Autor Wątek: temat bez nazwy ;)  (Przeczytany 5536 razy)

Offline tymbeer

  • +++
  • Wiadomości: 2 201
temat bez nazwy ;)
« dnia: 2003-12-02 (Wto), 01:06 »
Mroczny odszedl w niepamiec, wiec zrobmy cos innego. ;)
Nazwy tematu nie bede wymyslal, po to, aby byl calkowity freestyle. ;)
Chwilowo nie mam wielkiej weny, wiec nie mowic, ze slabe. :P
Juz nie pamietam, kiedy sie w czyms takim udzielalem. :D
I nie ma sensu przenosic tego do sesji. :bigla:

=====================
Slonce swiecilo mocno, tak ze mozna by wyzionac ducha. Jezdziec prowadzil konia za lejce i szeptal co chwile do niego - Juz niedaleko, moment i jestesmy...
Spogladal na pustynie metnym wzrokiem. Widzial jakies wielkie zabudowania, pewnie miasto.
Przystanal na chwile i rozejrzal sie.
Mam nadzieje, ze to nie iluzja -  powiedzial do konia i ruszyl.                    
...

Offline RioT

  • Blogger|Konsolowiec|Agent
  • +++
  • Wiadomości: 2 299
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #1 dnia: 2003-12-02 (Wto), 07:59 »
Nistety idąc cały czas do przodu miasto sie nie zbliżało, gdy spojżał na konia, a potem spowrotem popatrzył do przodu miasto zniknęło:
-Cholera - zaklął - A to pech no ale cóż mam nadzieję że wody starczy mi jeszcze na te 4 dni marszu po których jak powiedział Robertus powinienem opościć tą pustynię. I szedł tak jeszcze do czasu zapadnięcia nocy, a gdy już się ściemniło rozbił obóz.                    

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #2 dnia: 2003-12-02 (Wto), 14:03 »
W nocy obudził go krzyk konia:
 - Stefanus! Obudź się, coś się zbliża!
Stefanus otworzył oko, ale pech chciał, że to było akurat to szklane, więc i tak nic nie zobaczył. Zamknął więc szklane oko, otworzył drugie, zdrowe, i zobaczył kilkunastu jeźdźców z pochodniami zbliżających się do niego w zawrotnym tempie.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Eyria

  • +
  • Wiadomości: 180
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #3 dnia: 2003-12-02 (Wto), 19:46 »
Stefanus wyczuł niebezpieczeństwo. Czy to nie byli ci sami strażnicy, przed którymi uciekał przez tą przeklętą pustynię? Światło z pochodni ukazało czerwono-złote ubranie- nie było wątpliwości. To oni. Jednak co robić? Koń jest zbyt zmęczony dziennym upałem i zabójczo zimną nocą...                    
\"Nee iikoto mo waruikoto mo subete tashite\" -> \"Good thing and bed things both happen\" Gravitation

Offline Flecik

  • Bogini-Dziecko
  • ++
  • Wiadomości: 1 223
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #4 dnia: 2003-12-02 (Wto), 20:21 »
Sajana obudziła się z krzykiem. Usiadła gwałtownie łapiąc powietrze. Koszula kleiła się do jej mokrego ciała. Kto to mógł być - zastanawiała się. Dlaczego ten sen nawiedzał ją co noc już od blisko roku? Wstała, podeszła do okna. Świt był wciąż jeszcze daleki...                    
Forever isn't an amount of time, but a place in your heart.

Offline Tirith

  • +
  • Wiadomości: 113
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #5 dnia: 2003-12-03 (Śro), 01:10 »
Westchnela gleboko, zaslonila firanke i wrocila do lozka. Clugo reszcze lezala w bezruchu wpatrujac sie w sufit zanim znow zasnela. Tym razem sen nie powrocil. Obudzila sie o brzasku i jedyne co czula to niesamowite zmeczenie po zle przespanej nocy. Podeszla po raz kolejny do okna, przeciagnela sie i zamarla w tej pozycji. Przez ulice przechodzil najspokojniej w swiecie mezczyzna. Mezczyzna, ktorego twarz byla dla niej dziwnie znajoma. Po plecach przemknal jej nieprzyjemny dreszcz.....                    
\"To co czynimy , nie jest nigdy rozumiane , tylko chwalone lub ganione. \"
F. W. Nietzsche

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #6 dnia: 2003-12-03 (Śro), 13:01 »
... tak, to był ON - poborca podatkowy! Jak co miesiąc przyszedł ograbić Sajanę z wszystkich jej oszczędności. \"Jak tak co miesiąc będzie mi zabierał wszystkie pieniądze, to nigdy nie uzbieram na tą operację plastyczną i żaden chłop mnie nie zechce\" pomyślała Sajana, zbiegła po schodach i ustawiła się koło drzwi wejściowych przywołując jednocześnie fireballa.

p.s. ile razy dziennie można tu pisać?

p.s.2 4000[/span]

[span style=\'color:red\']Sorki ze sie wcinam, ale nie mam weny i czasu aby cos napisac w nowym poscie... Tak jak to bylo w mrocznym - piszesz ile chcesz, tylko musisz poczekac, az ktos inny wpisze sie po twoim poscie. tym
                   
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Eyria

  • +
  • Wiadomości: 180
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #7 dnia: 2003-12-03 (Śro), 17:19 »
\"Jednak cóż począć? Płacić trzeba...\"
 Jej rozmyślania zostały brutalnie przerwane pukaniem do drzwi. Sajana szybko się ubrała zakładając to co miała pod ręką i zbiegła po schodach w dół aby otworzyć drzwi...                    
\"Nee iikoto mo waruikoto mo subete tashite\" -> \"Good thing and bed things both happen\" Gravitation

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #8 dnia: 2003-12-03 (Śro), 23:21 »
W tym samym czasie, kiedy Sajana borykała się z poborcą podatkowym, Stefanus był w dużo poważniejszych tarapatach - dorwali go strażnicy, przed którymi uciekał już od wielu dni. Co prawda nie pamiętał już czemu uciekał, a strażnicy nie pamiętali czemu go gonią (to naprawdę było WIELE dni), ale pojedynek był nieunikniony.
 - Mamy przesrane - oznajmił koń Stefanusa.
Stefanus nie zważając na błyskotliwe uwagi konia wyciągnął kieszonkową szablę dwuręczną i przygotował się na śmierć. Pierwszy ze strażników z dzikim wrzaskiem (dostają za to premię) rzucił się na Stefanusa, ale zapomniał, że siedzi na koniu, skutkiem czego spadł i potłukł się boleśnie. Drugi ze strażników, widząc to, począł się śmiać do rozpuku, skutkiem czego również spadł z konia i potłukł się boleśnie. Reszta strażników widząc nieuchronną porażkę spanikowała i oddaliła się w rozsypce.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline SeeM

  • +
  • Wiadomości: 444
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #9 dnia: 2003-12-04 (Czw), 00:23 »
Nieco później... kwatera strażników.
 - Stefanus odniósł kolejny sukces...
 - Niewątpliwie. - odparł prefekt posępnie. Całe zgromadzenie było dziś nie w humorze.
 - Powinniśmy to przewidzieć, nasze kariery wiszą na włosku. Wpowinniśmy wynająć Cienie.
Wypowiedź młodego kapitana wywołała długą ciszę. Taka możliwość po cichu była rozpatrywana już od dawna, ale głośno nikt nie odważył się o niej powiedzieć. Porażka strażników była jednak kroplą, która przelała czarę.
 - Głosujmy. - odparł zakapturzony wojownik, dotychczas posępnie wpatrujący się w wypolerowany blat ławy - Kto jest za?
Dwa palce uniosły się w górę. Sytuacja odetchnęła z ulgą.
 - No to nie.
 - Jednak nie jest to jeszcze koniecznością. Musimy jednak podjąć urwany trop. Ale cóż począć aby znów odnaleźć Stefanusa?                    
emerytowany skryba BCK
Secondary Electron Emission Mass Spectroscoper

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #10 dnia: 2003-12-04 (Czw), 00:42 »
-Ja chyba mam pewien trop - Odezwał się jeden z zebranych - ale to tylko mętna poszlaka.
-Człowieku, mów - Warknął prefekt - nasze kariery i głowy wiszą na włosku a ty się wachasz.
Mężczyzna podniósł się z siedzenia, był to kolejny z młodych oficerów, przez głowy wielu z zebranych przeszła myśl \"co ten młodzieniaszek może wiedzieć\", ale nikt się nie odezwał.
-No więc tak - zaczął mówić - moja przyjaciółka Sajana ma od prawie roku sny, w tych snach widzi człowieka łudząco podobnego do Stefanusa, widzi też jego losy. Dzisiaj opowiedziała mi ostatni, w którym bohater jej snów walczył na pustyni ze strażnikami.
Oficer zawiesił głos, odezwał się natomiast jeden ze starszych członków straży:
-Od prawie roku powiadasz ? To czemu mówisz dopiero teraz chłopcze ?
-Do dzisiaj sam w to nie wierzyłem, opowiadała też jakieś bajki o jego gadającym koniu przez co traktowałem to jak jakieś majaki, dopiero ta opowieść o strażnikach mnie przekonała.
W tym momencie starsi oficerowie zamilkli, prefekt natomiast pobladł, niewielu wiadomo było o tym że wspomniany Stefanus podróżuje na wyjątkowo złośliwej gadającej szkapie, jednak skoro przyjaciółka tego chłopaka wiedziała o koniu, do zrobienia pozostawało tylko jedno.                    
"Obvious with hindsight !"

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #11 dnia: 2003-12-04 (Czw), 00:49 »
- Zwołać strażników! Jedziemy po tą całą Sajanę! - zakrzyknął gromkim głosem prefekt Perfekt. Niecałą godzinę później zbrojna grupa strażników galopowała w stronę miasta Kugelhofen, gdzie mieszkała Sajana.

W tym samym czasie wycieńczony Stefanus na wycieńczonym koniu dotarli do murów jakiegoś ogromnego miasta.
 - W pytę nie wiem gdzie jesteśmy - oznajmił koń.
Stefanus nic nie odpowiedział, gdyż dostrzegł przy bramie dwóch uzbrojonych strażników. Bez namysłu sięgnął po kuszę, załadował, po czym wystrzelił w stronę jednego z nich. Bełt wystrzelił z ogromną prędkością i wbił się w oko strażnika, rozbryzgując jego mózg na gorącym piasku.
 - No i czemu to zrobiłeś? - zapytał z rezygnacją koń.
 - A nie wiem, odruch...                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #12 dnia: 2003-12-04 (Czw), 01:34 »
Drugi strażnik rozsądnie wziął nogi za pas, wrzeszcząc że mordują, zabijają i wogóle wiochę robią. Zostawił więc bramę pilnowaną jedynie przez zwłoki kolegi, co dało Stefanusowi jedyną w swoim rodzaju szansę na wbicie się do miasta bez imprez towarzyszących typu pokazywanie glejtów czy dawanie łapówek. Stefanus jako człek nie w ciemę bity natychmiast z okazji skorzystał, konia poprowadził na wodzy (profilaktycznie kazał mu wziąć mordę w kubeł). Parę metrów za bramą minął grupę strażników którzy biegli dokładnie w przeciwną stronę niż on szedł, ci jednak nie zwrócili na niego uwagi. Uznał więc że to jedno przypadkowe morderstwo ujdzie mu na sucho. Nasz bohater zadecydował że dalsze badanie okolicy rozpocznie od najbardziej oczywistego miejsca, jakiejś gospody. Pewien wpłyt na to miał też fakt że po przejażdżce na pustyni odczuwał potrzebę uzupełnienia poziomu płynów w organiźmie. Poszedł więc do pierwszej gospody którą wypatrzył, malowniczo nazwanej \"Pod wydłubanym oczkiem Beholdera\". Zanim wszedł do środka przywiązał konia i rzucił ostrzeżenie:
-Jak by cie kradli to wrzeszcz i wierzgaj, jak zaczną zanim się naprawdę skuje to przyjdę ci z pomocą.
W środku zamówił dzban piwa, siadł przy stoliku i zaczął popijać, myśląc pogodnie o tym co zrobi oberżysta kiedy dowie się że jego klient nie ma ani miedziaka. Kiedy tak sobie siedział i rozkoszował się piwkiem przysiadł się do niego niesamowicie wręcz podejrzany typ. Typ ten zagaił:
-Jeżeli chciał byś dobry panie zarobić kilka sztuk złota to miał bym pewną propozycję.
Jako człowiek rozsądny Stefanus odrzekł:                    
"Obvious with hindsight !"

Offline SeeM

  • +
  • Wiadomości: 444
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #13 dnia: 2003-12-04 (Czw), 11:21 »
- Nie ma sprawy.
Nieznajomy spojrzał Stefanusowi prosto w oczy.
 - Jedna z moich... przyjaciołek. To znaczy pracownic... wiesz... kurwa, no. Zwie się Sajana i ma poważne kłopoty ze strażnikami. Z pewnej ręki dowiedzizłem się, że straż miejska jest na jej tropie. Wszędzie ich pełno, ponoć jakiś świr przebił mózg wartownikowi przy bramie.
Stefanus, przezornie, nawet nie drgnął, gdy kilka kropel piwa wylało się mu z ust na stół zachlapując przy tym ładny kawałek podłogi.
 - W każdym razie oferuję pięć denarów, jeśli przyprowadzisz ją do mnie całą... Albo martwą... Grunt, żeby mnie nie wydała.                    
emerytowany skryba BCK
Secondary Electron Emission Mass Spectroscoper

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #14 dnia: 2003-12-04 (Czw), 15:33 »
Stefanus słuchał propozycji nieznajomego bez większego zainteresowania, dopiero słowa \"albo martwą\" przykuły jego uwagę. Był w końcu seryjnym mordercą.
 - Nie ma sprawy, jeszcze dziś zobaczysz Sajanę, albo to, co z niej zostanie - odparł z uśmiechem.
 - Doskonale! Możesz mnie znaleźć pod tym adresem - powiedział nieznajomy wręczając Stefanusowi karteczkę. - A tu masz denara zaliczki. Reszta po wykonaniu roboty. - dodał, po czym oddalił się.

A w tym samym czasie na drugiej półkuli farmer John wstał z łóżka, wziął strzelbę i powystrzelał całe swoje bydło.

Sajana od pięciu godzin siedziała na łóżku i zalewała się łzami, bo poborca podatkowy zabrał jej wszystko, co zarobiła na kurwieniu, kiedy nagle usłyszała pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyła, jej oczom ukazał się przystojny młody mężczyzna. Stefanus, bo to on był tym mężczyzną, uśmiechnął się przyjaźnie i powiedział:                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #15 dnia: 2003-12-06 (Sob), 13:36 »
-Dobry wieczór szanownej pani, chyba zabładziłem, czy mogła by mi pani powiezieć którędy do zaułka moczymordy ?
-Yaaaa, następny poborca !!! - Wrzasnęła przerażona Sajana zasłaniając się poduszką. - Nic wam już nie dam !!!
-Nie jestem poborcą - Odparł oburzony Stefanus. - Owszem, jestem bandyta, ale nie zrzeszony.
W tym momencie nastawienie Sajany radykalnie się zmieniło, wysłała poduszkę na wycieczkę dookoła pokoju, usiadła w kuszącej pozycji i wymruczała z szerokim uśmiechem:
-To teraz pan mnie pewnie zgwałci i obrabuje, prawda ???
-Niewykluczone, ale nie bardzo rozumiem co to za powód do radości.
-Bo ja pieniędzy już nie mam, a resztę to ja bardzo chętnie... - Uśmiech dziewczyny stał się o kilka numerów szerszy, zaczynała powoli wyglądać jak cymbałki.
-Kobiety - Mruknął nasz heros pod nosem, przewracając przy tym oczyma. - Wie pani ja nie bardzo mam czas, szukam teraz jednej dziewczyny, może ją pani widziała.
-A jak ta kobieta wygląda ? - Spytała nieco zawiedziona Sajana.
-Eeeee... - Stefanus zrobił zakłopotaną minę. - Zapomniałem sptytać.
-To nawet jak ją widziałam nie wiedząc jak wygląda nie będe mogła ci pomóc - Zauważyła rozsądnie dziewczyna.
-To może ja pójdę spytam - Powiedział skołowany bohater, poczym skierował się ku drzwiom, kompletnie zapominając o fakcie że zna imię swojego celu. Sajama tymczasem znalazła swoją poduszkę i kontynuowała lamety.                    
"Obvious with hindsight !"

Offline Psedlo`s

  • ++
  • Wiadomości: 1 030
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #16 dnia: 2003-12-06 (Sob), 17:46 »
Stefanus wyszedł na ulice, rozejżał się czy przypadkiem gdzieś niema jego zleceniodawcy... .... ........ Po tym jak sie skapnoł, że od 15 minut stoji i sie patrzy na lewo i nic po za tym (włącznie z procesami myślowymi) postanowił na szybko skontaktować się i sięgnoł po komurke. Ale w kieszeni jej nie miał na co stwierdził: cholerny koń, znowu wydzwania po tych jego lafiryndach. Stefanus się spieszył więc wszedł w zaułek i zagadał to pierwszego lepszego zbira:
-gdzie jest ten który zleca zabicie Sajeny?
-a skąd to ja mam wiedzieć
-żuć na inteligęcjie
-niemam kostek
-weź mojie
-o dzięki - rzucił i zgubił - o cholera znowu wpadły pod kanape
-MG (albo coś w tym stylu)- jebać kostki, test sie powiudł
-a no chyba, że tak. Zabicie Sajeny zleca podejżany typ
-a gdzie go znajde?
-w tawernie podejżanego typa
-a to dzięki
-nie ma zaco, ale mugłbyś kopsnoąć szluga
-w tym momęcie objawił się dość złośliwy tik nerwowy, mianowicie Stefanus jedną ręką chwycił czteroręcny miecz chaosu i przeprowadził nieudaną operacjie rozdzielenia bliźniąt syjamskich na zbiże
-jasna cholera, musze udać się z tym to psychologa albo innego psychicznego, ale teraz ide do podejżanego typa - dumnie stwierdził będąc pod wrażeniem swojej kwesti i poszedł gdzie chciał                    
solitaire:18494 39s

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #17 dnia: 2003-12-06 (Sob), 21:54 »
Sajana, jak się rzekło, siedziała i płakała, lecz zacną tą czynność przerwało jej kolejne pukanie do drzwi. \"Ruch tu dziś jak w burdelu\" pomyślała Sajana, która dobrze wiedziała jaki ruch jest w burdelu, po czym zeszła otworzyć drzwi. Tym razem zamiast jednego ujrzała kilkunastu mężczyzn, w dodatku ciężkozbrojnych.
 - Jestem prefekt Perfekt, a to moja wesoła kompania strażników - powiedział ten, który wyglądał na dowódcę. - Szukamy niejakiej Sajany.
 - To ja. Trzy miedziaki za numerek.
 - Nie o to się rozchodzi. Ten tutaj oficer twierdzi, że miewasz czasem dziwne sny, w których widzisz młodego człowieka na gadającym koniu.
 - To... to prawda - odpowiedziała nieco zawstydzona Sajana.
 - Ten człowiek jest bardzo groźnym seryjnym mordercą. Co możesz nam o nim powiedzieć?
 - Wiecie co? Właśnie mi się przypomniało, że on był tutaj niedawno. Od razu wydawał mi się znajomy...
 - Co!? Jak niedawno? Którędy poszedł?
 - Dosłownie kilka minut... poszedł o tam. - Tu Sajana pokazała strażnikom odpowiedni kierunek.
 - Dziękujemy obywatelko! Twoja pomoc w schwytaniu przestępcy zostanie sowicie wynagrodzona! - Zakrzyknął Perfekt, po czym cały oddział popędził w kierunku wskazanym im przez Sajanę.

Stefanus maszerował sobie raźnie w stronę gospody, gdy nagle usłyszał za plecami jakieś krzyki. Odwrócił się, a to, co zobaczył, zmroziło mu krew w żyłach. Oto cała wesoła kompania strażników Perfekta biegła w jego stronę! Stefanus rzucił się do ucieczki, ale, nie znając miasta, szybko wpakował się w ślepą uliczkę i został przyparty do muru przez strażników. Prefekt Perfekt zdusił w sobie chęć wygłoszenia wspaniałej finałowej mowy, tudzież ponabijania się z wroga.
 - Zabić psa! - rzucił oschle.
Strażnicy posłusznie rzucili się na Stefanusa i po krótkiej walce poszatkowali go na kawałki. Tak zakończył się żywot jednego z najokrutniejszych seryjnych morderców w okolicy.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Psedlo`s

  • ++
  • Wiadomości: 1 030
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #18 dnia: 2003-12-06 (Sob), 22:39 »
No to została Sajana i koń:
Koń jak to koń czekał i czekał na stefanusa, ale on sie niezjawiał. Koń zdąrzył rozegrać cztery partie w szachy z tutejszymi myślicielami (to znaczy czekał gdzieś tak z kwadrans) zanim ruszył szukać swego właściciela: gdzie ten cieć sie podział, zostawić go na chwile. I tak koń zaczoł szukać swego pana. Szukał go i szukał. Ciągle szukał. Naprawde bardzo dułgo go szukał. Szukał tak dułgo, aż znalazł go. Po dziesiątym minięciu tej samej niewidomej uliczki zauważył ćoś na jej końcu, były to fantazijnie rozżucone resztki jego kochanego pana. Przed koniem powstał dylemat: marnować punkt przeznaczenie na tego cwela czy też darować sobie i założyć charem?                    
solitaire:18494 39s

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #19 dnia: 2003-12-06 (Sob), 22:39 »
Tymczasem strażnicy prefekta wracali do swojego ojczystego miasta. Jeden z nich po drodze odłączył się od grupy, jak to ujął \"za potrzebą\". Gdy został sam zdjął rękawicę, pod którą chował zrabowany ukradkiem ze zwłok Stefanusa złoty sygnet. Nieopatrznie ubrał go na palec, a teraz cienkie, błękitne żyłki rozchodziły się z niego po całej jego dłoni.
-A więc tak wygląda ten transfer ducha ? - Mruknął do siebie. -Warto było dla tego cacka walczyć z potężnym Szamanem północnych dżungli Ct\'enekch. Szkoda że jego działanie jest niestety tylko jednorazowe, tym razem uratowała mnie ludzka pazerność, ale następnym razem będe już zdany wyłącznie na własny spryt i zaradność.
Co dziwne Stefanus nie czuł w tej chwili żądzy zabijania, oczywiście wiedział kto go wystawił, z ciałem strażnika przejął też jego najwyraźniejsze wspomnienia, ale jakoś nie rwał się do odwetu na Sajanie. W jakiś dziwny sposób jego temperament złagodniał.
-Chyba wrócę po konia i wtedy pomyślę co dalej. - Postawnowił, po czym skierował się ponownie w kierunku bram miasta.                    
"Obvious with hindsight !"

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #20 dnia: 2003-12-07 (Nie), 01:39 »
Psedlo\'s =] nie chcę być niemiły, ale obniżasz trochę poziom opowiadania. Mógłbyś się wysilić i użyć bardziej literackiego języka, oraz może trochę bardziej wyszukanych dowcipów?

Gdy Stefanus dotarł do bram Kugelhofen, jego oczom ukazał się straszny widok (który to już raz?): jego dzielny koń rozrywał na strzępy i tratował funkcjonariuszy straży miejskiej, drąc się przy tym \"za Stefanusa! Gińcie gnoje!\". Stefanus niewiele myśląc chwycił za swoją słynną szabelkę i pospieszył koniowi z pomocą. Razem tworzyli wspaniały duet, powalali kolejnych strażników ze straszliwą skutecznością, zachlapując ich krwią i wnętrznościami okolicę bramy. W feworze walki zabili także trzy przekupki, które przyszły zobaczyć co się dzieje, żebraka, oraz dwoje małych dzieci. Kiedy ostatni z przeciwników padł na ziemię, Stefanus i koń rzucili się sobie w objęcia pośród krwawych strzępów. Długo trwała ta piękna i wzruszająca scena, lecz w końcu nasi bohaterowie stwierdzili, że wartoby było opuścić Kugelhofen na jakiś czas. Jak postanowili, tak zrobili.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #21 dnia: 2003-12-07 (Nie), 02:04 »
Kiedy tak jechali w bliżej nieokreślonym kierunku koń nagle zadał pytanie:
-Stefanus, powiedz mi coś, dlaczego masz teraz zupełnie inną twarz niż przedtem ?
-Bo widzisz wierny rumaku, tamci strażnicy mnie zabili.
-Aha. - Koń nadal nie wyglądał na usatysfakcjonowanego. - To dlaczego w takim razie żyjesz ?
-To dzięki temu sygnetowi który zdobyłem w dżungli Ct\'enekch, jeszcze zanim się poznaliśmy. - Odparł Stefanus. - Kiedyś opowiem ci całą historę, ale teraz pewnie znów jesteśmy ścigani, ta jatka przy bramie musiała zwrócić czyjąś uwagę, więc lepiej skupmy się na zwiększaniu dystansu mięzdy nami a Kugelhofen.

Tymczasem przez bramę miasta Kugelhofen przeszedł pewien niepozorny mężczyzna, otrzymał on zadanie związane ze Stefanusem i nie chodziło tu bynajmniej o wręczenie mu nagrody za najlepiej utrzymangeo konia roku. Mężczyzna ten stał przez chwilę przed bramą trzymając ręke na głowni miecza, rozejrzał się na wszystkie strony, po czym ruszył dokłanie w tym kierunku w którym wcześniej pojechał Stefanus.                    
"Obvious with hindsight !"

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #22 dnia: 2003-12-07 (Nie), 02:18 »
Stefanus i koń zatrzymali się na nocleg w niewielkiej oazie. Kiedy już ugasili pragnienie i zaspokoili głód owocami z okolicznych drzew, koń powiedział:
 - Stefanus... ilu ludzi myśmy dziś zabili?
 - Łącznie z tymi przekupkami? No będzie z piętnastu. A czemu pytasz?
 - Teraz to wyślą za nami Cienie, co? - głos konia zadrżał lekko, jakby ze strachu.
 - Cienie-srenie! Pamiętasz, jednego już kiedyś ubiliśmy.
 - No tak, ale on spał. I był pijany. I był dawno na emeryturze.
 - No niby racja, ale mówię ci, nawet Cienie nas nie wytropią na tej pustyni. Nawet jeśli się zorientują, że wcale nie umarłem, to i tak nie rozpoznają mnie w tym nowym ciele. Tylko gadający koń może ich naprowadzić - jeśli będziesz trzymał gębę na kłódkę, wszystko będzie w porządku.
 - Skoro tak mówisz... a dorwiemy kiedyś tą lafiryndę, co nas wydała?
 - Ma się rozumieć! A teraz idź spać.
I poszli spać.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Loki

  • +
  • Wiadomości: 329
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #23 dnia: 2003-12-13 (Sob), 03:07 »
Stefanus po długim śnie otwarł oczy .. i to co ujrzal delikatnie mowiac go zdziwilo. Co takiego mogl ujrzec? Ano ujrzal jakiegos cherlaka z uniesionym mieczem, ktory wlasnie szykowal sie do precyzyjnego ciosu, lecz jego plany legly w gruzach zaraz po tym jak Stefanus otworzyl oczy...
- AAAAAaaaaaaAAA - krzyknal napastnik. Wyrzucil szybko miecz (do konca zycia nie wiedzial czemu), ktory jak na zlosc spadl prosto na glowe konia, nie uderzajac niestety ostrzem. Kon zareagowal dosc rutynowo.
- ale cie jebne Stefanus - wymamrotal po czym przewrocil sie na drugi bok i kontynuowal sen.
Stefanus pozostawil to bez komentarza i postanowil ocenic swoje szanse..
- yy ten no.. moze sie dogadamy co nie? - zaczal napastnik z nadzieja w glosie.
- ale .. co? - odrzekl blyskotliwie Stefanus.
- no... ty dajesz mi piniondze i bendziesz zyl co nie? - cherlak rozpoczal negocjacje. Nagle jednak cos zaskoczylo w glowie Stefanusa:
- ale przeciez nie masz broni ! - wykrzyczal dumny z siebie. Po tych slowach nastapila chwila ciszy, gdyz obaj panowie nie wiedzieli co dalej poczac. Cisze ta przerwal rozbudzony kon.
- co on chce sprzedac i dlaczego tak krzyczycie idioci ? - wymruczal zbulwersowany.
- on nic nie chce sprzedac, chcial nas pozabijac ! - wykrzyczal ponownie dumny Stefanus.
- przeciez nie ma broni - odrzekl trzezwo kon i zaczal rechotac.
Napastnik zauwazyl ze jest w tarapatach. Zauwazyl po chwili rowniez to, ze ten kon potrafi mowic.. co wiecej mowi calkiem madrze co przerazilo go najbardziej. Postanowil wiec odpuscic sobie z ta dziwna parka i powoli zaczal sie wycofywac.
- no dobra, to ja wam daruje.. znajcie moja .. ten no .. litosc no ! - powiedzial z nieporadnie udawana pewnoscia siebie.. - poza tym mam wazniejsze sprawy - dodal i prawie rzucil sie do ucieczki lecz....                    
"Faster we run, and we die young.."

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #24 dnia: 2003-12-13 (Sob), 13:06 »
...nie docenił poczucia humoru Stefanusa, który patrząc na wycofującego się wroga spokonie podszedł do swoich bagaży i wyjął z nich swoją kuszę, tę samą z której w piękny sposób pozbawił oka strażnika. Bandyta ujżawszy to stanął jak sparaliżowany, zdołał jedynie wykrztusić:
-Chyba nie zabijesz bezbronnego ?
-Takiego co właśnie chciał mnie wypatroszyć ? - Stefanus uśmiechnął się wrednie. - Pewnie że nie, tylko cie unieruchomię i zostawię na pastwę szakali.
-Tu ni ma szakalów... - Mruknął niepewnie bandziorek.
-To rzucę cię na pożarcie mojemu Rumakowi. - W tym momencie wredna chabeta wyszczerzyła swoje wielkie, pożółkłe zębiska.
-Kunie ni jedzą mięsa. - Kolejne mruknięcie.
-Patrzcie go, naukowiec się znalazł. - Włączył się do rozmowy sam Koń. - Konie nie jedzą mięsa mówisz, a dużo ty żeś widział koni co gadają ? Skąd ty możesz wiedzieć czym się żywią gadające konie, może ja na śniadanie zjadam gazelę a na obiad hipopotama.
Opryszek miał właśnie spytać co to są gazele, ale doszedł do wniosku że ważniesze jest dowiedzenie się co z nim zrobią.
-Co ze mną zrobicie ? - Zapytał wprost.
Stefanus wyszczerzył się koszmarnie i odparł:                    
"Obvious with hindsight !"

Offline Psedlo`s

  • ++
  • Wiadomości: 1 030
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #25 dnia: 2003-12-13 (Sob), 15:18 »
-Żeberka w sosie własnym, kotlety schabowe, pieczone udko, tatar, no i jak mi ręka nie zadrży to może i sie popielniczke z czaski uda zrobić.
-A z reszty gulasz - dodał koń, który uwielbia gulasz
-Ależ panowie - prubował sie ocalić przyszły obiad - ja mam angine, w dodatku mam raka i już niewspone o tym, że jestem chory na BSF
-Że co? - zszokowany Stefanus - Jaka angina :?: Jaki rak :?: Jaki BSF :?: Napewno coś zmyślasz - stwierdził pewny przydatności łotrzyka - Jak myślisz mój Wierzchowcu, zmyśla sobie jakieś durne choroby by sie ocalić?
-Oczywiście, kłamie jak z nut - stwierdził koń utwierdzając Stefanusa w jego przekonaniu - cholera, będzie trzeba go dobrze oprawić - pochwili wyszeptał
Stefanus twardo chwycił kusze w dłoń i zaczoł powoli naciskać spust, ale w tym momęcie zdekoncentrowało go niewielkie żyjątko mucho podobne kture przelatywało tuż przed jego nosem.                    
solitaire:18494 39s

Offline Olhado256

  • +++++
  • Wiadomości: 4 488
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #26 dnia: 2003-12-13 (Sob), 15:51 »
...więc zamiast przestrzelić łotrzykowi kolano, trafił mu prosto w krocze. Łotrzyk zapiszczał cienko, zrobił się blady jak ściana, po czym padł zemdlony. Stefanus i koń widząc to wybuchnęli śmiechem.
 - Chyba go tak nie zostawimy, co? - zapytał w końcu koń.
 - A zostawimy. Chciał mnie wsiok we śnie ukatrupić, to niech ma za swoje.
 - Ty, Stefanus, przecież on może komuś powiedzieć, że widział człowieka z gadającym koniem!
 - Myślisz, że by mu uwierzyli?
 - Lepiej nie ryzykować.
 - Co racja to racja - odparł Stefanus, po czym wyciągnął szablę i zręcznym ruchem odrąbał łotrzykowi głowę.                    
w stanie spoczynku
JID: Olhado256@histeria.pl

Offline Loki

  • +
  • Wiadomości: 329
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #27 dnia: 2003-12-13 (Sob), 17:43 »
Glowka upadla bezdzwiecznie na piasek.. ale jak pech to pech. Z tetnicy szyjnej ostro zaczela tryskac krew i w ten sposob zrobila z naszego dzielnego bohatera rzeznika. Stefanus poczatkowo nie mogl w to uwierzyc, ale pomogl mu kon.
- aaaaaleee superrr ! - wykrzyczal podniecony i zaczal skakac jak male dziecko (!?)
- no i co sie cieszysz kretynie ! -warknal Stefanus, po czym kontynuowal z oburzeniem - patrz jak ja wygladam, jakbym kogos zabil albo co ! - kon nagle przestal skakac, podniosl brew i tylko wskazal kopytem na trupa lezacego obok.
- a fakt, przez to wszystko zapomnialem.. - skomentowal Stefanus. - no to co... zbieramy sie ? - dodal
- no, wskakuj - odparl kon i ustawil sie bokiem do swojego wlasciciela...                    
"Faster we run, and we die young.."

Offline Crask

  • ++
  • Wiadomości: 1 599
  • Papapishu
temat bez nazwy ;)
« Odpowiedź #28 dnia: 2003-12-13 (Sob), 17:58 »
...Stefanus dziarsko wskoczył na swojego Rumaka, niestety zrobił to ze zbyt dużym impetem i wylądował z drugiej strony, nogami do góry.
-Ty, to może ja kucnę. - Zaproponował mocno ubawiony lotem szefa Koń. - Bo w ten sposób to może trwać dwa dni.

Tymczasem daleko stąd, w swoim małym mieszkaniu Sajana myślała, bardziej intensywnie niż przez ostatnie dwa lata razem wzięte. Jej tkliwe serduszko drżało na myśl o niewinnym (a przynajmniej takim co nic jej nie zrobił) człowieku, którego skazała na śmierć. Właśnie opuścił jej mieszkanie pewien jej znajomy, który powiedział że mimo wszystko draniowi udało się uciec i teraz jest za niego nagroda. Sajana postanowiła więc zrobić to co serce jej nakazywało, za dość pękatą sakiewkę którą dostała od straży w nagrodę za pomoc postanowiła kupić miecz i konia i ruszyć za nim. W końcu nagroda jaką dają za jego głowę starczyła by jej do końca życia, a to że on jest z zamiłowania mordercą da się jakoś ominąć. Weźmie go na sentyment, albo na litość, powie że jest śmiertelnie chora i zbiera na magiczną kurację. Mimo że Sajana była kobietą wyglądającą dość zwyczajnie, diaboliczny błysk który pojawił się w jej oczach gdy myślała o swojej podróży wpędził by w kompleksy wszystkie Dziewięć Demonicznych Bytów.                    
"Obvious with hindsight !"