Autor Wątek: Kolejna przerwa na reklame ^___~  (Przeczytany 1638 razy)

Offline KaGieBe

  • +++
  • Wiadomości: 2 707
Kolejna przerwa na reklame ^___~
« dnia: 2003-07-16 (Śro), 22:51 »
)Ja takie male ogloszenie :oops: . Chcialem poinformowac, ze w pierwsza lub druga sobote kwietnia odbedzie sie druga edycja konwentu mangowego KAMIKAZE. Jakby ktos o nas jeszcze nie slyszal, to na koncu recka Coacha (zainteresowani wiedza kto to). Tym razem bedzie dwudniowy i przygotowujemy go wspolpracujac z ludzmi odpowiadajacymi za popelnienie Puchikonu. To co laczy go z poprzednim konwentem, to wiele zwariowanych pomyslow na konkursy, projekcje swiezutkich animcow (byc moze Hellsing2-jesli sie zdarzy ukazac) oraz CALKOWICIE WOLNY WSTEP(pod warunkiem, ze zdarzysz dostac sie na liste 250 szczesliwcow :lol: . Konwent oczywiscie w Rybniku.

Cytuj
Kamikaze - Report One
Coach
Szczerze mówiąc myślałem, iż będę pisał raport w stylu \"darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby\", tymczasem nasz koń okazał się Arabem czystej krwi. Ekipie Kamikadze poszło po prostu wyśmienicie, dlatego w tej recce nie będzie pobłażania w stylu \"ale to pierwszy konwent\" - było by to obrazą dla roboty którą wykonali Kamikadze...

Wejście. Już na starcie - ochrona w pełnej krasie, rejestracja (przy czym kto nie dokonał rejestracji przez sieć mógł jej spokojnie dokonać na miejscu, tak więc nie było \"odrzutków\") i... wkracza się w konwent biegnący pełną parą (10:15).

Krótki przegląd sal - kinówka w pełnej krasie (aż szkoda iż dźwięk tylko stereo) market (Zbroja i po godz 12 Waneko), barek ze stolikami, druga salka projekcyjna (rzutniczek)... Na pięterku konsolówka/copy room (ceny urzędowe nagrania - 1zł+CD), piętro wyżej panelówka i GO. Wspomniałem o kanapach przy kinówce? Baaardzo fajny element, początkowo orgi chciały ich użyć do zapisywania ludzi na konwent, ale wkrótce stały się centrum towarzyskim konwentu. Ogólnie - standard bardzo dobry, budynek świetny, nieco zimno na kinówce... Plan był realizowany. Do 14 leciał jak w zegarku, z zadziwiającą sprawnością (no, małą wpadka z kodekiem...), potem poleciał \"przeklęty\" GITS-SAC (ostatnio co jakiś konwent usiłował go wyświetlić to miał kłopoty) i choć został wyświetlony to rzucił się cieniem na sprawność kinówki - mianowicie pojawiły się 10 minutowe przestoje, gdzie na sali nie działo się nic. Czepiam się, wiem, ale to była najpoważniejsza wpadka konwentu.

Eventy
Cosplay. Mimo deficytu przebierańców cosplay wypadł świetnie. Prowadzący mieli wybitny talent kabaretowy i nieziemskie gadane, dzięki czemu mógł nadrabiać gadkę za cosplayowiczów (mówiących głównie \"chi\").

Cosplayowicze: Chi, Dark Chi, Ayanami aka \"Godzilla\", Songo w cywilu (czyli zwykły skejt), przypadkowy przechodzień (nie, nie ten, inny, przebrany za coś w stylu pielęgniarki). Z tak niewielkim stanem ludzi cosplay był baaardzo udany. Po części strojowej przyszła pora na scenki. Tu znów obalono kilka praw. Mianowicie odbyła się:

scenka z Dragon Balla,
z udziałem osób nieprzebranych (poza kawałem pancerza z tektury i grzebienia włosów(także z kartonu) na łysej głowie Songo-skejta.
Scenka była długa (jakieś 6 minut) aż mi taśmy brakło i... była śmieszna. Udana. Nie nudziła. Prawo \"scenka powinna być krótka\" poszło na emeryturę.
Koncert Rei - jak zwykle Rei śpiewa reszta szaleje. Dużo nie napiszę, bo byłem zajęty stawianiem dodatkowego ekranu z boku, by po sprzężeniu rzutnika z kamerą stworzyć namiastkę koncertowego \"wielkiego ekranu\".

Kamikadze - to z tych konkursów z pomysłem. Orgi wygrzebały starą dosowską gierkę Aces Of Pacific po czym dali nam wystartować z lotniskowca celem wbicia się we wrogi okręt (Amerykański - aż dziw iż na konwencie nie pojawili się panowie w czarnych garniturkach, a konwentowicze nie wracali do domów w cieniu B2). Zabawa była niezła, ale konkurs zakończył się skandalem - zwycięzcy przeżyli.

Konkurs rysunkowy - był, wygrało GreyGallery, jak zwykle... Pierwsze miejsce Monika Mandrela, drugie Maud, trzecie - nie pamiętam, ale praca przedstawiała Urd z mordą teściowej. Ogłoszenie konkursu także było pomysłowe - prace zostały wyświetlone przez rzutnik, tak by także widzowie dalszych rzędów widzieli co wygrało. Były przy tym drobne problemy techniczne, ale się udało.

Konkurs wiedzy - nie byłem, ale z relacji konwentowiczów była to krwawa łaźnia klasy Tenchi. Formuła była mutacją 1 z 10, uczestnicy nie narzekali, nie bili orgów, nie rzucali papierami... Uczestnicy starali się grać fair i nie tworzyć koalicji klubowych przeciw innym.

Kalambury - czyli jak Riechie pokazuje Gona.

Co by tu jeszcze... Acha - orgi były widoczne jak diabli, to znaczy nosili Hajimaty (chusty na czole) i koszulki z własną ksywą na plecach.

Podsumowanie
No, tyle. Na koniec jeszcze jedna uwaga co do zachowania orgów. Wyobraźcie sobie, że człowiek pyta się takich, jak dojechać spowortem do dworca, a ci zamiast grzecznie odpowiedzieć... zaczynają wam szukać jakiegoś wolnego orga na przewodnika... Orgi były uprzejme i usłużne jak nigdzie. Takie kaprysy jak \"włączcie światło w galerii, bo kamera kiepsko widzi\" były spełnianie (a to nie takie hop siup, bo musieli się nieźle nagimnastykować by namierzyć wyłącznik). Jeśli chodzi o stosunek orgów do uczestnikow - sześć z plusem, i żadna inna ocena.

Ogólnie - dobrze i darmo: bdb i nominacja na debiut roku z pozycją faworyta. I witamy w lidze.
                   
Zlo i krew... i smalec tez (nie wylaczajac entropii).