Autor Wątek: Prawdziwe historie  (Przeczytany 6460 razy)

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 954
Prawdziwe historie
« dnia: 2004-02-19 (Czw), 20:45 »
W zalozeniu zakladam ten temat zebysmy sobie opowiadali rozne smieszne/ciekawe/straszliwe historyjki ktore przezylismy. Na poczatek kwiatki z dzisiejszego wykladu z socjologii (nasz prof jest po prostu nieziemski). A jak znajde to bedzie duzo tekstow z liceum.
---------------------------
Sytuacja 1:
Cos tam rozmawiamy o tym jak powstaje nauka. Prof pyta jednego z chlopakow jak to sie tworzy. Ten cos chrzani, ze musi byc element rzeczywistosci, etc. No ale sciemniac zaczyna potem. Prof: \'no to co z tym twoim elementem?\'

Sytuacja 2:
Podchodzi do jednej z kolezanek:
\'To gdzie ida marynarze? do galerii sztuki?\' \'no oni chyba ida pic\' \'ma pani racje, ale oni tak sami pija?\' \'ja nie wiem z kim\' \'z kobietami oczywiscie, zupelnie bezinteresownie zapraszaja je zeby sobie wypic\' zlosliwy usmieszek

Sytuacja 3:
Cos tam o badaniach jakie mozna przeprowadzac w zakladach pracy, no i ze mamy biuro pracuja panie, a panie jak to panie zamiast pracowac to gadaja etc Prof podchodzi do dziewczyny
\'przymierzaja te, no jak sie nazywaja takie waskie majteczki\'

Sytuacja 4:
O eksperymentach, stoi kolo kolezanki. No i cos ze mamy biale myszki, podajemy im lekarstwo. Kolezanka \'no i robimy eksperyment\' \'ale tak od razu? przeciez myszka moze uciec, przyjdzie pani w nocy, wejdzie tu i owdzie, pani pomysli ze to ukochany, zlapie za ogonek no i co bedzie?\'
-------------------------------
Na razie tyle                    

Offline Saima

  • DKMiści
  • +
  • Wiadomości: 590
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #1 dnia: 2004-02-20 (Pią), 11:44 »
To ja może napiszę parę zabawnych sytuacji z lekcji historii w liceum... :wink:
Główny bohater to oczywiście pan Ł.- starszy, \"przygłuchawy\" historyk, który nie nosił nigdy aparatu słuchowego (bo i po co..) i udawał, że wszystko słyszy na lekcji..
Szkoda że nie spisałam większej ilości takich dialogów.. :wink:

Historia. (II klasa)[/span]
Chłopak z klasy-Marcin: Mam odpowiadać z miejsca, czy stamtąd?
Ługi: Powtórz ?
Marcin powoli i wyraźnei powtarza swoje pytanie: Mam odpowiadać z miejsca, czy stamtąd?
Ługi: ...ze Słowian.

[span style=\'color:blue\']Historia. (II klasa)[/span]Ługi: kto jest dzisiaj nieobecny?
Bartek: Kuba Czajkowski! Jakub...Kubek...Kubaaaa...!
Ługi:..mhm..Mariusz tak?

[span style=\'color:green\']Historia.(II klasa)[/span]
Zibi: Proszę pana czy głos jest już w telewizorze?
Ługi:..tak tak..wszystkie punkty opracować!

[span style=\'color:red\']Historia.(II klasa)[/span]
Ługi: To były wtedy takie pieniądze jak: dolar..rubel..
Jakiś chłopak: dukaty!
Ługi: ... nie..to nie był wtedy Gruber!

[span style=\'color:olive\']Historia.(III klasa)[/span]
Ługi: Jak się nazywasz?
Dziewczyna: Andrysiak.
Ługi: Jak?
Dziewczyna: Andrysiak!
Ługi: Jak?? Powtórz.
Dziewczyna: Andrysiak!!
Ługi: Który masz numer??
Dziewczyna: Pierwszy!
Ługi: Niemożliwe, bo tu jakaś Andrysiak ma ten numer!

[span style=\'color:darkblue\']Historia.(II klasa)

Ługi podczas pytania Bartka: I jaka była ówczesna stolica państwa?
Bartek: nie wiem...
Ługi: dobrze! Wiedeń.


heheh  :wink:  :wink:                    
"Pod powierzchnią zmiennych zjawisk wszystko jest jednym"
"Whatever women do they must do twice as well as men to be thought half as good. Luckily, this is not difficult." Charlotte Whitton

Offline Paweł Romanowicz

  • +
  • Wiadomości: 161
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #2 dnia: 2004-02-20 (Pią), 12:08 »
Mi to przypomina naszego historyka/wychowawcę (odszedł niedawno na emeryturę).
Jeden z moich kolegów słysząc pogłoski, jakoby Pan Sz. nie czytał sprawdzianów,  nie przygotował się na sprawdzian. Podobno ważne było tylko drobne i gęste pismo. Toteż Kolega napisał w jednym pytaniu przepis ciasta, małymi literkami. W innym napisał co mu ślina na język przyniosła a zakończył tak : \"chociaż nie muszę się martwic, i tak Pan tego nie przeczyta\". Po klasówce zmartwił się chłopak że przesadził. I istotnie, gdy Sz. oddawał sprawdziany sprawdzian Kolegi nie został mu okazany do wglądu. Kolega wielce przerażony, jakież to będą następstwa figla, podchodzi do profesora po kartkę ze sprawdzianem. Sz. wstaje i mówi : \"No, Kolgea (tu podał imię) napisał najlepszy sprawdzian, gratuluję\" i dostał ocenę dobrą. Historia tyleż nieprawdopodobna co prawdziwa.                    

Offline Koki

  • +++++
  • Wiadomości: 5 069
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #3 dnia: 2004-02-20 (Pią), 20:33 »
Ja zapisuję co lepsze hasła mojego faceta z anglika. Wypiszę je pod koniec szkoły może, bo a nuż dojdą jakieś nowe ;)

\"Niech to zacznie egzystowac w waszej świadomości\" itd.                    

Offline Daarth

  • +
  • Wiadomości: 563
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #4 dnia: 2004-02-21 (Sob), 18:06 »
Lekcja fizyki. jakies 10 minut do dzwonka. kulturalnie mowie: sor pusci nas dzisiaj wczesniej. na co facet odpowiada zdegustowany: sam sie pusc!

Lekcja matematyki. Facet rozwiazuje zadanie... pisze, pisze, pisze i pisze. Zapisal cala tablice... odsunal sie popatrzyl na to co napisal... i mowi: ehh znowu cos sie spieprzylo...

:D                    
Telewizja nie kłamie! Uwierzcie reklamie :D | Użytkownik KONNEKT'a klienta GG |  JID: daarth@jabber.aster.pl

Offline _lili_

  • +
  • Wiadomości: 512
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #5 dnia: 2004-02-21 (Sob), 18:25 »
Pierwsza klasa LO, biologia, niepowtarzalny p.Otręba:
<<Dzieci są jak pasożyty okreoswe. Kiedy przychodzi czas kieszonkowego, to ssą>>
Pierwszy dzień szkoły, pierwsza lekcja; Otręba wchodzi do klasy, patrzy przed siebie, siada bez słowa, po chwili my też zaczynamy sasiadać, mija kwadrans, a facet nagle: \'\'Zamknąć mordy!! Podnieść tyłki!!\'\' (wszystkich zatkało) A potem dał nam delikatnie do zrozumienia, że do końca LO nie dotrwa więcej jak 1/3 klasy ;)
Drugi tydzień szkoły, środek lekcji <<dyżurna, przynieś mi jakąś szmatę!>> dziewczyna zdeozorientowana pyta, gdzie może jakąś znaleźć, a on na to spokojnym głosem <<na ulicy>>. Było też coś o \'\'ruchaniu się pierwotniaków w kałuży\'\' i o porównaniu uczniów do tasiemców.
Któregoś razu, kazał nam napisać na kartkach, po czym poznać nauczyciela na ulicy.
Na klasówkach zawsze pojawiało się jedno pytanie w stylu: komórka twoich marzeń czy napisz opowiadanie, wiersz, esej... o skrzypach i paprotnikach. No cóż... A znali go chyba w całym Olsztynie :shock2:
Kobieta od polskiego: \'\'nie będę was od idiotów wyzywać, wy barany!\'\' ekkkhem...
Lekcja polskiego (już u innej nauczycielki ;) ), mięliśmy oglądać film o renesansie, po 10 min. jeden z chłopaków zamienił go na Sout Park a kobieta nawet się nie zorienotowała.                    

Offline SeeM

  • +
  • Wiadomości: 444
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #6 dnia: 2004-02-21 (Sob), 19:19 »
męczymy PowerPointa (fu, i tak prezentacje z OOorg rulezują :wink: ), jedno ze stwierzeń wykładowcy - \" [z pełną powagą po wygłszeniu referatu na temat animacji tekstu] To w sumie całkiem prosty program, ale od pyty rzeczy można zrobić.\"
wykładowca od makroekonomii, nic nie umiał, ale starał sie sprawiać wrażnienie orientującego się człowieka - \"To proste jak parasol.\" (i to jest wszystko co zapamiętałem z jego lekcji...)
a tak z lepszych rzeczy ostatnio sobie dorabiam przy ulotkach, raz do mnie wyskoczył cieć z siekierką, gdyby nie jedna kobieta z administracji to bym go wyrzucil z 10 piętra przez okno chyba (no coś by mu się ostatecznie stało; miał dobre chęci, ale starszy, grubszy człowiek)... ale taka idealna sytuacja - pewnie jego śliczna inaczej żonka (akurat sprzątała przed drzwiami) na mnie zakablowała i jak sobie szedłem korytarzem to widzę go wychodzącego ze schodów i poszedł sobie w druga stronę :) nie mam pojęcia jak mógł nie zauważyć, że mam tak na oko 50 kolorowych kartek w ręku, dopiero potem sie zreflektował i zawrócił, aż się uśmiechnąłem szczerze na jego widok                    
emerytowany skryba BCK
Secondary Electron Emission Mass Spectroscoper

Offline pshemozz

  • +++++
  • Wiadomości: 8 022
  • Kurwa dupa abecadło
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #7 dnia: 2004-02-23 (Pon), 09:21 »
No to jeszcze ja coś dorzucę do tego.
Liceum, (ale to było dawno J ), lekcja matematyki u starszego typa z okularami jak denka od jabcoka. (kolo miał kurzą ślepotę ale to już na marginesie)
Kumpel siedzi z tyłu, słuchawki na uszach, słucha sobie muzyczki, główką kiwa, nagle profesorek podchodzi:
-   Sztomber, zdejmij te słuchawki!!!
-   Ale panie profesorze, ja mam słaby słuch i muszę je nosić!
-   Zdejmij je natychmiast!
-   No dobrze już dobrze, koleś zdjął słuchawki.
Kilka minut później, profesorek przy tablicy:
-   No to kto rozwiąże to zadanie? Sztomber, do tablicy.
Cisza
-   Sztomber!
Cisza
-   Sztomber!!!!!!
-   Yyy, tak, panie profesorze?
-   No dobrze, możesz założyć te słuchawki.                    


I chuj

Offline Diabellus

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 821
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #8 dnia: 2004-02-24 (Wto), 08:23 »
Hehehe. To my mielismy babke od PO, Tomczykowa... Tez okulary jak denka od wina, wzrostu moze 160 i glupia jak but. Czesto nam robila krzyzowki i nigdy nie wiedziala kto oddal. My oczywiscie to podlapalismy i dodalismy jedna dodatkowa kartke, podpisana Marek Citko. Minol tydzien, babka przychodzi na lekcje i oddaje krzyzowki. W koncu dochodzi do Citka, i zaczyna szukac w dzienniku. Szukala 15 minut po czym sie spytala \"Ktory to ten Citko? Jego w dzienniku nie ma\".
Inna sprawa, w pedalowie jedna z 8 klas bawila sie w chowanego... Kumpel stoi, liczy do stu. Nagle od tylu zachodzi go babka i klepie go po ramieniu. Kumpel zareagowal na to dosc brutalnie, wywalil z lokcia w brzuch z calej sily. Babka lezala na ziemi z 15 minut.
W pedalowie raz tez bawilismy sie w rzucanie plecakow z jednego konca korytarza na drugi. Oczywiscie pech chcial ze akurat z sali wychodzila babka od plastyki i oberwala plecakiem w twarz.

Jak sobie cos przypomne, napewno dopisze :wink: .                    
I chuj.

Offline Tirith

  • +
  • Wiadomości: 113
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #9 dnia: 2004-02-24 (Wto), 19:41 »
historia mocno aktualna, bo z dopiero zakonczonej (jeszcze nie dla wszystkich :?) sesji egzaminacyjnej
(to by sie bardziej nawdawalo do humoru z zeszytow lub wypracowan, ale  mniejsza o to :P)
otoz, egzamin pisemny z Psychologii i Socjologii Pracy: cytat z jednej z prac: \"Ludzie zdehumanizowani pracuja na uczelniach\" (mialo to sens, ale jedynie przy bardzo dokladnym wytlumaczeniu gdzie, kto i przy czym ta osoba \'zdehumanizowana\' pracuje.)
autorka zdala ^^\' ale ile mysmy sie musieli o tej dehumanizacji nasluchac jeszcze, a ile nauczyc?  :roll:                    
\"To co czynimy , nie jest nigdy rozumiane , tylko chwalone lub ganione. \"
F. W. Nietzsche

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #10 dnia: 2004-02-26 (Czw), 23:47 »
No to ja też coś rzucę, na początek jedna rozmowa telefoniczna:

-Halo, zastałem Anię ?
-Nie ma, będzie później.
-A o której ?
-Ja tam nie wiem.
-To może ja o osiemnastej spróbuję.
-Nie, wtedy to raczej nie.
-To kiedy by można było ?
-A spróbuje pan o osiemnastej.

Udało mi się nie parsknąć w słuchawkę.

Impreza, long time ago, jedna typiara stoi przy oknie i w pewnym momencie rzuca, lekko nietrzeźwym głosem:
-Ja już chyba będe musiała jechać.
-No co ty, miałaś dopiero o czwartej (druga była).
-Ale tata miał po mnie samochodem przyjechać, białym, no a tam jeden biały, drugi biały, trzeci biały, to na pewno któryś po mnie.
Wyglądamy, fatkycznie wszystkie białe.
-Ula, wiesz, ale one są przysypane śniegiem.
-Aha... - po chwili zastanowienia - to ja chyba jeszcze zostanę.

A zapamiętałem tę akcję bo kilkanaście minut wcześniej ta sama typiara oskarżyła mnie o gwałt świeczką (z którym całkiem przypadkiem nie miałem nic wspólnego) chodziło jej o coś innego, ale ujęła to tak że wyszło że ją świeczką zgwałciłem, długo mi znajomi nie dawali spokoju :D

I na koniec kwietek ze studium:

Na lekcji nauczycielka przyniosła takie jajko co jak się je otworzyło to wyskakiwał wąż, no i mówi nam że to rekin dla dzieci. Na to ja jej mówię że mi to nie wygląda na rekina tylko na węża, na to ona że to na pewno rekin bo na pudełku pisało. No więc ona nam zaczyna zapodawać że to niby zabawka co ma dzieci nauczyć nie bać się rekinów, czy jakoś tak (nie wyjaśniła czemu mają się nie bać) a tu nagle mniej więcej z tego rejonu co ja siedziałem słychać taki ostentacyjny szept (pani psor go usłyszała):
-Ja wam mówię że to nie rekin, to wygląda na węża.
Następnie jeszcze głośniej:
-Rozporkowca.
Klasa leżała a nauczycielka się na mnie ostro wkurzyła, niby się jej nie dziwię :)                    
"Obvious with hindsight !"

Offline vincenzo

  • +
  • Wiadomości: 156
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #11 dnia: 2004-02-27 (Pią), 01:38 »
lekcja w podstawówce pt.trudne pytania:
pani losuje pierwszą kartkę i czyta:
\"ile pali simson enduro na 100km?\"

pani katechetka zaczęła pytać z zywotów Świętych...prze co odpowiedziała w duchu nauki kościoła na wszystkie pytania                    
Ja, którym był, jakim był...
  Ja, którym szedł tam, gdziem szedł...
  Ja, którym żył tam, gdziem żył...
  ...
  Ja!

Offline waste

  • Magister Cieć
  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 430
  • <tu wpisz jakiś mroczny tekst>
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #12 dnia: 2004-02-27 (Pią), 11:20 »
impreza u mojej dziewczyny kopę czasu temu. luzie się mocno rozkręcili, więc trudno, żeby nie było rzygania. kolega tak niefortunnie zwymiotował, że obrzygał drugiemu spodnie, calusieńkie od dołu nogawek aż do pasa, i jeszcze mu narzygał do kieszeni. środek zimy to był, mróz na dworzu, a przecież trzeba będzie rano wracać, postanowili zatem spodnie wyprać i żeby wyschły szybciej jeden z imprezowiczów rzucił pomysłem wysuszenia ich w piekarniku. tak też zrobili. na szczęście nic się nie spaliło, a spodnie, o dziwo, wysuszyły się całkiem nieźle.
na tej samej imprezie wanna się od rzygowin zatkała, więc kolega obrzygany (już bez spodni ;D) przepychał ją gołymi rękami - udało się.
na tej samej imprezie (a była to parapetówa) ktoś zalał pół ściany pewnym niezidentyfikowanym niebieskawym płynem i nad ranem pękła rurka w kaloryferze, w związku z czym pół parkietowej podłogi \"wstało\".
ja tam bawiłem się dobrze i wszystko pamiętam. ;D                    
waste / marti.presents.pl / proud member of SPPUF! / Zakon Entombedian walczy!

Offline Veeroos

  • ++
  • Wiadomości: 1 303
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #13 dnia: 2005-02-16 (Śro), 02:59 »
Moja baba od plastyki w LO była dobra :mrgreen: Kiedyś przychodzę do szkoły i patrzę, że każdy ma kartkę z jakimiś malowidłami, niektóre były naprawdę bardzo ładne, więc pytam o co chodzi, bo wtedy przez jakiś czas omijałem szkołę szerokim łukiem :P Więc kumpel mówi, że trzeba było przygotować jakąś obojętną pracę a potem ją opisać, wiecie, jakieś myśli czy coś w tym stylu. No i dym się zrobił, ale uwaga... Wpadłem na pomysł że pożyczę od kumpla papier techniczny i przykleję do niego jakieś śmieci, jedna kumpela miała gazetę (bravo albo inny śmieć), uznałem, że na śmieć to się to nada idealnie, wyrwałem kilka stron i jak pomyślałem, tak zrobiłem... Lekcja, przychodzi na mnie kolej, daje tę pracę, babka szok i się pyta "to jakiś żart?" więc ja jej mówię, że praca to oddaje myśli człowieka w stanie depresji, który chce się targać na swoje życie, podarte strony symbolizują rozdarcie jego psychiki, zaś sam tekst w nich zawarty to zlepek jego myśli i jako jedyny dostałem 6, bo nikt takiego oryginału nie przygotował :lol:

PS(X). Ile ja się za to Bravo musiałem naprzepraszać... :P
PS2. Potem coś napiszę jeszcze, bo późno już :D
« Ostatnia zmiana: 2005-02-16 (Śro), 03:06 wysłana przez Veeroos »
Front Wyzwoleńczy im. ProTrackera WALCZY!
"Death to General MIDI" - Necros/FM

Offline recorn

  • +
  • Wiadomości: 474
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #14 dnia: 2005-02-16 (Śro), 19:20 »
Cytuj
Historia.(II klasa)
Ługi podczas pytania Bartka: I jaka była ówczesna stolica państwa?
Bartek: nie wiem...
Ługi: dobrze! Wiedeń.
heheh  :wink:  :wink:
[snapback]75234[/snapback]
LOL
Chciałbym mieć takiego nauczyciela :D.

Cytuj
postanowili zatem spodnie wyprać i żeby wyschły szybciej jeden z imprezowiczów rzucił pomysłem wysuszenia ich w piekarniku.
[snapback]76232[/snapback]

Hihi, skad ja to znam. U mnie na imprezie było podobnie, zreszta już o niej pisałem - gość usiadł po turecku na dywanie i się zerzygał, potem do kibla go wrzucilismy i leżał tak do rana, tylko jeszcze wiecej rzygał. I on, rano, też chciał jakos te swoje spodnie 'naprawić'. Wyczyscił, a potem, jak trochę się podsuszyło... zaczął prasować zelazkiem  :blink: . Nigdy nie zapomnę zapachu smazonych rzygowin... Feee. Wietrzało sie dwa dni, fuksa miałem, ze zdążyłem przez dwa dni tego smrodu sie pozbyc, bo jakby moi starzy...

Offline Bienio

  • +
  • Wiadomości: 820
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #15 dnia: 2005-02-16 (Śro), 22:30 »
Historia, początek tego roku szkolnego.
Nauczyciel: <dyktuje, dyktuje, dyktuje, pauza>
Uczeń: <kończąc pisać podyktowane zdania> taak? (wyrażnie przedłużona wymowa litery "a")
N: <dyktuje, dyktuje, dyktuje, pauza>
U: <po napisaniu> taaaak?
N: <dyktuje, dyktuje, dyktuje, pauza, parzy na ucznia piszącego>
U: taaaak?
N: A pan w jakieś infolinii pracuje?

Włoski (dodatkowa lekcja, nieobowiązkowa)
Małe wyjaśnienia: oprócz zwykłych uczniów na tą lekcję przychodzi nasz nauczyciel od angieskiego pan Morawski i jego żona (która nawiasem mówiąc uczy WFu).
Nauczyciela włoskiego: Gdzie pan pracuje? (po włosku)
Morawski: eeee, chwila <kartkuje zeszyt> pracuję w tej szkole (już po włosku).

Włoski cz. 2, ta sama lekcja
Siedzę sobie na lekcji a tu nagle pan M. przysyła karteczkę. Patrzę "Jak się czujesz?" (po angielsku), Odpisałem że dobrze i dałem karteczkę z powrotem :). Potem znoiwu liścik- "a czemu?", odpowiedź "nie wiem, po prostu jestem rozweselony". Kłopot z tym iż przypadkowo zamiast napisać "know" napisałen "now" :).
M (po lekturze odpowiedzi, szeptając do mnie): Wstyd! Jutro cię pytam z angielskiego :D.

Angielski, z Morawskim
Morawski: I jak myślicie czy te kury na tym zdjęciu są szczęśliwe? (kury zamknięte w ciasnych klatkach, ułożonych jedna na drugiej, ledwo się ruszają)
Uczeń: Jasne! z drugiej strony mają telewizor, na który patrzą dzień i noc....
M: ...może komputer i grają w Quake'a?
U: Nie, tylko telewizor z nastawionym programem kucharskim "Jak przyrządzić kurę".
M: Nie prawda, kury nie lubią horrorów :).
<reszta lekcji przeszła normalnie>

Jak mi się przypomni więcej- to powiem.
« Ostatnia zmiana: 2005-02-16 (Śro), 22:32 wysłana przez Bienio »

Offline Victor

  • ++
  • Wiadomości: 1 413
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #16 dnia: 2005-02-16 (Śro), 23:54 »
Dawno temu jeszcze przed matura gdy gyłem w czwartej klasie liceum chodzilismy do babki od biologii przygotowywac sie tzn słuchalismy zajęć młodszych klas. I tak odpowiedź drugoklasistów było to pod koniec sem także ludzie odpowiadali. jeden chłopak musiał odp o wirusach pyt co to jest wirus ten walnął bakteria chrobotwórcza. ok dalej jak sie rozmanażają płciowo czy bezpłciowo ( mozna podciągnąc pod bezpłciowe ale rozmnażanie wirusa polega na tym ze infekuje on komurke i powoduje replikacje swoich kopii) chłopak walnął płciowo. Dwója

Kolejny odzywianie sie organizmów bakterie są cudzo czy samożywne ( sa takie i takie) mówi samozywne a ta zadała pytanie a ty jakim jestes organizmem samożywnym czy cudzo zywnym ( chodzi tu o to czy musisz miec pokarm z zewnatrz czy sam go wytwarzasz) ten walnał że jest on samozywny ta go pyta czemu czy ma chlorofil w sobie czy co a ten przeciez on sam sie odżywia.

w podstawówce 8 klasa jezu to było prawie 10 lat temu ale zapamiętałem jedno angielski przydzielili nam taką jedna babkę młoda po studiach
i tak chciała nas ustawić dawała po 50 zdan do tłumaczenia itd nic nie robiła tylko tłumacz zdania nikt jej niesłuchał klasa wygladała jak z młodych gniewnych. nikt nic nie odp były gadania na zajeciach jakbabka spr prace domowe to schodzilismy pod ławki u ciciekaliśmy przednią na czworaka w końcu babka niewyrobiła nerwowo.

Offline T O R C H I O

  • ++
  • Wiadomości: 1 509
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #17 dnia: 2005-02-17 (Czw), 00:29 »
ja teraz sprzedaje mieszkanie po babce i OMG jacy ludzie potrafia byc ciuluwaci, niedorobieni i cholera wie jak to powiedziec...
 qrwa cala rodzinka - dwa pokolenia iwszyscy razem maja dosc wysoka inteligencje moze ze 120 RAZEM
qrwa nic sie nie potrafia dowiedziec... załatwic... i rzana glupa az milo :(
a dodam ze ci ludzie maja dobrze prosperujacy sklep...

kiedys czytalem ze debilerobia najleposze interesy ale czy to jest prawda????????????

jeszcze niedawno świat mógł być ocalony, dziś jest inaczej ...

Offline Bienio

  • +
  • Wiadomości: 820
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #18 dnia: 2005-02-17 (Czw), 19:01 »
Historia
Kuba: Grzesiu ty głupku, jak można nie znać zasad ortografii!
Nauczyciel: Kuba, natychmiast przeproś kolegę!
Kuba: Przepraszam Grzesiu, za wytykanie ci nieznajomośc ortografii.
Nauczyciel: Dobrze <odwraca się z powrotem do tablicy, po czym odwracasię do Grzesia> a ty, powinieneś nauczyć się zasad ortografii.

Offline Zimt

  • +
  • Wiadomości: 43
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #19 dnia: 2005-02-17 (Czw), 19:34 »
W moim liceum pracował swego czasu pewien nauczyciel WF-u, który, z racji swego wieku, miał wyjątkowo słaby wzrok.  Z tego też powodu na jego zajęciach bardzo często dochodziło do sytuacji tego typu:

Uczniowie grają w piłkę, nagle rozlega się dzwonek, więc wszyscy biegną do szatni. Piłka pozostaje za krzakiem. Po chwili do przebierających się osób dochodzi wściekły głos psora: "Wyłaź mi zaraz zza tego krzaka! Co sobie stroisz za żarty! Bo zadzwonię do twoich rodziców!"

Podobne zdarzenie miało też miejsce podczas zajęć na basenie ;)

Z podstawówki najlepiej natomiast zapamiętałam sytuację, gdy kolega, wyrzucony za drzwi (miała to być kara za publiczne dłubanie sobie w nosie długopisem) po chwili wrócił do klasy... oknem ;)

Offline Carnagge

  • +
  • Wiadomości: 453
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #20 dnia: 2005-02-18 (Pią), 10:27 »
W mojej klasie ostatnio byl szal na spisywanie dialogow z lekcji, cos takiego mamy: ;)
[polski]
*prof. Chętkowski:
"... i zrobił, na pieknym Francuskim lazurowym wybrzeżu, wielką, 3 kilogramową męską kupe"

*Lekcja polskiego- Asieńka odpowiada o Kordianie.
Chętkowski przerywa:
-Kordian przychodzi do papieża, papież go zawodzi, Kordian wychodzi. Co to jest??? TELENOWELA???

* Wyjątki z lekcji Przemka i GaWina

Najpierw Przemek:

"Goethe opisuje nam dom na wzgórku"

"Między młodymi zaczęło iskrzyć, wiec od razu przeszli do rozmowy o książkach"

"Wertera urzekł sposób w jaki Lotta kroiła chleb"

"Widok Lotty sprowadził Wertera do pionu"

GaWino:

"Lotta się ożeniła, wiec Werter postanowił zamieszkać u jednego księdza"

i najlepsze... tzw. intryga parobkowa:

"Parobek tak bardzo kochał swoja panią, że ją zgwałcił. Nakrył ich jej brat, i wyrzucił parobka, dlatego ten chodził smutny, tym bardziej że pani zatrudniła nowego parobka, w którego stronę też się skłaniała. Później okazuje się ze stary parobek próbuje zabić nowego"

*Chętkowski stawiał jedynki za nie przyniesienie wypracowań mówi do Franka:
JAK PRZYNIESIESZ PRACE NA JUTRO TO MOZE TWOJA PALKA WYPARUJE  

* lekcja polskiego prowadzona przez Anię F i Monikę K
Ania F: ">>Lalka<< to doskonała ksywka, która obrazuje postać panny Izabeli, jest to osoba ładna i pusta...no bo lalki sa ładne i puste w środku..."

skrócony opis sceny w teatrze z 'Lalki' :
"Izabela była wpatrzona w Rossiego, Wolkuski w Izabelę, oczywiście to wszystko obserwował Żyd"



[po]

prof. Krysiak:
 (Marcin bije Krzyśka)

K: Nie bijcie się
M: Ja bronie honoru Gabrysi, panie prof.!!
K: Znalazł się, dżentelmen z kołchozu


[historia]

(autorstwa Widma…)
Lekcja Historii, praktykant prowadzi, Baranowska siedzi w pierwszej ławce i notuje:

Praktykant: I zadaje wam ta prace domowa na następna lekcje

Klasa: nie nie, następna lekcja jest juz w piątek!!

P.: No to za tydzień.

K.: Nie nie!! Później!! Dużo później!!

ja: To może przyniesiemy to na fakultet??

Baronowska.: <używa wzroku bazyliszka>



[z dyrem..]

Marcin: Panie Dyrektorze, a czy ja tez mogę sobie włosy na głowie pofarbować?

Dyrektor: Wiesz co Marcinku, ty sobie na łonie pofarbuj!




[biologia]

*Krzysiu do prof. Kajzera Panie Profesorze jak się objawia lesbijstwo?
  Na to prof. Kajzer Nie wiem, Matki się spytaj

* Trochę textów Ośkiweicz z bioli:
 "Mendel zapylał groszki"
 "Mendel krzyżował ze sobą groszek"

 Ośkiewicz do Magdy: "A ty co do kawiarni przyszłaś !?!"
                    Franek: "Ja?"

Zawiściak na biologi nie uważa i prof. wyrywa go do odpowiedzi (robimy krzyżówkę cech nasiona A-żółte i a-zielne, B-gładkie i b-poBucezczone). Na tablicy było coś takiego: AaBb, AABb, aabb, aaBb itd.
O: "Jakie genotypy powstaną?"
M: "Hmmm, zielone"
O: "Ale dokładnie. Czy tylko zielone?" (chodzi jej o gładkie czy poBucezczone)
M: "Nie jeszcze żółte!"

* Prof: "Mendel krzyżował ze sobą groszek"
   Erni: "I powstał Jaś Fasola!"




[matematyka]

Ryniu :
No a teraz obliczmy powierzchnię boczną Staszka



[wos]

*Text z WOS'u - lekcja o pracy sądu.
   Erni: Czy jak Jędrzej mnie nazwie debilem to ja mogę go zaskarżyć ?
  Jędrzej: To i tak każdy lekarz potwierdzi

*Fakultet z WoSu
  Sowa:"... wiec chinczycy rozpoczeli budowe prymitywnych dymarek..."
    Erni: "To dlatego tak ich dużo!!"


[angielski]

*klasa wrabia Wiąckową ze przysługuje nam Bomba klasowa jak wszyscy są nieprzygotowani:
Wiacek: a ile tych bomb sie wstawia ?
ktos: yyyyyy 1 !!!!!!
reszta: 3 ! 3 !

* Angielski - był dzięń bezstresowy:
Mateusz: To dzisiaj sobie bezstresowo laski postawiamy!
Wiącek: Ja nie wiem co ty Mateusz będziesz robił ale teraz czytamy text!
Cała klasa brech i brawa dla Wiącek :D Trzeba było przy tym być :D



[WF]

(Maciek..)
*Grzesiek z 3C serwuje i piłka uderzając o drabinkę wyłamuje jeden pręt.
Wszyscy nagle dostają takiej głupawy jak nie wiem :D A Idczak sam się podśmiewająć idzie naprawić drabinkę i mówi" NO ja nie wiem piłka uderzy i jak dzieci dosłownie. Jaka radość, że się popsuło" :D
W sumie z opisu to sytuacja nie jest śmieszna ale trzeba było tam być. Jakoś na tej lekcji brakowało głupich textów, a ta drabinka to już ma historię całą jak ją Mateusz złamał ćwicząc skoki :D

* Franek nie ma stroju i siedzi na ławce. Ci co się zdążyli przebrać robią jak zwykle głupoty - biegają po sali, rzucają piłkami, skaczą do kosza.
Idczak: "Widzisz Franek jak cię nie ma na boisko to oni nie wiedza co robić. Gubią się, bo nie czują tego twojego oddechu. Popatrz na nich :D A w ogóle dzień bez wf to dzień stracony!" :D


[ruski]
* Zosia na ruskim pokazując nam zdjęcia z Piotrogrodu:

"boczne słońce, rzucało boczne cienie"


* Zosia: "...i tu właśnie widzimy Cara Piotra I na koniu. Spójrzcie jak ten koń wyglada- cały z kamienia, a się nie przewraca" na to Erni: "Jedziemy do Petersburga zwalić konia??" :D

Zosia:"...a tu widzimy fontanny" Marcin(na głos, siedząc metr od Zosi): "Ale wytrsyk!"


Krzysiek wraca na ruski z magnetofonem pożycznym od Wiącek

Zosia: "I zgodziła się prof. W. pożyczyć magnetofon?"
Krzysiek: "Początkowo podskakiwała, ale powiedziałem Jej "Don't fuck with me, pussy."
Zosia: "Cieszcie się, że ja nie rozumiem po angielsku..

Offline waste

  • Magister Cieć
  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 430
  • <tu wpisz jakiś mroczny tekst>
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #21 dnia: 2005-02-19 (Sob), 13:30 »
ja w zasadzie aż tylu tekstów nie pamiętam (a kiedyś cały zeszyt mógłbym zapisać)... dawno to było. tak mi się przypomniała lekcja muzyki w 1 kl. LO, bardzo fajny facet uczył hehe:
Omawiamy podział instrumentów i w pewnym momencie nauczyciel zaczyna wyliczać perkusyjne:
- ...i jeszcze wibrafon - tu zrobił krótką przerwę - nooo... jeśli pomyśleliście o tym co ja, to jesteście świnie.

luźny koleś, miło go wspominam. ^_^
waste / marti.presents.pl / proud member of SPPUF! / Zakon Entombedian walczy!

Offline Victor

  • ++
  • Wiadomości: 1 413
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #22 dnia: 2005-02-20 (Nie), 01:29 »
opowiedziała mi to kumpela. Była teraz w ferie w wenecji razem z rodzicami i tak jej stary wział swój stary aparat. I tak Aga mówi płyną stateczkiem ludzie robia fotki każdy aparat cyfrowy lub zaawansowane lustrzanki, a jej stary wyciąga poslki idioten kadera z naciagiem ręcznym. ludzie zaczeli mu robic zdjęcia. To wg mnie tylko spalić sie ze wstydu.

Przypomniało mi się to co kiedys zrobiłem na działce takie osiedle działkowe nasza paczka znająca się od praktycznie zawsze ale zajebiście się zgadaliśmy w każdym razie raz coś koło pólnocy byłem troche zmeczony pracą a mimo to poszedłęm na podchody i tak coś jeszcze planowaliśmy na potem wieczór hipnozy i tak niby mnie zahipnotyzowali ( było kilku młodszych kolesi ja miałem 15 lat tamci mieli 12 13 i tak niby ja zahipnotyzowany padłem nastepnie podczołgałem sie kawełek i okręzna droga wróciłem do domku poprosiłem babicie by mnie troche powoałał a jak ktos by mnie szukał to mnie niema. Umyłem sie i poszedłem spac rano dowiaduje się że ci młodsi dostali psychozy pobiegli mnie szukać a jak mnie niebyło to wócili do domków i  całą noc niemogli zasnąć  zwłaszcza że moj kumpel nagadał im ze przyjedzie policja ( z kumplemmiałem kontakt za pomoca wakie talkie 3 domki dalej) ale akcja był młodsi przez 3 dni nie wychodzili z działek.

Offline Carnagge

  • +
  • Wiadomości: 453
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #23 dnia: 2005-02-20 (Nie), 01:47 »
Victor > takie akcje najbardziej lubie :D Nie ma jak rewelacyjny pomysl i wprowadzenie kogos w dezorient :D

Offline T O R C H I O

  • ++
  • Wiadomości: 1 509
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #24 dnia: 2005-02-21 (Pon), 06:49 »
Victor to znajoma jak byla teraz we wrzesniu i pazdzierniuku we francji mial podobnie...
kiedys na gnisku przypalilismy jej aparat tzn obudowa i ten jakze uzyteczny przysk wyzwalacza :D aparat zwykly full automat tzw. turystyczny...
no i sa wieczorem pod wieza eiffla i ogladaja jak to polacy : aaaaaaaaaaaa
no i taka mocnoopalona parka odjebana masakrycznie (ubrania) i daja im jaks nowa cyfrowke co by oni im zdjecia zrobili no i one zrobily te zdjecia  im a potem anka wyciaga swoj "aparat z przeszloscia" i daje im zeby ioni im zrobili :D  no a ta dupa co byla  ztym kolempopatrzylka ... zdziwila sie i zrobila
poterm jak odchodzili to cos dziwbnie sie smiali ino :D
« Ostatnia zmiana: 2005-02-21 (Pon), 06:50 wysłana przez T O R C H I O »
jeszcze niedawno świat mógł być ocalony, dziś jest inaczej ...

Offline Bienio

  • +
  • Wiadomości: 820
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #25 dnia: 2005-02-23 (Śro), 20:53 »
Matematyka. Pani dzieli wszystkich na grupy wg. rządów w ławkach. Kłopot w tym, że jeden z moich kolegów siedział medzy rządem A a B. W związku z tym chciał powiedzieć "ja jestem posirodku!" To przejęzyczył się i powiedzial...
"Jestem obojniakiem!"

Offline waste

  • Magister Cieć
  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 430
  • <tu wpisz jakiś mroczny tekst>
Prawdziwe historie
« Odpowiedź #26 dnia: 2005-02-27 (Nie), 15:07 »
a co to znaczy "posirodku"?
waste / marti.presents.pl / proud member of SPPUF! / Zakon Entombedian walczy!

Offline

  • +++++
  • Wiadomości: 4 271
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #27 dnia: 2011-01-15 (Sob), 21:04 »
Ja zapisuję co lepsze hasła mojego faceta z anglika. Wypiszę je pod koniec szkoły może, bo a nuż dojdą jakieś nowe ;)

* Sashh nadal czeka na te hasła

Offline Victor

  • ++
  • Wiadomości: 1 413
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #28 dnia: 2011-02-06 (Nie), 22:53 »
Historia sprzed kilki dni.
Jestem na ślubie Pan młody biały jak decha idzie do ołtarza. W pewnym momencie proboszczowi wypada kartka z imieniem państwa młodych. Zaczyna się ślub i ksiądz widząc że nie ma kartki. Pyta cicho " jak pan ma na imie" chłopak nic. powtarza pytanie. nic. w końcu ksiądz przez mikrofon. Jak pan ma na imie? Facet walnał " Pan ma na imie jezus"  śmiechu w kościele nie da sie opisac.

Offline sah

  • Administrator
  • ++++
  • Wiadomości: 3 834
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #29 dnia: 2011-02-06 (Nie), 23:50 »
dobra anegdota :thumbup:

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 456
  • Obey the Fist!
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #30 dnia: 2011-02-06 (Nie), 23:51 »
no zabawna powiem wam
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje

Offline ignus

  • DKMiści
  • +++
  • Wiadomości: 2 488
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #31 dnia: 2011-02-07 (Pon), 17:01 »
kawał old jak świat, mój stary opowiadał mi go kilka lat temu.

Offline B

  • Lis Niebieski
  • Moderator Globalny
  • ++++
  • Wiadomości: 3 705
  • control over men is all
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #32 dnia: 2011-02-07 (Pon), 17:26 »
No to ja wam opowiem PRAWDZIWĄ HISTORIĘ  z zeszłego tygodnia.

Praca. Telefon.
Dzwoni [osoba na stanowisku kierowniczym]. Jest zjebanym bucem i ciemniakiem, więc zagryzam zęby i odbieram.
Ma problem z odpakowaniem jakichś plików RAR. Proponuję że mu doinstaluję profil z 7zipem, on sobie da radę z RAR. Pytam o numer komputera. Oczywiście buc nie wie jak to sprawdzić.
No to mówię, żeby nacisnął ALT+CTRL+DEL i wtedy zablokuje windę i na okienku z informacją wyświetla się numer komputera.
Nie działa mu coś, naciska, naciska i nic nie wyskakuje. No to niestety muszę iść do barana do biura.
Wchodzę tam i patrzę co on naciska...
ALT i CTRL znalazł na klawiaturze nieźle, ale trzeci przycisk...
...próbował wciskać logo DELL na obudowie komputera. Takie fajne srebrne, okrągłe.

To byłem ja i fragment mojej pracy, pozdrawiam!
"więc lis postanowił go wyruchać"

Offline Einnar

  • voidhead
  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 885
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #33 dnia: 2011-02-07 (Pon), 20:03 »
jak w IT Crowd normalnie :)

Offline Greybrow

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 140
  • no way
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #34 dnia: 2011-02-07 (Pon), 20:43 »
witam w helldesku B!

Offline Durbik

  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 456
  • Obey the Fist!
Odp: Prawdziwe historie
« Odpowiedź #35 dnia: 2011-02-08 (Wto), 10:44 »
co jak co, ale to musiało wymagać upośledzenia umysłowego.
Tak się teraz przekonuję - w internecie same chuje