Nie), 08:12 »
...czarnej wierzy.
Albert po chwili zastanowienia ruszył w kierunku najbliższej kawiarenki internetowej, by znaleźć potrzebne mu informacje o Jeremiaszu. Jedyna jaką znalazł nazywała się "POD CHOMIKOŁAKIEM", wejścia do niej strzegły dwa przerośnięte, zmutowane, dwumetrowe chomikołaki, którym piana ściakała z ust, oczy były koloru truskawek a na ramionach miały podwójne swastyki.
Albert nie zląkł się ich. Wyjął z kieszeni komplet 10-ciu bojowych dyskietek z krawędziami naostrzonymi jak brzytwa i...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-19 (Nie), 08:46 wysłana przez Pumbus »
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline Kore

  • +++
  • Wiadomości: 2 367
  • Zdegustowany.
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #27 dnia: 2004-12-19 (Nie), 14:07 »
Rozpoczęła sie jatka, rzucił pierwsze dwie naostrzone dyskietki, które pocięły ciało pierwszego chomikołaka, drugi, wyciągnął z kieszeni żyletkę, co by tylko zniszczyć piękną, nie skalaną przez pryszcze facjątę Alberta. Albert w yjął z kieszeni krążek cd, wziął zamach jakby miał rzucać dyskiem....szuuuuuuuu... głowa przeciwnika spadła na Ziemię. Wszedł do środka gdzie zobaczył starego Chomikołaka, którego twarz przecinała szrama, a na plecy opadały mu dredy. Albert szedł w stronę wodza chomikołaków, wziął zamach nierdzewnym kastetem, gdy nagle w jego głowie odezwał sie głos.
-Użyć rozumu ty musisz-miej serce i patrzaj w serce, to ja w twojej głowie odzywam się, nie wszystko jeszcze stracone, wróg myśli twe zmącił...Patrzył oko w oko na osobę, która prze cały ten czas była jego metafizycznym przewodnikiem.
- Mam na imię Fred, schowaj tą plugawą broń, usiądź i mnie wysłuchaj...

Offline Emill

  • +++
  • Wiadomości: 2 047
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #28 dnia: 2004-12-20 (Pon), 12:55 »
Post usuniety na zyczenie Xtense'a :]

http://www.mgsonline.pl
Wkrótce Pomarańczowa Rewolucja wybuchnie na nowo!

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #29 dnia: 2004-12-20 (Pon), 12:59 »
Albert z wrażenia odłożył broń.
- Czego chcesz?
- Masz talent chłopcze. Talent, który mógłby się zmarnować. Nasze bractwo nie może do tego dopuścić.
- ...
- Musisz wiedzieć, że ludzie, którzy wszczepili ci nanochip to tak naprawdę twoi wrogowie. Chcieli, abyś dostarczył nalewkę do ich centrum dowodzenia, dzięki czemu mogliby zapanować nad znanym nam światem.
- Ale w jaki sposób? To, że się nie starzeją, nie znaczy, że nie można ich zabić... prawda?
- Pamiętaj, że TX-365 to wciąż prototyp. Z nieśmiertelnością mogło im się narazie nie udać, ale są o krok od przełomu. Do badań potrzebują właśnie tego preparatu i... ciebie.
- Mnie? - przestraszył się Albert - ale do czego ja jestem potrzebny?
- Nanochip wzmocnił twoją potencję, prawda? Chcieli użyć ciebie jako tłoka, lub kompresora. Nie wiemy tego dokładnie, bo odkryli naszego agenta.
- Mój boże... To co mam robić?
- Musisz...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-20 (Pon), 13:01 wysłana przez Xtense »
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #30 dnia: 2004-12-20 (Pon), 13:53 »
...udwać, że zadania ci zlecone wypełniłeś. Wiedzieć musisz, że bractwo to, to nic innego jak planu część tych, którzy nie życzą ci najlepiej
- Taaak, ale ja miałem przyniść twoją głowe! Aha! I jeszcze jedno, powiedz mi jak zginęła żona Jeremiasza, bo w necie nic konkretnego nie znalazłem.
- Niech się twoja głowa o moją głowe nie martwi. Mam przygotowaną kopie z wosku, która pokażesz ich wodzowi.
- No dobrze, ale co z tą żoną Jeremiesza? O co chodzi z tym zadaniem?
- Aaaa, żona Jeremiasz! To zmyłka, Jeremiasz nie miał żony. Jest księdzem.
- Skąd moge mieć pewność, że jesteś zaufania.
- Nie masz takiej pewności.
- Kul
- Będziemy w kontakcie telepatycznym...
Tak więc Albert wzioł sztuczną głowe i udał się do...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-20 (Pon), 15:12 wysłana przez Steffek »

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #31 dnia: 2004-12-20 (Pon), 14:27 »
...siedziby Obrządku. Na miejscu zapukał do drzwi, otworzył mu tym razem inny mężczyzna, również odziany w brązowy habit, ale z twarzy podobniejszy do młodego Elvisa Presleya.
-Więc to ty jesteś tym nowym. - Rzucił na powitanie. - Mam nadzieję że zrobiłeś co miałeś zrobić.
-Tak, mam tu... - Zaczął Albert, ale Elvisopodobny przerwał mu.
-Nieistotne, mnie tam nie obchodzi co za idiotyzmy żeś przytargał, mam ci tylko powiedzieć na czym polega trzecia próba. Musisz przejść przez te drzwi za mną i wejść do pomieszczenia z napisem sala prób. Tam czeka na ciebie dziesięć pokoi, w każdym z nich inny koszmar z którym będziesz musiał się zmierzyć. Według szefów powinien ci wystarczyć Księżycowy Kastet i twoja własna moc, ale ja tam im nie dowierzam, więc dam ci małe wsparcie.
Mężczyzna wyciągnął z pod habitu shotguna i pudełko naboi, podał je chłopakowi, po czym odsunął się od drzwi i zaprosił go gestem do środka. Kiedy młody programista znalazł się wewnątrz drzwi za nim zatrzasnęły się, jedyne co mu zostało to wejść do sali prób. Spodziewał się ujrzeć tam najróżniejsze koszmary, jednak już pierwsza próba zmroziła mu krew w żyłach. W pokoju do którego wszedł stało dziesięć klonów Britney Spears, każdy w różowym stroju cheerliderki. Gdy tylko znalazł się w pokoju zaczęły...
"Obvious with hindsight !"

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #32 dnia: 2004-12-20 (Pon), 14:49 »
[myślałem, że ja napiszepo Steffku :( , chciałem by trzecim zadaniem było zabicie gandalfa]
...się do niego uśmiechać zalotnie, pokazywać swoje wdzięki i roznegliżowywać. Albert już miał zacząć robić to co zawsze robił gdy wchodził na takie strony w internecie, gdy nagle się spostrzegł, że jedna roznegliżowana już g uprzedziła. Po chwili wszystkie 10 roznegliżowanych klonów Britney Spears zbliżało się do alberta robiąc to co on jeszcze przed chwilą chciał zrobić. Albert załadował shotguna i...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-20 (Pon), 14:59 wysłana przez Pumbus »
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #33 dnia: 2004-12-20 (Pon), 17:20 »
... Strzelił w górę, nie wiadomo jakim to zrządzeniem losu 10 kawałków sucitu opadło prosto na głowę 10 klonów.
- Ufff... - westchnął Albert, po czym poszedł w kierunkudrugich drzwi, już miał chwycić za klamkę, gdy zobaczył cos dziwnego...

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #34 dnia: 2004-12-21 (Wto), 03:35 »
...Z pod gruzu zaczęło wypełzać coś co wyglądało jak różowa galaretka. Dziwna ta substancja wyciekała przez dłuższą chwilę, po czym zebrała sie na środku sali i uformowała w trzymetrową cheerliderkę z kolczastymi pomponami i ząbkami przypominającymi bardzo długie gwoździe.
-Nie powinieneśśśśś mnie lekceważyćććć ssssłodki chłopczyku. - Wysyczała dziwna istota. - Teraz pożywie ssssssssssię twoją duszą.
Ogłupiały Albert stał patrząc na dziwną istotę, gdy nagle poczuł jak coś mu wibruje w kieszeni. W pierwszej chwili pomyślał że to komórka, ale przypomniał sobie że zostawił ją w domu. Sięgnął więc do kieszeni i wyciągnął dziwny kastet który otrzymał od pierwszego strażnika. Gdy ują go w dłoń ten zaczął promieniować słabym światłem, a Albert...
"Obvious with hindsight !"

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #35 dnia: 2004-12-21 (Wto), 19:53 »
...usłyszał w głowie: "Niech moc będzie z Tobą..." Poczuł jak kastet samemu dopasowywuje mu się do dłoni. Albert więc posłuchał więc głosu serca, podbiegł do gigantycznej  cheerliderki, wyskoczył w górę i rąbnął ją w mordre. Kastet w tym czasie rozbłysł zielonym światłem a potwór zamienił się w kupkę popiołu. W tym czasie otworzyły się następne drzwi, a na nimi stały dwa przerośnięte chomikołaki, każdy z dwoma bojowymi mikserami...
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #36 dnia: 2004-12-24 (Pią), 11:22 »
Albert ruszył na nie ze swoim kastetem, ale one w ułamek sekundy zrobiły unik.
- WTF? Dobre jesteście... - chrząknął nieustraszony programista i wykonał kolejny atak. Chomikołaki jednak znowu w ostatniej chwili uskoczyły!
- Ej, stary przestań. Jesteśmy od Freda... Nie atakuj już nas. Jesteśmy po twojej stronie.
- Ta? Kul. No więc o co chodzi?
-Chodzi o to, żeby nie wpaść błoto. Hahaha. Nie, nie to żart. Jesteśmy żeby cię ostrzec. Kolejnego pokoju byś już nie przeżył.
- Dlaczego?
- Następny pokój to pułapka. Chcą tam cię uśpić, zabrać płyn, który masz w kieszeni, a następnie wydupczyć i zabić! Ale spokojna twoja rozczochrana. My również jesteśmy tutaj w niewoli i chcemy uciec. Plan jest taki... Fred przysłał cię tutaj po plany megazorda, które są w piwnicy. Spójrz na nasze miksery. Tak naprawdę to wysokiej klasy urządzenia wiertnicze. Dzięki nim dostaniemy się do piwnicy.
Tak więc Albert i dwa chomikołaki...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-25 (Sob), 10:43 wysłana przez Steffek »

Offline Xtense

  • ಠ_ಠ
  • +++++
  • Wiadomości: 5 276
  • ಠ_ಠ
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #37 dnia: 2004-12-24 (Pią), 22:29 »
...przeszły przez odrzwia. Wchodząc, zauważyli, iż pokój jest taki jakiś... dziwny. Wszystkie ściany były czarne, a widoczne były tylko kanty pokoju, przywodząc na myśl wireframe. W tym samym momencie drzwi zamknęły się za nimi, a pokój zaczął wirować. Chomikołaki, najwyraźniej przyzwyczajone do tego, z niezłykłym kunsztem poczęły wspinać się po ścianie, a biedny Albert ledwo za nimi nadążał. W pewnej chwili, Albertowi wydało się, że chomikołaki coś między sobą szepczą. Postanowił użyć mocy swego nanochipa, nastawiając go na wzmocnienie zdolności słuchu i zapamiętywania faktów. Usłyszał takie oto słowa:
- Te, ten cały Albert to jakaś ciota. Dał się tak łatwo namówić.
- No, jakiś taki słabszy, niż pozostali, których przysyłał tu Fred.
- Trzeba szybko z nim skończyć, bo może następni przyjdą. Wiesz co masz robić.
- Taak, taak - ty staniesz przed nim, ja za nim, chwytam go za dupala, związuję i wiadomo.
- No dobra, przygotuj się, bo dochodzimy do drzwi.
Albert...
"We are the music makers, and we are the dreamers of dreams. Wandering by the lone sea-breakers and sitting by the desolate streams." --Arthur O'Shaughnessy
18:08 - .Ald: nie mam czasu na takie rzeczy
B - Człowiek Który Miał Różowego iPoda

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #38 dnia: 2004-12-25 (Sob), 17:18 »
...wystraszył się nieprzeciętnie. Wtem usłuszał głos: "Użyj mocy... Moc jest w Tobie... Możesz z nią zrobić wszystko to co zechcesz..."
Postanowił wykorzsytać efekt zaskoczenia. Kiedy chomikołaki się niczego nie spodziewały przemienił się w Albertołaka!!! Miał 5metrów wzorstu i w każdej strony po 3 pary małpich rąk. Cały był pokryty złotym futrem u wyrusł mu ogon. Chomikołaki...
« Ostatnia zmiana: 2004-12-25 (Sob), 17:19 wysłana przez Pumbus »
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #39 dnia: 2004-12-26 (Nie), 00:10 »
...wpadły w panikę, z zaskoczenia puściły się ściany i spadły na podłogę, która nadal wirowała. Kilkanaście sekund odbijania się od ścian i coraz szybiciej wirującej podłogi wysłało je w objęcia Morfeusza. Albert tymczasem wrócił do swojej zwyczajnej postaci, bo wersja Albertołakowa kosztowała go zbyt wiele many.  Jakoś udało mu się dopełznąć do drzwi otworzyć je. Jakoś się przez nie prześliznął i ujrzał kolejny pokój, tym razem elegancko udekorowany. Na ścianach wisiały trofea myśliwskie i egzemplarze egoztycznej broni. Na środku pokoju stał stół, przy nim siedział dystyngowanie wyglądający szpakowaty mężczyzna.
-Witam cię panie w sali kolejnej próby. Pojedynek który tu się odbędzie innym się okaże od poprzednich. Tym razem nie walką wartość swą udowodnić będziesz musiał. Jednak talenty które wymaganę będą sam odkryć musisz. Tymczasem jednak zaprosić chciał bym na skromny poczęstunek.
Albert podszedł do stołu, niezauważył jednak częściowo ukrytej w kieszeni mężczyzny dziwnej fiolki...
"Obvious with hindsight !"

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #40 dnia: 2004-12-26 (Nie), 10:22 »
...wypełnionej słabo-świecącym niebieskim płynem. Kiedy podszedł do stoły bliżej zauważył ciastka w kształcie dyskietek i padów. Usiadł więc chętnie przy stole i zaczął je wcinać z gigaherzową prędością. Nagle coś do szarpnęło do tyłu, oparło o poręcz fotela. Były to dwa te same co poprzednio chomikołaki. Natyczmiast przywiązały go do fotela. Nieznajomy powoli wyciągając fiolkę powiedział spokojnie - Nie wiem jak ktoś tak naiwny przeszedł tych dwuch pacanów, zresztą nieważne bo zaraz będziesz martwy a ja zdąże na obiad przed zamknięciem baru mlecznego - po czym gulnął sobie zarartość tego szklanego czegoś i zaczął się mutować.
Najpierw wyrosły mu...
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #41 dnia: 2004-12-26 (Nie), 11:13 »
... 3 zielone Cyce na plecach... eee Fakt nie ta bajka... Więc wyrosły mu 2 kolejne pary rąk, zakończone ostrymi jak brzytwa pazurami, na głowie zaczęły sie pojawiać rogi, między którymi zaczeły przeskakiwać iskry, Twarz starszego szpakowatego dziadka zmieniła się nie do poznania, był on prawie uosobieniem szatana, sklonowanego z Goro. "Co robic co robić??" - Myślał nasz młody bohater - Raptem, gdy Zmutowany potwór zblizał się do niego, przypomniał sobie o tym, jaką jeszcze mogą dysponuje.
- I Co teraz zrobisz, w końcu jesteś przywiązany i nie możesz sie ruszyć - Rzekło to coś, co jeszcze przed chwilą było nobliwym staruszkiem. Wtedy Albert przypomniał sobie o jeszcze jednej Super-hiper-wypas umiejętności jaką posiadał. W jednym momencie jego (Uwaga Wyraz który mial byc użyty w tym miejscu jest niepoprawny politycznie i został wycięty - Urząd cenzorski, Starszy cenzor Augustyn Cichowódzki) rozerwał spodnie i więzy stając się twardy jak skała i uderzył w łeb potwora roztrzaskując go na drobniutkie kawałeczki.
- Ale odjazd - Wykrzyknał Albert, ze stojącym wypreżonym jak struna (Uwaga Wyraz który mial byc użyty w tym miejscu jest niepoprawny politycznie i został wycięty - Urząd cenzorski, Starszy cenzor Augustyn Cichowódzki) Podszedł do 2 Chomikołaków, które jeszcze nie zdążyły sie otrząsnąc z tegfo co stałosie przed chwilą. Z błyskiem w oku Albert...

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #42 dnia: 2004-12-26 (Nie), 12:03 »
złożył im propozycje nie do odrzucenie:
- Słuchajcie, mam dość już tych gierek! Chciałem wyświadczyć kumplowi przysługe... a tu takie rzeczy mnie spotykają. Mówcie o co w tym chodzi! Jak nie powiecie będe zmuszony was zmiażdżyć. Więc wybierajacie, albo mówicie, albo nie żyjecie...
- A-a-a ale myyyy... My nie ten, no... My nie możemy! Bob powiedz mu! -zakłopotał się ten mniejszy chomikołak
- Spokojnie... Może się dogadamy. Ja jestem Bob, a to jest Dżefrej. Z chęcią byśmy powiedzieli ci o co w tym wszystkim chodzi, ale nie możemy. Dla twojego dobra!
- Ha! I ja mam w to uwierzyć? Gadać mi ale już! - krzyknął nie na żarty zdenerwowany Albert.
- Może najpierw... No wiesz... Zchowałbyś go, bo tak jakoś, no wiesz. Się rozmawia dziwnie...
Albert więc schował broń ktorą rozwalił zmutowanego dziadka... Próbował jeszcze pół godziny negocjować z chomikołakami, ale bezskutecznie. One ciągle zarzekały się, że nie chcą nic powiedzieć w JEGO interesie (i nie chodzi tu o potężną broń Alberta ;) ).
- O KURDE! TO ELVIS PRESLEY!!! - wykrzyknął nieoczekiwanie Bob i wzkazał łapą przed siebie.
- Gdzie! Gdzie?!
Chomikołaki tylko na to czekały. Albert dał się nabrać i obrócił się. Ale w tej chwili Bob i Dżefrej zamiast zaatakować nieoczekiwanie teleportowały się...
Albert został sam w pomieszczeniu...

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #43 dnia: 2004-12-27 (Pon), 00:37 »
Szybkie zbadanie pomieszczenia udowodniło że nie ma szans na to żeby znaleźć jakiekolwiek wskazówki czy przydatne przedmioty. Wyjął więc z kieszeni markera, napisał na przedramieniu Trust no 1 i ruszył w kierunku następnych drzwi. Po drodze jednak pomyślał że całkiem przydatnie wygląda wiszący na ścianie szkocki Claymore, więc wzbogacił o niego swój inwentarz i ruszył do następnego pomieszczenia. Otworzył potężnym kopnięciem drzwi które właściwie nie były nawet zamknięte, po czym wszedł do kolejnego pomieszczenia. Pierwszą rzeczą którą zauważył wewnątrz była dziewczyna, mniej więcej w jego wieku. Wygladała całkiem ładnie, ale nosiła okulary, włosy miała spięte w koński ogon, a ubrana była w podkoszulek z napisem Linux inside i sprane dżinsy. Na widok takiego ideału kobiecości Alberta zatkało...
"Obvious with hindsight !"

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #44 dnia: 2005-01-18 (Wto), 11:05 »
Jej ciało było przywiązane do fotela grubym lnianym sznurem. Albert zauważył, że nie ma stanika a jej sutki są nabrzmiałe. Widział kawałek brzuszka pokryty gęsią skórką i nerwowe spoglądania tej ponętnej szatynki w stronę wielkiej, zielonej, świecącej, mazisej substancji która zblizała się w jej stronę.
- Nie ruszaj się zbyt nerwowo - powiedziała przez zęby - to coś ma laserowy wzrok i komputerowe namierzanie celu
- Sam takie coś programowałem - uśmiechnął się tajemniczo Albert - wiem jak to obejść
Zrobił krok w stronę zielonej substancji, krok do tyłu, dwa razy obrucił się w lewo, potem w prawo, trzy razy pokazał gest Kozakiewicza a substancja przestała świecić. Potem się "wciągnęła" do samej siebie i stała się prostopadłościanej wielkości MIDI tower.
- Czy wiesz, że to było ostatnie zadanie? - powiedziała dziewczyna - jeszcze nikt go nie przeszedł!
- Ja naliczyłem cztery, zostało mi jeszcze 6 zadań.
- To pewnie efekt TX-395. Uwolnij mnie to Ci wszystko wytłumacze.
Kiedy Albert wziął się za rozkrępywanie dzieczyny ona zaczęła mu wyjaśniać.
- Nazywam się Lynx i jestem od Kofeusza. Jesteśmy z opozycji Linuxowej. Walczymi z Billem Galilem. Twoje TX-395, które masz we krwi może nam pomóc w...
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ

Offline Steffek

  • +++
  • Wiadomości: 2 160
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #45 dnia: 2005-01-18 (Wto), 14:38 »
- Tylko, że ja nie mam TX395 we krwi, a w butelce
Gdy Lynx to usłyszała cała zaczeła się trząść i jąkając się spytała:
- Wy ta-takim raz raz razie jjjak ci się u u u dało przejść te te ten test?
- Jakiś koleś w piwnicy wszczepił mi nanochip...
Po tych słowach Lynx się uspokoiła i wyraźnie spochmurniała:
- A więc jednak nie jesteś tym... Nanochip to każdy frajer ma.
- Ty mi tu oczu nie mydlij! Powiedz mi lepiej o co w tym wszystkim chodzi! Kim jesteś, po co ten test, co to za bractwo, kim był ten facet w piwnicy, dlaczego moja ciotka miała megazorda, po której stronie są chomikołaki i Fred, kto to Kofeusz i kim jest jest Bill Galil!!! Już mnie to wszystko zaczyna wkurzać...

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #46 dnia: 2005-01-18 (Wto), 17:09 »
-A może mam ci jeszcze masaż zrobić i obiadek ugotować ? - Spytała dziewczyna, rozdażnionym tonem.
-Wiesz, ja zawsze mogę cię przestać rozwiązywać. Myślę że będziesz się tu dobrze bawić jak cię zostawię. - Albert uśmiechnął się szeroko, zdejmując ręce ze sznurów, których pozostało na dziewczynie całkiem sporo.
-Dobra, powiem ci ile wiem, ale nie jest tego aż tak dużo. Co do chomikołaków nikt właściwie nie wie po której są stronie, obiecywały przyjaźń i pomoc praktycznie każdemu zaangażowanemu w sprawę, ale nic dla swoich sprzymieżeńców nie robilły. Mają jakieś własne , niezbadane cele, do których gotowe są dążyć po trupach.
-A co z bractwem ?
-Oni są najnowszymi, nie licząc ciebie, pionkami w grze. Pojawili sie ostatnio i na razie zajmują się jedynie werbunkiem. Miałam za zadanie zinfiltrować ich bazę, ale niestety dałam się złapać.
-Jak to się stało ?
-Poznali po podkoszulku, oni tu używają tylko Maców.
Albert zadrżał, uświadomił sobie że właśnie cudem uniknął dołączenia do użytkowników produktów Apple. Zaskoczyło go jednak to, że nie był nawet w połowie tak przerażony jak się spodziewał, a nawet przeciwnie.
-Oni tu chyba coś w powietrzu rozpylają, nie wiem czemu, nagle zachciało mi się popracować na Power Book'u.
-Musisz być silny. - Dziewczyna wyglądała na przerażoną. - To pewnie ten chip tak na ciebie działa, słyszałam że oni je robią na bazie Ipodów.
-To co, będe mógł teraz słuchać w tyłku mp3 ? - Chłopak był wyraźnie zaintrygowany...
"Obvious with hindsight !"

Offline Hetman

  • +
  • Wiadomości: 37
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #47 dnia: 2005-01-19 (Śro), 15:28 »
-Jasne i oglądać niemieckie pornole i w ogóle rożności. Choć w zasadzie twój zadek stał się tylko iwyłącznie łączem interfejsu przez które możesz  łączyć się z innymi urządzeniami. oczywiście masz też łącze wychodzące.- dodała z fiuternym uśmiechem i nie znoszącym sprzeciwu gestem sięgnęła po jego wtyczkę obnarzając jednocześnie swe gniazdo.
-yeraz wymienimy nasze dane.-szepnęła i podeszła bliżej...

Offline Hetman

  • +
  • Wiadomości: 37
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #48 dnia: 2005-01-19 (Śro), 15:30 »
Oczywiście Albert znowu obudził się w piwnicy i cągle bolała go dupa.
{Żarcik poza trścią hehehehe} nie bierzcie tego pod uwagę
« Ostatnia zmiana: 2005-01-19 (Śro), 15:33 wysłana przez Hetman »

Offline Pumbus

  • Inteligent forumowy
  • ++++
  • Wiadomości: 3 881
  • no wiki no pumbus
Dawno, dawno temu...
« Odpowiedź #49 dnia: 2005-01-19 (Śro), 15:52 »
...by rozprawić się z chipem Alberta.
- I nie czerwień się tak - dodała - chyba nie jesteś prawiczkiem, nie?
Albert postanowił przemilczeć ten temat.
- Ponieważ już jesteś przygotowany masz tu gumkę i wsadź mi swoje gniazdo do mojego. I nie ruszaj bo stracimy połączenie. To się łączy przez podczerwień i ma krótki zasięg.
To był dla Alberta najprzyjemniejszy transfer danych z jakim miał doczynienia. Chociaż niestety nie trwał za długo.
- To już skończyłam, coprawda nadal masz Mac'owskiego chipa ale już na Linuksie, teraz będziesz mógł się zmieżyć z Billem Galilem. A teraz proszę zrób coś bo czuje się ostatnio niewyżyta seksualnie...
« Ostatnia zmiana: 2005-01-19 (Śro), 15:57 wysłana przez Pumbus »
"Nikt nie powinien kwestionować wiary innych, bo żadna istota ludzka nie może oceniać dróg Boga."   ﻄ °ﮯﮦ