Autor Wątek: Karczma "Pod Czarnym Krukiem"  (Przeczytany 29230 razy)

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #180 dnia: 2004-02-15 (Nie), 19:41 »
-Ech tam wilkołak, na północy jest pewne tajemnicze miasto, całkowicie opustoszałe, krążą słuchy, że była to zaraza, inni mówią że jakiś mag chciał się zemścić za śmierć swej córki, ale ja wiem dokładnie co się tam stało... chcecie posłuchać, ... ech tam nawet jakbyście nie chcieli to opowiem.
Mianowicie wszystko zaczęło się 10 lat temu, miastem rządził potężny i silny Keath, był to wódz potężny, mądry i stary, aczkolwiek już trochę schorowany. Miał 2 synów Gwuth\'a i Mardob\'a, Gwuth jak nikt umiłował sobie magię i jako, że był starszy to jemu należała się władza po ojcu, dzięki ogromnym pieniądzą wybudował wielką pracownię magiczną, do której sprowadził najzanmienitszych magów z okolicy, jak tylko mag który mnie szkolił usłyszał o tym postanowił tam pojechać, a jako że byłem jego uczniem pojechałem z nim. Gwuth planował stworzyć dzięki umiejętnościom magicznym miksturę, dzięki której możliwe bedzie spowolnienie czasu, a w zasadzie powstrzymanie procesu starzenia. Jednak Mardob nie mógł się pogodzić z tą myślą, że jego bratu może wyjść tak wielkie przedsięwzięcie, dzięki swym znajomościom sprowadził on z odległych krain Potężnego złego maga który miał wkupić się w łaski Gwuth\'a i od środka sabotować projekt.
I tak nadszedł dzień w którym wszyscy mieli się zebrać w pracowni i stworzyć do końca miksturę, wtedy to wydarzyła się tragedia... Zły mag spreparował ostatni składnik i gdy był on dodawany do reszty mikstury ..... ech nie mogę.... Wybuchła ona powodując powstanie trującej chmury, wszyscy magowie którzy tylko potafili zaczęli rzucać jakieś czary ochronne, jednak i tak wielu z nich poginęło..... chmura zaczęła spowijać miasto ..... Wszyscy zginęłi..... Jak ja przeżyłem... ano mój nauczyciel w arcymistrzowskim tępie rzucił czar który przeniósł nas do zamku...
Więc jak widzicie w plotkach jest zawarta czta prawdy.                    

Offline Eyria

  • +
  • Wiadomości: 180
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #181 dnia: 2004-02-15 (Nie), 21:46 »
-Plotki poniekąd to najlepsze źródło wiedzy o wydarzeniach których nikt nie odważył się przelać na papier...Ciekawa historia zacny panie. Jak się okazuje plotki was nie omijają...
*uśmiecham się*                    
\"Nee iikoto mo waruikoto mo subete tashite\" -> \"Good thing and bed things both happen\" Gravitation

Offline Diabellus

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 821
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #182 dnia: 2004-02-16 (Pon), 21:09 »
Karczmaz znowu zaczol polerowac kufel.
- No nie powiem panie, piekna historia panie Riot. Swego czasu bylo o tym glosno w calym imperium. Dobrze wiedziec ze ktos przezyl ten wypadek. Wielkim mistrzem magii musial byc twoj nauczyciel. I teraz, postawiliscie mnie w ciemnym zaulku... Gdyz obie opowiesci sa swietne... No chyba ze pozostali dwaj panowie cos lepszego opowiedza?
Karczmaz spojrzal pytajaco na Keirana i na Lokiego...                    
I chuj.

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 953
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #183 dnia: 2004-02-16 (Pon), 21:28 »
Patrze karczmarzowi prosto w oczy, po czym mowie.
-Zechca panstwo wybaczyc, ale jestem zmeczony trudami podrozy. Jesli to nie klopot to chcialbym udac sie do mojej komnaty.
Ide na gore                    

Offline Loki

  • +
  • Wiadomości: 329
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #184 dnia: 2004-02-16 (Pon), 22:21 »
Odprowadzilem wzrokiem wchodzacego na gore Keirana, po czym skupilem swoja uwage na palacym sie w kominku ogniu. Siedzialem tak chwile w zamysleniu, po czym wzialem gleboki oddech i zaczalem:
- opowiesc... opowiesc - wzdrygnalem sie lekko, jak tylko przypomnialem sobie co mi sie przytrafilo. - tylko RioT pamieta co tu sie wydarzylo. ? kontynuowałem - Zaraz po tym wszyscy rozeszli sie w rozne strony. Ja tez nie zabawilem tu zbytnio dlugo i wyruszylem .. przed siebie ..bez konkretnego celu, jak zawsze. Opuscilem ..o dziwo calo Obrzydlowek, ale jak wiemy wszystko co dobre szybko sie konczy. Podrozujac tak 3 dni traktem do stolicy natrafilem na jakas opuszczona karawane kupiecka... to znaczy tak mi sie wydawalo na poczatku. Wozy, pelno towarow .. zyc nie umierac.. Pomyslalem sobie, ze los szczegolnie sie do mnie usmiechnal. Przegladajac kolejne wozy przez przypadek ujrzalem slady krwi, ktore prowadzily wglab lasu. Byly tez slady, jakby ktos kogos ciagnal .. glupia ludzka ciekawosc .. coz innego mialem zrobic jak nie ruszyc za tymi sladami. - zrobilem chwile przerwy, pociagnalem lyk piwa i kontynuowalem - szedlem tak przez las .. nie pamietam ., 10 moze 15 minut ? - zamyslilem sie na chwile - nie wazne, w kazdym razie nie dlugo. Dotarlem do jakiejs polany i na jej skraju ujrzalem grupke kozioglowych stworow. Chaotyczne scierwa, bylo ich z 6 .. moze 7 - wykrzywilem twarz z niesmakiem - jeden mnie jakos wyczul .. chyba przywodca. Spojrzal szybko w moja strone i rzucil sie za mna w poscig, a za nim jego kumple. Bieglem co sil w nogach, wiedziałem ze w bezposrednim starciu nie mam szans. Poczatkowo wydawalo mi sie, ze uciekne jednak po chwili slyszalem juz za soba stukot kopyt, czulem oddech tego drania. Bylem pewien, ze tego nie przezyje. Jak tylko ten kozi scierwus znalazl sie blisko mnie, chwycilem w biegu za miecz po czym padlem na ziemie. Tak to mi sie udalo, potknal sie o mnie i sie przewrocil .. jednak nie spodziewalem sie, ze podniesie sie szybciej niz ja. Szybko siegnal po swoje ostrze i teraz wszystko mialo sie wyjasnic. Juz slyszalem jak biegli jego chlopcy, ale stwierdzilem, ze jak zgine to i on ze mna. Rece trzesly mi sie ze strachu, mimo to przystapilem do ataku. Wyprowadzilem pierwsze uderzenie jednak zwinnie sparowal i ruszyl do kontrataku.. szybko popelnil blad. Zamachnal sie soczyscie jednak bez niczego uniknalem tego uderzenia .. dziecko by uniknelo. Cialem szybko i pewnie, glowa odpadla bezdzwiecznie, a ze stwora wylala sie zielona posoka. Odczulem chwilowa ulge .. chwilowa. Dostrzeglem katem oka, ze dobiegla reszta. Nie bylo jak uciekac, dopadlyby mnie i rozszarpaly na strzepy, z reszta normalnie tez by to zrobily. Bez walki jednak nie chcialem sie poddac. Sparowalem pierwsze uderzenie, drugie, zdolalem jeszcze przez przypadek odbic trzecie. Po chwili poczulem mocne uderzenie z tylu, podparlem sie na kolanie i szybko z calych sil odwrocilem sie i cialem. Miecz przeszyl cialo jednego ze stworow, krzyknął przeraźliwie.. odczulem w tym momencie satysfakcje z tego ze zadaje mu bol ..  jednak zaraz poczulem silne uderzenie w prawa reke, a po nim drugie ciecie przez plecy. Padlem bez sil na ziemie. Ogarniety bolem. Wiedzialem, ze to moj koniec. Spojrzalem smierci w oczy. Poczulem uderzenie kopyt w bok, po nim nastepne .. i nastepne. Ostatnie poszlo w glowe .. przed utrata przytomnosci uslyszalem jeszcze jakis okrzyk \"Brac ich!\" .. Obudzilem sie z bolem glowy w jakiejs przytulnej chacie. Okazalo sie, ze uratowal mnie miejscowy drwal o imieniu Soliat i jego synowie: Uthgar, Ghondar, Haliar. Opiekowali sie mna przez tydzien i tylko dzieki nim jestem teraz tutaj z wami. Od tego czasu bardzo sie zmienilem.. bardzo.. - pociagnalem kolejny lyk piwa, przymknalem oczy i usmiechnalem sie jak dziecko, ktore dostalo wlasnie prezent, po czym dodalem - ciesze sie, ze znowu moge tu byc.                    
"Faster we run, and we die young.."

Offline Eyria

  • +
  • Wiadomości: 180
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #185 dnia: 2004-02-17 (Wto), 01:39 »
*Wysłuchała z zainteresowaniem po czym uśmiechnęłam się szczerze*
-I cóż barmanie?
*Zwróciłam wzrok na twarz barmana*
-Przejaśnił Ci się werdykt? Czy też wręcz przeciwnie?                    
\"Nee iikoto mo waruikoto mo subete tashite\" -> \"Good thing and bed things both happen\" Gravitation

Offline Diabellus

  • DKMiści
  • ++
  • Wiadomości: 1 821
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #186 dnia: 2004-02-18 (Śro), 19:50 »
Barman nalewa piwo do kufla.
- No coz, wybor bedzie ciezki... I chyba skonczy sie na tym, ze postawie kazdemu z was piwo. Wiele w sumie nie strace, dobrze ze pan Keiran niezdecydowal sie na uczestnictwo.
Barman wyciaga zza lady jeszcze dwa kufle i napelnia je piwem.
- Czestujcie sie, znajcie dobre serce barmana.
Barman zaczol sie smiac.

Keiran, twoj pokuj jest maly i schludny. Na wprost drzwi jest okno, po lewej od drzwi masz łóżko. Po prawej jest szkrzynia, szafa i male biurko. Na srodku pokoju stoi maly taboret.                    
I chuj.

Offline Keiran

  • Naczelny Ekonom
  • DKMiści
  • +++++
  • Wiadomości: 7 953
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #187 dnia: 2004-02-18 (Śro), 21:03 »
Rozpinam plasz, potem zdejmuje z siebie reszte ubran i pancerz. Wkladam wszystko do szafy. Pod poduszke klade swoj miecz i klade sie na lozku. Moj umysl zajmuja wspomnienia dawnych wydarzen. Ciekawe kiedy wydarzy sie cos ciekawego, bo przestalem sie juz ludzic ze dane mi bedzie tutaj odpoczac. Ta historia o wilkolaku zapowiada sie ciekawie. Medytuje jeszcze troche po czym zasypiam.                    

Offline Eyria

  • +
  • Wiadomości: 180
Karczma "Pod Czarnym Krukiem"
« Odpowiedź #188 dnia: 2004-02-21 (Sob), 19:55 »
*Przysuwam do siebie kufel*
-Heh. Czyli mamy remis.
*Uśmiecham się rozglądając się po karczmie*
-Strasznie pusto tutaj...
*Wypijam łyczek*
-... i cicho wbrew pozorom. Nie należycie panowie do tych uzależnionych od rozmów, prawda?                    
\"Nee iikoto mo waruikoto mo subete tashite\" -> \"Good thing and bed things both happen\" Gravitation